Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 29.10.2023 w Odpowiedzi

  1. Nocą zawsze jesteś ze mną ciągle mi się śnisz gdy zmęczone zamknę oczy z mgły wychodzisz ty trzymam mocno cię w objęciach i ruszamy w tan z ust spijamy krople szczęścia w sercach miłość gra razem w tańcu aż do świtu nienawidzę dnia kiedy słońce wygra z mrokiem znowu jestem sam
    10 punktów
  2. nic się tutaj nie dzieje ty jakby znużony do mnie lecz obok się śmiejesz a ja w oczach twoich jak kąsek łakomy nic tutaj się dziś nie wydarzy bo tylko w snach płonie i żarzy i tylko tam w głębi krateru leżę na miękkim nadmorskim piasku nic się tutaj nie dzieje zmysły ponad granice choć nasze - wielce dalekie jedynie w snach pąki zakwitły - rozdęte wilgocią... słodycz powietrze tnie a tutaj nic nic
    8 punktów
  3. Krusząc obce zwierciadła przestrzeni Niczym wzburzone fale nadmorskie Zdając się być na wyciągnięcie ręki Snów dalekich światy bezdomne Stąd ogień zdolny pochłonąć i strawić Na rozkaz posłać w niebyt błądzące Dusze w których nie przejrzą się gwiazdy Gdy w lustrach oczu zapomną o sobie
    7 punktów
  4. Ty na górze który mówisz że mam kochać Bliźniego - nie każ mi... on zło przelewa zabiera, przemocuje on już nie cudem z tamtej bajki teraz tylko krew na ręce drżące i dzieci kwiaty... tam gdzie modlący fanatyk - obok człowiek prosi o skrawek na ziemi zbyt ciasnej
    5 punktów
  5. poranni śpiewem ptaków odtwarzamy kołysankę nadajemy najdelikatniejsze odcienie błękitu i żółci niebu a otulane jedwabistą kołdrą nasze ciała pokrywają się złotem i karmazynem w ciszę
    5 punktów
  6. zakneblowano usta związano ręce i nogi a skrzydła rozszarpano by nie mogły odlecieć i tak stały się smutnymi aniołami a potem ludźmi daleka droga powrotna daleka i trudna
    4 punkty
  7. Głęboko w czeluściach domu Gdzie kąt każdy ma swój cały Leży porzucona lalka Produkt już zapomniany Leży i kurzy się tylko Aż kiepsko to wygląda Lecz gdzie jest właścicielka Nawet się jej nie przygląda Właścicielka to teraz szycha Ma willę, dwa porsche i dobrą pracę Choć jeszcze nie tak dawno Bawiła się lalką na kanapie Nie pamięta już o swej lali Pewnie wyrosła z tego dziecka Teraz bawi się kasą i mężczyznami Po tamtej dziewczynce pozostały zdjęcia.
    4 punkty
  8. Pisane palcem dwa słowa wyobraźni Naszej Przyswojone- myśli spokojnego oceanu pozostawiam. Czekając kreślę przyszłość dostępnego szczęścia w smutku
    4 punkty
  9. Nie dla siebie pisze wiersze robię to dla ciebie i ciebie Tak moi mili dla was piszę każdej chwili gdy wenę słyszę Nie dla siebie tylko dla was tak od siebie szybko zaraz Bo wiem że wy poezje lubicie że macie sny noc słyszycie Kochacie tęcze oraz babie lato ja to poręcze co wy na to Czy dalej pisać o tym co piękne o tym co słychać przy czym uklęknę Dobra już kończę zeszyt zamykam daleko już słońce pod kołdrę umykam
    3 punkty
  10. Kochaj życie i miej do góry Uniesione dłonie Modląc się o urodzajny maj (Nagie kobiece ciało i boski raj) I nic więcej (tylko dwa słowa) Pragnę cię (nawet w letni deszcz) Bo gdy jesteś tak blisko mnie Me ciało przeszywa dreszcz I tylko błagam znowu By mieć cię w swoich ramionach Bo gdy jesteś daleko (Niespokojne fale na oceanie zmieniają swój bieg)
    3 punkty
  11. @Rafael Marius :) no tak :) Dzięki @Coretanima :) prawda, że kubeł prawdy działa zdecydowanie szybciej, ale nie każdy zdzierży;) Serce wytrzyma. Dzięki:) @Kamil Olszówka @Tectosmith :) dziękuję
    3 punkty
  12. Bazgranie po ekranie Od szkiełka do szkiełka Płyn może treść przyniesie? Czy tylko oczy zamglone Butelką zwilży na chwilę? Te proszki i tabsy na sen Już nie przeżywam i Nie oczekuję od życia Nic. Przeżyję Pocieszę się sam Sam Pójdę właśnie tam Muszę Tylko przecierpieć Układy Które tutaj zawsze były Byłaś Zawsze obeznana z Siecią Słów pustych Pełnych Obojętności Bez uczuć które Zasłaniają To co i tak Podobno jest Zasłonięte "Ballada o Niej" ♫Daria Zawiałow “Niech mówią” ♫Oskar Cyms “Tylko Ty I Ja” ♫Doda ”Na Pół” ♫Cleo
    3 punkty
  13. A kiedy przyjdą lepsze dni I gitara powędruje do ręki Zapłoną drwa Wspomnę ciebie A kiedy osunie się ziemia Odsłoni szkieletu parlament Zrobię herbatę Zamyślę się A kiedy zdechnie autokar Wypluje wczasowiczów na plażę Usiądę na wydmie Wypatrując statków.
    3 punkty
  14. w ten ani następny dzień nie planujemy się spotkać za to planujemy zachować spokój dopóki jaśminowiec nie zacznie wypuszczać swych pęków ... ja milcząc pomarzę z zamkniętymi oczyma o kwiatach pięknego jaśminu tak pięknego jak ostatniego czerwca w spokojny wieczór kiedy się spotkaliśmy ... ty milcząc pomarzysz o czymś czego ja nie potrafię dostrzec i tak niewiele dzieli nas od czerwcowego jaśminu ustrojonego brudnym różowym niebem po godzinie 8 wieczorem
    3 punkty
  15. gdy patrzę na niebo to ono tak naprawdę patrzy na mnie widzi mnie jak turysta patrzący z czubka wieży Eiffla na niedopałek papierosa leżący na chodniku jeszcze przez kilka chwil gorący widzi miasto zamknięte w kwadratach ulic tak podobnych do cmentarzy na przedmieściach ledwo odróżnia jedno od drugiego ciągle z góry wyznacza cel ostatnich alei które zwiedzimy ostatniego kota którego pogłaskamy; finalnego drgnienia serca na dźwięk własnego imienia z góry widać więcej i mniej zarazem splątanych ludzi którzy uciekną nad ranem na drugi koniec planszy pierwszym tramwajem niczym wozem opancerzonym z pola bity wszechświat wciąż gdzieś tworzy nowe istoty w lodowych przestrzeniach machają raz do siebie; raz do nas szukają życia gdzieś TAM daleko; TU zbierają wyschnięte mumie wspomnień ciągle stawiają kilka pytań na czasie jak czajnik po powrocie do domu z dalekiej podróży
    2 punkty
  16. proszę zatańcz muzykę wokół piosenki w sukience ozdobionej kwiatami jeszcze kilka dni temu splatałaś nuty w zaśpiewanie wirowałaś w śladach nie masz ich teraz przy sobie zostawiłaś tu śnisz na prostokątnej łące tulona ciszą uplecioną w kołysankę właśnie ogromna pomarańcz żegna cię początkiem promienia lecz musisz uwierzyć na słowo jeśli kiedyś roztańczysz ciemność do samego świtu...
    2 punkty
  17. paw poetą? ładne rzeczy z ciekawością ciągłą zerkał żelem ogon gładził, stroszył, bo dom pawia był z lusterka chciał oglądać tylko siebie dookoła, z każdej strony szczerzył dziobek w głupie miny do tych piórek wyzłoconych nie miał czasu na poezję i o żonę nie dbał wcale prężył torsem turkusowym, przez co nie mógł szukać ziaren zakrzyczana, zapomniana myśli sobie - muszę uciec no i z deszczu wprost pod rynnę zakochała się w kogucie
    2 punkty
  18. zakochane, ufne krwawy krzyk dwukrotny przytulanie nowego życia nieprzytomne noce i dni umęczone, pełne południe, wieczór, świt zupa, gary, kotlet edukacja, tony brudów jeszcze żarzące jakoś w oparach dymu, alkoholu kariera, domek na wsi tylko czas przyszły już martwe przeskok kwantowy, dwa światy czary dysocjacji nareszcie papiery nadal leży otwiera oczy, kopie, macha znowu upada, ktoś podnosi ciągnie do góry, tabletki cichutko puka rwie do wszystkiego fioletowe kolana i łokcie usta, usta, wdech, wydech ciepłe, pulsujące urodzić się na nowo w połowie wieku cud życia
    2 punkty
  19. Hałas Przepraszam Za wszystko czego nie dotknęłam Przepraszam Że nie próbowałam Przepraszam Zbyt długo się wahałam Przepraszam Uleciało Nie ma Milczeć Milczałam Milczę Milczę kiedy już wiem Milczę zawsze gdy się odważę
    2 punkty
  20. Kiedyś niewidzialny będę jak księżyc w nowiu teraz idę po krętej drodze a z prawa i z lewa pozdrawiają mnie te same od tylu lat drzewa parku strażnicy na warcie w pełnym pogotowiu Pozostań dziś moja muzo w szczęściu i zdrowiu niemłode serce nie krzyknie jak morska mewa ale cichutko także na razie nikomu nie zaśpiewa jak mały potrzos co wypadł z gniazda w sitowiu Los człowieka tak przypomina mi grę w karty czas odmierzają radosne i smutne wspomnienia stary kalendarz zakurzony leży porzucony i podarty Blask beznadziei razi w oczy, że nie widzę cienia co doda mi sił aby zacząć po raz drugi albo czwarty bo życie boli bardziej niż ząb wyrwany bez znieczulenia
    2 punkty
  21. zrobiło się chmurnie najlepszy czas przestać gonić policzyć każdą kroplę nim spadnie z nieba wtedy jeszcze głaszczą policzki a to za kołnierz popłyną niesforne obudzą dreszczyk pod stopami nie są już sobą nie czuć smaku jestem chyba zazdrosny o deszcz spokój jego swobodny lot igraszki zapytać chciałbym dlaczego gromadzi się w kałuże pewnie lubi dotyk kaloszy jutro znajdę czas nie wiem tylko czy będzie padać oby tylko nie śnieg tak daleko wtedy do wiosny
    2 punkty
  22. @sowa rety, dziewczyna dopiero się uczy, a tego typu komentarze uniemożliwiają naukę. Wręcz blokują. Proszę Cię uprzejmie o odrobinę empatii i zrozumienia dla innych. Czy zastanawiałeś się kiedyś, jak taki przykry komentarz może wpłynąć na inną osobę? Czy pomyślałeś choć raz o tym, że ktoś może być na skraju załamania? A czy myślisz o konsekwencjach? Czy zdajesz sobie sprawę z faktu iż różni ludzie tu przebywają? Co zrobisz kiedy ktoś weźmie do siebie Twoje słowa, a jest na granicy życia lub śmierci, a Twoja opinia będzie tym co przeważy szalę? @xWhisky wiersz pełen emocji, widać w nim cierpienie peela. Cierpienie uszlachetnia lub unicestwia, zależy od tego na co pozwolimy. Pisz, czytaj i pracuj nad warsztatem, każdy z nas cały czas się uczy.
    2 punkty
  23. Kiedyś i chyba nawet dawno temu (jakoś ostatnio rzadziej patrzę i na zegarek i na kalendarz i ogólnie), gdy mieliśmy jakieś dane o świecie i gdy karmiczne tabelki (choć nie było wówczas excela) układały się w coś co szło jeszcze zrozumieć (potem jak zaplątaliśmy się w odpowiedzialność ich pojęcie w ogóle przestało być możliwe) choć i wówczas całkiem nieszczególnie, nie nazbyt, nie dokładnie i nie do końca, gdzieś przy końcu wycieczki, po gonitwie wówczas wdzięcznej w ty i ja, moje i twoje, to tak a tamto inaczej, usiedliśmy we dwoje w miejscu raczej nie własnym i dobrze, bo dbać o nie wcale nie było potrzeby i co... No właśnie i co? A tak sobie dla siebie włączyliśmy na stacjonarnym odtwarzaczu z rzeczywistego nośnika Zawsze Piosenkę co by coś jeszcze, co by doświadczyć, co by uraczyć nasze duchy, co by wysłuchać po raz enty, co by związać czas na kilka ważnych choć nieistotnych (bo bez efektu korzyści materialnej – co jakże przecież dyskusyjne) minut. Warszawa – Stegny, 27.10.2023r. Zawsze Piosenka:
    2 punkty
  24. Pod jesiennym niebem rzadko świeci słońce. Pożółkłe liście wraz z deszczem spadają na ziemię. Przychodzisz rankiem w sukni z mgły, ostatni zielony liść trzymasz w dłoni. Jutro przyjdziesz pod, moje okno w sukni białej, zatańczymy na lodzie, pośród padającego śniegu. Niech pada deszcz i śnieg, i niech będzie zimno, bo gdy stopnieją lody Ty wiosną odejdziesz. Kobieta w sukni z mgły odziana w śnieżny szal czeka więc do niej wyjdź.
    2 punkty
  25. Czas zimowy bez odmowy Wolność słowa - lobotomia Kurs unijny teraz w modzie A inflacja rośnie w mrozie Gdy na ciebie przyjdzie pora Stój jak pociąg ekspresowy Może marszczy ci się kora Lecz to sposób od stresowy //I tłumacząc tobie z krótka To o czasie - gdy pobudka/
    2 punkty
  26. każą mi żyć jakby śmierć już czekała za ścianą na ostatnią pełnię księżyca by zadać cios ostateczny a ja marnuje siły na strach lecz nie boję się umrzeć tylko tego że nie wykorzystałem szansy by wdech pełną piersią brać kobiet kosztować jak wina poezją rzucać w ich twarze zdziwione śmiać się z ich bogów malutkich do gwiazd iść po drabinie snów i spadać z niej na Twój rozkaz i czuć więcej niż wstyd bo tęsknię do Ciebie w klatce zamknięty na kłódce czas odcisnął swe szramy a w myślach wszystkie te sprawy wymierne i niewymierne i kartka z podróży do wnętrza kilka wspomnień dziwacznych niosących więcej niż bojaźń
    2 punkty
  27. I cóżeś winny ludowi, Chrystusie, Że cię Izrael nie wzywa w pokusie - Skazując najpierw? Coś ty uczynił swemu ludowi, Że tylko on się sceptycznie głowi - Wyrzekłszy najpierw? Czemu to widzą kozła ofiarnego, Który się błąka poza domu swego Pustynne pole? Czemu cię zesłał naród na wygnanie, By z ciebie kpili dzisiaj poganie - Przyjąwszy wcześniej? Zwycięzca śmierci, piekła, Azazela, Aż czarno-szara stała się niedziela. Minąwszy wiecznie.
    1 punkt
  28. w luksusowych domach stoją rzeźby idealne, białe z pudrowym noskiem zazwyczaj nieruchome, nutą milczące czasami raczą się serdecznością niektóre łączą więzy rodzinne, słowo jedwabne za długim stołem... zdarza się - motyl przysiądzie gościnnie zdziwiony chłodem w letnim salonie
    1 punkt
  29. Z cyklu: Dwóch czy jeden Mydło w płynie, dla polityka Polityka nie ustała Bo czym chwalić się nie miała Bo czym Tobie przypodobać Zacząć, skończyć, no i zobacz Tyle dzieje się chwilami Tak zasłaniasz się zasłonami Tyle braków i określeń Nie doczekasz prostych skreśleń Byleby by człowieka stłuc Byleby, co drugi buc I ta TYKA nie taktyka Ale zwykła polityka Gra, zabawa, jak kto woli Mnie w tym nikt nie przeszkoli Mnie w tym nie odnajdzie się Bo nie lubię kiedy źle Bo nie lubię kiedy wieje Zimno, chaszcze, oraz knieje Dojenie ile się tylko da I maksyma, ciągle trwa Od czasów rzymskich Nic się nie zmieniło Senatorzy Wielu ich było A wszyscy, jak jeden, z brudnymi rękami Bo tak to już jest, z politykami //Marcin z Frysztaka Wszystkie moje książki Za darmo Znajdziesz na stronie: wilusz.org
    1 punkt
  30. Malarz jesienne nastroje wieczór lustrzanych trosk odbicie choć się uśmiecha ma ochotę na cios wszechobecność wszechświatów tylko sznur nas wyręczy kolejny niepewny krok wśród wędrówek po tęczy nasze wnętrza złamane od lat krwawią poezją a meteory emocji chcą się z powierzchnią zetknąć mój malarzu aniołów co przyzwałeś w nas iskrę także staniesz przed ławą gdy nadejdzie sąd istnień
    1 punkt
  31. @Waldemar_Talar_Talar Tak to właśnie jest Dzięki za czytanie @Leszczym Co nie znaczy, że nie można o tym mówić :) Dzięki za komentarz @Rafael Marius Nie wiem, może jestem dziwny Ale nie przekonuje mnie tłumaczenie "zawsze tak było" Albo "inaczej się nie da" Każdy zaczyna na nowo I poddaje się, bo tak jest wygodniej Pozdrowienia najlepsze @Andrzej_Wojnowski @Tectosmith @Dragaz Dzięki że zajrzeliście Pozdrowienia dla wszystkich!
    1 punkt
  32. Fontanny z rzeką się łączą, A rzeki z oceanem; Wiatry niebios wciąż się plączą Emocją rozradowane; Nic na świecie nie jest jedno; Wszystkie rzeczy łączą się Takie jest praw boskich sedno- Dlaczego ja z tobą nie? Spójrz, jak niebo całują góry I jak fala się z falą splata; Przepada siostrzany kwiat, który wzgardliwie odrzucił brata; I jak ziemię obejmuje słońce, I z morzem księżyc całuje się;- Na cóż ich pocałunki gorące, Gdy ty nie całujesz mnie? Od tłumacza: W 1820 takie bezeceństwa nie uszłyby Shelley'owi na sucho, ale zdążył już opuścić Wielką Brytanię. Damą jest Mary Godwin, wkrótce Shelley. Dwa lata wcześniej Mary opublikowała powieść: Frankenstein. Może ktoś słyszał... I Percy: The fountains mingle with the river, And the rivers with the ocean; The winds of heaven mix forever With a sweet emotion; Nothing in the world is single; All things by a law divine In another's being mingle— Why not I with thine? See, the mountains kiss high heaven, And the waves clasp one another; No sister flower could be forgiven If it disdained its brother; And the sunlight clasps the earth, And the moonbeams kiss the sea;— What are all these kissings worth, If thou kiss not me?
    1 punkt
  33. @Rafael Marius dzięki, tak ciepło i piękne kolory za oknem:) taka pogoda jest taka zmienna, jednego dnia ciepło, później chłodniej, ale stopniowo się ochładza :)
    1 punkt
  34. - z myślą o Ani Michał, wspomnienie tamtej nocy Gdy go zobaczyłam po raz pierwszy, nie wydał mi się jakiś szczególny. Ani szczególnie pociągajacy. Ot: facet, jak facet - jeden z wielu. I jak jeden z wielu klient. No, niech będzie - gość. Nie wiem, co mnie skłoniło, aby doń podejść, skoro - jak zaznaczyłam - wydał mi się przeciętny. Może impuls? Odruch, skoro siedział sam? A może była to jedna, krótka myśl? Nie pamiętam, a raczej nie jestem już pewna. Może i to, i to? Ale podeszłam. Usiadłam. I poczułam to od razu: energia! Niespokojna, wręcz buzująca. Pełna dążeń i pragnień, także seksualnych: szybciej, więcej, wciąż naprzód. Nic jednak dałam po sobie poznać, pragnąc w trakcie rozmowy o niezwykłych zwykłościach przekonać się, czy i on mnie wyczuje. Wyczuł, aż prawie się przestraszyłam! Taki ktoś w takim miejscu! Z drugiej strony patrząc: takim jak takim. Przecież sama je rozświetlam swoją energią. Właśnie po to tu jestem, mam tego pełną świadomość. Chociaż koleżankom wydaje się coś trochę innego. Nie wiedzą, dlaczego tak naprawdę im matkuję. Podczas rozmowy przechodziliśmy z tematu na temat. Jego i moja Holandia, czyli Voorhout i Tilburg. Jego UK. Moje życie, praca i wiek: Wrocław, Gdańsk, Hamburg i trzydzieści trzy lata. Wracam do najbardziej istotnego: energia! Zrozumiała dla mnie była jego otwartość, bo też odniosłam wrażenie, że znamy się już bardzo długo. I że jesteśmy sobie naprawdę bliscy. Ktoś z boku mogłby powiedzieć, iż to tylko psychologia. Tylko wrażenie. Złudzenie. Ale ja wiem, że to o wiele więcej. Znacząco więcej. Chłonęłam go, on chłonął mnie. Jednak lata doświadczeń w tej pracy sprawiły, że szczędziłam mu uśmiechu. Mimo wszystko trzeba być ostrożną, chociaż mnie, tak samo jak jego, odczucia nie mylą. Włożyl mi na lewy serdeczny palec swoją srebrną obraczkę. Ale się ucieszyłam, serce i duszę mialam tak pełne radości! Jak mogłabym jej nie przyjąć? O, Wszechświecie! Michał, mój drogi... Dotykał mnie: moje plecy i prawy bok, od barku po talię. Ramiona i uda. Czule, powoli i ostrożnie przesuwając po nich dłońmi. Masował mi szyję i górną część pleców. Nawet pocałował mnie kilka razy, ale delikatnie. Czułam, jak bardzo nie chce mnie sploszyć. Ależ miał dotyk: energetycznie erotyczny! Z trudem panowałam nad sobą. Chociaż wcześniej - chwilami - byłam bardzo bezpośrednia. Aż dwa razy powiedział mi "stop", gdy usiadłam na stole tuż przed nim, kładąc mu nogi na ramionach. Mężczyźni jednak potrafią się hamować... Obiecał, że wróci. Że przyjedzie ponownie. Zapytałam tylko krótko: kiedy? Od tamtej pory czekam. Nie mogę jednak przyznać, że cierpliwie. Czuję jednak, że to zrobi: zgodnie z obietnicą. Czuję, bo przysłał list z zadedykowanym mi egzemplarzem swojej książki, chociaż przecież nie musiał. Czekam na niego w ciszy, przez dzielącą nas odległość łącząc się z jego myślami. Wierzę, że nie zawiedzie. Nie on. Aczkolwiek tylu już widziałam obiecujących... I tyle już słyszałam obietnic. * * * Michał, przyjedź. Nie zawiedź mnie... Voorhout, 25/26. Października 2023
    1 punkt
  35. - Jezusie, dzięki za wezwanie - Świetlny uśmiechnął się anielsko, przybrawszy wyraźny kształt po kilku chwilach od pojawienia się. - Jeszcze tylko daj mi ich kilka następnych na przywrócenie umówionego porządku. - Dobrze byłoby - równie jasnym uśmiechem odparł mu PrzedŚwietlny. - W obecnie żyjących jest dostatecznie dużo Mroku. Nie potrzeba nam go tu więcej, przynoszonego przez upadłe dusze z ich krainy. Idź, mój drogi - Jezus uśmiechnął się doń ponownie. - I załatw, co trzeba. Lucyfer zjawił się z powrotem po paru zapowiedzianych - i jednocześnie zażądanych - minutach. - Światło znów na granicach pilnująco świeci - odezwał się poetycko. - Możemy już bawić się spokojnie. - Klaudio - odezwał się z bezpośrednim uśmiechem, przybierając na moment - na jej pokuszenie, a jakże! - postać przecudnej blondanielicy w kusym chitonie odsłaniająco-podkreślającym anielsko-dziewczęce wdzięki, na co wezwana zarumieniła się aż po linię włosów. - Może pokaz magicznych ogni? Chciałbym i ja przyłączyć się do beztroskoradosnej zabawy - znów uśmiechnął się świetliście, ale tym razem do Jezusa. - Lekkie kuszenie postępującej po drodze sprawiedliwości? - unosząc znacząco brwi zapytał go Jezus. - Tak, w rzeczy samej - odparł mu Najjaśniejszy Z Aniołów. - Coś całkowicie w granicach moich kompetencji. A przy tym chwila prawdy o niej samej dla niej samej. Ale wyszła z tej próby obronną ręką - kolejnym uśmiechem potwierdził azadane pytanie i znaną przecież WszechWiedzącemu odpowiedź. - Oglądajmy je zatem - ŚwiatłoStwórca obrócił się do żony Piłata, przyciągającej do siebie i koncentrującej Moc. - Jeszcze tylko chwila, Sprawiedliwy - odpowiedziała. * * * - Coś długo ich nie ma... - stęskniona Zuzanna wynalazła sobie kolejne domowe zajęcie. Popatrzyła na słońce, w którym miejscu znajduje się ono na niebie, aby bezpośrednio z natury dowiedzieć się godziny. Było jeszcze wysoko, ale i tak niżej aniżeli chciała, aby się znajdowało. Energetyczne zawirowania, które odczuła już jakiś czas wcześniej, trwały na tyle krótko, że uznała, iż nie będzie zaglądać za zasłonę materii. Również Soa, na szczęście dla jej wewnętrznego spokoju, a więc i dla niej samej, odsunęła od siebie owo wspomniane odczucie, usiłując - jak już powiedziano - wyciszyć pragnienia, zgodnie z sugestią pani domu. - Coś długo ich nie ma... - mimo woli odebrała myśl Zuzanny i w jednej chwili bardzo zatęskniła za Olegiem. Do tego stopnia, aż prawie cała, z trudem odzyskiwana energetyczna równowaga, znikła w jednej chwili. Niczym porwana silnym podmuchem wiatru. - Oleg, ukochany... - wyobraziła sobie, że przytula się doń, a on obejmuje ją równie czule i z takimi samymi - jeśli nie większymi - tęsknotą i miłością. - Soa, jedyna... Cdn. Voorhout, 27. Października 2023
    1 punkt
  36. @violetta złociście napisane Pozdr. K.
    1 punkt
  37. Często ganiona, jednak zawsze powracam Do pierwszych uczuć wraz ze mną zrodzonych, Pościg za wiedzą i bogactwem porzucam By marzyć móc o rzeczach niespełnionych: Dziś, mym celem nie jest ten cienisty region; Jego ogrom nabrzmiewa udręczony; I rozbudza wizje, za legionem legion, Dziwnie bliskim czyniąc świat zmyślony. Pójdę, lecz nie herosów dawnych śladami, I nie ścieżkami wyższej moralności, I nie pomiędzy wpół skrytymi twarzami, Rozmazanymi kształtami przeszłości. Pójdę gdzie ma natura zabrać mnie rada: O przewodzenie już się ze mną droczy: Tam, gdzie się w dolinach pasą szare stada; Gdzie wichry wieją pośród górskich zboczy. Lecz cóż w tych samotnych górach jest dla ludzi? Więcej chwały i smutku niż bym rzekła: Ziemia, co w jednym sercu uczucia wzbudzi Mieści w sobie światy Nieba i Piekła. I Emily (choć są i tacy pośród Brontelogów, co nieśmiało twierdzą, że może jednak Charlotte - nie nam rozstrzygać): Often rebuked, yet always back returning To those first feelings that were born with me, And leaving busy chase of wealth and learning For idle dreams of things which cannot be: To-day, I will seek not the shadowy region; Its unsustaining vastness waxes drear; And visions rising, legion after legion, Bring the unreal world too strangely near. I’ll walk, but not in old heroic traces, And not in paths of high morality, And not among the half-distinguished faces, The clouded forms of long-past history. I’ll walk where my own nature would be leading: It vexes me to choose another guide: Where the gray flocks in ferny glens are feeding; Where the wild wind blows on the mountain side. What have those lonely mountains worth revealing? More glory and more grief than I can tell: The earth that wakes one human heart to feeling Can centre both the worlds of Heaven and Hell.
    1 punkt
  38. Wszelakie tworzywa sztuczne, w tym mikroplastik, nas zalewają. Gdy przychodzę z własnymi opakowaniami i często sklepy i inne odmawiają, bo przepisy, sanepid. Pozdrawiam.
    1 punkt
  39. @sowa jednak się Ciebie nie posłucham :)
    1 punkt
  40. @Marek.zak1 z dużym dystansem napisane, no a przede wszystkim zgrabnie i dosadnie. Super! Pozdrawiam Krzysztof
    1 punkt
  41. @Kamil Olszówka Dziękuję i pozdrawiam ponownie :-)
    1 punkt
  42. Pozostaje tylko życzyć powodzenia. Jestem za.
    1 punkt
  43. @Natuskaa Całe życie jest jak sen, tylko kwestia interpretacji. Od postrzegania zależy, co do jakiej szufladki trafi.
    1 punkt
  44. A w Warszawie to jeszcze bardziej zielono niż złoto.
    1 punkt
  45. życie jest jak plaster nie zawsze na właściwą ranę przyklejone właśnie
    1 punkt
  46. Dziękuję bardzo i wzajemnie. Dziękuję za dobre słowo i serduszko.
    1 punkt
  47. @poezja.tanczy Miło mi bardzo, że przypadło do gustu:-) Dziękuję i pozdrawiam!
    1 punkt
  48. @poezja.tanczy Dzièki za mam nadzieję komplement. Tak, zdaje się, że może czasem myślę niesztampowo ;) Zresztą jestem po książce Jakuba Żulczyka pt. Czarne słońce.. I na mój ogląd po tej niezwykle interesującej książce jest to kategorycznie niegłupi i ciekawy Pisarz ;)
    1 punkt
  49. ,, Wszystko mogę w Tym ,który mnie umacnia,, Filip.2, 12-14 patrzę na przyrodę bliskich znajomych mimo zawirowań świat im służy jakby dla nich był stworzony jest uległy przyjazny a ja ja wiecznie z nim walczę nie słucha mnie nie chce polubić może mnie Panie doświadczasz jak Jonasza chcesz abym zrozumiał… jestem prawy tak myślę a że daleko od Ciebie... a gdybym tak wrócił i Tobie zaufał... to może i ja… znalazłbym radość życia 10.2023 andrew
    1 punkt
  50. Ktoś rozsypał liście... Oczywiście, jesień! Idzie z barw paletą, chryzantemy niesie. Smętnie zamyślona - śladem listopada - to zapłacze w deszczu, to mgiełką opada. Bywa... sypnie złoto słonecznych promieni, by jesienną słotę pozłotą odmienić. Otrząsa listowie, skrapla je na płótnie; myśl uleci z wiatrem, list w kieszeni utknie.
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...