Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 01.08.2024 w Odpowiedzi
-
Parasol* Kamień na kamieniu, dusza na ramieniu, przeładowana - broń i wydano - wyrok, kamień na kamieniu, dusza na ramieniu, to w twoim imieniu: w głębokim cierpieniu, zapach i śmierci - toń, wykonano - wyrok, to w twoim imieniu: w głębokim cierpieniu, kamień na kamieniu, dusza na ramieniu, przeładowana - broń i wydano - wyrok, kamień na kamieniu, dusza na ramieniu... *więcej informacji Państwo znajdą w następujących esejach: "Komentarz - komentarz odautorski" i "Mój drogi świecie" - Autor: Łukasz Jasiński (sierpień 2024)10 punktów
-
Nikt nie wyjął nam z oczu szkieł. Nikt nie wyciszy nam syren. Nie zmażą nam obrazu mgieł, Miasta przykrytego kirem. Na stos kwiaty porzucone. Utopione w rzece dzwony. Dusze młode gdzieś zgubione, Ciała zjadły kruki, wrony. Nie zabrakło krwi i chwały. Umrzeć musieli, aby żyć. Choć zdeptany Orzeł Biały, Wolności wysnuli nam nić. **Pierwszą zwrotkę napisałem dwa lata temu. Rok temu dopisałem drugą. Dzisiaj jest kolejna. Cześć ich pamięci!7 punktów
-
sierpień ma oczy zamyślone w źrenicach pewność starych sadów że warto pięknie owocować aby zostawić własne ślady na letniej ścieżce ku jesieni dopalać się spokojnym żarem witając się z kolejnym świtem jak z drogocennym kruchym darem7 punktów
-
pamiętamy ten sierpień środek lata słońce utopiło się w krwi niewinnych dusz w ogniu oddały to co miały najcenniejsze serce ❤️ siebie dla mnie dla Polski a my my wróciliśmy po ośmiu latach i JĄ zaprzedajemy po kawałku jak Judasz Jezusa 1.8.2024 andrew po cementowniach,cukrowniach, browarach, śmieciach, fabrykach czekolady....rozwaleniu stoczni ,wcześniej potęgi światowe, przyszedł czas na polcargo, domyślcie się czyje koleje będą woziły nasz węgiel.4 punkty
-
Sierpień ma także smutne oczy, wspomnieniem mordów i niewoli. Powstańczych zrywów i okopów, głupoty, która dzisiaj boli. Choć wita nas kolejnym świtem, mówi słowami: ojców, dziadków. Walka o Polskę - to się liczy. Zwycięstwo tylko z Naszą Matką.4 punkty
-
drzwi zaskrzypiały podłoga jęknęła pod stopami intruza wiatr zamilkł oddech wstrzymał ptaki świergotać przestały tyle na ile mogli muszę przyznać pomagali on szlachcic po mieczu po kądzieli z domu - mówili sąsiedzi "dobrego" teraz bez pracy bez zasiłku bez celu z plecakiem na ramieniu żądny łatwego łupu z pustką w serca wbrew sobie ku niej kroczył ona taka piękna o kasztanowych oczach sama ze sobą w smutku pogrążona w kuchennych rękawicach ręcznie haftowanych z piekarnika kaczkę ziołami ukraszoną wyjmowała co swym zapachem do uczty zapraszała ich oczy w tej w jednej chwili się spotkały czy to możliwe że od tego jednego spojrzenia w sobie się na zabój zakochali?4 punkty
-
Kreują sny ludzie bez cienia Choć w swojej lekkości są słabi Przyciągają tym współistnienia Nie przywiązując na ogół wagi Adaptują się lecz w kontraście Trzymają na dystans pokłady Bo z gruntu nic nie jest stałe A tak wiele nie trzeba tracić Tutaj jeszcze raz tekst inspirowany filmem Red Rocket po ponownym obejrzeniu jestem tak samo zachwycony3 punkty
-
dotyka mojej skóry aksamit albo cisza kiedy patrzysz głębiej za powiekami jest idealny świat obcy dla dłoni ulepionych w pięść szukaj gdzie syreny śpiewają szukaj3 punkty
-
Tak, to prawie jesień: oparta o cień wiolonczela wibruje brązem z mosiądzem złotem liściastym 31.07.20243 punkty
-
@Rolek Gdybyś miał więcej niż 12 lat, poszedł byś w bój... Nie było wyboru, najpierw była euforia, później walka o przetrwanie...3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
Witam - na to wygląda - miło że czytasz - Pzdr.uśmiechem. Witaj - fakt że się schował - dziękuje za kolejne czytanie - Pzdr.serdecznie. @iwonaroma - @Igor Wasiński - dziękuje -3 punkty
-
2 punkty
-
trzyma nas w doczesności trema konieczność obowiązki głupota przywiązanie niemoc i co jeszcze? miłość nienawiść a może jedno i drugie oraz wszystko naraz i jednocześnie2 punkty
-
Krople deszczu Nad poszarpanych zgliszczy ciałem, Pomiędzy obaloną ścianą A ekspresyjnym stosem cegieł, Zsiniały żalem wstaje ranek. Garść obolałych kropli deszczu Na szkielet domu spadła miękko, Mgła rozłożyła opatrunki Na gruzach – opiekuńczą ręką. Krzew róży wznosi z rezygnacją W górę – spalone trzy gałęzie, Gdy dzień ze smutku, sadzy, kiru Ponurych marszy strofy przędzie. Linią w nich – młodość – jak pąk świeży, Krzyżykiem – cienka nić welonu, Kluczem – zgaszona nagle miłość, Bemolem – liść padłego klonu, Nutami – niespełnienia modre, Oddech ostatni – z iskier złotych, Uczucia zwiędłe – tchnieniem żaru, Srebrzyste perły – to tęsknoty. Na bieli grobów bezimiennych Lutowy nokturn wiatru – wieje, Unosząc piórka dwa zielone. To nekrologi – czy nadzieje?2 punkty
-
Wenerologa z miasta Brześć za walkę z tryprem nagrodził teść. Choć z teścia stary był tryk, zdołał wystrugać tryptyk, by adekwatnie oddać mu cześć.2 punkty
-
A taka ładna, co faktycznie idzie na pierwszy ogień tekstu, bo przecież wpierw na nią zerknąłem i faktycznie tylko kątem oka. Niegłupia i to też było widać, bo czasem takie rzeczy są widoczne. Zadbana i nawet duchowo, o czym akurat musiałem porozmawiać, wypytać i wyczuć. W dodatku pragmatyczna, jak te one są prawie wszystkie, bo ten program tak ma (konstrukcja taka). No a potem musiałem się (siebie znaczy się) na nią zdobyć, co trwało i trwało i trwało. I gdy tak się na nią zdobywałem nie patrzyłem nigdy w lustro, albowiem akurat lustru już umiem sporo nakłamać i potrafię niejedno jego odbicie mocno wyolbrzymić. A na końcu chyba musiałem zdobyć się z nią na podobno szczerość. Warszawa – Stegny, 28.07.2024r.2 punkty
-
Ta kruchość jesieni tu na Mokotowie znaczona świetlistym zażółceniem liści Ulicami kołyszą dusz powstańcze cienie pod nadal i wciąż rozkrwawioną blizną Męczeńskie Miasto ciśnie mocno do siebie jak mnie pątniczkę do Boboli Andrzeja na Rakowiecką tam gdzie tragiczne więzienie i roześmiane graffiti z wyłamaną szczęką 5.09.20192 punkty
-
Gdy będzie różowe niebo, zadzwonię do ciebie raz jeszcze Opowiem całe życie Być może - pojawi się dreszczyk Ludzie tak bardzo "cierpią" - rutyna przyczyną nazwana A przecież nowe życie to każdy nowy ranek Oprócz walizki z genami, bagażu trudnych doświadczeń, prócz kalendarza statystyk ... Zadecydujcie sami: czy warto zajmować się niczym, obwisać dekadencją, czy warto być zrzędliwym i starość zabrać w ajencję? Koją mnie proste przyjaźnie - z chmurą i starym dębem Bo zawsze są lojalni - nawet, gdy cienko przędę A tak się dzieje zazwyczaj ... Nie ma znaczenia, gdzie jestem: sandały i skromna szata I łomem muszę otwierać - każdego mieszkańca świata ...2 punkty
-
kim lub czym jest Bóg czemu jest chwalony dlaczego mówi się ze jest światłem świata przecież gdy jest noc panują ciemności gdzie jest wtedy Bóg gdzie jego światło kim lub czym jest Bóg dlaczego nie ma go tam gdzie jest potrzebny gdy człowiek cierpi więc nie dziwmy się że są tacy którzy pytają że skoro jest tak wielki dlaczego nic nie może takim Bogiem jakim jest może być każdy - wystarczy tylko w niego uwierzyć co niej jest takie trudne kim jest - odwieczne pytanie na które odpowiedzi brak bo gdyby była by się odezwał udowodnił że jest przecież nie wolno wierzyć że coś jest skoro tak naprawdę niewidzialne jest nawet w dzień więc proszę skoro jesteś udowodnij to zrób coś byśmy uwierzyli że prawdą prawdziwą jesteś a nie niewiadomą2 punkty
-
brak mi odbicia brak własnego cienia spoglądam w przestrzeń otulona blaskiem księżyca podświetlane są kształty zachwycające swym wdziękiem nie dające szans zaistnieć komuś jeszcze nie chcę patrzeć na puste kształty pragnę zajrzeć głębiej dostrzec wołanie wydobywające się ze mnie przeróżne dźwięki choć bardzo piękne zakłócają mi odbiór siebie2 punkty
-
2 punkty
-
@Somalija Nie wiedziałem. Często myślę, co ja bym zrobił, jeśli byłbym w Warszawie w 44. Nie wiem. Pozdrawiam2 punkty
-
Tak mniej więcej wyobrażam sobie uroczystą zmianę warty przy Grobie Nieznanego Żołnierza. Gdzieś tam wewnątrz, w głowie. Rytmiczne jest także: Murem za polskim mundurem. Odpowiednie dla dzisiejszej daty, brawo. Pozdrawiam. AF2 punkty
-
@Amber Bardzo mi miło! Dziękuję i pozdrawiam cieplutko:-) @Hiala Dziękuję za czytanie, pozdrawiam:-))) @befana_di_campi Dziękuję i ślę pozdrowienia! :-)))) @Rafael Marius Cieszy mnie, że wiersz został zrozumiany:-) Dziękuję i pozdrawiam! @iwonaroma Dziękuję za zajrzenie i serduszko:-) Pozdrawiam serdecznie! @Adaś Marek Dusza w wazoniku musi pukać, żeby mogło się roznosić echo ;-) Dziękuję bardzo za podpowiedź i pozdrawiam!2 punkty
-
2 punkty
-
@Amber Tak, opatrzna cosik, nieopatrzna zbyt trąciłaby banałem, ale ważna, naprawdę ważna prośba... @Rafael Marius Są tacy, mam takich kilku aparatów w rodzinie, z czego nawet zaczynam być dumny trochę :) @Dagmara Gądek Masz trochę racji, nie przeczę, więc trochę poprawiłem i mam nadzieję, że po zmianach jest nieco "lepiej" :) @Dagmara Gądek postulat jak najbardziej mój, gościa z 45 na karku. Ja lubię nieokiełznane i nieokiełznanych, zawsze lubiłem, takim najbardziej ufam, są dla mnie wzorem i w ogóle pragnieniem jakimś, że można w tym festyniarstwie jednym wielkim zachować jakiś fason. I lubię jak ktoś może tak robić możliwie do samego swojego końca, a niewielu tak może generalnie :)2 punkty
-
Tamten radosny partyzantów śmiech Po Puszczy Kampinoskiej wciąż z wiatrem się niesie, Gdy o poranku cichutki szum drzew O burzliwych ich losach opowieści wciąż snuje… Nad prastarą puszczą zarysowujący się świt Utrudzonych leśnych partyzantów cichuteńko budził, Niczym pośród odległego dzieciństwa beztroskich chwil Łagodny szept nachylającej się matki. Zimną wodą ze studni, Przemywali zamglone z niewyspania oczy, Bez żalu porzucając niedokończone swe sny, By ofiarnie znosić partyzanckiego życia trudy, Przed wschodem słońca bladym świtem, Pozdrawiali się partyzanci dziarskim spojrzeniem, W którym przez emocje skrzyło zaklęte, Życzenie Polski prawdziwie niepodległej, Zwyczajem ojców znak krzyża na chlebie, Kreślili zdobycznym niemieckim bagnetem, Nim hartowanej stali ostrze, Przecięło rumianą spieczoną skórkę, Każdy kęs twardego chleba, Okraszony porannym śpiewem słowika, Jawił się partyzantom niczym wytrawna uczta, Złożona z najznamienitszych wykwintnych dań, Świeże masło bladym świtem ubite, Na twardym, spieczonym, chropowatym chlebie, Szczyptą soli jedynie okraszone, Nikły na twarzach rozbudzało uśmiech. W blaszanym kubku zbożowa kawa, Pomimo przeciwności losu krzepiła ducha, Każąc tlić się Nadziei w sercach, By niczym iskierka przenigdy nie zagasła. Zgrzyt repetowanej broni W twardych spracowanych dłoniach partyzanckich, Choć instynktownie niepokój budził, W ciężkich chwilach i dodawał otuchy… Choć ponure dni niemieckiej okupacji, Wypaliły swe piętno na każdego duszy, Każdy zachował w pamięci pod powiekami, Obraz szczęśliwych w wolnej Polsce dni. I tej jednej jedynej rzeczy, Okupant przenigdy nie zdołał zagrabić, Polskich partyzantów snów pięknych wyjątkowych, Tlących się jak iskierki w głębi podświadomości. Choć w szaleństwie pogrążył się świat, Tonąc cały w wojennych zniszczeniach, Pomimo losów przeciwności nie straciła ducha, Oddanych sprawie leśnych partyzantów brać. Niczym nikły maleńki promyk słońca, Bądź niczym maleńka rozżarzona iskierka, W wojennych zniszczeń zimnych popiołach, Tliła się w sercach partyzantów Nadzieja. I choć każdy z nich tęsknił za domem Bezpiecznym z dala od wojny kątem W rodzinnym gronie niedzielnym obiadem Okraszonym matki czy żony uśmiechem I choć każdy niekiedy uronił łzę Za utraconym w wojennej zawierusze szczęściem Tak ulotnym jak maleńkiego dziecięcia sen Tak nieuchwytnym jak dziewczęcy uśmiech Partyzancki szlak swój znaczyli Kolejnymi z wrogiem potyczkami, Na niczego nie spodziewające się niemieckie oddziały Misternie naszykowanymi zasadzkami. Liczne straty zadane wrogowi Partyzanckiego ducha tak bardzo krzepiły, Niczym puste żołądki posiłek obfity Kieliszkiem wybornej nalewki zwieńczony… Choć każdy sygnał do wymarszu na akcję, Ostatnich chwil życia mógł być heroldem, W obliczu wojny rozstania się z życiem, Nie doczekania wytęsknionej Ojczyzny wolnej, Ku kolejnemu starciu z znienawidzonym wrogiem, Zmierzali raźnie zwartym oddziałem, Nucąc niekiedy lasom partyzancką pieśń, Szepcząc niekiedy dla otuchy modlitwę, Choć każdy leśny partyzant W głębi duszy śmierci się lękał, Każdego skrycie krzepiła nadzieja, Zadania znienawidzonemu wrogowi strat… Gdy butna Wehrmachtu kompania Na tyłach frontu bezpiecznie kwaterująca, Celem partyzanckiego ataku padła, Po krótkiej walce do szczętu wykrwawiona, Gdy pośród niewielkich wiosek ubogich, W cieniu rozległej puszczy malowniczo położonych, Śmierć nagle zajrzała w oczy, Nie spodziewającemu się żadnego zagrożenia wrogowi, Gdy w krótkim okamgnieniu, Niczego nie spodziewający się wróg, Zaskoczony silnym ogniem partyzantów, Nie zdołał skutecznie zewrzeć szyków, Śmierć dnia tego obfite zbierała swe żniwa, Przetrzebiając zaskoczony Wermachtu oddział, Zabierając ze sobą młodych Niemców życia, Unoszone kościstą dłonią z doczesnego świata… Długie serie z partyzanckich stenów Ścinały z nóg przerażonych Niemców, Nim zdezorientowani w popłochu Zdążyli dosięgnąć swych karabinów, Niejedna partyzanckiego karabinu kula, Zaskoczonego żołnierza Wehrmachtu nić życia przecięła, Stawiając przed oczami całego życia obraz, Nim krew z mózgu powoli odpłynęła, Partyzanckie odłamkowe granaty Rozpryskując się skutecznie raziły Przerażonych wroga żołnierzy bezradnych Daremnie kryjących się za przeszkodami… Gdy z pistoletów maszynowych kilkusekundowe serie Na polu tamtej bitwy pamiętnej Pośród mgły porannej niosły się echem Rażąc skutecznie wrogi cel Niczym wskazówki starego zegara Odmierzały niezłomnym partyzantom czas Dając nadzieję zwycięskiego zakończenia starcia Trwałego odparcia nieprzyjaciela… Mimo iż III Rzeszy propaganda, Mózgi młodych Niemców do pnia zeszlifowała, Daremną okazywała się ich buta, Gdy ścierała ją śmiałych partyzantów odwaga… Tamto pamiętne starcie, Zwieńczone polskich partyzantów brawurowym sukcesem, Na bucie Niemców odcisnęło się piętnem, Wypalonym na duszy niczym rozżarzonym żelazem, Brawurowe natarcie wielkim sukcesem zwieńczone, Wycisnęło szczęścia niejedną łzę, Na pooranej bruzdami twarzy zmęczonej, Każdego niemal w partyzanckim oddziale… A gdy widmo sromotnej klęski, W cieniu doszczętnie przegranej wojny, Dzięki odwadze partyzantów walecznych, Zajrzało tamtego poranka w butnych Niemców oczy, Gdy odwróciła się losu karta, Wraz z zmiennym obliczem wojennego szczęścia, A niespodziewany brawurowy partyzantów atak, Zalążkiem był wielkiego zbrojnego powstania, Tamten radosny partyzantów śmiech, Zwycięskiego starcia wymownym będąc zwieńczeniem, Każdego mężnego partyzanta rozpromienił oblicze, Budząc w sercu niewysłowionej ulgi uczucie, Tamten radosny partyzantów śmiech, Po Puszczy Kampinoskiej wciąż z wiatrem się niesie, Pozostając niewidocznym gołym okiem świadectwem, O polskich partyzantów wyjątkowym męstwie… - Wiersz napisany dla uczczenia osiemdziesiątej rocznicy Starcia w Aleksandrowie.1 punkt
-
człowiek po świecie wędruje za nim cień prawd i kłamstw zatrzymuje się i myśli które z nich racje ma człowiek po świecie wędruje mija smutek mija żal zatrzymuje się i myśli czemu trudny bywa świat człowiek po świecie wędruje lecz nie potrafi zrozumieć dlaczego wszystko co mija nie zawsze jest na tak1 punkt
-
@corival Nie twierdzę że nie siali, to niczego nie zmienia. Lniana dal też może być, ładne. Pozdrawiam również :)1 punkt
-
@corival Rozumiem. Siny w ogóle znaczył niebieski, a mógł również zielony dawno temu. W tęczy jeßcze w xix wieku po wsiach rozróżniano tylko trzy kolory, tak wszędzie pierwotnie, nie oddzielano barwy od rzeczy samej, bo po co. Albo siwa dal... Z tym lnem że wszędzie rósł to bym z dystansem przyjmował takie pomysły podawane jako pewniki, pewnie różne interpretacje tego powiedzenia są prawdziwe. Ale ja to w ogóle nie wierzę w żadne racjonalizmy, więc nie zwracaj uwagi ;)1 punkt
-
@corival Aha, dzięki. O roszarni poczytałem, ale len to nie wiedziałem że szarawy się robi, na zdjęciach jest ordynarnie niebieski, a ja sam tylko rzepak znam z autopsji z upraw raczej. Czyli dal równa się len, zapamiętam, to może mieć znaczenie mitologiczne :D1 punkt
-
@Łukasz Jasiński ja co roku obchodzę na Tamce:) jest kameralnie i inteligentnie :) harcerze musztrują na godziny :) a harcerki chodzą marszem:) jest fajnie:)1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
w tylu słowach nie zgadza się ten wiersz i studnia bez dna i niedopita cola cienie kotów przewracają się z boku na bok nie mieszczą się w tej pseudo nieskazitelnej wyobraźni nocne fordy mercedesy malują graficiarze ślizgamy po bajkach na dobranoc bezczelni w swoich pięknych snach wgryzamy się w niecodzienność1 punkt
-
monolog przez drewnianą kratkę przeradza się w dialog chociaż skrucha narzuca żelazne ramy zrozumienie i ciepłe słowo wywołuje żal z powodu rozstrojenia głuchy stuk przywraca harmonię dziesięciostrunowej gitarze 20111 punkt
-
1 punkt
-
Taki duet z La Boheme Pucciniego w temacie. On pyta, kim jestem i odpowiada: jestem poetą. Pozdrawiam1 punkt
-
1 punkt
-
@iwonaroma , tytuł "trema przed życiem wiecznym" porusza bliski mi problem. Ja też mam, mówiąc oględnie, tremę przed życiem wiecznym.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
lepiej lepi się do buta niż to co piszemy tutaj zanim ktoś tu słowo piśnie dodam glina oczywiście1 punkt
-
Byłem głuchy A teraz słyszę Byłem ślepy A teraz widzę A ty nie zapraszaj mnie Do swojego świata Okrytego niełaską hańby i zniewolenia Lewackiej ideologii gdzie chcą świata Bez narodów i bez religii (Nowy cyfrowy komunizm 2.0) Czy tego pragniemy? Czy tego chcemy?1 punkt
-
@Dagmara Gądek rzeczywiście, to moje sformułowanie może rodzić wątpliwości. Bo zakłada naszą 100%-ową wolną wolę. Z drugiej strony Ty piszesz o braku naszej woli o momencie odejścia? Pewnie obie nie mamy racji ;) tzn. mamy, ale to są rzadkie przypadki (100%-owa wolna wola i kompletny brak wolnej woli w tej kwestii). Zapisałam w ten sposób by trochę wstrząsnąć naszym powszechnym mniemaniem, iż nie mamy wpływu na moment śmierci (abstrahuję też od samobójstwa, bo to akt rozpaczy przeciwny życiu, a przecież nie chodzi nam o rozpacz i destrukcję a o nasze szczęście i dobrostan). Z pewnością do momentu śmierci trzeba dojrzeć - jeśli ma być aktem woli a jednocześnie poddania (i tu determinizm oraz 100%-owa wolna wola łączą się w jedno :)) - czyli... możemy mieć rację obie :). Oczywiście nie zaprzątamy tym głowy dzieciom i młodzieży, tylko dorosłym, którzy zaczynają dostrzegać powszechność śmierci i chcą jakoś się wobec tej kwestii ustawić. Ale przemyślę Twoją uwagę, tylko wówczas musiałoby być np. 'trwamy w doczesności bo trema konieczność itd... ? Dzięki za uwagi i również pozdrawiam:) @befana_di_campi @Łukasz Jasiński Podziękowania:)1 punkt
-
Dziś Byłem na łące Pośród młodych serc Gdy świeciło słońce Ich głosy niosły mnie Dali mi kwiaty Z ogrodu swoich wnętrz Kolców bukiety Gorzko kłują mnie Pokoleń szkoda Gdy nawodnienie Zapewnia woda Co pali ogniem je Nie da kwitnienia otępiały pień Gdy płynna obsesja Gałąź sobie tnie Inna marnieje Choć w oczach iskrzy się Łodygi opadłe Prawie nic nie je Życie krzyczy walcz Zaraza zżera głód Jej jest trudno stać Ja modłę się cud Ten inteligenty Mógłby się wysoko piąć Zranione chamy Chcą go przy korzeniu ściąć Nie cieszy się życiem Radę musi dać Wciąż za ukryciem O przetrwanie walczy sam Chciałbym móc obmyć ich Z tych nielekkich trosk Panie Boże dzięki Ci Ze mogliśmy dzielić krok Słońce już zaszło Nie jestem na łące Choć wiary mam nadto wciąż czuję kolce1 punkt
-
ładnie ale 4 X i - piosence ujdzie pojawiamy się znikamy w tej przestrzeni obdarzjąc pięknym kwieciem wszystkich wokół czasem głowę rozwalimy by coś zmienić prawie zawsze zostawiamy święty spokój :)1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne