Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 28.11.2022 w Odpowiedzi

  1. Witaj na świecie, mój synu! Na naszej witaj nam łące. Wśród lisów, niedźwiedzi, wilków tata jest tylko zającem. Patrz! Trawa taka zielona, niebieskie grzeje tu słońce. Łąka jak dla nas stworzona, chociaż sąsiedztwo drażniące. Znajdziesz tu żonę zajęczą, gdy będzie potrzebna ci ona. Nie daj się zwodzić drapieżcom, broń co sił w nogach ogona. Unikaj lotnych jastrzębi, szpony na ciebie już ostrzą. Choć chcą żołądki napełnić, dla nas jest lepiej gdy poszczą. Uszy masz długie, więc słuchaj, na naszej przetrwamy łące. I jeszcze jedna nauka: Jesteś zającem, nie osłem!
    15 punktów
  2. Ostatnio zmuszam się do uśmiechów do rozmów celebrujących najczęściej obopólną próżność Czyż można się cieszyć w teatrze cieni z purpurowego bólu przemijania Jak to pompatycznie brzmi A jest całkiem zwyczajne I nawet śmieszy mnie ta nieporadność potknięć na prostej drodze i wieczny strach że nie wystarczy I ten zaprzysiężony nowy rok z następującym po nim rozmiękczaniem kości i woli Aż w końcu znów zadowolę się obietnicą poprawy losu od Toto lotka Bez wiary zresztą Pijąc herbatę poszukam na you tube Majstersztyk w najlepszym wykonaniu Wiśniowy sad albo Trzy siostry Czechowa Gdzie też pijąc herbatę mówią w smutnym rozmarzeniu Może za sto może za tysiąc lat Ludzie będą szczęśliwi
    8 punktów
  3. to miejsce na którym lądują przeterminowane idee i zastygłe marzenia przedmioty codziennego użytku i ludzie po przejściach czasem można je zobaczyć z okien samolotu jest niczym miasto tętniące życiem po życiu
    7 punktów
  4. Wiersz napisany wspólnie z moją znajomą, Julią @Cvir, publikowany za jej zgodą. Boję się nocy, gdy wołasz do mnie, Dni, w których głuchnie wiatru muzyka. W nich twój mnie dusi wstrzymany oddech. Nigdy nie budzę się, nie zasypiam. Gryzę się w język, cokolwiek powiem, Mim krew rozcieńczy, co niesie ślina. Nadaję światu imię po tobie, Przełykam, by się niosło po żyłach. W każdym potknięciu, łowiąc rytm kroków, Serce przez knebel za tobą krzyczy. I znieść nie umiem tego chaosu, Ale bez niego umieram w ciszy. Jak uwieranie kamienia w bucie, Co pion mój trzyma przy równowadze, Jesteś mi zawsze – więc tym uczuciem Świętuj kolejny w ciebie upadek.
    7 punktów
  5. jestem kształtem bliźniaczym ciałem motyla ulotną formą dopasowaną do czasu i lotu tam gdzie linie są wystarczająco gładkie rozwijam skrzydła — fioletowieją to co najbardziej zadziwia — to płomień wyłania się z pomarszczonej czerni pulsuje życiem wtedy rozpacz nie ma logiki czasami nie czuję skrzydeł tyle w nich dziecięcej jaskrawości wówczas zastygam i patrzę jak światło zmienia kolor
    7 punktów
  6. Posyłam Ci miłość i czekam... Bez tak zbędnego żalu i skarg. Choć jednak do końca to nie wiem, czy tego czekania jesteś wart. Listem bez znaczka i koperty, zbyt pospiesznie rzuconym na wiatr. Czy zniknie on, czy weźmie go czart? Posyłam Ci miłość...i znikam... Chyba nie byłeś jej nigdy wart...
    6 punktów
  7. Podrygują bez obycia Dziś premiera Szary orszak rozprzestrzenia się po atrium Lecz nie milknie murmurando didaskaliów Bruździ ciszę - w niej się cała treść zawiera Moc bezsensu w tym przeroście formy dzieła I w sekwencji zbędnych gestów manierzysty W butonierce już nam ciąży jak rekwizyt Czas, w tym miejscu jak zamierał tak zamiera
    6 punktów
  8. co robić na wypadek, gdy przyśni się bombardowanie Drezna szukać piwnicy-schronu, dziury w całym, może biec nad Łabę szansa przeżycia - nad rzeką nie powinno być żadnych bomb nawet dziecko wie, że atak na wodę nie ma głębszego sensu co robić w przypadku, gdy przyśnią się rozstrzelane latarnie uciekać, bo pod nimi po człowieku nie pozostanie nawet cień w powietrzu pełnym dynamitu nie da się oddychać spokojnie sen wciska w poduszkę opuchnięte powieki tomów z nalotem gdy przyśni się, że wysiadasz z jeszcze ciepłego bombowca nie patrz w dół - powiedz żonie, że do twarzy jej w norkach że weźmiesz ją w podróż po Europie wyciszonych nekropolii do hoteli w gwiazdach; przejdziecie mostem na drugą stronę spotkacie przyjaciół, którzy na razie śpią po schronach
    5 punktów
  9. jest jeszcze kilka kroków namalowany semafor i nienazwana stacja poeci czytają tu oniryczne wiersze jest godzina ta sama w mroku późnego listopada wędrujemy wzdłuż siebie między peronem a zegarem błądzi księżyc tu zatrzyma się ostatni pociąg w żyłach zacznie płynąć krew z ust przygryzionych na wietrze odjadą spóźnione słowa
    5 punktów
  10. Żeby godnie żyć trzeba kochać to co obok - nie obrażać się umieć zrozumieć coś co nadzieją pachnie Żeby godnie żyć trzeba w coś wierzyć nie bać się horyzontu - prawdy nie omijać niech ona się tli Żeby godnie żyć trzeba umieć marzyć śnić czyli sobą być nawet wówczas gdy niełatwe dni
    5 punktów
  11. Gdy w nieprzebyte szliśmy bezdroża, Łatwiej nam było nazwać je szlakiem. A chwast się kwiatem zdawał. Z Miłoszem Głośniej i dźwięcznej śpiewały ptaki. Czasami Miłosz bladł nam, zanikał, Kradły go zwątpień mgły i niezgoda. Śladem wilgotnym był na policzkach. Cóż zrobić - taka jego uroda. Aż dnia pewnego tak go ubyło, Tak czas go ukrył w gasnących bliznach, Że gdy nas spytać, mówimy: Miłosz? Nikt taki między nami nie istniał.
    4 punkty
  12. Matko, podarowałam Ci dziś wiklinową trumnę a w niej świeży bukiet najciemniejszych mych lęków zebranych przyjmij go proszę, matczyną otul miłością i pozwól by dusza - niestrudzony świata wędrowiec tysiącem kolorów rozkwitła gdy historia kolejny rozdział zamknie z uśmiechem za siebie spojrzy i tęsknie wyciągając ramiona wdzięcznie wkroczy prosto w kwiatu życia serce
    4 punkty
  13. nie szukaj łez gdzie spać chodzą ucieleśnione wspomnienia nie szukaj śmiechu gdzie nietrudno utracić ostatni kęs modlitwy zamiast tłustej krwi w żyłach mknie wyklęty czas przeklęta nowina co miała być rozwiązaniem przyrzeczenia odradza się w nas przyszłoroczny śnieg łzy płyną pod prąd ciało domaga się posłuszeństwa duszy nie szukaj po omacku zmiennocieplnych marzeń nie wykradaj ironicznych pocałunków prosto w nieznane
    4 punkty
  14. Miłość jest niczym ocean w czasie pokoju, A zakochanie się, jak nad wodą wschód słońca — Niby Pan Jezus, co mu krew z boku wypływa. Kiedy statek płynie po wszechoceanie, Wygląda na przestraszony, osamotniony… Wygląd zmienia się, gdy rejsu nie odbywa sam. … Chmury wylewają hektolitry rzewnych łez, Bałwany załamują się pod własnym ciężarem, Antarktyczny wicher zagłusza pracę silnika. Gongi kości tłumią niskie tony żywiołu, Zapach wybrzeża od dziś przynosi na myśl zgrozę, Tony spienionych wód roztrzaskują się o szkło. Statek nurkuję, wynurza się. Nie wie, co robić; Traci siły, ledwo daje radę utrzymać pion. Nie łajbie decydować. Wicher jest tak potężny... Taka jest niespełniona miłość, wszystka jaką znam! Niektóre łodzie toną i spadają na dno, Paru szczęśliwym uda się wichurę przetrwać.
    3 punkty
  15. Mruczenie najbardziej kocham Cię w leniwe poranki gdy rozczochrana nocą kradniesz „jeszcze minutkę” i w objęciach pościeli przemierzasz sny pluszowe a potem mruczymy jak koty kubku co niecierpliwisz się brakiem kawy wytrzymaj jeszcze momencik a tobie budziku obowiązków nakazujemy milczeć czwarty raz
    3 punkty
  16. Warto czytać przed publikacją tekst na głos, gdyż czytając w myślach upraszczamy, zjadamy sylaby, mimowolnie wygładzamy wszelkie zadziory. Czytanie na głos to przekład z formy pisanej na brzmieniową — słychać każdą fałszywą nutę. Pozdrawiam serdecznie i na głos. 👋
    3 punkty
  17. -Mistrzu, nie krytykujesz po piórze kolegów? -Nigdy nie krytykuję, po prostu dlatego, że krytyka wymaga do końca czytania, a jak mi się nie uda, nie mam wtedy zdania.
    2 punkty
  18. "marzenie Henia" miłosnego spojrzenia kobiety pachnącej soczystej kuszącej jej dotyku czułego pocałunku choć jednego i szklanki zimnej wódki ogórka kiszonego kiełbasy na ogniu pieczonej o to proszę daj mi Panie nic więcej nie pragnę o nic nie poproszę gdy umrę wszystkich do siebie zaproszę czym chata bogata ugoszczę pić będziemy do rana chwalić żywot wieczny i Pana
    2 punkty
  19. Wracajmy! Coś wisi w powietrzu Wracajmy do naszej pustelni Tam cisza w przytulnym jej wnętrzu Przywita nas winem korzennym Tu byle ochota i popęd Buzuje pod linią napięcia Tam popęd i byle ochotę Rozmienię na drobne i przegnam Z pasemek koszyki zaplotę A lepkie kosmyki pajęczyn Rozgarnę przydługim paznokciem, Pochłonę w zaciszu pustelni Szarańczę pławiącą się w miodzie… Jedynym sposobem, by przetrwać Jest w końcu dać zgubić się drodze
    2 punkty
  20. Miłość: w życiu Artysty największa przeszkoda, To przez los mu pod nogi podrzucana kłoda.
    2 punkty
  21. o mnie: nie jestem jeszcze kimś trwałym wyglądem przypominam postać niezreformowaną glinę nieuformowaną tańczę na grobach pokoleń błąkam się taplam w mroku który blask multiwyboru wszechdecyzji i multiperspektyw urządza i w sumie to tyle dlatego szukam nauczyciela i mistrza który oczy mi otworzy zamglone który mnie na łąki wprowadzi zielone prawd odłamki jak szkła kawałki na nowo złoży w barwną mozaikę rękę wyciągnie do mroku - odważna to decyzja wiem podkreślam że: na nic mi bajka kolejna kazanie z piedestału chłodem smagające serca gorące z tętnem - improwizacją mowa płomienna do mroku lgnąca w cień wpadająca w ciszy gnijąca choć jakże mądre to słowa aż zapisałbym je sobie z podziwu na czole za to w notesiku moim i osobistym 4 słowa ad maiora natus sum zaś co do wymagań: lepszy byłby dotyk czuły i towarzystwo myśl przy myśli z których jedna - mapą druga - nogami lub gwiazdą polarną i statkiem choć tak sobie bliskimi raźniej gdy w tej doli splątani uczeń i mistrz niż kapłan i wierny w wierze pustej i miernej lepszy pot i trud do celu w towarzystwie niż wyrzuty i adoracje wszystkie znajdziesz mnie łatwo w szkole na studiach w pracy nawet czekam na kontakt. 27 XI 2022
    2 punkty
  22. Pragnę uchwycić Choć odrobinę twojej miłości I zanurzyć się W głębokiej nicości Podczas gdy my W diabelskich objęciach I twarze we mgle Na zdjęciach Czy to chaos kontrolowany? Czy dziwny świat w snach Czarno białymi barwami malowany?
    2 punkty
  23. Jest zima, trzeszczy, być może to szwy świata przekroczyły termin ważności. Ty się nie martwisz, skoro postanowiłaś istnieć wyłącznie poza czasoprzestrzenią. Przepraszam, ale jak wiesz wszelkie wszelkie ceremonie napawają mnie obrzydzeniem, a ty i tak nie lubisz ciętych kwiatów. Świeci słońce delikatnie muskając drżące krople wody, śnieg topnieje powoli. Mogłaś nie zauważyć, skoro śpisz, zmęczona. Jednak wolałbym głaskać twoje włosy rozsypane na poduszce. Nic się nie dzieje bez przyczyny – ze wszystkich słów, w które można ubrać ból, te są prawdopodobnie najgłupsze.
    2 punkty
  24. -Mistrzu, co o wierności masz do powiedzenia? -Niewątpliwie jest łatwiej, gdy brak powodzenia.
    2 punkty
  25. wstaję z zamkniętymi oczami po wodę niezgrabnie wystawiam stopę za drzwi czy pokryjesz się fioletowymi chmurami będę najpiękniejszym przebiśniegiem
    2 punkty
  26. @kwintesencja myślę, że niezmiennie ,choć co poniektórzy będą szczęśliwi, ale z jakiego powodu , to już indywidualnie trzeba by rozkmnic Kredens @goździk komplementy zawsze w cenie Kredens pozdrawia @beta_b dziękuję i pozdrawiam
    2 punkty
  27. Witam - tak z nimi bywa - dzięki za czytanie - Witam - poprawiłem tu i tam - dzięki za czytanie -
    2 punkty
  28. Z uśmiechem więc również dziękuję :) Pozdrawiam Trochę o tacie, trochę o synu... zającach. O reszcie się nawet nie zająknę :) Dziękuję i również pozdrawiam.
    2 punkty
  29. @sowa Nie! Bie! Skie!!! Wszystko mogę pozmieniać, ale niebieskiego słońca będę bronił do upadłego 😉 Bo w końcu, skąd możemy wiedzieć jak widzą je zające?
    2 punkty
  30. Szlachetne intencje, piękny (choć dość oklepany) temat, lecz sposób pisania moim zdaniem mało subtelny, a nawet dość zawiły; chciałoby się powtórzyć za Wołodyjowskim: machasz waść szablą jak cepem. Rażą mnie określenia: wszechocean, hektolitry rzewnych łez, gongi kości, tony żywiołu, gdyż niczego nie wnoszą, a tylko psują nastrój. Cała druga strofa jest przysadzista, jakbyś wbijał czytelnikowi słowa młotkiem w głowę. Zdecydowałeś się użyć statku jako metafory, ale zamiast trzymać się kursu z dopuszczalną odchyłką: sześć stopni w lewo, sześć stopni w prawo, kręcisz kółkiem na wszystkie strony, jakbyś sam nie wiedział dokąd płynąć. Jeżeli wychwycisz wspomniane mankamenty, to nie jest źle, bo następnym razem pójdzie lepiej: pisanie dobrej poezji to nie lada sztuka i zazwyczaj nie przychodzi w jednej chwili. Daję 💜 za wysiłek twórczy oraz dobre chęci i życzę powodzenia. 👋
    2 punkty
  31. A teraz się ogier tłumaczy, bo w stajni nie było ani jednej klaczy... Ale niektóre ogiery tak mają, że co tylko się rusza - to zaraz bzykają
    2 punkty
  32. To juz ćwierć wieku Przeżyłem, wytrwałem Szukam wciąż leków Zwęszyć chęć zeszyt Z do życia instrukcją Z skreśloną Czarno- białą fikcją Nigdy się nie speszyć Z określoną Szaro- szarą listą Dobro to przecież puste słowo Ogrom zlożeczeń to w lustrze owoc Owoc doświadczeń, to straszne Wśród zaprogramowanych pragnień Skrajności wygasną Stawiam stopę na szarym piedestale Wmawiam sobie, cały świat to zamęt W końcu balans jest na środku Tam mi wygodnie Tabula rasa- jak u noworodków
    1 punkt
  33. wiersz zwinął się w kłębek jak kot mruczy mrrrrr.... bujam się w fotelu też mruczę mrrrrr... słodko leniwie mruczymy mrrrrr... mrrrrr...
    1 punkt
  34. los zagra ci na nosie skiśniesz sam we własnym sosie ot, i skończy się
    1 punkt
  35. Gdy pewien Stanik, sztygar z Rybnika zasnął po flaszce obok kwietnika, kobita jego, Frania chętna do świętowania z Maksem uczciła dzień bez Stanika.
    1 punkt
  36. teraz już wiem to wskazówki zegarów pchają czas do przodu zbudowani z uskoków czasu obrotowych zębatek i sprężynek ciągle pytamy czemu kręcą się coraz szybciej a wentylator sekund dmucha co roku mocniej kiedyś przecież zabraknie sekund kwit zbiorczy za zużyte godziny przyjdzie poleconym umarli zaksięgują żywych ręczny chronometr to taki sam zabójca jak zegar z kukułką obaj to ludobójcy za chwilę otworzą się drzwiczki przyciężki ptak oznajmi agonię ostatniej godziny nasłuchuję niewinnych tyknięć która sekunda to ta zła tych którym noga poślizgnie się na skalnym klifie albo pokochają prostytutkę chorą na miłość w końcu zepsuty zegar dwa razy na dobę zna dobrą godzinę a martwy człowiek nawet nie wie że nie żyje
    1 punkt
  37. @Marek.zak1 To prawda, niektórzy zostali stworzeni dla sceny ;)
    1 punkt
  38. @kwintesencja Tradycyjne rytuały życia moich zacnych przodków stały się ciążącym rekwizytem, a nowych wciąż jeszcze nie odkryłem. Zresztą wątpię, czy mam taką potrzebę.
    1 punkt
  39. Nie da rady. W układzie Słonecznym nie ma jeszcze takowej :-) :-) :-)
    1 punkt
  40. gdy zbrzydnie ci piękno szpinaku zostaw dzieci żonę kochankę i segregator warszawka bez ciebie sobie poradzi ruszaj na Kraków a potem w lewo by dotrzeć do krańca trzech granic bezdroży nie dbaj o bagaż limity prędkości gnaj drogami co asfaltu nie doświadczyły a gdy ci dekle w SUV-ie odpadną przesiądź się na kostur - taka moja rada niech siny wir przeciągnie po żlebie sarenka zawlecze na Kubusia Chatę kiedy już z wycieńczenia zaliczysz glebę wymalujesz uśmiech jako wilcze wnyki łapczywym haustem pochłoniesz kałużę dojrzysz w jej resztkach i się przekonasz żeśmy podobni i jesteś mi bratem
    1 punkt
  41. Krytyka na forum i nie tylko, to wyrażanie własnej opinii, a mam tak jak iwonaroma. Pozdrawiam.
    1 punkt
  42. Ha ha ha ha. Pewnie, że i o mnie Ha ha ha . :-)
    1 punkt
  43. Prawda. A tracąc czujność i kontrolę nad nią, łatwo stać się jej ofiarą. Witam z powrotem, Marku! ;D
    1 punkt
  44. @Tectosmith myślę, że musisz poczekać na odpowiedni moment, inaczej będzie to bardzo dołujące doświadczenie
    1 punkt
  45. @kwintesencja Poprawione. Jeszcze raz dzięki.
    1 punkt
  46. Z okazji imienin Iskierce Twoje zdumienie chwytają kamienie I chrzęszczą o tym bez przerwy Kojąco na nerwy. A ja po prostu tulę Cię ramieniem. Niespokojne rzęsy obłoki roztrzęsą I w płatki śniegu zmienią. Na Twoim imieniu wiatr liście odmienia Tłuszcząc zielenie, a szarości blednąc. Prawda jest teraz serdecznie prosta. Że w jednym naczyniu, Cynowym, po winie, Dwa serca ktoś zalał woskiem. Z tej świecy ciepły płomień Ogrzewa spragniona dłonie. Uśmiech łzę dogonił, aby z miłością zostać.
    1 punkt
  47. dziadka już nie ma lecz jestem ja a sad jak był tak dalej trwa już inny jest i to nie pech na kilku ha szpalery drzew odmiany nowe i trwałe są ale smakowo to już nie to a w sadzie tym brzęczenie pszczół i ludzki gwar i maszyn szum jabłka w skrzynkach dziś jadą w świat jest biznes plan sentymentów brak pozdrawiam
    1 punkt
  48. @Radosław też tak mam, jak śnieg i zima. A wiosen już trochę mi przeszło.
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...