Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 17.09.2023 w Odpowiedzi
-
szeroko otwieram okna i drzwi mając nadzieje że lepszy dzień dziś do mnie zawita że moje marzenia to nie tylko coś co obok przejdzie że będą moim światełkiem który oświetli moje myśli które nie boją się prawd są moim guru szeroko otwieram okna i drzwi zapraszam echo i tęcze bo wiem że z nimi będzie lepiej bo świat to nie tylko ból i żal świat to poezja którą warto pokochać7 punktów
-
Poprzez dolinę lęku, samotna wiedzie droga, dopóki nie spróbujesz, poszukać dłoni Boga. Prowadzi przez rozstaje i kiedy kurz się wznieca, a gdy się piętrzą kłody, przenosić chce na plecach.6 punktów
-
4 punkty
-
Zdarte zelówki celów wygodnych Zabrnęły w kąt wydeptanej bajki zmierzchu dłoń zaciera ślad wędrownych ptaków przekwitają złudzeń niezapominajki W milknącym szumie i zgiełku spragnione jutro dnieje rozum przeciera szkiełko nic już jak dawniej nie jest Na suchym końcu ślepej uliczki zielony krzaczek z czasem wyrasta uczuciem mięty kroplami rosy maluje tło entej warstwy miasta3 punkty
-
Kiedyś przeczytam wszystkie twe wiersze, podelektuję się każdym wersem. Powoli sącząc za słowem słowo, będę je czytać długo, miarowo. Napełnię głowę twoim myśleniem, metaforycznym, nowym spojrzeniem. Omiotę ludzi i wszechświat cały, barwą twych pojęć mądrych, wspaniałych. A jeśli zechcesz zajrzeć mi w oczy , być może prawda cię ta zaskoczy, że z nich wyczytasz własne cierpienie i wypełnione są twym marzeniem. I jeśli zechcesz być rozczytanym, będę jak balsam, opatrzę rany. I nie żałując swojej czujności wszystko podkreślę kreską miłości.3 punkty
-
ludzie przychodzą i odchodzą przewijają się z powietrzem chwytają za dłonie mnie czasem za serce malują pejzaż ażurowy milczą i krzyczą i krzyczą... wzrokiem przyciągają i odpychają idą wolno albo biegną z wiatrem nikną za mgłą cienką ludzie bliscy i dalecy obok przechadzają się błękit nieba zamieniają we fiolety przenikają mnie jak tęcza barwną nutą i słowami - z których składam burzę wierszy ludzie ludzie zimno-ciepli3 punkty
-
Aktorka nazbyt charakterystyczna ... Przemawiająca siłą do czarnych krzeseł I setki ciemnych balkonów rano Uśpionych wskrzeszeń, mglistych uniesień ... Śliwka na stole i koniec świata Radio, co szepcze kołysanki Fakt - nie do końca autentyczny Atrament niepamiętnych ranków Owoce słodkie, stuletnie drzewa Prawda, co fałsz falsetem śpiewa Kwadraty, koła ... za szybą - zdania Niechęć do tanga Chęć - do kochania Koszyk zakupów i płacz, co rano Czy są bilety na lepsze jutro? Najlepiej w loży ... ''prawie tak samo'' ...3 punkty
-
Utkana wstęga już rozłożona w notatniku, Na zdjęciach, stronach pełnych skreśleń I choć słowa toną w cieple, barwy krzyku, Skądinąd – brakuje dookreśleń. Zwija się do spoczynku, a senne promienie Przez poduszki z zardzewiałych papierków Rzucają coraz dłuższe cienie Na osiedla, zastygające pola skwerków. W końcu urywa się, mgłą z wolna zachodzi, A do końcówki mówię – „trwaj, nie uciekaj…”; W chłodniejszym powiewie westchnienie moje brodzi, Słowa płyną i gasną – „stój”, „poczekaj”… Zamknięta w znaku, pikselu – nieodgadniona Dla innych kolekcjonerów tego czasu. Dniem się śmiejąca, wonna, wyśniona, Opina już kawałek tkanego w sercu szałasu. 15 IX 20233 punkty
-
@Wiesław J.K. Serdecznie dziękuję i pozdrawiam:-)))) @Tectosmith Uwielbiam " niepoprawny" pozytywizm:-) Dziękuję serdecznie i miłego wieczoru:-) @viola arvensis Bardzo lubię " zawiewać" innym radością. Pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny:-) @duszka Dziękuję serdecznie i pozdrawiam:-) @Nostalgi.Nemo Oczywiście, że jest to aktualne. Musi tylko działać w trójcy z Nadzieją i Wiarą. Dziękuję i pozdrawiam! @Rafael Marius Miło mi, że się spodobało:-) Dziękuję bardzo i pozdrawiam!!! @SpArki Serdeczne "dziękuję" i miłego wieczoru:-)))3 punkty
-
3 punkty
-
2 punkty
-
Jesień listopadem się kładzie. Smutną melodią szura w liściach. Uśmiechy zabiera ludziom z twarzy. Beznamiętnie miesza im w myślach. Wszyscy wtopieni w szarą masę. Nie widzą nadziei na lepsze jutro. Słuchają jak mantry nut jesieni. Patrzą przed siebie bardzo smutno. Aż nagle cały ten krajobraz, odbity w blado-rudej kałuży, człowiek, który przechodził przypadkiem niespodziewanie wszystkim zburzył. Bo żołędzia zobaczył na drodze. Z lekką beztroską kopnął go nogą. Uśmiech przy tym rozrzucił złocisty, czarując wszystkich swą osobą. Wprost pod stopy się posypały smutnym ludziom figlarne żołędzie. Czy choć jeden z nich porwie do tańca? Czy ktoś na radość się zdobędzie? Patrzą niepewnie dookoła bo żołędziowa zabawa kusi. Głos dziecka w środku zaczyna wołać. Lecz jak mam tą powagę zrzucić? A żołędzie sypią się wkoło, jak uśmiechy człowieka z radością. Kopnął, jeden i drugi i trzeci nie przejmując się dorosłością. I wtedy cały smutek zniknął co obłapiał ciało ciasnym szponem. Wszyscy zaczęli kopać żołędzie w ferworze zabawy szalonej. Więc, gdy smutna jesień cię zdusi I marazm powkłada do kieszeni. Znajdź żołędzie na drodze i kopnij, zobaczysz jak świat twój się zmieni. Mała iskra błyśnie ci w sercu żołędziową radością otoczy. Rozjaśni myśli te beznadziejne, żeby na lepsze otworzyć oczy.2 punkty
-
Głuchego nie ogłuszy chaos obcej duszy On prawdę swoją zna. Winnego co innego, ma życie pokutą w sercu wykute, już od małego. Winnego nie poruszy serce dobrem skute Głuchego wciąż zagłuszyć się da. On się nadto nie obruszył, bo nie wiedział Że dna są co najmniej dwa.2 punkty
-
a gdy spytasz co słychać odpowiem pokrętnie wypalone spojrzenia w popiele się ścielą wczoraj było pięknie dzisiaj jest wspomnienie a jutra nie będzie2 punkty
-
przedostanę się przez falę wspomnień na bezpieczny ląd - do ciebie moja chwilo która trwasz! jesteś warta znacznie więcej niż dym co pod niebem mąci siłę różnorakich barw moja chwilo - trwaj mi trwaj!2 punkty
-
wysychają mi oczy a myśli zbyt ciężkie przywierają nie potrafią wzlecieć że miłość je woła - nie słyszą aż boli2 punkty
-
Szkolili cię najpierw na bramkarza choć twój niski wzrost nie pozwalał na loty po wysokim powietrzu Chcieli byś strzelał grady goli raz za razem celnie trafiał do siatki a ty dobiegłeś do wniosku, że remis zwycięstwem Miałeś grać twardo, nieustępliwie i zawzięcie ale w szatni bywało za dużo łez wątpliwości grały caracanę w głowach Chwalili, że twój doskok lepszy niż wyskok ale gdy tylko żwawo do niej podszedłeś nie umiałeś naciskać jak należało by Zostawiłeś po sobie jej zdezorientowanie gdy broniłeś przezwali cię manipulatorem nikt tutaj nie płaci premii zmarnowanym okazjom Twój kolega z drużyny miał podawać piłkę chciałeś by ją zaprosił na którąś z domówek nigdy nie zorganizował tej imprezy w funie Otrzymałeś kilka zaproszeń na bankiet dążyli abyś uśmiechem zarażał na ściankach ona Taka mądra – jest - ale lubuje inne zajęcia Jesteś jak Kevin Durant piłki nożnej nie wszystko wygrałeś, są liczne przegrane występuje bogactwo samotności bez niej Wytykają że grasz poniżej wysokiego poziomu hejtują że nie wykorzystujesz swoich możliwości nie rozumieją, że grasz i tak powyżej talentu Do dzisiaj wierzysz, choć wiesz, że wiara bywa frustracją i mieni się rezygnacją Jak będzie jutro? Z wami? Warszawa – Stegny, 15.09.2023r.2 punkty
-
Zmęczenie a jednak zwalam się z wyra podobno tak trzeba skrzypią sprężyny łóżka w ostatnim akcie desperacji oblepia kołdra kusząc milusim ciepłem szepcze jak czuła kochanka zostań jeszcze tylko pięć minut na telefonie drzemka świeci się charakternie jestem śliniejsza od ciebie odrzucam obie wstaje czując drobne ukłucie zwycięstwa (a może to już starość) człapię ciężko korytarz nie ma końca choć ma drzwi (pod prądem) przeszywa komiczny sadyzm sytuacji pod ciężarem dłoni zapada klamka światło przewierca gałki lodowaty prysznic uśmiecha się złowieszczo wchodzę budząc do życia zastałą krew szczoteczka pasta zęby nucę fasolki rzucając okiem na telefon łaskocze ucho znajome ding i szczerzy się pychol na zwykłe niezwykłe "hej"2 punkty
-
Za górami marzeń, za lasami snów, głowa pełna wrażeń a pod skórą lód. Kruszą się odłamki jeden w oko wpadł czy kaleczy oko, czy kaleczy świat? W tym pucharze wino ma porażki smak, patrzę łzawym okiem na zepsuty świat. Za górami nocy, za lasami dni, wyjdę po angielsku nim otworzą drzwi. Nawet nie pomacham, nie odwrócę się, lód spod skóry wyjmę i obudzę się. Za górami żalu, za lasami kłamstw zostańcie na balu nie pożegnam was. Ciągle gra muzyka w rytm się stacza świat myli proste kroki prawie na twarz padł. Jeszcze jeden obrót Piruet, może dwa Wyjdę po angielsku Zanim sięgnie dna. Za górami głupot za lasami bzdur bajka się skończyła i nieludzki twór.2 punkty
-
Zagubiony pośród dni słucham świerszczy gry Zagubiony pośród nocy szukam w księżycu mocy Tak - jestem romantykiem człowiekiem wrażliwym Rozmawiam nie tylko ustami lubię rozmawiać dotykiem Zagubiony pośród nocy i dni przenoszę rzeczywistość życia w jasne kolorowe sny2 punkty
-
Współczesny Człowiek. 1) Współczesny człowiek się słania. Zadaje sobie pytania. Raz jeszcze próbuje uwierzyć. Zatęsknić za sobą dawnym, gdy Boga w sobie miał (czuł). 2) Zmęczony człowiek się słania. Zadaje trudne pytania. I Boga pyta z przekąsem: Gdzie byłeś Ty dobry Boże? Gdy siebie odnaleźć nie mogłem i puste było me łoże? 3) Ty stworzyłeś mnie Trzciną. Po co – myślę - to było? Bym chwiał się samotnie w życiu…,dryfował…,osiadał na mieliznach? Myślisz że to jest tak miło?! 4) Stworzyłeś wszystkich i wszystko. Każdy ma (zna) miejsce swoje. Pełna jest Ziemia stworzenia. Tylko ja Boże się boję. 5) Moje świadome odpływy każą mi szukać Ciebie. Moje górskie odpływy szepczą: po co? Niech siedzi w Niebie! 6) Nie bądź tak niedostępny, Wielki i tajemniczy. Nie chcę być sługą Twoim, choć wiernie służyłem Ci. Powierzam Ci grzechy moje, z otchłani wydostać się chcę. Zrozum, że taki jestem. Wybacz i przytul mnie. 7) Bądź gniewem mego sumienia. Wybacz i uwierz mi Ty. Milczałem, gdy wzrok Twój widziałem… odpocząć od siebie musimy… zmęczone są stopy me… zobacz - chwieję się Wielki… Ile powrotów i rozstań! Ty nie masz jeszcze dość? Nie wskazuj palcem „zostań”… szukaj, niech wzrok nie mówi: Twój... Jak nie odnajdę siebie… będę na wieki sam.2 punkty
-
Z cyklu: Na ringu, czyli kto jest kim 45 cios Radości: Radość z dziewczyną Postanowili autostopem zwiedzić kraj I tak jeździli Szukając gdzie jest Raj Gdzie ich ugoszczą A skąd przegonią Gdzie im pokażą życie Otwartą dłonią I tak zwiedzali I się do siebie zbliżali I siebie chcieli Inaczej nie umieli Tylko kochać Tylko trzymać się razem Tylko rozmawiać Nie nakrywać się zakazem Podróż ich zbliżyła I na nowo stworzyła Podróż im pokazała A nie dokazywała I zrozumieli Kim są i po co I się przytulili Pewną zimną nocą I o tym samym pomyśleli Czekając na świt Że człowiek kocha Dopóki nie znikł Że piękne są te Chwile na ziemi Jak wszystko wokół Już się zieleni To miłość dodaje Wszystkiemu blasku Koloru z wyboru Ogniska trzasku Korzystaj więc, kochaj Przeżywaj każdy dzień A jak się pogubiłeś Weź się lepiej zmień. //Marcin z Frysztaka Wszystkie moje książki Za darmo Znajdziesz na stronie: wilusz.org2 punkty
-
Świat zbrzydł i oblazł, nasiąkł purpurą, przepadł przekrwieniem oczu, wykoślawił tarabany czynów, podważył moce wiedzy, a jego głowa napuchła rozpamiętywaniem wczorajszego. Mówię dość i dzwonię do Bruna z zaproszeniem na trzy ciemne piwa, bo za szybko, zbyt zwiędle, za zajadle i mega nieprzejednanie tu skonam, przestając świat obserwować. I na nią też zaraz nie spojrzę, gdyż się zmrożę w bezkształtną bryłę. Warszawa – Stegny, 17.09.2023r.2 punkty
-
@kwintesencja Nie dawać się po prostu…zdjęcia w głowie robić ..podsłuchiwać ludzi( nie ośmiorniczkowo oczywiście-:)..itd..coby mieć o czym pisać😁Piwo przymuli z lekka..2 punkty
-
@Ewelina to prawda, poznawanie ludzi, przebywanie z nimi jest inspirujące, chocby przelotnie tylko przeciely sie drogi, pozdrawiam :)2 punkty
-
2 punkty
-
,, Pan jest łaskawy, pełen Miłosierdzia,, Psalm 103 życie miłość piękno ubierają się nie tylko w nieskazitelne stroje bielutkie jak kwiaty akacji kuszą zakazane owoce i smakują codzienność prawość nudzi sięgamy po łatwe złudne chwilowe szczęście w uczuciach i zyskach a ja ja jestem czyściutki jak woda źródlana nie będę pewnie potrzebował Twojego Miłosierdzia Panie obiecałeś je przecież wszystkim pewnie mi się należy a może może jednak nie bo czasami… gdybyś tak Panie dał gwarancję jestem tak blisko Ciebie wiem… wiara i miłość do bliźniego to jest gwarancja 9.2023 andrew Niedziela, dzień Pański2 punkty
-
- dla Siostry Szli długimi korytarzami, mijając kolejne pomieszczenia. Olegowi, nawykłemu do pałacowych krzątaniny i gwaru - ba, czasami nawet zgiełku - ów spokój i owa cisza wydały się niepokojące. By nie rzec - złowróżbne. - Jezusie - zatrzymał się w pewnej chwili, postanowiwszy uzewnętrznić obawy. - Ta cisza... słyszysz? Ona źle brzmi! Pułapką i niebezpieczeństwem! Ci żołnierze... legioniści, jak ich tutaj nazywają! Gdzież oni wszyscy są?? I gdzie jest służba?? Dworzanie?? - Cóż - odrzekł Jezus uśmiechając się lekko - pewnie masz rację. Możliwe, że Piłata i jego ludzi powiadomił ów drugi wartownik, który ulotnił nam się trafem - Wszechwiedzący uśmiechał się nadal. - Ależ to... - zaczął Oleg. I urwał nagle, trafiony strzałą prosto w serce. - Dobrze, że nie ma tutaj Soi - zaśmiał się Jezus niczym z dobrego dowcipu. - Zaraz zaczęłyby mi puchnąć uszy od kobiecego lamentu! Z miejsca zapomniałaby o moich umiejętnościach, o naukach nie wspominając. A tu przecież nic się stało! Śmierć jak śmierć, w końcu ani pierwsza, ani ostatnia* . - Hej, żołnierzu! - zawołał do cieszącego się trafieniem łucznika, chwytając nadlatującą drugą strzałę i odrzucając ją za siebie, niedbale i widowiskowo zarazem. - Et tu, i ty zza przeciwległej ściany! Chodźcie mi tu pomóc nieść martwego! Ton słów był na tyle przekonujący - a może było w nim lub w nich coś jeszcze? - że obaj strzelcy wychylili się zza ścian, przy których do tej pory ukrywali się - jak im się zdawało - przed Jezusowzrokiem. - Gratias vobis - uśmiechnął się Jezus, zakreślając małe kręgi obiema dłońmi jednocześnie. Z wiadomym skutkiem. - Do zobaczenia później - uśmiechnął się ponownie, mijając ich leżących na podłodze**. - Czas Mi dalej w drogę, ad procuratorem vostrem, do waszego prokuratora - powiedział świadom, że Go słyszą. Ruszając naprzód, uniósłszy telekinetycznie Olega i przerzuciwszy Sobie przez ramię. - Hej, Poncjuszu! - pozwolił sobie na bezpośredniość wiedząc, że zostanie usłyszany, ponieważ Jego głos dotrze tam, gdzie ma dotrzeć. Po czym powtórzył po łacinie: - Prokuratorze Judei, słyszysz mnie?*** * Któż jak nie Jezus - Pierwszy, Który Zakończył Swój Ciąg Wcieleń i jednocześnie Mistrz Soi - ma prawo myśleć i wypowiadać się w ten sposób? ** Jako że Jezus jest w jednej osobie i Wszechświatem i Pierwszym Jedi zarazem, starcie z pałacowymi strażnikami przypomina to, co ma przypominać. *** To zwrócenie się Jezusa do Piłata jest nawiązaniem do właściwej sceny z III Epizodu "Gwiezdnych Wojen" z udziałem obu Lordów Sithów: "- Lordzie Vader, słyszysz mnie?" Bo właściwie - czemu nie? Cdn. Voorhout, 17. Września 20231 punkt
-
Ze snu mnie wyrwała postać biała, Przy łóżku stała, rozmawiać chciała. Aniele- mówi- mój czas niedługi Obudź się, zbudź się. Zadrżało me ciało, serce ustało Usta jak zawsze zamknięte. W oczy jej prawda zabiła, bolało ale czyż ona nie piękna? Jej cisza po brzegi wypełnia me uszy, A spokój juz nigdy nie będzie ten sam. Wycisza się ból, a spokój mej duszy zagłuszy-ło-motanie serca. Aniele- mi mówi już po raz drugi -mój czas tu niedługi, a ty zapominałeś kim jesteś. Aniele, aniele, aniele... szeptało. Jej brzmienie me ciało ze snu wyrwało, Jej światło me serce do dziś przewierca. Otwieram te usta zwykle zamknięte... Bolało I co się stało? Ustały me myśli natrętne.1 punkt
-
@Starzec Tak to się często dzieje, z tym ze timing jest różny, bywa, ze kilka miesięcy, a i wiele tat. Pozdrawiam1 punkt
-
@Rafael Marius może tam rosną róże Twojego dziadka, ja często tam bywam, bo uwielbiam je. Może te co zrobiłam zdjęcie są jego. Akurat tamtych w tym momencie nie mam, ale zrobię dla Ciebie gdy będę:)1 punkt
-
Nieskończenie uwiedzionym być (trzynastozgłoskowiec, rym ABAB,) Dotykam ust twoich, tej malinowej pełni Co owocem zaspokojenia w usta tryska Wśród ognisk tańczę piersi, jak starzec bezczelny Nie mogę odwieść od ud twoich mego pyska Jakże narkotycznie budzisz dzikie fantazje Kolorami tęczy barwie ślady dotyku Wielbię niepodległość i kocham jak Abchazję Wśród rozkoszy tonąc gamy słodkich czynników Wodospad więzi nagle barwi się czerwienią Truskawkowa miłość rozczula nasze serca Tylko chwile w ramionach żywot nasz odmienią Niebios błogość trwać będzie nim przyjdzie poborca Tule Cie wiatrem i zapachem morskiej piany Ty oddychasz lekko wdychając zapach róży Most wojaży nasz powrotny jest już zalany Wieczność nowe szlaki tułaczki nam wywróży Spętani uśmiechami jak dłońmi w tej drodze Idziemy w tańcu zespolonych serc nagich Puszczamy w jednej chwili istnienia wodze Wśród lasów upadamy w dół bez uwagi Autor: Dawid Rzeszutek P.S W razie błędów lub zgrzytów - proszę pisać, konstruktywną krytykę zawsze przyjmę...1 punkt
-
Nie trzeba dalekim wzrokiem go szukać Ono czeka tam gdzie lubimy wracać Więc daleko nie odchodźmy nie zapominajmy dróg Ono jest tam ukryte i na nas czeka Trzeba je tylko umieć w odpowiedniej chwili zauważyć - i ze snu do spełnienia zmusić1 punkt
-
@Bożena De-Tre nowi przecież ciągle są ;)) Nie każdy zapewne dorównuje Stachurze, ale rosną tu i tam prawdziwe legendy ;)) @kwintesencja co racja to racja, jakby co zapraszam ;)1 punkt
-
1 punkt
-
@Jacek_Suchowicz Hej hej…spłacić długi Światu jak Ci rozum dano..wesprzeć Braci Bracie coby dnia starczało…wypoczynek krótki wszystkim się należy..człowiek to nie -:)-:)-:)…nie kończe cobyś się nie obraził😁1 punkt
-
1 punkt
-
Kreda 1) Kto profesora pamięta? Kreda na niego mówili. Ławki w szeregu od rana. Zapasy kredy w pudełkach. Nikt widocznym nie chce być. 2) Kreda zawsze przed czasem. Patrzy na kasztan za oknem. Przegląda swoje notatki. W ciszy uśmiecha się sam. 3) Gdy z nazwiska nas czytał, przeciągał sylaby… chwilę się zastanawiał jakby odpowiedź już znał. 4) Kogo dziś do tablicy wezwie i kredę da… Jego spokojny głos do dzisiaj w głowie mi drży. Kolegę z ławki poproszę, by wsparcie Ludzkie Wam dał… (w połowie chłopięcych marzeń ze snu wyrywał nas) 5) Dziś wiem, że czas nauczył nas wiele… Kredy przeciągłe Niiiieeee… nie wróżyło dobrego… Nooo Taaaakk. Tatę poprosić musimy - On dyscyplinę ma (zna). Receptę Ci wypisze - bez niej nie pójdziesz w Świat!!! 6) Treści słuchajcie Wszyscy! Zapewne przyda się Wam. Tak: trutniem nie można być . Po męsku dać siebie Światu… pracować! Pracować trzeba. I strzec się pychy kolego!… Widzę - uśmiechasz się -:) Szatańską moc Pycha (ona) ma… Ty, widzę przyszły lekarzu, zapomniałeś o pracy!!! Przygotowany zwyczajnie nie jesteś! Jest mi okropnie żal!!! 7) Pracuj… pracuj… nad sobą i nad wiedzą się skup… w naukę uwierz kolego!! No, cierpliwości Ci brak. Czasu nie marnuj. Nie wróci. Uśmiechasz się do mych słów… Napiszę do taty kolego. 8) Kreda kreśli w skupieniu…, widzę (pamiętam) ten w oku błysk. Nie rozpraszaj się! Pracuj! Na wiedzę otwórz się! W przyszłości osadzony! Wie czym Rodzina jest!... Nooo, tak pod nosem mruczy, noo, nie napisze nie… Dobry z plusem na dziś. Jutro jest nowy dzień. Kredę bierze do ręki. Dzwonek przerywa sen.1 punkt
-
Wielka mądrość płynie z tego krótkiego, aczkolwiek treściwego poematu. Kobieta jest kosztowna, a ubranie to najmniejszy problem, choć w tym tekście ubiór oczywiście ma znaczenie jedynie symboliczne. Kiedy ostatniego czerwca dopadła mnie zemsta faraona w Dolinie Królów, musiałem kilkanaście razy odbyć wędrówkę do prowizorycznego kibla urządzonego w barakowozie. Toaletę obsługiwał młodzieniec o pięknej twarzy i jeszcze piękniejszym uśmiechu. Za każde wejście pobierał dolara (Egipcjanin zarabia przeciętnie około 300 dolarów miesięcznie), a na moje zastrzeżenie, że to trochę za drogo, odpowiedział: — Mam dwie żony i zbieram na trzecią. Wiedziałem, że muzułmanin może mieć legalnie cztery małżonki, ale nie miałem pojęcia, ile ten luksus kosztuje. — Dwadzieścia tysięcy dolarów.1 punkt
-
Liryk przed snem Przelałem znów myśli szczęśliwe, Na małą karteczkę papieru. Choć wiele tu miejsca zostało, Dopisze się pewnie niewielu. Natomiast dziś wieczór do rzeki, Wrzuciłem swe myśli strapione. Gdy rzeka znów wiosną wyleje, Ponownie w nich pewnie utonę. Patrzyłem na myśli płynące, Patrzyłem z tęsknotą i bólem. Choć były strapione, lecz jednak, Na sercu tęsknotę wciąż czuję. Gdy kartkę już całą zapiszę, Szczęśliwy na powrót się stanę, A myśli i chwile strapione, Zamienię w zepsuty atrament. ---1 punkt
-
@alternativa Każdy ma swojego wewnętrznego anioła wystarczy go tylko poszukać, a natrętne myśli odejdą wraz z nadejściem niebiańskiego pokoju. Kto nie wierzy jego strata.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
@Kwiatuszek Ja by jeszcze dodała, że nie tylko "pomimo", ale też "z powodu" mroku, bo wtedy miłości i jej światła potrzeba jeszcze więcej. Wiersz brzmi, jak przebudzenie i okrzyk radości :) Pozdrawiam.1 punkt
-
@staszeko @staszeko nadal nie wiadomo czy ów kolega jest szczęśliwy 🤔 pozory często mylą, bo nasz dobrostan zazwyczaj w niewielkim stopniu zależy od tego, co może dostrzec nasze oko.1 punkt
-
Królowa sowa za dnia się chowa, spuszcza swe wielkie oczęta. Unika ludzi, bo świat ją budzi, a ona ze snem w objęciach. Królowa sowa co noc gotowa, prostuje skrzydła i żyje. Próbuje zdążyć, samotnie krąży, łapie minuty niczyje. Królowa sowa poluje nocą, na słowa, myśli i zdania. Piórka wyrywa, cała szczęśliwa, wiele ma do pisania. Królowa sowa boli ją głowa, gdy za dnia ludzie jazgoczą. O nocy marzy, gwieździstej ciszy, by stać się znowu uroczą. Królowa sowa nie ma korony, bo zwykłą jest, szarą dziewczyną. Za dnia tęsknotą, jak szczere złoto, wieczorem miłosną przyczyną. Królowa sowa ubrana w słowa, wypełnia wszystko milczeniem. Im bliżej nocy , tym większej mocy, dostaje niczym spełnienie. Królowa sowa co noc jest nowa, choć duchem zawsze stara. Noc kocha sowę, niczym połowę, lecz dla dziewczyny to kara...1 punkt
-
Jak kaleczy oko to i świat. Niestety nam się zepsuł tak dawno, że nikt nie pamięta jak i kiedy. Mamy za to różne mitologie często sprzeczne ze sobą. Pozostaje tylko samotność. Lepiej opuścić tonący okręt póki czas. Bardzo się podoba wiersz. Też podobnie odczuwam otaczającą rzeczywistość. Jednak wszystko się kiedyś kończy, a cywilizacje mają swój cykl narodzin i śmierci. Tej już wyraźnie zbliża się do końca1 punkt
-
spojrzeniem popychasz na kres świadomości i dalej spadam na łeb na szyję do wnętrza babilonu grzechu zmieszanych języków (ja nieja) zwierzęca część mnie zrywa materiał oddechu by zaspokoić heroinowy głód ust zębów skóry ciężaru ciał aż po mięśnie i kości drapieżnie wyrywamy ułamek chwili płynne opium bytu rozlewa się w żyłach rozgrzewa wypełnia przestrzeń zwężając wszechświat do tu i teraz aż po spełnienie wybuch supernowej ty i ja (ja nieja) powracam do rzeczywistości taki sam ja a jakże inny uśmiech przepełnia duszę radosną euforią barw cmok w nos dłoń na policzku i głos twój głos z uśmiechem przebija się przez uszy i wiem że to to nie był sen a ty ukradłaś moją duszę1 punkt
-
wiem za dużo powiedziane gdyby jednak czekam cierpliwie wiem a słowa napisane sercem i rozumem wiem i z tym się nie kryję że kocham i wcale się nie zdziwię gdy życie odkryję na nowo banalne to , ale prawdziwe1 punkt
-
Kołysanka miłosna Jak wiosna radosna I piękny śpiew który Słyszę z twoich ust A potem tak nagle Całuję twój biust Czy tak łatwo trafiłem W twój gust? Sam tego nie wiem Bo to słodka tajemnica A ty pojawiasz się i znikasz Jak ta senna okolica Zapisana czarno białymi barwami A młodzi kochankowie przywarli Do siebie jeszcze mocniej Swoimi wątłymi udami1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne