Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 28.11.2022 w Odpowiedzi

  1. Witaj na świecie, mój synu! Na naszej witaj nam łące. Wśród lisów, niedźwiedzi, wilków tata jest tylko zającem. Patrz! Trawa taka zielona, niebieskie grzeje tu słońce. Łąka jak dla nas stworzona, chociaż sąsiedztwo drażniące. Znajdziesz tu żonę zajęczą, gdy będzie potrzebna ci ona. Nie daj się zwodzić drapieżcom, broń co sił w nogach ogona. Unikaj lotnych jastrzębi, szpony na ciebie już ostrzą. Choć chcą żołądki napełnić, dla nas jest lepiej gdy poszczą. Uszy masz długie, więc słuchaj, na naszej przetrwamy łące. I jeszcze jedna nauka: Jesteś zającem, nie osłem!
    15 punktów
  2. Ostatnio zmuszam się do uśmiechów do rozmów celebrujących najczęściej obopólną próżność Czyż można się cieszyć w teatrze cieni z purpurowego bólu przemijania Jak to pompatycznie brzmi A jest całkiem zwyczajne I nawet śmieszy mnie ta nieporadność potknięć na prostej drodze i wieczny strach że nie wystarczy I ten zaprzysiężony nowy rok z następującym po nim rozmiękczaniem kości i woli Aż w końcu znów zadowolę się obietnicą poprawy losu od Toto lotka Bez wiary zresztą Pijąc herbatę poszukam na you tube Majstersztyk w najlepszym wykonaniu Wiśniowy sad albo Trzy siostry Czechowa Gdzie też pijąc herbatę mówią w smutnym rozmarzeniu Może za sto może za tysiąc lat Ludzie będą szczęśliwi
    8 punktów
  3. to miejsce na którym lądują przeterminowane idee i zastygłe marzenia przedmioty codziennego użytku i ludzie po przejściach czasem można je zobaczyć z okien samolotu jest niczym miasto tętniące życiem po życiu
    7 punktów
  4. Wiersz napisany wspólnie z moją znajomą, Julią @Cvir, publikowany za jej zgodą. Boję się nocy, gdy wołasz do mnie, Dni, w których głuchnie wiatru muzyka. W nich twój mnie dusi wstrzymany oddech. Nigdy nie budzę się, nie zasypiam. Gryzę się w język, cokolwiek powiem, Mim krew rozcieńczy, co niesie ślina. Nadaję światu imię po tobie, Przełykam, by się niosło po żyłach. W każdym potknięciu, łowiąc rytm kroków, Serce przez knebel za tobą krzyczy. I znieść nie umiem tego chaosu, Ale bez niego umieram w ciszy. Jak uwieranie kamienia w bucie, Co pion mój trzyma przy równowadze, Jesteś mi zawsze – więc tym uczuciem Świętuj kolejny w ciebie upadek.
    7 punktów
  5. jestem kształtem bliźniaczym ciałem motyla ulotną formą dopasowaną do czasu i lotu tam gdzie linie są wystarczająco gładkie rozwijam skrzydła — fioletowieją to co najbardziej zadziwia — to płomień wyłania się z pomarszczonej czerni pulsuje życiem wtedy rozpacz nie ma logiki czasami nie czuję skrzydeł tyle w nich dziecięcej jaskrawości wówczas zastygam i patrzę jak światło zmienia kolor
    7 punktów
  6. Posyłam Ci miłość i czekam... Bez tak zbędnego żalu i skarg. Choć jednak do końca to nie wiem, czy tego czekania jesteś wart. Listem bez znaczka i koperty, zbyt pospiesznie rzuconym na wiatr. Czy zniknie on, czy weźmie go czart? Posyłam Ci miłość...i znikam... Chyba nie byłeś jej nigdy wart...
    6 punktów
  7. Podrygują bez obycia Dziś premiera Szary orszak rozprzestrzenia się po atrium Lecz nie milknie murmurando didaskaliów Bruździ ciszę - w niej się cała treść zawiera Moc bezsensu w tym przeroście formy dzieła I w sekwencji zbędnych gestów manierzysty W butonierce już nam ciąży jak rekwizyt Czas, w tym miejscu jak zamierał tak zamiera
    6 punktów
  8. co robić na wypadek, gdy przyśni się bombardowanie Drezna szukać piwnicy-schronu, dziury w całym, może biec nad Łabę szansa przeżycia - nad rzeką nie powinno być żadnych bomb nawet dziecko wie, że atak na wodę nie ma głębszego sensu co robić w przypadku, gdy przyśnią się rozstrzelane latarnie uciekać, bo pod nimi po człowieku nie pozostanie nawet cień w powietrzu pełnym dynamitu nie da się oddychać spokojnie sen wciska w poduszkę opuchnięte powieki tomów z nalotem gdy przyśni się, że wysiadasz z jeszcze ciepłego bombowca nie patrz w dół - powiedz żonie, że do twarzy jej w norkach że weźmiesz ją w podróż po Europie wyciszonych nekropolii do hoteli w gwiazdach; przejdziecie mostem na drugą stronę spotkacie przyjaciół, którzy na razie śpią po schronach
    5 punktów
  9. jest jeszcze kilka kroków namalowany semafor i nienazwana stacja poeci czytają tu oniryczne wiersze jest godzina ta sama w mroku późnego listopada wędrujemy wzdłuż siebie między peronem a zegarem błądzi księżyc tu zatrzyma się ostatni pociąg w żyłach zacznie płynąć krew z ust przygryzionych na wietrze odjadą spóźnione słowa
    5 punktów
  10. Żeby godnie żyć trzeba kochać to co obok - nie obrażać się umieć zrozumieć coś co nadzieją pachnie Żeby godnie żyć trzeba w coś wierzyć nie bać się horyzontu - prawdy nie omijać niech ona się tli Żeby godnie żyć trzeba umieć marzyć śnić czyli sobą być nawet wówczas gdy niełatwe dni
    5 punktów
  11. Gdy w nieprzebyte szliśmy bezdroża, Łatwiej nam było nazwać je szlakiem. A chwast się kwiatem zdawał. Z Miłoszem Głośniej i dźwięcznej śpiewały ptaki. Czasami Miłosz bladł nam, zanikał, Kradły go zwątpień mgły i niezgoda. Śladem wilgotnym był na policzkach. Cóż zrobić - taka jego uroda. Aż dnia pewnego tak go ubyło, Tak czas go ukrył w gasnących bliznach, Że gdy nas spytać, mówimy: Miłosz? Nikt taki między nami nie istniał.
    4 punkty
  12. Matko, podarowałam Ci dziś wiklinową trumnę a w niej świeży bukiet najciemniejszych mych lęków zebranych przyjmij go proszę, matczyną otul miłością i pozwól by dusza - niestrudzony świata wędrowiec tysiącem kolorów rozkwitła gdy historia kolejny rozdział zamknie z uśmiechem za siebie spojrzy i tęsknie wyciągając ramiona wdzięcznie wkroczy prosto w kwiatu życia serce
    4 punkty
  13. nie szukaj łez gdzie spać chodzą ucieleśnione wspomnienia nie szukaj śmiechu gdzie nietrudno utracić ostatni kęs modlitwy zamiast tłustej krwi w żyłach mknie wyklęty czas przeklęta nowina co miała być rozwiązaniem przyrzeczenia odradza się w nas przyszłoroczny śnieg łzy płyną pod prąd ciało domaga się posłuszeństwa duszy nie szukaj po omacku zmiennocieplnych marzeń nie wykradaj ironicznych pocałunków prosto w nieznane
    4 punkty
  14. Miłość jest niczym ocean w czasie pokoju, A zakochanie się, jak nad wodą wschód słońca — Niby Pan Jezus, co mu krew z boku wypływa. Kiedy statek płynie po wszechoceanie, Wygląda na przestraszony, osamotniony… Wygląd zmienia się, gdy rejsu nie odbywa sam. … Chmury wylewają hektolitry rzewnych łez, Bałwany załamują się pod własnym ciężarem, Antarktyczny wicher zagłusza pracę silnika. Gongi kości tłumią niskie tony żywiołu, Zapach wybrzeża od dziś przynosi na myśl zgrozę, Tony spienionych wód roztrzaskują się o szkło. Statek nurkuję, wynurza się. Nie wie, co robić; Traci siły, ledwo daje radę utrzymać pion. Nie łajbie decydować. Wicher jest tak potężny... Taka jest niespełniona miłość, wszystka jaką znam! Niektóre łodzie toną i spadają na dno, Paru szczęśliwym uda się wichurę przetrwać.
    3 punkty
  15. Mruczenie najbardziej kocham Cię w leniwe poranki gdy rozczochrana nocą kradniesz „jeszcze minutkę” i w objęciach pościeli przemierzasz sny pluszowe a potem mruczymy jak koty kubku co niecierpliwisz się brakiem kawy wytrzymaj jeszcze momencik a tobie budziku obowiązków nakazujemy milczeć czwarty raz
    3 punkty
  16. Warto czytać przed publikacją tekst na głos, gdyż czytając w myślach upraszczamy, zjadamy sylaby, mimowolnie wygładzamy wszelkie zadziory. Czytanie na głos to przekład z formy pisanej na brzmieniową — słychać każdą fałszywą nutę. Pozdrawiam serdecznie i na głos. 👋
    3 punkty
  17. -Mistrzu, nie krytykujesz po piórze kolegów? -Nigdy nie krytykuję, po prostu dlatego, że krytyka wymaga do końca czytania, a jak mi się nie uda, nie mam wtedy zdania.
    2 punkty
  18. "marzenie Henia" miłosnego spojrzenia kobiety pachnącej soczystej kuszącej jej dotyku czułego pocałunku choć jednego i szklanki zimnej wódki ogórka kiszonego kiełbasy na ogniu pieczonej o to proszę daj mi Panie nic więcej nie pragnę o nic nie poproszę gdy umrę wszystkich do siebie zaproszę czym chata bogata ugoszczę pić będziemy do rana chwalić żywot wieczny i Pana
    2 punkty
  19. Wracajmy! Coś wisi w powietrzu Wracajmy do naszej pustelni Tam cisza w przytulnym jej wnętrzu Przywita nas winem korzennym Tu byle ochota i popęd Buzuje pod linią napięcia Tam popęd i byle ochotę Rozmienię na drobne i przegnam Z pasemek koszyki zaplotę A lepkie kosmyki pajęczyn Rozgarnę przydługim paznokciem, Pochłonę w zaciszu pustelni Szarańczę pławiącą się w miodzie… Jedynym sposobem, by przetrwać Jest w końcu dać zgubić się drodze
    2 punkty
  20. Miłość: w życiu Artysty największa przeszkoda, To przez los mu pod nogi podrzucana kłoda.
    2 punkty
  21. o mnie: nie jestem jeszcze kimś trwałym wyglądem przypominam postać niezreformowaną glinę nieuformowaną tańczę na grobach pokoleń błąkam się taplam w mroku który blask multiwyboru wszechdecyzji i multiperspektyw urządza i w sumie to tyle dlatego szukam nauczyciela i mistrza który oczy mi otworzy zamglone który mnie na łąki wprowadzi zielone prawd odłamki jak szkła kawałki na nowo złoży w barwną mozaikę rękę wyciągnie do mroku - odważna to decyzja wiem podkreślam że: na nic mi bajka kolejna kazanie z piedestału chłodem smagające serca gorące z tętnem - improwizacją mowa płomienna do mroku lgnąca w cień wpadająca w ciszy gnijąca choć jakże mądre to słowa aż zapisałbym je sobie z podziwu na czole za to w notesiku moim i osobistym 4 słowa ad maiora natus sum zaś co do wymagań: lepszy byłby dotyk czuły i towarzystwo myśl przy myśli z których jedna - mapą druga - nogami lub gwiazdą polarną i statkiem choć tak sobie bliskimi raźniej gdy w tej doli splątani uczeń i mistrz niż kapłan i wierny w wierze pustej i miernej lepszy pot i trud do celu w towarzystwie niż wyrzuty i adoracje wszystkie znajdziesz mnie łatwo w szkole na studiach w pracy nawet czekam na kontakt. 27 XI 2022
    2 punkty
  22. Pragnę uchwycić Choć odrobinę twojej miłości I zanurzyć się W głębokiej nicości Podczas gdy my W diabelskich objęciach I twarze we mgle Na zdjęciach Czy to chaos kontrolowany? Czy dziwny świat w snach Czarno białymi barwami malowany?
    2 punkty
  23. Jest zima, trzeszczy, być może to szwy świata przekroczyły termin ważności. Ty się nie martwisz, skoro postanowiłaś istnieć wyłącznie poza czasoprzestrzenią. Przepraszam, ale jak wiesz wszelkie wszelkie ceremonie napawają mnie obrzydzeniem, a ty i tak nie lubisz ciętych kwiatów. Świeci słońce delikatnie muskając drżące krople wody, śnieg topnieje powoli. Mogłaś nie zauważyć, skoro śpisz, zmęczona. Jednak wolałbym głaskać twoje włosy rozsypane na poduszce. Nic się nie dzieje bez przyczyny – ze wszystkich słów, w które można ubrać ból, te są prawdopodobnie najgłupsze.
    2 punkty
  24. -Mistrzu, co o wierności masz do powiedzenia? -Niewątpliwie jest łatwiej, gdy brak powodzenia.
    2 punkty
  25. wstaję z zamkniętymi oczami po wodę niezgrabnie wystawiam stopę za drzwi czy pokryjesz się fioletowymi chmurami będę najpiękniejszym przebiśniegiem
    2 punkty
  26. @kwintesencja myślę, że niezmiennie ,choć co poniektórzy będą szczęśliwi, ale z jakiego powodu , to już indywidualnie trzeba by rozkmnic Kredens @goździk komplementy zawsze w cenie Kredens pozdrawia @beta_b dziękuję i pozdrawiam
    2 punkty
  27. Witam - tak z nimi bywa - dzięki za czytanie - Witam - poprawiłem tu i tam - dzięki za czytanie -
    2 punkty
  28. Z uśmiechem więc również dziękuję :) Pozdrawiam Trochę o tacie, trochę o synu... zającach. O reszcie się nawet nie zająknę :) Dziękuję i również pozdrawiam.
    2 punkty
  29. @sowa Nie! Bie! Skie!!! Wszystko mogę pozmieniać, ale niebieskiego słońca będę bronił do upadłego 😉 Bo w końcu, skąd możemy wiedzieć jak widzą je zające?
    2 punkty
  30. Szlachetne intencje, piękny (choć dość oklepany) temat, lecz sposób pisania moim zdaniem mało subtelny, a nawet dość zawiły; chciałoby się powtórzyć za Wołodyjowskim: machasz waść szablą jak cepem. Rażą mnie określenia: wszechocean, hektolitry rzewnych łez, gongi kości, tony żywiołu, gdyż niczego nie wnoszą, a tylko psują nastrój. Cała druga strofa jest przysadzista, jakbyś wbijał czytelnikowi słowa młotkiem w głowę. Zdecydowałeś się użyć statku jako metafory, ale zamiast trzymać się kursu z dopuszczalną odchyłką: sześć stopni w lewo, sześć stopni w prawo, kręcisz kółkiem na wszystkie strony, jakbyś sam nie wiedział dokąd płynąć. Jeżeli wychwycisz wspomniane mankamenty, to nie jest źle, bo następnym razem pójdzie lepiej: pisanie dobrej poezji to nie lada sztuka i zazwyczaj nie przychodzi w jednej chwili. Daję 💜 za wysiłek twórczy oraz dobre chęci i życzę powodzenia. 👋
    2 punkty
  31. A teraz się ogier tłumaczy, bo w stajni nie było ani jednej klaczy... Ale niektóre ogiery tak mają, że co tylko się rusza - to zaraz bzykają
    2 punkty
  32. Żyjemy sobie w naszej Ojczyźnie i pomyślałam, dlaczego nie założyć wątku właśnie o naszym Kraju, który jest dla mnie bezcenny. Stan Borys i moja ukochana.. Jaskółka... dla mnie, to Polska. Nie mogłabym pominąć Czesława Niemena Dorzucam Grzesia Ciechowskiego
    1 punkt
  33. W niewielkim lesie, w małej norce, obok niedużego świerka, mieszkała Zielona Myszka. Ktoś może zapytać: „Dlaczego zielona”? Już odpowiadam: nie wiadomo. Po prostu tak było i bęc. Owa barwa nie martwiła ją nic a nic. Przeciwnie, cieszyła, gdyż dzięki temu, mogła się niepostrzeżenie skradać, prawie niewidoczna wśród trawy i różnych opadniętych liści. Byłaby całkiem miłym zwierzątkiem, do rany bolesnej przyłóż, gdyby nie paskudna wada, którą pielęgnowała w serduszku: lubiła dokuczać innym mieszkańcom lasu. Kiedyś, w księżycową jasną noc, wyszedł ze swojej norki: Dżdżowniczy Wiedźm, z czerwonymi rogami na czubku i z żółtymi ślepiami, usytuowanymi w szarej, pomarszczonej twarzy. Kiwając pionowo ciałem na przyrośniętym kopycie, odwiedził Zieloną Myszkę, po czym zaczął ją namawiać do różnych figlarnych niecności, które by mogła ofiarować innym. A ona, zamiast przegonić kusiciela na cztery strony polanki, zaczęła niezwłocznie czynić to, do czego długaśny obleśny dupek, przymilnie zachęcał. Na początku psotnej działalności, wszystko wyglądało bardzo niewinnie. Żadnemu zwierzątku tak naprawdę nie zaszkodziła. Dlatego razu pewnego, pisnęła sama do siebie: a co mi szkodzi podokuczać bardziej. A juści – przytaknęło szare flaczysko, zacierając z uciechy dłonie, których nigdy nie miał. Wszelkie nowe psikusy, sprawiały Myszce coraz więcej niebywałej radości. Z każdym dniem, były bardziej wredne i męczące, a wielu niewielkich mieszkańców lasu, popłakało się nawet. Niektóre zwierzaczki próbowały ją powstrzymać, ale ona im więcej dokuczała, tym większą siłę zyskiwała do dalszych działań, nakręcając spiralę podłych czynów. Tym bardziej, że dzięki temu, była na świeczniku i chociaż bardzo zardzewiałym, to jednak. A Dżdżowniczy Wiedźm patrzył na to wszystko brudnożółtymi oczkami, tuptając wesoło kopytkiem o runo. Razu pewnego, gdy zadowolona Zielonka wróciła do swojej norki, spostrzegła w kąciku: tyci białą chusteczkę. Zrazu nie zauważyła, że coś pod nią było. A było. Niewielkiego. Chociaż niby taka odważna, to jakoś nie chciała spojrzeć, co tam sobie jest. I bardzo dobrze. To znaczy: dla niej. Po każdej wyrządzonej krzywdzie, zakryta rzecz się powiększyła. Nawet zaczęła podejrzewać, co to może być, lecz nadal nie miała odwagi odsłonić, by zajrzeć. W końcu tajemniczy podarunek tak wyrósł, że już nie miała wątpliwości, na co zdziwiona patrzy. A patrzyła na okulary, prześlicznie przyozdobione białymi piórkami. Nie namyślając się długo, założyła natychmiast na swój wąsiasty nosek. Od tego czasu nie miała łatwego życia. Oj nie miała! Okularów nie można było zdjąć, czymkolwiek zasłonić, a co gorsza, nie potrafiła zamknąć oczu, w ustanowionym przez okulary, przedziale czasowym. Musiała patrzeć i już. Co prawda tylko od godziny: szóstej po południu, przez sześć godzin i sześć sekund (w tym czasie najbardziej dokuczała wszystkim wokół), ale to i tak było dla niej, kolokwialnie mówiąc, męczące. Chociaż trzeba uczciwie przyznać, że najpierw ją to rajcowało, że hej! Ale dzień w dzień te same obrazy? Oszaleć można! W końcu było tego za wiele. O wiele za wiele. Wprost nie do zniesienia. Lecz cóż mogła poradzić? Nic! Jak już wspomniałem, nawet oczu w tym czasie, nie dała rady zamknąć lub czymkolwiek okularów zasłonić. Codziennie od wspomnianej godziny, musiała oglądać siebie, jak krzywdzi inne zwierzątka. Mimo wszystko, to jeszcze nie było dla niej – z wiadomych względów – aż takie nielubiane. Po prostu fajne powtórki. Ponadto z nią, w pierwszoplanowej roli. I dodatkowo, bez reklam. O wiele bardziej ją dołował fakt, iż widziała dalsze skutki swoich uczynków. Ciąg zdarzeń, które rozpoczęła. Wiele wylanych łez i trudnych do wyleczenia ran. Dostrzegała to wszystko, czego nie była tak naprawdę świadoma, lub nie chciała być. Dokuczała wytrwale, ale co się działo później i jakie były tego konsekwencje, to już nie było jej broszką. Teraz czuła to samo co oni, gdy ich krzywdziła. Nawet ciało bolało w tych samych miejscach. A jeszcze bardziej umysł. Docierało do niej, jaka była wstrętna oraz ile zła wyrządziła. Odczuwała owe podłe uczynki na sobie. Wróciły do niej jak bumerang, w zupełnie innym, szerszym świetle, z podwojoną siłą, raniąc ją tak samo, jak ona raniła. Zatem powzięła postanowienie, by za wszelką cenę naprawić zło, którego stała się przyczyną. Błagać o przebaczenie. O dziwo, nie miała z tym większego problemu. Jedni ją wyrzucali na zbitą mordkę, inni ową mordkę dotkliwie pobili, lecz ona tylko stała i nie miała nic przeciwko. Byli też i tacy, co od łapki przebaczyli. Będąc nadal silną i zawziętą, biegała wiele razy do tych, co w ogóle nie chcieli jej widzieć i wciąż wyrażała skruchę. Pytała też, jak może naprawić wszelkie krzywdy z jej powodu zaistniałe. Niestety, niektórych już nie można było naprawić. Stały się na zawsze rozbitym kryształem. Pomimo tego wszyscy poszkodowani, doceniali dobre chęci. Nawet niektórzy pochwalili ładne okulary, mówiąc: – No, no, no! Co za oksy! Ja nie mogę! Pożyczysz na trochę? – Jak zdejmiesz z mego nosa, to z miłą chęcią oddam – odpowiadała rezolutnie. I tak Zielona Myszka nadal musiała oglądać te wszystkie obrazy… ale teraz trwały krócej. Początek jak zwykle o: szóstej, ale widziała je: sześć godzin i pięć sekund, a nie sześć. I tak każdego następnego dnia, długość transmisji była krótsza o jedną sekundę więcej, a nawet co dwa dni, o dwie. W końcu, pewnego słonecznego popołudnia, mogła okulary zdjąć. Momentalnie stały się bardziej piękniejsze. Odetchnęła z ulgą. Owinęła białą chusteczką i poprzez delikatność lnu, roztrzaskała zawartość, na drobne kawałeczki, tak samo ciężko sapiąc, jak ciężki był kamień, którym dokonała... ...zemsty. W tym samym czasie, usłyszała za sobą, cichy szelest. Spojrzała za siebie. Dżdżowniczy Wiedźm falował ciało na kopytku. Żółte ślepia, obserwowały ją intensywnie. — Dobrze zrobiłaś, niszcząc te wstrętne okulary. Pomyśl, ile musiałaś przez nie wycierpieć, aż tyle godzin dziennie, oglądając te głupawe zwierzaczki, rodem z filmów klasy: b. Ech, tfu, co ja mówię. Z. Zielona Myszka podjęła decyzję, jeszcze mocniej ściskając w łapce, zimny kamień.
    1 punkt
  34. długo żyje w pamięci podobizna nieruchomej twarzy to kraina dzisiejszych ludzi barwny festiwal wytapiaczy sensu karmiony umysłem pożeracz nowy prorok wyparł krzyż słabego boga pleśnieje nawet apokryf a jednak pradawna chęć osiągnięcia raju nie daje się ziścić pościnałam wszystkie maszty nie mam fejsa to tundrowa wegetacja i zwykłe zbieranie kamieni o różnych kształtach sobotni dzień na niskim słońcu szybko się kończy a twój zapach śni się od wczoraj dotykaj mnie znika rana magiczna kocham się czuć gdyby nie chodziło o szczęście nie dałoby się żyć
    1 punkt
  35. Przed premierą nie tylko czas zamiera, ale strach paraliżuje nawet największych aktorów, o czym nie raz pisali. Potem, przy następnych spektaklach jest łatwiej. Pozdrawiam.
    1 punkt
  36. Witaj Dziękuję za obecność przy wierszu i zrozumienie. Pozstaję z pozdrowieniem
    1 punkt
  37. Bardzo ciekawy tekst. Musiałem kilkakrotnie przeczytać żeby co nieco połapać o co chodzi. Nadal jednak nie rozumiem: Podrygują bez obycia oraz Moc bezsensu Wytłumaczysz mi, co chcesz tutaj wyrazić??
    1 punkt
  38. Masz absolutną rację. Dziękuję.
    1 punkt
  39. Witam -ciekawe pisanie tu widzę jestem na tak - Pozdr.
    1 punkt
  40. Aż czuję to drżenie. Ciekawy wiersz. Ściskam tetu, bb
    1 punkt
  41. @morydz ależ nie nawiązuje on do wschodu, tylko do tego, że co myślę, jest dobre dla mnie:)
    1 punkt
  42. @violetta Gdyby nie chybiona interpretacja Kwintesencji i Twoja na nią reakcja, za jasny pierun nie wiedziałbym, o czym jest wiersz :P A przecież to takie oczywiste, tak niedaleko trzeba było szukać! Bardzo fajny tekst! Brakuje mu tylko jednego - powinien nazywać się "Wschód". Wtedy wszystko byłoby jasne i nikt nie miałby wątpliwości, że to jest dobry wiersz ;>
    1 punkt
  43. @JaKuba Nieważne po czym takie puenty, ważne, że są:-) Najlepsze " pluszowe sny" . Piękny wiersz, bardzo mi się podoba. Pozdrawiam:-)
    1 punkt
  44. Leżała pod drzewem Jadwiga w ogrodzie Drzemała bezwiednie beztrosko tak sobie Raz myśl świadoma naprzemian w marzenie Tak podróżuję to duszy czyszczenie Słoneczko nie parzy bo już przed wieczorem Powoli maluje sierpniowym kolorem I sosny szumiące nad białym domeczkiem Oraz białe brzozy pod małym miasteczkiem Mocniej w sen zapadła rzeką popłynęła Monetę ze srebra też ze sobą wzięła Zobaczyła przystań przed zakrętem rzeki Tam budowle wzniosłe jak tworzyły Greki Piaszczyste wybrzeże przystań tutaj czeka Anieli śpiewają witają człowieka Bohaterkę która po świecie cierpienia Doczekała stanu Bożego kojenia
    1 punkt
  45. @violetta Babci mojej, ukochanej... Dzięki.
    1 punkt
  46. Ciepło to luksus Parzenie się to przywilej Temperatura to ruch Entropia W chłodnym popołudniu Nie można już nic zmienić Zmiana to ruch Wymagający ciepła
    1 punkt
  47. O napotkane w martwym punkcie Wykolejenie światłocienia Zahaczam okiem i maluję Na obraz swego podobieństwa Upstrzone nieco jak lastryko I nadszarpnięte w paru miejscach Rozdarte nadto jak do krzyku Sparciałe płótno, w tych wymięciach Stworzonych po to by się kurzyć Zamknięte w starej obwolucie Wręcz irytuje Czasem wzruszy
    1 punkt
  48. Pewien facet, który mieszka pod Skałą przekonany, że piękne ma ciało goły tylko chodził bzykał i uwodził tak zaszalał, że zerżnął stajnię całą
    1 punkt
  49. kupiłam nowe autko co zwie się mimochodem, jest niezawodne, tanie niespotykany model. dyspozycyjne wielce w tak zwanym międzyczasie migiem odległość zmierzam, gdzie dobrej woli zasięg. 07.04.2006.
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...