Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 08.12.2022 w Odpowiedzi

  1. W pobliskiej spelunie kartkuje swą powieść Epilog się zbliża ze szkiełkiem lornety Oddala wraz z pięścią i sznytem na nosie Krew chłonie zawartość wczorajszej gazety Unika widoków w prostocie swej przykrych Więc stroni od lustra i wzroku przechodniów Umyka chodnikiem szukając w nim wyrwy Gniazdując w szczelinie wygląda zachodu Unika szarości śniąc snuje wyprawy Żegluje w obszary odległe dla oczu Siarczyście się krztusi krztą ostrej przyprawy Bo lubi coś poczuć (Choć wciąż niewydany)
    9 punktów
  2. czasami wychodzę z domu bez makijażu bez biżuterii bez pieniędzy bez humoru zdarzają się takie dni i nie jest źle ale dzisiaj było wyjątkowo krytycznie wsiadłam do autobusu i poczułam że wyróżniam się w gronie pasażerów byłam taka niekompletna ułomna inna chciałam być jak reszta chciałam przynależeć stopić się w jedną całość a później było już tylko gorzej zagubiona w bezczasie osamotniona niezdolna do codziennego funkcjonowania bo zapomniałam telefonu ...
    7 punktów
  3. w dzisiejszych czasach najważniejsze jest utrzymanie jędrnych instagramowych mięśni lecz wierz mi dobrze jest też czasem rozwijać ten jeden dla wielu niewidoczny dlatego sięgnij po tomik swoich ulubionych wierszy niech rozsadzi czache
    5 punktów
  4. ten dom źle reaguje na zimę w skutek dawnych ran ciepło szybko z niego uchodzi Agnieszka nie otwiera okien boi się chłodnych spojrzeń rano chodzi do piwnicy musi go na nowo oswoić nie chce by chłodne ściany zadawały wciąż te same pytania dlaczego czytasz dlaczego piszesz co sąsiedzi powiedzą wtedy wszystko zaczyna wirować sufity ściany podłogi Agnieszka wybiega na podwórko ludzie ludzie kręci się kręci a oni chodzą do kościoła odwracają wzrok nie chcąc tego słyszeć Agnieszka znieczulona obojętnością wraca do domu rozmyślając szaleństwo to ona czy świat
    4 punkty
  5. Uchodzą marzenia, przestronne ulice. Połacie wspomnień, gdzieś tam rostajne. Oddal kołysze już tylko źrenice, nagle przetarte czyjąś prawdą. Zamilkł też iskier skowyt swawolny. Dudnienie głośniej przychodzi słyszeć. Nadchodzi spokojnie żniwiarz z kołyską. I komu będzie dane istnieć? autor wiersza: a-typowa-b zdjęcie: https://pl.pinterest.com/pin/247698048247715599/
    4 punkty
  6. Na księżycu osobą byłam jedyną, Jedynym złym kosmitą, Jedyną dziewczyną. Zeszłam więc na ziemię by poznać człowieka, By skosztować miodu, Zasmakować mleka. Wyszłam do ludzi, trochę popytałam, Nikt się nie zatrzymał, Nic nie usłyszałam. Więc w samym centrum miasta do nieba skoczyłam, Nikt nie zauważył, Ani nie zatrzymał. Wolę więc samotnie na księżycu skakać, Nikt nie będzie tęsknić, Nikt nie będzie płakać. Nie warto przecież płakać nad rozlanym mlekiem, W końcu jam jest z księżyca, A tyś jest człowiekiem.
    4 punkty
  7. Zróbże coś ze mną raz i doszczętnie, Tak, by się blizną zrosnąć nie mogło. Niech się coś złamie, pęknie, rozerwie, Wytnij coś, wyszarp, wydrąż coś, pogrąż. Nieodwracalnie coś mi amputuj, Sprowadź mi krwotok, siniak i obrzęk, Żebym o litość błagał bez skutku, Dół wykop, wrzuć mnie, zakop mnie, pogrzeb. A kiedy rzekę za mną wyszlochasz, Przyjdź czasem pytać się nad jej brzegiem, Gdzie na mieliźnie utknął mój ochłap - Które z nas bardziej jest dziś kalekie.
    3 punkty
  8. 3 punkty
  9. Na skraju lasu, choinka stała. Ubrana lekko w igły zielone. Taka niewinna i tak nieśmiała. Miejskie odważne i wystrojone. Zabłysnąć chciała w świątecznym zgiełku . Choć raz się ubrać w suknię z brokatem. Rynek lub ołtarz zdobić w kościółku. Zaistnieć w święta, pokazać światu. Nad ranem drwal ściął drzewko siekierą. Odziane w złote: bombki, łańcuchy... Świt tego końca stał się premierą. Nieżywa, sławna - las został głuchy.
    3 punkty
  10. Pokutują puste obietnice, na nieoświetlonej półce. Ostatnie żarówka zeszła na krótkie spięcie, innej nie będzie. Zresztą przy nieustającej przerwie w dostawie prądu, nie ma co kruszyć kopii pism i monitów, tym bardziej iść do sklepu. Po drugiej stronie rzeki, rwącej od czasu emigracji bobrów, obecnie koczują w okolicach pustyni Błędowskiej. Być może w oczekiwaniu na lepsze, ewentualnie forsę za prace ziemno - wodne. A w kasie ostatnie dwa złote, do tego z poprzedniej epoki, błędów i wypaczeń. Tak naprawdę to bez znaczenia, w ogólnym rozrachunku wszystkich za i przeciw. Są też plusy – lodówka nie brzęczy, można się skupić. I zmienić stan skupienia aby odpłynąć w przestrzeń. Otwartą na wszelkie zmiany ruchów powietrza. Oczywiście poza wielością trąb i tornad. Coraz częstszych w klimacie zafałszowań i półprawd.
    3 punkty
  11. ***** *** Towarzyszka Wiesława ze wsi Murowana Po upadku komuny czytała Urbana Że wszyscy ludzie to świnie Więc gdy jej się ktoś nawinie To strasznie ostro bluzga jak potelepana
    3 punkty
  12. Był tutaj kiedyś łeb niepokorny, Lecz jednorodny w myśli i słowie, Aż przyszli łowcy kształtów potwornych, Wnet komisyjnie odjęli głowę. W jej miejsce nowe głowy wyrosły Dwie: jedna swoje duma, spłoszona, Druga refleksje głosi wyniosłe, By się w łowieckich mieścić kanonach. A ciemną nocą oba łby płaczą, Łzę każdą w ciszy dzieląc na dwoje. Co w lustro spojrzą - bestię zobaczą. I tylko łowcy śpią ze spokojem.
    3 punkty
  13. Po - ranek ze snu wyszła kupalnocka. za krótka była, żeby scalić wiersz. nieważne, dzisiaj mam grudzień. smętny ranek wyciąga nuty. na śniadanie kilka płatków śniegu niesie chłód. we mnie pulsuje rzeka i niepokój. umierają kaloryfery, kto ogrzeje zimę... próbuję rozpalić sobótkę, to nic że to nie jej czas. na wzgórze przeciskam się przez komin, do czegoś musi służyć magia. grudzień, 2022
    2 punkty
  14. "Hipopotamie, hipopotamie, niech się przedstawię- na imię mam Janek. Ja dużo pytam i wszystko chcę wiedzieć, Chętnie dziś z Panem słówko zamienię. Czy coś by Pan przeciw miał kilku pytaniom?" "Ach skądże! Ja chętnie odpowiem na nie". "Hipopotamie, hipopotamie, czy lubi Pan spać na miękkim tapczanie?" "Na miękkim tapczanie? Ach tak, oczywiście, Na takim mebelku najlepiej się wyśpię". "A czy na pianinie lubi Pan spać?" "Ach nie, na pianinie wszak tylko się gra!" "Hipopotamie, hipopotamie, czy lubi Pan pływać na błotnistej tamie?" "Błotnista tama? Tak, to jest to! W błotnistej kąpieli ja pływam non stop". "A w czekoladzie Pan pływać by chciał?" "No nie, taka gorąca, toż bym się bał!" "Hipopotamie, hipopotamie, czy lubi Pan jajka jeść na śniadanie?" "Jajka? Ach tak, oczywiście, że lubię Jedno o siódmej, o ósmej drugie". "A tort orzechowy chętnie Pan je?" "Tak, lecz na deser, na śniadanie nie" "Hipopotamie, hipopotamie, czy chętnie pomaga Pan w kuchni mamie?" "W kuchni? O tak, ma się rozumieć, Ja sprzątać, gotować najlepiej umiem". "A ciasta Pan piecze, hipopotamie?" "Oj nie, to jest dla mnie zbyt skomplikowane". "Hipopotamie, hipopotamie, czy Pana to zdjęcie w tej złotej ramie?" "Zdjęcie? Tak moje jest, w rzeczy samej. Czyż nie jestem pięknym hipopotamem?" "A brzydkiej fotki nie ma Pan żadnej?" "Brzydkiej? Ach nie! Mam tylko ładne!" "Hipopotamie, hipopotamie, odpowie Pan jeszcze na jedno pytanie?" "Odpowiem, owszem lecz może nie dziś. Teraz do domu już muszę iść" "A jutro chwilkę będzie Pan miał?" "Jutro? Nie bardzo, bo będę prał" "Hipopotamie, hipopotamie, a może pojutrze porozmawiamy?" "Pojutrze? Niestety, lecz nie dam rady, Jadę się kąpać nad wodospadem" "A może za tydzień albo za dwa?" "Ach, też jestem zajęty, no nie mam jak!" "Hipopotamie, hipopotamie, a czy Pan przypadkiem mnie tutaj nie kłamie?" "Kłamie? Och nie! To wykluczone! A może przepytasz tak teraz wronę?" "A wrona ma czasu więcej niż Pan?" "Wrona? O tak! Ona zawsze czas ma!!!" Adriana Gawrysiak
    2 punkty
  15. znów rany wygrzewam na słońcu ostrożnie sklepione — by więcej nie broczyć muskana przez podmuch czymkolwiek dotkliwszym niż dreszczem choć zanim zawiąże je blizna od nowa wydrapię z nich tętno i będę tak krwią już napływać a potem się goić przez wieczność
    2 punkty
  16. Chciałabym W oddechu twym zamieszkać Byłabym W uścisku twym bezpieczna Westchnęłabym Jak brak mi sił Bez powietrza
    2 punkty
  17. Właściciel wiatraka z doliny Prądnika, by cieszyć się wiatrem po polach pomyka. Radośnie wciąż słucha jak wiatr pięknie dmucha. A sąsiad? Pędziwiatr. Jak dmuchnie to znika!
    2 punkty
  18. ile uderzeń strudzonego serca w szaleńczym rytmie zagra mezzo piano zanim się człowiek obróci w niepamięć i wiersz ostatni jak tchnienie powstanie? retroistnienie pogrzebany czas na dnie szuflady w kamienie się zmienia mgnienia i bezruch błysk flesza i kadr klatka po klatce historia stworzenia ile uderzeń obolałych stóp zostawi ślady na piasku mezzo piano zanim się stanę kroplą w oceanie?
    2 punkty
  19. Krawędzie są takie ostre Czuje je w dłoniach Dźwigam ich zapach Ten ciężar przytłacza Jest w myślach Obrazach Schował się w szafie Jestem bez winy Mogę rzucić Udźwignąć nie mam siły
    2 punkty
  20. Podczas pewnego spaceru, gdzieś między krokiem lewym a prawym, gdzieś chyba w połowie drogi i gdzieś na wysokości odnawianego budynku z lat mocno ubiegłych dopadło mnie natchnienie. Aż westchnąłem głęboko. A potem i tak niewiele zapisałem, bo okazało się, że to było tylko bardzo mało efektywne natchnienie i co gorsza natchnienie zdecydowanie za mało efektowne. I nawet mój długopis musiał jakoś wyczuć tę smutną okoliczność, bo tamtymi czasy prowadził się wyjątkowo opornie. Niebieski tusz się tylko zawstydził, a kartka zapragnęła wytrząsać z siebie zapisane myśli pozbawione zresztą siły i rangi i polotu. Moje okulary podczas czytania tego tekstu zaczęły się natrząsać i dąsać. Pan redaktor stwierdził niebawem, że nie ma czego tutaj roztrząsać. Tekst nie poszedł w książkę. Warszawa – Stegny, 08.12.2022r.
    2 punkty
  21. Ona niby pogoda urokliwa lecz tkwi tam Luty wiatr znad tatr, boleśnie pieszcząc Zewsząd pogłos życia, jedynie w mitach Anielski kształt syreni głos wrzeszcząc Jak zapach świeżych liści, owoców smak Słota krople rodzi, struga skroń chłodzi To wciąż natura martwa, na dnie leży wrak Iluzoryczny efekt i pozór pięknem uwodzi Dotyk jej mrozi bezdroża nadziei, w bieli czystej bez skazy, w sercu głazy kładzie Wrażeń głodna, pragnie krzywd kielich Droga różana wśród przykrych wydarzeń Na wadze sumienie ciężarem wadzi Wśród wiosennych bazi namawia by zabić Żadnych strat, jedynie wszystko stracić Krzeszę chmurę by cierpieniem się bawić Unoszę ponad martwych, posągów szczyt Wciąż przeklinają mnie w podobieństwo twoje. ♦️ Proszę zostawić komentarz. Zależy mi na każdej opinii. Nawet też złej.
    2 punkty
  22. Co dzień się budzimy walczymy z myślami o tym co będzie Co dzień się budzimy obok nas stoi nadzieja To na nią liczymy że się uśmiechnie będzie dobrze Nie myślimy o tym co może zaboleć nie chcemy tego i już Co dzień się budzimy słuchamy sumienia czekamy na lepsze To ono naszą wiarą która nowy dzień ma ozdobić
    2 punkty
  23. Widzę, twoje ciało w objęciach gasnącego czasu, jest mi obce. Powoli wracam, z niebytu do emocjonalnego piekła. Dziś, proszę. Stworzymy kolejna krwawą historię, która wypływając z Twoich ust uświadomi jutrzejszych nas, jak mało wiemy o wczorajszych.
    2 punkty
  24. Mózg mi świdruje gdy nie wiem co czuję, Kręcę się, z wściekłości radości wariuje
    2 punkty
  25. @Anna_Sendor Bardzo dziękuję za przemiły komentarz:-) Cieszy mnie bardzo wnikliwa ocena, pozytywna tym bardziej. Miłej nocy, dziękuję serdecznie! @kwintesencja Dziękuję bardzo, pozdrawiam!
    2 punkty
  26. W prostokącie świąt reklamy: "kupuj smartfon - zniżkę damy!" Cleo szczerzy się zziębnięta - A za chwilę, znowu, święta... Są świąteczne pralki, raty, promocyje i lokaty; wrzask (świąteczny!) zmysły pęta - A za chwilę (znowu) święta... Klauna wdzianko zaraz włożyć, światełkami się obłożyć, napar z Coli wypić z miętą - A za chwilę - znowu - święta... Raty wzięte, pralka stoi; choć od świateł główka boli... W zapomnienia wrzask odmętach - Święta, święta - i po świętach... A gdzieś z boku - Solenizant stoi w ciszy jak partyzant; twarz milcząca: nie zawzięta - Jeszcze rok - i znowu święta. 7 XII 2022
    2 punkty
  27. Natchniony poeta Kołuje piórem po papierze, Ptak który latać uczy się, Czasami nisko ponad ziemią, Czasami wznosi się do chmur. Umie? Tak myśli! Co myślisz Ty? Narzędzia mogłyby się przydać, Niemodne rzuca jednak w kąt, Bo chciałby stworzyć coś nowego, Co dawno już wymyślił ktoś. Rozumie? Może. Może nie! Krytyki jest w nim bardzo wiele, Samokrytyki ni na ząb, w obyciu trochę niedojrzały, kochanek swoich własnych snów. Pijak? Za młody? Tylko gbur? Marek Thomanek 08.12.2022
    1 punkt
  28. 25.12.2082 Nadszedł czas odpoczynku, spotkań w domowych grupach i kolektywach. Zawsze na niego z niecierpliwością czekam. To chyba z dzieciństwa mi zostało. Uroczyście obchodziliśmy go nawet w leibensraum, gdzie przebywałem, podczas niezgody moich rodziców. Trwało to tylko dwa lata, podczas którego mój Rodzic nr 2, znalazł sobie nowy kolektyw. Rodzic nr 1, przeżywał depresję i wahania nastrojów. Było z nim bardzo źle. Właśnie przez te dwa lata uważał, że jest wyłącznie heteronormatywny. Nawet więcej. Twierdził, że poznał kobietę z macicą i che się z nią "ożenić". Całe szczęście zajęli się nim, chyba najlepsi specjaliści w naszym mieście. Wrócił do społeczności, żyje teraz sam, jako singiel i chyba jest szczęśliwy. Ale nie o tym miałem pisać. Ta atmosfera okresu "Przerwy w Pracy", zawsze mi bardzo odpowiadała. Po pierwsze prezenty, pod choinką. Po drugie super, nastrojowa muzyka a po trzecie spotkania z innymi, którzy w tym okresie roku, są zawsze mili i przyjaźni. Często się zastanawiałem z czego to wynika. Niestety, nie mam zielonego pojęcia dlaczego tak jest. No więc, jak wcześniej pisałem, pierwszy dzień "Przerwy w Pracy" i uroczystą kolację dzień przed, spędzałem u Rodzica nr 2, wraz z jego kolektywem, czyli z Zygą i Sereną. Żyją sobię w satysfakcjonującej poliamorii. Najpierw, po złożeniu życzeń (nawet ucałowaliśmy się po bratersku), usiedliśmy do kolacji. Była prawdziwa ryba (Rodzic dostał ją, jako nagrodę w swojej Korpo), barszcz czerwony, później kapusta i blok z owadów. To mi smakowało najbardziej. Rodzic robi go własnoręcznie. Potrafi go świetnie przyprawić chilli i kurkumą. Gawędziliśmy głównie o nowych bio-mechanicznych wynalazkach i o tym kiedy będą miały praktyczne zastosowanie. Korpo w której pracuje Serena, opracowała sztuczna wątrobę. Trwają już testy na ochotnikach, które najprawdopodobniej pomyślnie się skończą. Potem przyszedł czas na odpakowanie prezentów. Dostałem świetną, seksowną bieliznę od Sereny i gadżet "filtrujący" do moich soczewek od Zygi. A od Rodzica nr 2, nową hulajnogę. Ze wszystkich prezentów, chyba najbardziej wartościowy, był ten, który mój Rodzic dostał ode mnie, czyli karnecik na auto współdzielne. Bardzo się ucieszył i obiecał, że jutro wszyscy pojedziemy na wycieczkę poza miasto. Do północy gaworzyliśmy, piliśmy antydepresanty aż poszliśmy wszyscy spać, aby być w gotowości na jutrzejszą wycieczkę. W końcu miasta nie opuszcza się często. Transport rujnuje przyrodę a poza tym jest bardzo drogi.
    1 punkt
  29. Porównania porównań. Epitety określają epitety. Metaforyczna rzecz o metaforze.
    1 punkt
  30. Na krawędzi świata jest koniec, Którego nie ma Między przestrzeniami dwiema. Wyboru dokonują Twoje dłonie. Mogą skądś przygarnąć psa I polecieć z nim na smyczy Aż do blasku ich ostatnich zniczy. I wybrałeś właśnie tak. Z drugiej strony Jest tyle niewiadomych światów, I tylko jedna wiara za to. I tylko miłość łamie kanony. Jak tu się nie śmiać, kiedy zza krzaka Psia morda uśmiech szczerzy? Albo kiedy pierwsza miłość leży Obok sennym tchem, cała moja taka. Możesz mi wierzyć, Całe życie da się przeżyć W mgnieniu jednego jej buziaka. Świat jest powietrzem, a człowiek ptakiem.
    1 punkt
  31. To prawda wiersze rozwijają wrażliwość serca i wtedy wychodzi ono z ukrycia.
    1 punkt
  32. „ W imię Ojca, w imię Ojca, w imię Ojca”… Słyszy „światłości zdrajca”.
    1 punkt
  33. Mam mało wiadomości, to mogę zapominać:)
    1 punkt
  34. @ais "Oczy powietrza" obrociłaś w przyziemny banał. Ale bardzo ładnie. Pozdrawiam
    1 punkt
  35. Ciągle za dużo drzewek się ścina... fajnie to podałaś, treść jak raz na ten okres. Jedna sugestia, żeby tutaj zapisać, jn.... jeśli chcesz oczywiście... Drzewko nad ranem ściął drwal siekierą. Odziane w złota, bombki, łańcuchy... itd... Pozdrawiam.
    1 punkt
  36. Tak, miłość niejedno ma imię:)
    1 punkt
  37. To by był dobry wstęp do jakiegoś opowiadania. Napisz je. Pozdrawiam
    1 punkt
  38. @sowa przecież nie krytykuje twojego wpisu, nie rozumiem dalszej treści Szukasz kłótni? Nie będzie, wypij jeszcze jeden kieliszek i będziesz zadowolony
    1 punkt
  39. A tajne służby zabrały się za ogniste zapałki lub zapalniczki i nakiełbasiły tak, że nie ma kasy na kiełbasy. Lękasz się, choć wmawiasz sobie, że musisz być odważny, ich jadu kiełbasianego. Czy będzie tam za oknem kiedyś normalniej? Osiągniemy większy spokój? A ty bratku chodzisz po ulicach, przesiadujesz w barze i panicznie boisz się ich matactw i oskarżeń. A nieudolne tabletki jakoś na ten strach mało pomagają i sobie myślisz, że to oni (jasne, że są oni) powinni je łykać. Inspiracja – poeta Wielobor
    1 punkt
  40. Strasznie podoba mi się tu słowo „speluna” XD Ogólnie cały piękny. Podziwiam, że umiesz takie agresywniejsze słowa upchać, nie tracąc na melodyjności. Ostatnio mi jeszcze chyba „gnat” w którymś Twoim wierszu podobnie zaimponował 😁
    1 punkt
  41. Nagrobkiem, koleżanko. Nagrobkiem! ;D
    1 punkt
  42. @Marcin Szymański @Rolek Towarzyszka Wiesława ze wsi Murowana Po upadku komuny czytała Urbana Wszyscy ludzie to świnie! Nawet w bliskiej rodzinie! Narąbana krzyczała jak potelepana Też dobre. Choć zmienia troszkę treść. Za to warsztatowo, 4 i 5 wersy, może lepsze. @kwintesencja Podziękowania!
    1 punkt
  43. Witam - sam życie - a z tymi uczuciami to różnie bywa to fakt - Pozdr. @Olgierd Jaksztas - @kwintesencja - dzięki -
    1 punkt
  44. @Kapistrat Niewiadomski E nie, znawcą nie jestem, ale również napisałem kilka opowiadań i stąd wiem, że to wcale jest niełatwa sztuka ;)
    1 punkt
  45. Jak świat światem łby niepokornych były narażone na ścięcie. Czy na ich miejsce wyrastały bardziej spolegliwe, czy nie to już bywało różnie. Pozdrawiam a dobry i oryginalny tekst.
    1 punkt
  46. @kwintesencja Dziękuję najpiękniej, cieszę się bardzo!
    1 punkt
  47. Wcale nie chciałaś :P Dzięki! Znowu marudzisz, że któraś linijka wystaje nie tak, jak trzeba? :P Nie wiem, jak doszło do tej zbieżności tytułów xD Nie byłem świadomy, że nadaję wierszowi taki sam tytuł, jaki nosi książka. Wydawało mi się, że to zdanie obijało mi się o uszy z różnych stron, bo jest po prostu popularne. Dopiero, kiedy ktoś mi powiedział, że Żulczyk zatytułował tak książkę, dotarło do mnie, że gdzieś mogło mi się to przewinąć przed oczami w jakimś sklepie i zostać w głowie. W każdym razie nie specjalnie ;> U mnie są same happyandy! ;P
    1 punkt
  48. Niestety natura preferuje silnych, dlatego w bezpośrednim starciu poeta nie ma szans z mięśniakiem. 💪 Pozdrawiam. 😊
    1 punkt
  49. Ćwiczenie mięśni dotlenia mózg i sprzyja produkcji endorfin, więc nauka jest za:).
    1 punkt
  50. ... to ważny fragment w całości... już dużo wiesz o sobie i.. tęsknisz do dawnego siebie. To dobra droga, żeby wprowadzić zmiany, na lepsze.... głowa do góry, bohaterze treści. Czytałam go wcześniej.. teraz raz jeszcze i... jednak zostawiam plusik. Pozdrawiam.
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...