Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 15.05.2025 w Odpowiedzi
-
Moje dzieciństwo zarosło trawą, pamięć nieliczne ścieżki odświeża, by nie zapomnieć drogi do domu, chociaż pierwszego już dawno nie ma. Zatarły ślady strzechy i pola, umilkły miejsca sercem związane. Jednak wspomnienia mgiełką okryte, budzą mnie czasem nad samym ranem . I snują myśli w barwne kilimy i przeplatają w tamtej osnowie, słowa wdzięczności za piękne lata, które już tylko wierszem wypowiem.6 punktów
-
Trzeba podziwiać także liście. Bo gdy kwiaty przekwitną, przez większość roku będziemy nieszczęśliwi.5 punktów
-
znam twoją duszę z nieziemskiego przenikania lubię ją spotykać na polu starego przedświata delikatny pocałunek skrył wykładniczo rosnące rozedrganie działam z najgorszej materii - ludzkiego ciała więdną nerwy wzroku przeżyję inna mojej rzeczywistości i tak nie ma głęboki pomagiczny dreszcz to dopiero początek w ciężko oplatającej energii pożądania nie opuszczaj moich snów5 punktów
-
4 punkty
-
Tęsknię za Tobą Mamo Wiedz że musisz mnie jeszcze przytulić Jeszcze niebo się nie zamknęło a twarz czuje Twoje muśnięcia Jeszcze ogień serca grzeje a świadomość nosi Twoje kroki Odnajdź drogę do mnie Utul w bolesnym skurczu Odnajdź ręce moje niech zachwycą się skórą Sięgnij po usta niech przylgną do włosów I niech dech odnajdę A w rozpaczy wyć będę Póki pył czarnej otchłani Nie zmaterializuje Twojego jestestwa.4 punkty
-
pragnę lekkości jedwabiu na rozgrzanej skórze złotem i słonym ciebie morzem w zawadiackim tańcu bugenwilli3 punkty
-
nocą w krwawych ślepiach białego niedźwiedzia gwiazdy migocą jak znicze przy pomniku przyjażni polsko-radzieckiej pan pali? dym z ust i w tym samym czasie lubieżne spojrzenie obezwładniają mnie pani się czerwieni a ja podziwiam owoc matki ziemi w kobiecej postaci nie wierzę że jakikolwiek mężczyzna potrafi wspiąć się po białym welonie nie używając dłoni moja droga w masie rzeczy materialnych jesteś czystym tchnieniem świata w śnieżnej chmurze nad Placem Słowiańskim kryształki lodu dzwonią na alarm Lifting20253 punkty
-
Pierwsze słowo dziecka po przyjściu na świat - mama i ostatnie słowo na łożu śmierci mężczyzny - mama... Łukasz Jasiński3 punkty
-
Nie mówię W twoich słowach tonę Gdy stopy lekko zmoczone Ręcznikiem Do kości przetrę zapomnę I wyjdę I z ziemią się zrosnę2 punkty
-
biegnę pomimo i daję ponadto złe myśli nie mają posłuchu jestem podatna więc ciągle na skraju lecz zanim uśmiecham się w duchu2 punkty
-
@Robert Witold Gorzkowski Mówi się, że czas leczy rany, niekoniecznie! Zwłaszcza, gdy umiera Mama, dziecko nawet to kilkudziesięcioletnie, ciągle odczuwa ból rozstania. Pozdrawiam serdecznie!2 punkty
-
Przyznajmy to szczerze, jak ludziom interesu przystało, Dostaliśmy porządną lekcję, która da nam dobrego niemało. Nie w jednej sprawie, na jeden temat, ten czy ów. Lecz decydująco, wyczerpująco, wielokrotnie i znów, Nasze najświętsze złudzenia fruwały wyżej niż Gilderoy'a latawiec. Dostaliśmy bardzo dobrą lekcję i dobrze posłuży naszej sprawie! Nie trafiła się nam pośród drzew, ani w cieniu pod namiotami, Lecz z rozmachem, między nagiego kontynentu jedenastoma stopniami. Od Pietersburga po Sutherland i od Lamberts do Delagoa Bay, Spadła na nas niezwykła lekcja - jaką można dostać tylko w ziemi tej. Nasza to była wina, nasza wielka wina, a nie Nieba wyroki. Stworzyliśmy Armię na swój obraz, na wyspie na cztery kroki, Odbiciem była twórców, z ich ideami, wyposażeniem i umysłowością - I dostaliśmy naszą lekcję: powinniśmy ją przyjąć z wdzięcznością. Wydaliśmy dwieście milionów funtów, by wykazać nie bez kozery, Że konie są szybsze niż maszerujący ludzie, jak dwa i dwa to cztery; A koń ma cztery nogi, a człowiek dwie, a cztery przez dwa to dwa I więcej nic, prócz naszej lekcji - i bardzo niska była cena ta. Bo pamiętajcie (to dzieci będą wiedzieć; zbyt blisko jesteśmy by ocenić) Nie tylko zdumione garnizony, lecz Ważni, Pobożni i Uczeni - Te spasione, niepodważalne starocie, które nas duszą i głupią - Też skutki tej lekcji poczuły - przewaga, jakiej pieniądze nie kupią! Rozwijajmy więc ten cenny skarb, w naszym wyłącznym posiadaniu, Który może się okazać wart więcej niż Rand w następnym rozdaniu. Przyjmijmy ten kluczowy fakt z pokorą, ale śmiało - Dostaliśmy porządną lekcję, która da nam dobrego niemało. Nasza to była wina, nasza wielka wina - i pozwólmy, niech nas zmienia. Jest czterdzieści milionów powodów porażki, lecz brak usprawiedliwienia. Im więcej pracujemy i im mniej gadamy, tym lepszy rezultat wieszczę - Dostaliśmy imperialną lekcję; może z nas zrobić Imperium jeszcze! Od tłumacza: Bardziej manifest niż wiersz, The Lesson Kiplinga jest oceną stanu i osiągnięć British Army w czasie II wojny burskiej. Jakkolwiek kręgi polityczne (Council - Ważni), religijne (Creed - Pobożni) i naukowe (College - Uczeni) poczuły się urażone i Kipling stracił na popularności w tych sferach, Wielka Brytania wyciągnęła wnioski i dokonała znaczących zmian. Kilka objaśnień: Latawiec Gilderoy'a - zbój Gilderoy został powieszony w Glasgow na wyjątkowo wysokiej szubienicy, dla podkreślenia jego przewin. Wyżej niż latawiec Gilderoy'a, oznaczało bardzo surową karę. Jedenaście stopni - długości geograficznej od wschodu do zachodu RPA, mniej więcej. Rand - Wzgórza Białej Wody (afr. Witwatersrand) obszar w RPA gdzie w 1886 odkryto złoto - pochodzi stamtąd ok. 40% złota będącego dziś w posiadaniu. To nie była wojna o pietruszkę. Rand to także waluta RPA. I Rudyard: Let us admit it fairly, as a business people should, We have had no end of a lesson: it will do us no end of good. Not on a single issue, or in one direction or twain, But conclusively, comprehensively, and several times and again, Were all our most holy illusions knocked higher than Gilderoy’s kite. We have had a jolly good lesson, and it serves us jolly well right! This was not bestowed us under the trees, nor yet in the shade of a tent, But swingingly, over eleven degrees of a bare brown continent. From Lamberts to Delagoa Bay, and from Pietersburg to Sutherland, Fell the phenomenal lesson we learned—with a fulness accorded no other land. It was our fault, and our very great fault, and not the judgment of Heaven. We made an Army in our own image, on an island nine by seven, Which faithfully mirrored its makers’ ideals, equipment, and mental attitude— And so we got our lesson: and we ought to accept it with gratitude. We have spent two hundred million pounds to prove the fact once more, That horses are quicker than men afoot, since two and two make four; And horses have four legs, and men have two legs, and two into four goes twice, And nothing over except our lesson–and very cheap at the price. For remember (this our children shall know: we are too near for that knowledge) Not our mere astonied camps, but Council and Creed and College— All the obese, unchallenged old things that stifle and overlie us— Have felt the effects of the lesson we got—an advantage no money could buy us! Then let us develop this marvellous asset which we alone command, And which, it may subsequently transpire, will be worth as much as the Rand. Let us approach this pivotal fact in a humble yet hopeful mood— We have had no end of a lesson, it will do us no end of good! It was our fault, and our very great fault—and now we must turn it to use. We have forty million reasons for failure, but not a single excuse. So the more we work and the less we talk the better results we shall get— We have had an Imperial lesson; it may make us an Empire yet!2 punkty
-
-Mistrzu, mam wszystko, ale nie jestem szczęśliwa. -Szczęście to stan ducha, a z duchem różnie bywa.1 punkt
-
myśli o tobie jedna po drugiej składają głowy pod pióro pooblekane w niewinność bieli za śmiałość życia zbyt dużą nikt ich nie liczy ani nie waży każda z czerwoną wstążeczką kładzie się grzecznie i równolegle w łóżeczkach zwrotek jak dziecko na co i komu kto zna odpowiedź kto się zaduma użali ogień jest święty czysty i wieczny zamyślam wiersze podpalić1 punkt
-
Przerażone czekały na śmierć... W barakach okolonych kolczastym drutem... Choć wielka światowa wojna, Pochłonąwszy miliony niewinnych ofiar, Z wolna dobiegała już końca, A wolnym od nazizmu stawał się świat… Na obrzeżach czeskiego Holýšova, Z dala od teatru wojennych działań, Z dala od osądu cywilizowanego świata, Rozegrać miał się wielki ludzki dramat... Dla setek niewinnych kobiet, Strasznych dni w obozie zwieńczeniem, W okrutnych męczarniach miała być śmierć, Żywcem bez litości miały być spalone... Podług wszechwładnych SS-manów woli, By istnienia obozu zatrzeć ślady, Spopielone bezlitosnego ognia płomieniami, Nazajutrz z życiem pożegnać się miały… Przerażone czekały na śmierć... Utraciwszy już ostatnią, choćby nikłą nadzieję… W obszernych ciemnych baraków czeluście, Przez wrzeszczących wściekle SS-manów zapędzone, W zatęchłym cuchnącym baraku zamknięte, Wkrótce miały pożegnać się z życiem… Gdy zgrzytnęła żelazna zasuwa, Zwierzęcy niewysłowiony strach, W każdej bez wyjątku pojawił się oczach, By na wychudzonej twarzy się odmalować… Wszechobecny zaduch w barakach, Nie pozwalał swobodnie zaczerpnąć powietrza, Gwałtownym bólem przeszyta głowa, Nie pozwalała rozproszonych myśli pozbierać… Gwałtownym bólem przeszyte serce, Każdej z setek bezbronnych kobiet, Łomotało w młodej piersi jak szalone, Każda oblała się zimnym potem… Przerażone czekały na śmierć... Łkając cicho jedna przy drugiej stłoczone... W ostatniej życia już chwili, Z wielkim niewysłowionym żalem wspominały, Jak do piekła wzniesionego ludzkimi rękami, Okradzione z młodości przed laty trafiły… Jak przez niemieckie karne ekspedycje, Przemocą z rodzinnych domów wyrywane, Dręczone przez sadystyczne strażniczki obozowe, Drwin i szykan wkrótce stały się celem… Codziennie bite po twarzy, Przez SS-manów nienawiścią przepełnionych, Doświadczyły nieludzkiej pogardy I zezwierzęcenia ludzkiej natury… Wciąż brutalnie bite i poniżane, Z kobiecej godności bezlitośnie odarte, Odtąd były już tylko numerem W masowej śmierci piekielnej fabryce… Przerażone czekały na śmierć... Pogodzone z swym okrutnym bezlitosnym losem… W zadrutowanych barakach, Z wyczerpania słaniając się na nogach, Wycieńczone padały na twarz, Nie mogąc o własnych siłach ustać… Gdy zapłakanym oczom nie starczało łez, Fizycznie i psychicznie wycieńczone, Czekając na swego życia kres, Strwożone już tylko łkały bezgłośnie… Przeciekające z benzyną kanistry, Ustawione wzdłuż obozowego baraku ściany, Strasznym miały być narzędziem egzekucji, Tylu niewinnych istnień ludzkich… Przez SS-mana rzucona zapałka, Na oblany benzyną obozowy barak, Setki kobiet pozbawić miała życia, W strasznych męczarniach wszystkie miały skonać… Przerażone czekały na śmierć... Gdy cud prawdziwy ocalił ich życie… Ich spływające po policzkach łzy, Dostrzegły z niebios wierne Bogu anioły, A Wszechmocnego Stwórcę zaraz ubłagały, By umrzeć w męczarniach im nie pozwolił… I spoglądając z nieba Bóg miłosierny, Ulitowawszy się nad bezbronnymi kobietami, Natchnął serca partyzantów z lasów dalekich, Bohaterskich żołnierzy Świętokrzyskiej Brygady… I tamtego dnia pamiętnego na czeskiej ziemi, Niezłomni, niepokonani polscy partyzanci, Swe własne życie kładąc na szali, Prawdziwego, wiekopomnego cudu dokonali… Silnie broniony obóz koncentracyjny, Przypuszczając swymi oddziałami szturm zuchwały, Sami bez niczyjej pomocy wyzwolili, Biorąc setki SS-manów do partyzanckiej niewoli… Bohaterski szturm Brygady Świętokrzyskiej... Dla tysięcy kobiet był wolności zarzewiem... Niebiańskiemu hufcowi aniołów podobna, Natarła nieustraszona Świętokrzyska Brygada, By znienawidzonemu wrogowi plany pokrzyżować By wśród hitlerowców paniczny strach zasiać… Tradycji polskiego oręża niewzruszenie oddana, Chlubnym kartom polskiej historii wierna, Natarła nieustraszona Świętokrzyska Brygada, Paniczny w obozie wszczynając alarm… Brawurowe ze wschodu natarcie, Zaskoczyło przerażoną niemiecką załogę, Z zdobycznych partyzanckich rkm-ów serie, Głośnym z oddali niosły się echem… By tę jedną z najpiękniejszych kart, W długiej historii polskiego oręża, Zapisała niezłomnych partyzantów odwaga, Krusząc wieloletniej niewoli pęta… Bohaterski szturm Brygady Świętokrzyskiej... Przeraził butnych SS-manów załogę… Odgłosy walki niosące się z oddali, Do uszu udręczonych kobiet dobiegły, W tej strasznej długiej niepewności chwili, Krzesząc w sercach iskierkę nadziei… Na odzyskanie upragnionej wolności, Zrzucenie z siebie pasiaków przeklętych, Wyjście za znienawidzonego obozu bramy, Padnięcie w ramiona wytęsknionym bliskim… Choć nie śmiały wierzyć w ratunek, Ten niespodziewanie naprawdę nadszedł, Wraz z brawurowym polskich partyzantów szturmem, Gorące ich modlitwy zostały wysłuchane… Wnet łomot partyzanckich karabinów kolb, W ryglującą barak zasuwę żelazną, Zaszklił ich oczy niejedną szczęścia łzą, Wyrwały się radosne szepty wyschniętym wargom… Bohaterski szturm Brygady Świętokrzyskiej... Dnia tego zwieńczonym był wielkim sukcesem… Wielkie wrota baraków wyważone, Rozwarły się z przeciągłym łoskotem, Odsłaniając widok budzący grozę, Chwytający za twarde żołnierskie serce… Ich brudne, wycieńczone kobiece twarze, Owiało naraz rześkie powietrze, Nikły zarysowując na nich uśmiech, Dostrzeżony sokolim partyzanckim wzrokiem… I ujrzały swymi załzawionymi oczami Polskich partyzantów niezłomnych, Niepokonanych i strachu nie znających, O sercach anielską dobrocią przepełnionych… Dla setek kobiet przeznaczonych na śmierć, Polscy partyzanci na ziemi czeskiej, Okazali się wyśnionym ratunkiem, Zapisując chlubną w historii świata kartę… - Wiersz napisany dla uczczenia osiemdziesiątej rocznicy wyzwolenia przez oddziały Brygady Świętokrzyskiej NSZ niemieckiego obozu koncentracyjnego dla kobiet w Holýšovie w Czechach w dniu 5 maja 1945 roku. Żołnierze Brygady Świętokrzyskiej NSZ i grupa uwolnionych więźniarek z obozu koncentracyjnego w Holýšovie (Źródło fotografii Wikipedia).1 punkt
-
las i jego dostojeństwo skusiło mnie by napisać o nim miły wiersz żeby wystąpiły w nim buki dęby jodły sosny brzozy by obecny był wrzos i mech a to wszystko upiekszała łąka motyl kos świerszcz zając sarna ryś i łoś by przemówił nocą wilk a potem zrobiła to sowa te głosy echo ukradło a nad ranem ozdobiony promieniami i słońca dopowiedział coś strumyk któremu przytaknęła mgła która calutki las otuliła swą delikatnością1 punkt
-
@Łukasz Jasiński ja mam równo po 50/50 półkuli ścisłej i humanistycznej, ekonomiści często tak mają:) zapomniałam, że nie słyszysz :) Można sobie włączyć tekst i czytać :)1 punkt
-
tyle słońca w całym mieście nie widziałeś tego jeszcze było ich dwóch Żwirek i Muchomorek trzęśli całą galaktyką jeden z miotaczem antymaterii w torsie drugi w pancernym grawilocie już gdy byli w przedszkolu za rajtuzami mieli rewolwery Bizmut. Astat. Wanad. chcę eksplorować Drogę MLeczną do cholery! i zajadać pyszne ptysie we faktorii na orbicie ! Abecadło. Abstrakcja. Anyż.1 punkt
-
Więc proszę zaczaruj mnie wierszem, co urok posiada i treść. Dotyka problemów dzisiejszych i dla mnie przesłanie ma nieść. Klimatem od razu niech wzruszy, sentencją przybije do drzwi, bo ze mnie pojętny jest uczeń, wiersz taki już dzisiaj daj mi. Zaś piękno języka podkreśli muzyczna rytmika i rym, z metafor pokropi choć deszczyk, i pióro obróci myśl w czyn. Lecz nie mów, że świerzbi więc drapiesz, że w głowie natręctwo i mus, a morał dał dyla gdzieś za piec. Wiersz dobry mi napisz i już. Bezsensy wyrzucaj do kosza, bluźnierstwa od razu na szmelc, a żale w kąciku pozostaw. Uśmiechem mnie uracz jak Szelc. Tęsknoty wylewaj najszczersze, mimozy z nostalgii mi znieś. Więc proszę zaczaruj mnie wierszem, co urok posiada i treść.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Byłam kiedyś w hotelu Alua Boccaccio na Majorce i tak leżałam sobie, pijąc kawę i spadały na mnie czerwone płatki i było tak miło błogo:) bardzo fajna bugenwilla:)1 punkt
-
W tym rejonie to już na pewno lato mają to może sobie rosnąć. U nas by zamarzła tak jak wiele innych w ostatnich dniach.1 punkt
-
Przez kilkanaście lat moim najlepszym kolegą był taki właśnie zawodowy harmonista. Całe życie upłynęło mu na zabawach, weselach i innych imprezach. Grywał również na ulicy. Jego ojciec podobnie tylko na skrzypcach. Najpierw grali razem, a po śmierci ojca założył własny zespół. Umiał czerpać z życia pełnymi garściami. Zawsze pełen autentycznego humoru i energii. Nie wiem skąd on to brał w takich ilościach. Niestety dopadł go nowotwór i zmarł jakieś 2 lata temu, choć nigdy wcześniej na nic nie chorował. Teraz już takich ludzi nie ma, On był ostatni. Stworzony by bawić się życiem. To właśnie o nim tak naprawdę jest ten wiersz. Teraz jego wnuk przejął pałeczkę, ale to jeszcze nastolatek i zupełnie inne czasy. A ja grałem na gitarze basowej w podstawówce i liceum. Od początku w zespołach. Ale nie miałem do tego zbyt dużo talentu i dałem sobie spokój. Choć trzeba przyznać, że od strony towarzyskiej dużo skorzystałem. Gitara była biletem do bardzo ciekawego świata artystycznego. Dziękuję za ciekawy komentarz i muzykę. Nie muszę dodawać że też uwielbiam akordeon.1 punkt
-
Wyjątkowa ważkość treści Wtedy chmurne było niebo i deszcz padał. Słodkie usta, cudne oczy – jakiż banał. Rozpaliły szczerym ogniem się pochodnie, Ileż razy świat to widział, czuł ponownie. Oklepany z dawna temat zwyczajności. Taki znany. Mimo wszystko jak się głośnił, Jak się iskrzył, jak się dreszczył sensualnie, Jak zmysłowo, wyjątkowo. Był normalny. Jedwab skóry, wypukłości, piękno ciała, Odurzenie, tkliwe włosów przebieranie. Taki drobiazg – chyba tęskni za nim każdy, Taki drogi, choć naprawdę tak nieważny. Marek Thomanek 11.05.20251 punkt
-
@Jacek_Suchowicz Nie tak łatwo spełnić Twoją prośbę. Wiesz przecież, że dobry wiersz zdarza się rzadziej niż rozjechany na drodze borsuk. Pozdrowionka.1 punkt
-
a bez rozejrzał się powoli i wzrok zawiesił na magnolii już się stroiła by zakwitnąć bo przecież była wręcz prześliczna choć w wieku bardzo bardzo słusznym lecz miała czym świat jeszcze kusić oszacowała bez spojrzeniem czy warto sprawdzić i ocenić gdy słońce zeszło pierwszym krokiem zajrzała bzu głęboko w oczy wdziękami poruszyła też i rzekła: bierz co tylko chcesz a bez był prosty biedny taki więc zabrał sobie trochę kasy odszedł zdumiony zadumany "no takiej głupiej nie spotkałem" :)))1 punkt
-
Jest raz do roku dzień życzliwości W mdławych uśmiechów lukrze fałszywym Bywa w zieleni też dzień radości W gorycz wetknięty – dni nieszczęśliwych I dzień pamięci o tym lub owym (Sprzed lat trzydziestu lub nawet trzystu) Dzień zakochanych (w pudrowym różu Zwietrzałych perfum, podwiędłych listów) Dzień świadomości (jednak bez wiedzy) Albo bez skruchy – dzień pojednania Bez samochodu dzień w kłębach spalin Oraz dzień słuchu – bez wysłuchania Bywa przyjaźni dzień – z nożem ostrym W głębi kieszeni groźnie ukrytym I dzień łączności – bez połączenia Z innym istnieniem odrębnym bytem Jest dzień przyrody – pośród betonu I dzień samotnych – w objęciach tłumu Lecz w kalendarzu jednej brakuje Tej skromnej kartki – na dzień rozumu1 punkt
-
@Manek Tylko pierwszy z ludzi, który porównał "jej" oczy do gwiazd był poetą, a później to już tylko plagiat i banał. Chociaż Grześ miał inne porównania... Grześ okulistkę zabrał w Pieniny by go zbadała bez atropiny choć krajobraz był uroczy to otwierał szerzej oczy na jej wzniesienia oraz doliny Pozdrowionka.1 punkt
-
1 punkt
-
rozsypałam sól, podpaliłam dom i teraz nie wiem dokąd pójdę dalej pora odprawić wszystkich kochanków zmyć z oczu tusz i pewnym ruchem zetrzeć z ust karmazynową szminkę jestem mała brudna i tyle razy będę nasączać wacik płynem micelarnym dopóki znów nie poznam tej co wreszcie pojawi sie w lustrze pora przestać prostować włosy rozpuścić je i rozebrać się z ciasnego koka a potem założyć zwykłą bawełnianą piżamę w misie czy haftowane polne kwiaty jak jedną z tych które z uporem dawała mi na gwiazdkę babcia położę sie w niej do mojego pustego znowu łóżka tak jakbym wracała do siebie z wyczerpującej podrózy świat urósł nade mną wielki i ciężki jak drzewo cedrowe a ja próbując go chwycić niezdarnie łapię z ostrych stron jak dziecko zbyt ciężki przedmiot uginam sie pod jego naporem i słyszę, jak łamie mi kości i czuje jak miażdży piersi czaszkę brzuch i klatkę i sama jestem w klatce i klatka mnie otacza i choć nie moge oddychać nie czuję też cudzego oddechu na swych plecach łapczywie wciągam w nozdrza świeży zapach drewna czekam aż wrośnie we mnie drzewo cedrowe czekam aż drzewo cedrowe przemieli mnie, zamieni w proch, rozloży na kwanty kwarki kawałki tak abym na końcu zlożyła sie już tylko z dwóch atomów tlenu i by w koncu nareszcie wdech potrwał tyle co wydech1 punkt
-
1 punkt
-
w sercu wyryty obraz dzieciństwa w nas pozostaje na całe życie wraz z biegiem lat jakby piękniejszy kto go podbarwia odkurza skrycie drobne emocje zmieniają barwy cudowna babcia, dziadek uparty piec pokój kuchnia były ostoją i smakowita kromka ze smalcem :)))1 punkt
-
Kot waruje pod murem sierpówka tkwi na płocie gdyby zdjąć perspektywę niemalże się całują połączeni szarością1 punkt
-
@violetta W pierwszej turze wyborów prezydenckich najprawdopodobniej wygra Rafał Trzaskowski, a w drugiej: Karol Nawrocki z minimalną przewagą i wtedy Adam Bondar na polecenie Donalda Tuska unieważni wybory, zresztą: stosunki Rafała Trzaskowskiego z Donaldem Tuskiem są oschłe, aby nie powiedzieć - zimne... Jeśli Karol Nawrocki zdobędzie dziesięć procent przewagi nad Rafałem Trzaskowskim - wtedy nie dojdzie do unieważnienia wyborów - byłby to skandal na cały świat, pożyjemy i zobaczmy... Na miejscu Rafała Trzaskowskiego uznałbym trzyprocentowe zwycięstwo Karola Nawrockiego: okazując w ten sposób szacunek dla przeciwnika i jednocześnie: wbiłbym szpilę Adamowi Bodnarowi - jest to skrajny lewak pochodzenia ukraińskiego i w młodości był anarchistą, jako Rzecznik Praw Obywatela nie pomógł mi - kiedy byłem osobą nielegalnie bezdomną, chociaż: miał taki obowiązek i tyle na temat... Łukasz Jasiński1 punkt
-
@Wiesław J.K. Dobra, niech Ci będzie, przekonałeś mnie. Zatem trzeba się bardziej starać, pozdrawiam :)1 punkt
-
1 punkt
-
Morze i słońce; wszędzie jasne refleksy. Wyjawia się znikąd żółty statek. Powiewa czerwona flaga. Słychać (zło) życzenia.1 punkt
-
@Jacek_Suchowicz ot wymyśliłeś, wpadłeś na pomysł wystarczy Alę głośno pochwalić zaraz poleci po swoje pióro i do pisania jak nic, zapali o jakim niebie Jacku mi prawisz wena wypiła cały atrament przeciąg wywiewa pomysły, chęci gwoździe rdzewieją do puent, na amen tracę apetyt, zmuszać nie mogę nie goń jak dzieci kiedyś do tranu nie głaszcz po włosek, słodzisz za dużo i takim słowem już nie bałamuć :)1 punkt
-
@Roma dziękuję;)) @Alicja_Wysocka patrząc na Ciebie proszę wybacz nienasycenie człeka męczy bo twoje pióro sięga nieba a możesz pisać znacznie więcej zamykać w kuchni co za bzdura ja nie wiem kto to Ci powiedział sama tam idziesz i akurat gotujesz wiersze tak jak trzeba należysz do tych pań gospodyń co wyczarują coś z niczego mając przyprawy metafory neologizmów garść do tego ... :))))1 punkt
-
jak Słowackiemu smutno mi Boże wciąż mnie dopada ów splin ten drań bo żebym chociaż nie śmierdział groszem lecz forsy więcej niż lodu mam spokojnie żyję w wolnej ojczyźnie i z dobrym zdrowiem nie jak nasz wieszcz lubię o wierszach także pomyśleć jednak chcę w wersy pogodę wpleść a się zarażam chandrą jak dżumą od swoich ziomków grobowych min więc pytam Panie czy to tak trudno z ciepłym uśmiechem przez życie iść1 punkt
-
Czemuż nie mają sznytu me wiersze, Nowości brak i nic się nie zmienia? Czy nie czas rzucić spojrzenie szersze Na nowe style, śmiałe złożenia? Czemuż ja jeden piszę niezmiennie, A motyw chowam w szaty znoszone, Aż słowa wskazują mnie imiennie, Skąd pochodzą, gdzie są urodzone? O! wiedz kochanie, o was to słowo, Ty i miłość, me wątki wybrane; Mogę tylko rzec stare na nowo, Wydając znów, co było wydane: Jak słońce stare, pośród świtu zórz, Ma miłość mówi, co mówiła już. I William: Why is my verse so barren of new pride, So far from variation or quick change? Why with the time do I not glance aside To new-found methods, and to compounds strange? Why write I still all one, ever the same, And keep invention in a noted weed, That every word doth almost tell my name, Showing their birth, and where they did proceed? O! know sweet love I always write of you, And you and love are still my argument; So all my best is dressing old words new, Spending again what is already spent: For as the sun is daily new and old, So is my love still telling what is told.1 punkt
-
Holiszów* W ziemię wbity nóż, serce pełne róż przepełnione cierniem - to zdrajców zimny jad, życie pośród zórz i cisza pośród wzgórz, pod nami miny i drżące - dłonie, czekajcie, dziewczyny, to świętokrzyski zwiad, pod nami gliny - już wasza płonie miłości - wolność, plecy: pełne - róż przepełnione cierniem - to zdrajców zimny jad, serca z pasiaków jak kwiaty lnu - twórz. *więcej informacji Państwo znajdą w następujących esejach: "Komentarz - komentarz odautorski" i "Mój drogi świecie" - Autor: Łukasz Jasiński (maj 2025)1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
To prawda, ale nie wszyscy potrafią docenić. Większość przechodzi obojętnie. Najbardziej młode dziewczęta się interesują. Wcześniej nie było czasu wybrać się tam, dzisiaj byłem 2 godziny. Piękna pogoda, cały czas w letnim ubraniu. Miejscami tam gdzie osłonięte to naprawdę gorąco. Jeszcze jedno zdjęcie magnolii. W tym roku bardzo obrodziły.1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne