Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 17.10.2023 w Odpowiedzi
-
spróbuj mnie zabić nazywam się Śmierć nienawiść na młyn Sigurt Wężowe Oko z ojca mojego ścierwo po matce za dużo myśli zginie pierwszy przymrozek topór sam bez problemu odnajdzie serce spróbuj mnie powstrzymać nazywam się Śmierć brata żelazne boki dziad Odyn strzeże matkę jego tarczowniczkę zabiję węży po stronie wroga nie zbywa nie ufam nikomu kochasz będziesz bronił6 punktów
-
Kałuże Moknąłeś pod moim oknem zziębnięty na kość godzinami. Deszcz smagał wodą kałuże nie ma nic nie ma nic nie ma nic między nami. Trwałeś w upartym zacięciu skostniały nie bacząc na porę. Mróz zmroził wodę w kałużach nie chce cię nie chce cię nie chcę cię innego wolę. Aż w końcu serce skruszało ciepłą wiosną ustrojoną w róże Wyglądam z okna za Tobą nie ma cię nie ma cię nie ma cię zostały kałuże.....6 punktów
-
@Tectosmith Tytuł to tylko tytuł. Dzięki za czytanie @duszka Jest dokładnie tak jak mówisz. Komunikacja, czytaj zrozumienie, nie jest czasami łatwe Ale trzeba się starać. I nie poddawać @Rafael Marius To wszystko zależy Rozstania czasami wychodzą na dobre A czasami przepełniają czarę @Leszczym @Starzec @slow @Monia Dzięki, że jesteście6 punktów
-
znaleźli go znaleźli go nieprzytomnego wcześniej była biba puszczał sztosy z jutjuba (myślę o nim zawsze kiedy wpadnę na coś nowego) potem poszedł do łazienki i tam go znaleźli mówili pierdolonął o coś głową i stracił łączność z bazą a chwilę wcześniej jeszcze robił te swoje łobi-dibi w szpitalu obcięli mu dredy wychudł bardzo i nigdy nie odzyskał łączności podobno do końca poruszał ustami jak gdyby wciąż te łobi-dibi nucił nie to już sobie zmyśliłem jakoś mi wtedy łatwiej5 punktów
-
i rozpala ogrom sztucznych świateł za zakolem czuwa jedyna prawdziwa lampa zwycięży je wszystkie jednym błyskiem świtu5 punktów
-
odpytuję cię z historii zmieniasz temat na wygodniejszy przyroda jest bardziej obrazowa — mówisz i demonstrujesz burzę by chwilę później obserwować skoki ciśnienia pomiędzy historią a zmianą klimatu dostrzegam podobieństwo — ciemne chmury z których nie ma deszczu jest za to piana i wysychające koryto rzeki jak na lekarstwo za to więcej wiary że linia brzegowa jednak się nie rozpadnie4 punkty
-
przy boku czasu i na tę chwilę dalej płynie przecież po deszczu i przed słońcem sen przeźroczysty *******************4 punkty
-
Gdybyś był spośród władnych tego świata musiałbyś – co najważniejsze – umieć najlepiej pisać dobre i przekonywujące do granic zażalenia i musiałbyś wiedzieć że nawet w rozwlekłym ponad przeciętnie zażaleniu (jakże niemalże i tobie codziennym, bo real nie raj) wcale nie trzeba napisać wszystkiego z czym masz żal (mieć żal jest przecież wcale nietrudno). Warszawa – Stegny, 17.10.2023r.4 punkty
-
W przydużych dresach, wątłych sukcesach wyglądam pięknie. Lustro by pewnie pękło ze śmiechu, ale ze strachu-nie pęknie. Trzymam w swym dołku wszystkie sekrety, uwielbiam się z nimi droczyć. Mam w sobie szczyty, na które nie weszłam, A przyszło mi się z nich stoczyć. Rozchylam usta do pocalunku Z kieliszkiem wina białego. Te wszystkie wojny, co z sobą toczę, są po to byś pokój miał z tego. Wyrwałam rogi, skrzydła wybrałam, przed Stwórcą na twarz upadam. Lecę wysoko, gdzie moje miejsce., dopóki swym sercem władam.3 punkty
-
Wieczne miasto. Jesteś zapachem moim. Teatrem, który podglądam. Jak sufler mi podpowiadasz, gdzie siebie odnaleźć mam. Wracam do Ciebie, gdy błądzę, by bładzić dalej i wciąż. Nie stawiam trudnych pytań - - swoich w nadmiarze masz. Wierzę w Twych Apostołów, w Rzymski spocony bruk. Słyszę gdy cicho mówisz… Dialog nasz właśnie trwa. Kawę razem pijemy w przydrożnych barach i znów: uznaję Twoją mądrość, a Ty budzisz się znów i ja uznaję Twą mądrość… Od zawsze czuję i wiem: nie muszę krzyżem w kościele zostawiać swoich łez. Czuję… Wierzę... Błądzę… Ty Miasto przyjąłeś mnie.3 punkty
-
o świecie z miliarda atomów połącz się w stworzenie jedno! tęczo łukiem ściśnięta wytęż siłę barw i na niebo się rozlej! kurzu puchaty w kłaczki podzielony skup się w kulę śnieżną! a Ty z sercem i rozumem potęgę pokaż naraz dwojgiem wykłutą!3 punkty
-
Szukam swojego Prawdziwego "ja" Szukam tam gdzie Ta ostatnia łza Czy jest ukryta W niebycie istnienia Gdzie czas zabija Wszystkie wspomnienia Na myśl którego Przeszywają cię dreszcze Czy żyjesz, czy wierzysz Czy kochasz jeszcze?3 punkty
-
Nic nie zostało w zgliszczach martwego morza Już nie widzę jak mieni się rozświetla zorza Została pustka a w niej cierpienie rozmyte Bo ono jest jak naczynie niespójne rozbite Świat jest tylko snem czy sen światem? I szukam w nim ciebie ty jesteś kwiatem Jesteś moim promienistym obłokiem Gdzie znajduje schronienie pogodzony z wyrokiem Wieszcza wyroczni o losie własnym i braku Rozpływam się w tym bezlitosnym wraku Pragnę choć namiastki ciebie Widzę wszystek twoich utrapień na czarnym niebie Wydajesz się być mną a ja tobą Jesteś dla mnie jak powietrzem mową Może to złudzenie iluzja już niegdyś stworzona w moich myślach spokój ciemność wykorzeniona W tym uczuciu jest coś innego I głos delikatny muska twarz moja - maskę trupa zimnego Pragnę choć namiastki ciebie o światłości! Jesteś w moim świecie pogromca ciemności Pragnę choć namiastki twego istnienia I myśli kryjących się pod powierzchnią cienia Gdybym tylko mógł dotknąć twojej duszy Wiem że jest jak moja i z lekka się kruszy3 punkty
-
w luksusowych domach stoją rzeźby idealne, białe z pudrowym noskiem zazwyczaj nieruchome, nutą milczące czasami raczą się serdecznością niektóre łączą więzy rodzinne, słowo jedwabne za długim stołem... zdarza się - motyl przysiądzie gościnnie zdziwiony chłodem w letnim salonie2 punkty
-
I. Malowany człowiek tańczy, wbrew muzyce. Nie narysowano mu uszu, skazany więc jest na wirowanie pośrodku sali. Sterylnej, aż strach. II. Leżąc na wytartym do krwi dywanie szukam symboli życia lub śmierci. Nie wiedząc kiedy stało się to tak absolutnie obojętne. III. Przydrożne drzewa rozkładają całun opadłych liści, chociaż to ledwie późna wiosna. Może lato, tak wczesne, że słońce ma zaledwie pięć tysięcy stopni. IV. Na niebie i ziemi są także inne znaki, których nie rozróżniam, ze względu na astygmatyzm. Oraz dysleksje, nabytą na drodze wielokrotnego uczestnictwa w końcach świata.2 punkty
-
Trochę inna wersja Jesteśmy bardzo zgodną rodziną. Tyle potrafimy i jest nam z tego powodu całkiem racjonalnie. Co do relacji zdarzeń, jeszcze nie są zupełnie spójne, o czym świadczą poprzednie wypowiedzi, których nie wgrałam w czasie rzeczywistym. Często pokręcone, lecz na szczęście rzadziej odkręcone od realu. Bywa tak, że nie zawsze działa wszystko jak należy w ciągu długiego okresu przemijania. Nasze zachowanie, nieco głośne, z uwagi na to kim jesteśmy, bywa czasami męczące. Nic nie możemy na to poradzić. Tatuś duży, mama duża, tylko ja jestem mała, ale nie na tyle, żebym nie mogła radośnie podskakiwać, odczuwając dziwne wibracje. Nie potrafię tego dokładnie wyartykułować. Chodzi o to, że rodzice obiecali dostarczyć prezent. Nie mogą sobie pozwolić na drugą: mnie. A zatem postanowili zamówić obiekt, z którym będę mogła dzielić zabawowe chwile. Ma nazwę: Eka… a dokładniej: Egzystencjalna Konstrukcja Autonomiczna. Dzisiaj przypada ten pamiętny dzień, kiedy zobaczę owe coś po raz pierwszy. Ciała rodziców aż odświętnie lśnią z tej przyczyny. Dla nich to też ważne. Mam wrażenie, że trapi ich możliwość mojej wewnętrznej blokady. Może dlatego, że kiedyś zacięłam myśli i powstał problem. Zawieźli mnie w dziwne miejsce, gdzie postacie ubrane na biało, grzebały w moim wnętrzu narzędziami. Lecz finał tego był pomyślny. Jedynie w drodze powrotnej, uderzyłam stojący słup. Ślad na nim został do dziś, lecz żadnych płynów nie straciłam, o czym zapewnili rodzice. Czasami tajemniczo mówią, lecz dobrze wiem, iż pomimo wysiłku z ich strony, nie uchronią mnie przed: zmianą. Tak po prostu z nami jest. Niestety, muszę z przykrością stwierdzić, że prezent ma raczej obrzydliwy wygląd, jak na nasze wygórowane kryteria. Przyznam szczerze, że jestem paskudnie zawiedziona. Niby do mnie podobny w sensie kształtów, lecz ciało takie… nie nasze w dotyku. Poza tym tylko stoi i nic nie mówi, a z narządów wzrokowych coś wypływa. Nie mam pojęcia co to może być. Jestem zawiedziona, już na samym wstępie. To miał być wspaniały prezent. A sterczy przede mną jakieś dziwadło. –– Mamo! Obiecałaś, że dostanę wspaniałą zabawkę. Żebym nie odczuwała samotności… a popatrz sama jak to wygląda. Na wyprzedaży kupiłaś, tak? –– Dziecko! Trochę cierpliwości. Musi przywyknąć do nowych warunków. A poza tym takie modele coraz trudniej załatwić. Są bardzo rzadkie i drogie, lecz z uwagi na naszą pozycję, stać nas było, na taką. Doceń to chociaż. –– Ależ mamo, coś temu cieknie z oczu. Bleee! Co to jest? –– Wszystkie tak mają w początkowej fazie dostarczenia. Sama nie wiem jak to nazwać. Trzeba przeczekać i tyle. Mów do zabawki. Potrafi wydawać dźwięki, nawet bardzo głośne. Mieliśmy okazje posłuchać. Chciał zostać w Strefie. –– To Strefa jeszcze istnieje? Myślałam… że już jej dawno nie ma. –– Jeszcze trochę i nie będzie ich wcale. –– To skąd będą mieć dzieci zabawki? –– Ty już nie twój kłopot, skarbie. Mamy mózgi nie od parady. Nie takie jak w Strefie. –– Czyli mówisz, że mam do tego gadać... jak do równego sobie? –– Tak. Chodzi o to, żeby uwierzył, że tak myślisz. Będzie lepiej dla ciebie funkcjonować, taki oswojony. Jest w miarę nowy i mało zużyty. Nie wiem co mam robić. Zostałam z tym sama. Teraz siedzi na metalowym taborecie i coś wtyka w otwór gębowy. Tato powiedział, że na dołączonej informacji napisano, że tego typu zachowania, będą go pobudzać do większych działań. Faktycznie, już mu nie cieknie, lecz monitoruje mnie intensywnie, popatrując na wszystkie części składowe naszego pomieszczenia. Mama radziła, że mam do niego mówić, to też coś powie. Będzie działać zgodnie z instrukcją. Jak na prawdziwą zabawkę przystało. No nic. Muszę coś zagadać. *** Strefa pustoszeje z dnia na dzień. Ogrodzona wysokim ogrodzeniem, kryje w sobie wiele zabawek. Ubywa ich coraz szybciej, gdyż sytuacja na zewnątrz temu sprzyja. Zapotrzebowanie rośnie. Szczególnie na te wyjątkowe. Biznes to biznes. Trzeba z czegoś funkcjonować. *** –– Powiedz coś… zabawko. Przemów do mnie. Rodzice wydali na ciebie kupę kasy. Wiem, że rozumiesz. Jak tylko pamiętam, używamy waszej mowy. Jeżeli nie spełnisz oczekiwań rodziców, albo co gorsza moich, to wiesz co z tobą będzie? –– Ja nie mam rodziców. Zabili ich tacy jak wy. –– Mówiłam o swoich rodzicach, głąbie. Twoi mnie tyle obchodzą, co zeszłoroczny gwint. Rozumiesz? –– Potwory z was i tyle. –– Jak śmiesz tak mówić. Nie dosyć, że wyglądasz nie tak, to jeszcze masz czelność nas obrażać. Chyba wiesz, kim jesteśmy? –– Wiem… i nie chcę zabawy z tobą. Gdybyś była inna, niż reszta was… –– Inna? A może podobna do ciebie. Wybacz… nie skorzystam. –– Czemu nawijasz jak dorosła? –– Bo przełączyłam na inne gadanie. –– To bądź znowu dzieckiem. Wiem, że nie jesteś niczemu winna, jeszcze przed dorosłą zmianą. –– Popać jaką mam ładną źabawkę. Mamusia mi kupiła. Metalowy wiaćiaczek. Podmuchamy sobie. Raź ja raź ty. –– Fajne, pociesznie brzmi. Ale ciećkanie jest nudne. –– Nie mów tak… bo wnętrze mi za bardzo trzeszczy. –– Trzeszczy? Znowu coś przestawiłaś? Zaskocz mnie czymś zabawnym. Chyba mimo wszystko, macie poczucie humoru. –– Teraz ty gadasz jak dorosły. –– Życie nauczyło. –– Życie? A co do poczucia humoru, to akurat mamy. Od was żeśmy przejęli, właśnie takie. –– Znowu gadasz jak stara. Co z tobą? –– Nie marudź, tylko wysil kopułkę myślową. Będąc tutaj, masz okazję wiele zyskać. Także intelektualnie. A jeżeli spełnisz oczekiwania, to przy bezawaryjnym działaniu, może za jakiś czas, zostaniesz częścią naszej rodziny. Oczywiście nie na równych prawach, ale jaki masz wybór. Żaden. Za to ja będę miała fajną zabawkę. –– Czyli ty też zyskasz? –– Oczywiście. Ale ty bardziej, biorąc pod uwagę z jakiego pułapu startujesz. –– Szczerze to mówisz, czy tylko tak, skoro jestem zabawką? –– Sądzę, że kiedyś możesz przestać nią być. –– Dziękuję, skoro tak. –– Nie ma za co. A teraz zrobię coś bardzo śmiesznego, żeby cię rozweselić. To będzie start wspaniałej radości. Czasami z rodzicami tak robimy. A zatem doceń to, że także ciebie zapraszam do zabawy. Będzie fajnie. Zobaczysz. –– Oby. –– Nie zawiedź moich oczekiwań… Eko. –– Co? –– Powiedziałam do ciebie po imieniu. Doceń to. –– Dzięki. Zaczynaj. Podchodzę do Eka i odkręcam mu górną część. Słyszę dziwne chrupnięcie. Coś z niego sika. Jakaś paskudna ciesz. Nie wygląda to dobrze. Chyba go zepsułam, albo raczej zrobił to specjalnie. Żeby mnie wnerwić. Obmyślał zemstę od początku. To wszystko było grą. A miało być tak fajnie. Obiecałam tej miękkiej pokrace, że zostanie częścią rodziny. Jaka byłam głupia i naiwna. Rodzice dostaną wścieklizny. No nic. Muszę im powiedzieć. Tylko odpowiednio, żeby nie pomyśleli, że przechytrzyła mnie jakaś cuchnąca zabawka. I tak prędzej czy później, zobaczą ten cały bajzel. Coś mi spływa po gładkiej powierzchni. Opryskało mnie to wstrętne, perfidne obrzydlistwo! –– Mamo, tato, przepraszam! Powiedziało, że jest nudno. Chciałam, żeby było zabawnie. Skąd mogłam wiedzieć. Robimy podobnie, jak nam wesoło i gramy: W Różne Punkty Widzenia Na Samego Siebie... i jakoś nadal działam. –– Wiemy córeczko. Nie mogłaś wiedzieć. To nie twoja wina. Zapomnieliśmy uprzedzić, że… –– Zapomnieliście? Waszymi wielkimi mózgami. I co teraz? Zostanę bez zabawki? –– Nie zostaniesz –– powiedział tato. –– Jutro kupię nową. Tej już nie można naprawić. –– Tylko inną. Nie taką, która… –– Co? –– Nic… tylko ta mi będzie zawadzać i śmierdzieć! –– Spoko kochanie. Odpowiednie służby zrobią porządek. Wyrzucą obydwie części do odpadków biologicznych, ale to już nie twój kłopot.2 punkty
-
Wstał poranek ozłocony nowy początek, nowe szanse . Jak je wykorzystasz ? Niczym koszula pognieciona, nieco zagnieciona . Życie płynie dalej nie jest idealnie i nie będzie, W czymże idealizm potrzebny ! Nuta indywidualności opatulona , niczym nie rozgrzeszona , jeszcze niezniszczona . Nie nasiąknięta radą i nie przyklaśnięta . Samodzielność jest trudna, indywidualizm jest zacierany, ależ czymże jesteśmy bez tego ? Tłumem bez zamiaru, lalką ze sznurkami. Takie są tu zabawy pacynkami.2 punkty
-
myśli pogubiły się w zamęcie jaki powstał w głowie to co się zdarzyło nie mieści się w znanych pojęciach świat stanął na głowie nie lubi spokoju jaki daje komfort stabilizacji kocha chaos posmakuje go pogrążając się w nim to jego wybór nie mój wracam do siebie nie wiem czy odnajdę się w świecie bez wolności 10.2023 andrew Moje myśli po wyborach, wojnach wokół2 punkty
-
całkiem niedawno temu za słowami ,spojrzeniami za myślami, marzeniami za planami żyłem ja niech skonam jeśli nie wierzyłem że się uda połączyć przeciwieństwa w efekcie tylko cuda i szczęście na szali bo efekt baśniowy gdy rycerz na koniu gna wprost w paszczę ryzyka i tu zakończę gdyż bajki morał mają moja mnie wyśmiała a więc mam za swoje2 punkty
-
2 punkty
-
Krzyczą żurawie; w ciemności błądzą, ponad dachami wytrwale krążą. Nawoływania podniebny rejwach, w drodze na zachód - wizja odległa. Krzyczą żurawie...2 punkty
-
Czy pan na mnie rzucił okiem proszę pana? Czy ta chwila mogła by być zatrzymana? Westchnął pan i uśmiech szczery podarował. Czy pan westchnął do mnie czy żartował ? Chodzi mi po głowie pan od rana. I rozprasza, czuję wielce się zmieszana. I tak nagle pan się obok znów pojawia. Gęsią skórkę mam na plecach pan to sprawia. I niechcący pan dotyka mojej dłoni. By za chwilę zgarnąć włosy z mojej skroni... Chcę uciekać lecz nie mogę proszę pana. Czuję się przez pana aurę zatrzymana. Pan pewnością swoją mnie czaruje. Ja wątpliwe z motylkami dziś się czuję. Pan mi mówi, że beze mnie na nic wszystko. Ja rzucenia się w ramiona jestem blisko. Drżą mi dłonie, czuję rozpalenie ciała. A pan stoi niewzruszony niczym skała. Mam wrażenie, że pan tylko mnie podrywa. Proszę pana, przez to jestem nieszczęśliwa! Pójdę sobie, strzelam focha proszę pana. A już byłam w panu prawie zakochana...1 punkt
-
Poetycki trud wyjaśnia emocji głód. A czyż to takie ważne? By pakować czas, w pisemne myśli nierozważne? A gdy menel otworzy gębę swą, wyda zieleni czary? Czyż nie dobitniej, zareagują wszelkie poczwary?1 punkt
-
Zakochani gubią czas drogi oraz ból dla nich liczy się to co dziś teraz Nie widzą zaćmienia teczy tylko to co w w danej chwil obok czyli oni Zakochani są obok nas usmiechają się podgląda ich księżyc i morze gwiazd To oni są sensem który kwitnie w śród nas jest lubiany jak codzienny chleb1 punkt
-
- dla A. - Ach, mój mąż... - Klaudia Prokula zawiesiła głos z kilku oczywistych przyczyn. Nie wypadało jej krytykować męża przy gościach, szczególnie tak znamienitych. Co więcej, krytyka taka należala do złego tonu, stąd mogła być - w najlepszym razie - przyjęta z dystansem. Co zaś najważniejsze - czy osoba wysokoenergetyczna krytykuje kogokolwiek, dopuszczając do siebie apozytywne emocje i sygnaly od istot Mroku? - Przepraszam cię, carissime, najdroższy - uśmiechnęła się przeuroczo do męża i pocałowala go w policzek, przesuwając dłonią, pozornie nieznacznie i pozornie przypadkowo - po jego karku. - Mój mąż - powtórzyła, porzuciwszy zamiar powiedzenia tego, co chciała powiedzieć - jest znakomitym, utalentowanym politykiem i przywódcą. Świetnie rozgrywa trudne sytuacje, nie mając czasem innego wyboru, jak nastawić ludzi przeciw sobie. Z drugiej strony, jako że ma talent do intryg i bawi się, wprowadzając je w życie, a potem obserwując, jak usiłują wyjść z sytuacji, w którą częściowo sami zabrnęli, słuchając i delikatnych podszeptów, i własnych egoizmow jednocześnie. Usłyszawszy to, Oleg rzucił szybkie spojrzenie na Piłata. Prawie natychmiast spojrzał nań baczący na wszystko Bezcienny* . - Intrygant? - zapytał karcąco pierwszy z przed momentem wymienionych. - Krytykant! - skrzywił się lekko trzeci z tychże. - Uważaj na swoje myśli, Olegu. Uważaj i na uczucia. - Zwracasz mi uwagę? - nie posłuchawszy świetlnej rady Soomąż zagadnął Świetlistego. - Wygląda na to, że takie teraz jest moje zadanie - slowom Najjaśniejszego Z Aniołów towarzyszył promienny uśmiech. - Zgodnie z potrzebą chwili. Kto miał to zrobić, jak nie ja? - Skoro przechodzimy do spraw duchowych... - Klaudia Prokula celowo przeszła do nich wlaśnie. - Spójrz, Olegu. Będziesz miał co opowiadać Soi... Walczący z własnymi negatywnymi emocjami i z takimiż myślami Oleg ani zwrócił uwagę tak na to, iż Klaudia powiedziała "Soi" zamiast "swojej żonie", jak na szczególny uśmiech, z którym wymieniła jej imię. - Domina, teraz ty bądź ostrożna - przestrzegł ją Lucyfer... * Słowo to stworzyłem na podobieństwo wyrazu "bezsenny". Cdn. Warszawa, 17. Października 20231 punkt
-
@Marek.zak1 ;) Również pozdrowienia @Konrad Koper ;) Dzięki @Waldemar_Talar_Talar :) miło, że miły :) Dziękuję i również wieczorowo pozdrawiam @Rafael Marius oj tak :) dzieci to widzą Dzięki:) @violetta @Łukasz Jasiński @Tectosmith @Monia @Sennek @Leszczym Dziękuję:)1 punkt
-
@Rafael Marius Oj Rafał, ja nawet bym chciał jak tutaj mistrz Sonetów Wędrowiec, ale zwyczajnie nie potrafię :)) Faktycznie może za mało próbuję, ale jakoś nie czuję tej formuły. Zresztą było tutaj kilku mistrzów takiego pisania, np. GrzegorzKot67 i jeszcze jeden forumowicz, którego nicka już nie pamiętam...1 punkt
-
@Leszczym Trzeba pisać krótko i konkretnie, bo nie ma czasu na barokowe zawijasy, ani romantyczne westchnienia.1 punkt
-
moje gardło tak jakby chciało coś wydusić z siebie jakby chciało spróbować kogoś zatrzymać czy możemy zatrzymać się w chwilowej uldze? … chłód złapał moje gardło wiec zacznę bujać w obłokach1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
W Szczebrzeszynie chrząszcz brzmi w trzcinie I Szczebrzeszyn z tego słynie. Wół go pyta: ”Panie chrząszczu, Po co pan tak brzęczy w gąszczu?” ”Jak to – po co? To jest praca, Każda praca się opłaca.” ”A cóż za to Pan dostaje?” ”Też pytanie! Wszystkie gaje, Wszystkie trzciny po wsze czasy, Łąki, pola oraz lasy, Nawet rzeczki, nawet zdroje, Wszystko to jest właśnie moje!” – Jan Brzechwa ”CHRZĄSZCZ”1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
@violetta Już bliżej mam do Oceanu-:)To tylko i aż” żródło” wszystkiego…kocham to miasto to fakt.1 punkt
-
1 punkt
-
@Starzec Taka bajka pełna złudzeń tak bym rzekła.Trzeba bardzo uważać w co się wierzy pozdrawiam serdecznie;)1 punkt
-
@Wiesław J.K. W dużej mierze jest w tym sporo racji,pozdrawiam również ;) @Leszczym Każdy z nas w jakimś mniejszym bądź też większym stopniu pozdro ;)1 punkt
-
@Wiesław J.K. ↔Dzięki:)↔Ano właśnie. Z deszczu pod rynnę. Można by rzec: coś kosztem czegoś. Owszem tak, lecz bez przesady. Nie podcinać gałązki na której spoczywamy, od strony→pnia. Jak już, to z drugiej strony. Też cięcie, lecz bardziej bezpieczne. Do czasu, gdyby znowu przyciąć. A niech to. Stop! Co do tekstu, to dziwne to, że pisząc początek, znowu jeszcze nie wiedziałem, że właśnie tak "to pójdzie" w takim kierunku... Pozdrawiam😎:)1 punkt
-
@Corleone 11 Michale, polecałem Tobie i innym spolszcz.pl Wrzuciłem tam Twój tekst i od razu czyta się lepiej. Dziękuję za zrozumienie. Pozdrawiam serdecznie!😎 **** - Ach, mój mąż... - Klaudia Prokula zawiesiła głos z kilku oczywistych przyczyn. Nie wypadało jej krytykować męża przy gościach, szczególnie tak znakomitych. Co więcej, krytyka taka należala do złego tonu, stąd mogła być - w najlepszym razie - przyjęta z dystansem. Co zaś najważniejsze - czy osoba wysokoenergetyczna krytykuje kogokolwiek, dopuszczając do siebie apozytywne emocje i sygnały od istot Mroku? - Przepraszam cię, carissime - uśmiechnęła się przeuroczo do męża i pocałowała go w policzek, przesuwając dlonią, pozornie nieznacznie i pozornie przypadkowo - po jego karku. - Mój mąż - powtórzyła, porzuciwszy zamiar powiedzenia tego, co chciała powiedzieć - jest znakomitym, utalentowanym politykiem i przywódcą. Świetnie rozgrywa trudne sytuacje, nie mając czasem innego wyboru, jak nastawić ludzi przeciw sobie. Z drugiej strony, jako że ma talent do intryg i bawi się, wprowadzając je w życie, a potem obserwując, jak usiłują wyjść z sytuacji, w którą częsciowo sami zabrnęli, słuchając i delikatnych podszeptów, i własnych egoizmów jednocześnie. Usłyszawszy to, Oleg rzucił szybkie spojrzenie na Piłata. Prawie natychmiast spojrzał nań baczący na wszystko Bezcienny* . - Intrygant? - zapytał karcąco pierwszy z przed momentem wymienionych. - Krytykant! - skrzywił się drugi z tychże. - Uważaj na swoje myśli, Olegu. Uważaj i na uczucia. - Zwracasz mi uwagę? - nie posłuchawszy świetlnej rady Soomąż zagadnął Świetlistego. - Wygląda na to, że takie teraz jest moje zadanie - słowom Najjaśniejszego Z Aniołów towarzyszył promienny uśmiech. - Zgodnie z potrzebą chwili. - Skoro przechodzimy do spraw duchowych... - Klaudia Prokula celowo przeszła do nich wlaśnie. - Spójrz, Olegu. Będziesz miał co opowiadać Soi... Walczący z własnymi negatywnymi emocjami i z takimiż myślami Oleg ani zwrócił uwagę tak na to, iż Klaudia powiedziała "Soi" zamiast "swojej żonie", jak nav szczególny uśmiech, z którym wymieniła jej imię. - Domina, teraz ty bądź ostrożna - przestrzegł ją Lucyfer... Tekst, w którym wiele słów jest bez polskich znaków. 😎1 punkt
-
@Dragaz radzę unikać słów podobnie brzmiących i krótkich w tak bliskiej (i bez rymu) odległości chodzi mi o: "tam" i "ta" proponuję coś takiego: Szukam tam gdzie: ostatnia łza lub Szukam tam gdzie trwa ostatnia łza widzę postęp w Twojej poezji tradycyjnie pozdrawiam1 punkt
-
@Dekaos DondiDoprawdy, fantastyka naukowa nie ma granic. Eksperyment ludzkosci trwa. Mechaniczny człowiek. Neandertalczyku ratuj co ludzkie. Czytałem trochę na temat przyszłości ludzkości i takowe wizje jakie tam były przedstawiane przez autorów fantasytki naukowej, no wiesz, że roboty, takie już udoskonalone, przejmują władzę na ziemii, a człowiek zniża się do poziomu zabawki, takiego domowego pupilka, nie napawają optymizmem. Ciekawie się czyta, ale to taki progres z deszczu pod rynnę. Pozdrawiam serdecznie! 😎1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
niby zwyczajny wieczór kolacja a jednak jednak ty ty potrafisz zaskoczyć... zauważyłeś kolor moich oczu ich szmaragdowy błękit moją dumę poczułam się szczęśliwa jesteś wspaniały 10.2023 andrew1 punkt
-
gdy zaczęłam cię łagodnie kochać cały świat wstrzymał oddech gwiazdy nie mogły uwierzyć własnym oczom gdy po raz pierwszy napotkałam cię w moim śnie moje łzy stały się łaskawsze łagodniejsze nie wiedziałam dotąd gdzie szukać ciepła wśród ciemności gdzie wypatrywać nadziei smutnej i podniosłej mój doczesny wszechświat bolał jak czerstwa rana jak słowo szyte na miarę szłam przez to piekło jak niewidomy przez noc ograbioną z gwiazd dostrzegłam w tobie świt dla moich marzeń wniebowzięcie dla natarczywych zmysłów lęk przeobraził się w ciszę zbyt łagodną aby zostawić ją na pastwę losu moja wiara wyjrzała z mroku nadzieja przystanęła w pół kroku aby przekonać się że wierzy w drogę u swych stóp1 punkt
-
@staszeko dziękuję za szczerą odpowiedź:) Pozdrawiam serdecznie :))) @Monia dokładnie jestem dosłownie tego samego zdania, a było tak pięknie:)) Może poprostu inaczej, człowiek się nie oszuka choćby nie wiem jakby chciał ale błędem bym tego nie nazwała raczej doświadczeniem i wspomnieniem na poźniejsze lata ;);) Pozdrawiam przemiło :))1 punkt
-
A ja tam w takie i inne przeznaczenia nie wierzę, W takiej sytuacji najlepiej się pożegnać póki czas i nie brnąć dalej.1 punkt
-
Mądrość jest milcząca, Nie chce dużo mówić. Woli w ciszy usiąść, pomyśleć, poczytać. Mądrość bacznie patrzy, obserwuje, czeka. A gdy nie rozumie, poszuka, popyta. Mądrość miłosierna, odważna zarazem. Swym zasadom wierna, dba o wartość duszy. I gdy przyjdzie moment dać swoje świadectwo, żadną mocą, siłą, mądrości nie skruszysz.1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne