Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 13.11.2022 w Odpowiedzi

  1. nie chcę się budzić a może wstawać a może po prostu widzieć świata a może po prostu czasem są takie dni gdy wolimy żyć tym co się nam śni
    12 punktów
  2. Wspomnienie lata wokół mnie liśćmi, co z wiatrem poszły w taniec, by na trawnikach w złotym śnie zdążyć wyszeptać słowo „amen.” Przymykam oczy, słońce pali, zefirek gasi żar pożądań, zaś piasek chrzęści pod nogami, jak zwykle ślicznie dziś wyglądasz. Znów mrużę oczy; spacer plażą, w potoku pytań naszych dzieci, dlaczego pani leży nago, dlaczego mewa sobie leci? Spojrzałem w bok, dorośli ludzie idą wraz z nami uśmiechnięci, choć tęgim mrozem szczypie grudzień, kojarzę - z boku nasze dzieci! Harmider burzy zamyślenie, dziecięcy gwar na chwilę ucichł. Choć chwila ciszy dzisiaj w cenie, kochane hałasują wnuki. Wspomnienie lata wokół mnie liśćmi, co z wiatrem poszły w taniec, by na trawnikach w złotym śnie zdążyć wyszeptać słowo „amen.”
    9 punktów
  3. Zwieść rzeczywistość w jasne rejony Słownym aranżem niemożliwego, Życzeń nadmiarem (chociaż pobożnych) Odwrócić pragnę to, co minęło Lub chociaż przepaść w błogiej amnezji Życie przepędzić zmurszałym traktem Nieuczęszczanym, całkiem bez presji Na fidrygałki roztrwonić papier Byle być w ruchu – myśl rozpłatana Na silnym wietrze gubi swój impet Wróci o zmierzchu, pogmera w ranach O pierwszym wrzasku spełniona zniknie
    8 punktów
  4. Chleb przyniosę najpierw Powszedni Na każdy dzień Mocny chwyt ramion Otoczy ostrokołem Jednym ruchem dłoni Pokolorujemy kartki Z kalendarza Wyrwiemy Złe noce i smutne poranki Zamienimy milion słów Na jedno spojrzenie Głębiej wówczas serce Patrzy w oczy Dotkniemy gwiazd Delikatnie tak by nie upadły Kiedy już sen wygodnie Rozsiądzie się na powiekach Jeszcze nakarmię Twoje rybki Śwince morskiej wytłumaczę Że mieszkanie w bloku Ocean zdarzeń Jak nigdy kołysze Zmęczonych żeglarzy Posłucham jak oddychasz Twoje serce tak bardzo pragnie Przeskoczyć horyzont I wtedy opowiem Ci o miłości Jak tylko będę potrafił
    7 punktów
  5. wymieniam żarówki na nowoczesne taśmy LED jasne lecz zimne nie szkodzi zamiast jednego źródła wiele drobnych jasnych punkcików rozproszenie mniej razi w oczy smutek wyłazi spod szafy muszę jeszcze wyrzucić szafę koniecznie
    6 punktów
  6. wszystko to była zwyczajna bzdura skrzypek na dachu dał w komin nura więc teraz siedzi w nim w czarnych sadzach i do rozpaczy nas doprowadza bo idzie zima palić by trzeba a tu w kominie cugu wciąż nie ma na domiar złego on ciągle skrzypi krzyczy do tego że by coś wypił wlaliśmy w komin wiaderko wody wyskoczył z niego Mikołaj młody co z naszym skrzypkiem tego nikt nie wie pewnie znów skrzypi na jakimś drzewie abo powrócił do swej chałupy a ta historia jest całkiem dobra. @Dekaos Dondi Dzięki za inspirację :)
    6 punktów
  7. kim jestem jeśli nie naturą kapryśną i marzycielką a może w jasny poranek gdy złocistym słońcem posypiesz jaskrami łąkę zrzucę sweter z ramion rozsypuj miękkie róże moknące włosy w deszczu
    6 punktów
  8. czasami chwila jest jak krzew wypuszcza wciąż nowe liście potem pieści ich zielenie aż te nabierają błysku całymi dniami dogląda niczego nie obiecując a jednak dając im wszystko czego tylko potrzebują rozwijają się pięknieją pewne swojego istnienia rosną szersze i mocniejsze coraz więcej chłonąc słońca wypuszczają się do głębi w stare zapomniane kolce jakby chciały ją obsypać kielichami obfitości powielić różowym kwieciem
    6 punktów
  9. przygniotło gorzkie słowo i zranił bezmyślny gest zgarbioną prozę życia podnosi niejeden wiersz
    6 punktów
  10. trzymam cię tuż obok Andersena baśni wybudzasz się gdy podkładam ziarenko grochu pewien że przechodzisz test autentyczności zapominasz to bajka
    5 punktów
  11. dla dzieci - rodzice dla dorosłych - ojczyzna dla starych i chorych - Bóg bez tej opieki, przyjaźni, miłości człowiek zagubiony grozi mu chaos i rozproszenie
    5 punktów
  12. Wciąż wierzymy w drugie strony medalu, tęcz, okien, tam grasują sprzedajne anioły, obrane z absolutu. Ciągnąc za sobą połamane skrzydła ochrypłymi głosami rozrzucają hymny. Żadnej chwały, tylko echo, umierające po wielokroć. Zużyte słońce odbarwia blade twarze trwale odciśnięte w byłych błękitach. Szarość wtłacza nasze rozpalone wargi w serie niepotrzebnych pocałunków. Słodycz więźnie w gardle, a jednak wciąż wierzymy w zbawienia i oczy wypełnione blaskiem.
    5 punktów
  13. W perłach cała Dodaj tag Funkcje moderacyjne bajaga1 Jakoś nie potrafię pogodzić się z poglądami zawartymi w wierszu "tylko prostytutki powinny się malować" nie chcę dyskutować z takimi poglądami , ale przypomniałam sobie o wierszu który kiedyś tu zamieściłam. Taki jest mój malowany świat. Napisano 12 stycznia 2018 W szkatułę życia Los jak jubiler Rzucił klejnotów garść. Zaglądam zatem przez małą chwilę, Cóż mi darować chciał! Rzucił mi pereł sznur. I ból, w którym powstają, Jak dziecka śmiech i matki łza Przeróżne barwy mają. I jeszcze jeden kamień mi dał Jest zmienny, tak jak ja. W dzień lśni błękitem dnia Nocą purpury blask ma. Błekit nieba turkusem oczu zaznaczył Pokazał dal nieodgadnioną. W sercu zamknął mi rubin, By pożądał miłość szaloną. Kamienne serce boli I zimny ogień spala Losie, losie przekorny… W perłach jestem już cała!!! Edytowane 2 minuty temu przez bajaga1 Poprawki (wyświetl historię edycji)
    4 punkty
  14. Tam daleko Ech daleko, w dzikim borze, Tam gdzie mieszka skrzat w swej norze, Nie stanęła ludzka noga, Nie powiodła żadna droga, W jądrze głuszy, las jest dziki, Nań tu mówią mateczniki. Splunę w bok i się wyprawię, Chatę sobie tam postawię, Stopka kurza, dach słomiany, Pójdę w świat zaczarowany. Nikt nie goni, nic nie śpieszy, O porządek dba sam Leszy. Cóż do życia mi potrzeba? Z pieca świeży zapach chleba, Miodu łyk do kubka z rogu. Siądę sobie wedle progu, Cisza, spokój, bez zadymy, Będę klecił swoje rymy, Będę wierszem pieśni śpiewał, Dobrze będę sobie miewał. Wokół chaty mech mięciutki Dalej strumyk wesolutki I jezioro, nad nim skałki, W wodzie kąpią się rusałki, Pod paprocią krasnal siedzi. Baba Jaga mnie odwiedzi, Z nią Łamignat i dwa czarty, Będziem grali sobie w karty, Czasem bimbru się napijem, W zgodzie razem tam pożyjem. Marek Thomanek 2022
    4 punkty
  15. Widzisz jeszcze, przebraną lazurem kobietę? Stoi nieopodal grani, jakby skokiem miała przepaść. Szum fale jej niosą, litościwe pienią brzeg, chmury patrzą na cienki damski szept. Cóż to w skały uderza? Sztorm, wielka ulewa! Wiruje sute morze, wiatrem pospawane. Wpadła dziewczyna młoda, w brzegu białą pianę. Ciało wątłe zbladło, sercem bicia drży. Krew ramiona wyciąga, ciepłotę wylewa w chłód. Ostygły wspomnienia urwane, ostygł i jej grób. a-typowa-b
    4 punkty
  16. Proszę o usunięcie
    4 punkty
  17. Już od dziecka, wiek przedszkolny byłem do wszystkiego zdolny, śmiały się wychowawczynie z tego, co niezręcznie czynię. Ja żądałem na poważnie żeby mieć w przedszkolu łaźnię choćby tylko trzy kabiny gdzie podglądałbym dziewczyny. Dosyć często mnie karano za to, że niekiedy rano jeść nie chciałem mlecznej zupki prosząc w zamian choćby chrupki. Opuściłem świat wesoły bo nastąpił okres szkoły, którą bardzo polubiłem w niej a jakże też psociłem. W wojsku było nienajgorzej bowiem mogłem w każdej porze kapralowi patrząc w oczy mówić, że mi nie podskoczy. Tych, co byli wyżsi rangą potrafiłem jedną fangą doprowadzić do porządku lecz nie ciągnę tego wątku. Przyszła rezerwa a z nią dziewczyna i nowe życie się rozpoczyna idylla była, lecz krótkotrwała żona mnie szybko zdominowała. Tak to skończyła się ma swawola myślami wracam, więc do przedszkola chciałbym to wszystko zacząć od nowa ale na straży stoi teściowa.
    4 punkty
  18. popołudnie wypełnij najsłodszymi marzeniami i randką na łące pełnej żółtych jaskrów z małym bukiecikiem boso ulubioną książkę zamień w bajkę i zgub głowę dla mnie :)
    4 punkty
  19. Droga wiary o niebo staramy się wszyscy niezależnie od wiary chcemy być dobrzy wierzący są zobowiązani do niesienia Jezusa innym od chwili chrztu nie muszą tego głosić mogą dawać świadectwo swoim życiem i słowem o swojej wierze większość z nas jest jednak daleko od Boga kochamy przede wszystkim siebie nawet uwielbiając Boga często modląc się widzimy siebie jak świętego najbliżej Boga jesteśmy pomagając bliźnim w potrzebie Bóg jest wszędzie i w nas więc nie musimy go daleko szukać objawia nam się najczęściej w sumieniu JEZU ufam TOBIE 11.22 andrew
    3 punkty
  20. tylko mnie przytul w tę noc nieprzychylną co puka deszczem do wspólnych drzwi ogrzej skulonych pragnień resztkę która w przykrótkie wbiła się dni tylko mnie kochaj na ścieżkach złotych narzuta z liści ukryje ślad zdejmij z grubo odzianych myśli chwilę w którą bezsens się wkradł wtóruj mi tylko jesienną ciszą taką tęsknotą co w duszy gra przytul jeszcze jak nigdy dotąd i zaopiekuj mocno tak
    3 punkty
  21. Miłość to nie tylko tulenie pocałunki to czasem czarne głupota i zdrada Miłość to nie tylko światło czasem jest jak zaćmienie które nauczyło się kłamać Miłość to nie tylko łóżkowe kochanie bywa jak horyzont który się nie kłania Miłośc to fajny grzech świata - nie boi się prawdy która nieraz musi zapłakać
    3 punkty
  22. Wracając do wspomnień lata '17 Pamiętam piękny sen Ty byłaś boso na łące pełen Maku Leżeliśmy na kocu blisko siebie Delektując się promieniami słońca Twój uścisk działał magicznie Czułem ciepło bijące z Ciebie Szliśmy przez most szczęsliwi Kiedy tęsknota była ostra jak kolce Myśli płynęły niczym ślimaki Jak drogi przetarte marzeniami W którym ktoś chodził
    3 punkty
  23. Panie liczą lata a panowie butelki jedynej prawdy nie jesteśmy już ciekawi Wszędzie jest chaos i bałagan wielki cytowanie bzdur niczego też nie naprawi Te same twarze w ulicznym teatrzyku i nawet kwestie padają ze sceny nie nowe A my jak chorzy po kolejnym zastrzyku bo gdzie nie ma lekarza nic nie jest zdrowe To nie głupcy ani nie psychicznie chorzy omamić miliony oto jest prawdziwa sztuka Niech w końcu ktoś nam głowy otworzy z niewiedzy nigdy nie będzie żadna nauka Ogłupiani latami czekamy na zmiany tylko nic dobrego od dawna się nie dzieje Zatwierdzone bez nas realizują plany a Stańczyk do rozpuku zza grobu się śmieje
    3 punkty
  24. Na imię miała Zapałka, ta rudowłosa dziewczyna, ogień wzniecała w chłopakach, płonących chętnie gasiła. Jednak ten pożar nieznośny trawił ją również od środka, w końcu do końca spłonęła więcej się z nikim nie spotka. Nad spopieloną dziś płoną zwykle niezwykłe dwa znicze, naprawdę ją tylko kochali kulawy Miecio i Łysek. I to już koniec historii, zapałek wiele, jak ona, pety też leżą koło nich, a to jest bajka zmyślona.
    2 punkty
  25. dzieje ludzkości to nieobłaskawiona historia poszukiwań obsesyjna cierpliwość potrafiła ciosanym krzemieniem oskórować zwierzę nie utrzymasz życia chorych rannych ciepło szybko się rozprasza a minerały ciała wracają do ziemi śmierć najlepiej oczyszcza plemię nie istnieją problemy decyzyjne przetrwać porządkuje świat z biegiem czasu podniesiona kość gnykowa opiera pierwsze ,,ba" w chwilach tańca ogni na sklepieniu jaskiń neandertalczyk rodzi pierwotną duszę czerwona orcha i czarny mangan upuszczają jej oddech ślady pleśni pyłków brzozy na trzonowcach amazońska medycyna nawet dziś nie potrafi więcej a my przebodźcowani aż po deprywacje sensoryczne kawałki mięsa przyklejone palcem do wyświetlaczy wszystko wiedząc nic nie rozumiem Całej społeczności ludzkiej żyjącej w Europie przed Homo sapiens, nad którą prace naukowe nagrodzono tegoroczną Nagrodą Nobla.
    2 punkty
  26. idąc donikąd gdy wyłania się z mgły ma twarz i zapach a hałas jest cichszy od ciszy
    2 punkty
  27. Tak myślę, że zdarza się - często, niestety - że KTOŚ nie odróżnia peela od poety. I za wątek wiersza - powiedzieć to pora - gani się nie peela, lecz właśnie... autora.
    2 punkty
  28. Alicja ma kurtkę Safari delikatnie zrównoważoną beżem ozdobioną haftem na przedzie z trzema kieszonkami które są obietnicą dalekich wycieczek Muszelki szumią odległe morskie błękity granaty turkusy pasikonik zielony między źdźbłami traw dawał ostatnie koncerty Wyczarowane kwiaty z lata zwiędły polne kamyki zbierane w parku kasztany przygasły odkąd zabrakło Mamy po amputacji piersi miała przerzuty do kości z bólu obgryzała opuszki palców nie działały już żadne leki odeszła jesienią. cichutko w nocy
    2 punkty
  29. Siedem książąt dobrze znanych, siedzi sobie na smolistych krzesłach. Po swych obowiązkach piją, żar z duszyczek ludzkich. Noc jak noc, szepczą. Nagle Mamona, kusić się zaczęła. A gdyby tak obalić Lucyfera ... Kto go zdoła więc przechytrzyć ? Chciwość górą, podpisze kontrakt z człowiekiem. Nie ma istoty bardziej nieprzewidywalnej. Poszukiwał kandydata. Ten za głupi, ten za mądry, ten za ascetyczny. Aż tu nagle ... Filozof z zapytaniem - czy piekło można spalić ? Wiedzy pragnął tej uczony, to też akt umowy gotowany. Za oczytanie dasz mi władzę. Zgoda zapadła. Po kryjomu uczy go w kosteczki grać, w co ich władca lubiał grywać. Gdy pojął dostatecznie, wystawił go, przed bramy piekła. Aż że grzeszników dawien z dawna nie było, to promocja wyjątkowa. Zmówił się z rogacizną. Dusza za życzenie. Przewidując słusznie. Pan Ciemności w grać w kosteczki, upragnął. Jednak w piekle jest zasada, bym móc z diabłem iść w konszahty. Trzeba pewien pułap grzeszności osiągnąć. Sprowadzono znawcę grzechu, demoniczny zawód. Wsadził człowiecze do kotła, i patrzył na termometr. Jednocześnie czytając jego, życiorys myśli. Chciwość wiedziała, że grzeszków on ma, ale nie aż tyle ... Ku zdziwieniu, kociął buchnął. Za dużo grzechów ... I zaczęło wszystko się partolić. Ogień ogniem już gaszono, lecz to nie ten żywioł. I bezradni se latają, a Lucyfer spuszcza rogi. Straż pożarna nie pomogła, tylko siarka pozostała. I widłami kopią teraz, nowe dla nich piekło. A filozof wyszedł sobie, tylnim wyjściem - bramą ziemską. Ciekawość zaspokojona, igraszka rządów w koszu zagościła. Tak Mamona się przeliczyła ...
    2 punkty
  30. Zapewne jest wiele wierszy o różach, ale ten jest pierwszy ode mnie :)) Coś kwiaty u mnie nie bywają, pewnie dlatego, że zdaję sobie sprawę z faktu, że już dużo o nich napisano i cóż można dołożyć więcej? Ale tutaj, dosłownie się wprosiły w końcowych wersach. Dziękuję i pozdrawiam :) Dziękuję to miłe :) Pozdrawiam. Absolutnie nie jest mi smutno, to nie melancholia. Po prostu listopad jest bajeczny, magnolie szykują się do czwartego w tym roku kwitnienia... czy to nie piękne? Kwiaty na balkonie nie przestają czarować żółtymi kwiatkami, a miały kwitnąć do końca sierpnia. Takiego drugiego listopada możemy już nigdy więcej nie mieć. Dziękuję i pozdrawiam :) Dziękuję za miłe słowa. Pozdrawiam :)
    2 punkty
  31. Na podstawie fragmentu nieukończonego, dawnego opka. ------------------------------------------------------------------- idę nad przepaścią po zielonym promieniu dostrzegam kołyskę jest ogromna stoję blisko słyszę głośne chlupotanie i gęsty szum krew przelewa się przez brzegi ścieka po nieruchomej łodydze cienkie pasemka ciepłej czerwieni znikają na dole we mgle bez żadnego echa bo martwe patrzę na zakrwawione dłonie w końcu jestem przedstawicielem homo – nie zawsze – sapiens z wnętrza wystaje czarny sztylet na nim postrzępione początki kwiatów przyklejone do ostrza zamordowaną szansą mimo wszystko pragną uciec by dalej rosnąć nic z tego srebrna krawędź ostatnich chwil jest przeszkodą nie do przejścia nie zaglądam do środka brakuje odwagi i możliwości wejścia ostre pasemka świadomości przenikają do czeluści umysłu a właściwie jaka to różnica rzeczywistość czy halucynacja tak samo boli a jednak pod prześwitującą drogą przelatuje zielona kukułka kołuje w dół szybuje nisko nad zwiędłymi przebiśniegami
    2 punkty
  32. chciałabyś chciała, chciałabyś chciała a gdybym był kowalem i los wykuwał młotem bukiecik kwiatków mały zostawiłbym na potem chciałabyś chciała, chciałabyś chciała pozdrawiam:)
    2 punkty
  33. @Tectosmith być może tak masz rację:) @helenormeller dziękuję i odwzajemniam :)
    2 punkty
  34. @Robert Wochna pięknie napisałeś. Jedna uwaga do treści, a może i do życia, dla peela. Mam nadzieję, że się nie obrazi. Peel chce wyrwać złe noce i poranki, ale one są również częścią miłości i uczą o sobie na wzajem. Miłej nocy.
    2 punkty
  35. ktoś kiedyś mi powiedział takiego razu pewnego, że słowa są słowami - nie ma w tym nic nowego. lecz dodał po chwili pewnie, że nic nie znaczą na prawdę; szkoda, bo myślałam dość długo, że jednak są czegoś warte. lecz słowa są tylko słowami, i nie ma co się wykłócać jak talerz albo frisbee, można na wiatr je rzucać zostanie już tylko echo, bo on je po niebie rozniesie więc można mówić wszem-wobec co ślina na język przyniesie nie trzeba przejmować się niczym; nie zranie przypadkiem kogos? ktoś może na coś liczy.. to nie obchodzi nikogo. mówimy sobie nie-prawdę w tym swiecie pełnym słów nic nie jest niczego warte jak życzyć tu słodkich snów? nie da sie spać spokojnie, jak żyje sie w swiecie kłamstw nie da się też inaczej mieszkając w tych fałszach miast. i w sumie nic nie wiadomo, i czasem slow juz brak; nie wiem jak dlugo w tych kłamstwach da się żyć ot tak (stylem "na blokach")
    2 punkty
  36. Poezja jest Szeptem kochanków nim świt ich obudzi i tęsknym marzeniem gdy uciekasz od ludzi Poezja jest blaskiem księżyca gdy gwiazdy swoje zwołuje Szelestem liści i wiatru porywem, kroplą deszczu rozbitą o szybę Poezja jest kłamstwem i obietnicą Nadzieją i zapomnieniem Jest wszystkim i niczym Bo na jej kartach nie ma już ciebie. 12.11.22
    2 punkty
  37. o to i owo i oto suma a mus musem oko me sum miał i siła im że też
    2 punkty
  38. kremowe płatki rozdzierasz miękko na skórę pachnę dzikim bzem po ustach znikasz w wilgoci wiśni
    2 punkty
  39. jeździłem na longbordzie grabiłem liście w ogrodzie na talerzu z naleśnika białego sera dżemu wiśniowego i noża zrobiłem relację na Fejsbuka uczciłem nie pracując założyłem biało czerwoną koszulkę z napisem Atari jak dobrze że na krew jeszcze nie pora
    2 punkty
  40. Czym jest człowiek? Czym rzeczywistość, która nas otacza? I czy człowiek prosty może choć na moment doświadczyć tej rzeczywistości naprawdę? Kim ja jestem? Kim są bogowie? A czy wydarzy się dzień, w którym uwierzę w bóstwa i zapomnę, że życia ludzkie to pustka? Czym jest szczęście? Czym są śmiejące się twarze naszych przyjaciół? I czy ten uśmiech trwać może dłużej niż zaledwie chwilę, zanim umrze w morzu smutku i rutyny? Po co strach nam jest? Po co poczucie bezpieczeństwa? Skoro te dwie rzeczy najczęściej blokują nas przed zmianami w swoich życiach? Czy pytania, które przychodzą, zawsze muszą mieć odpowiedź? Po co wciąż tkwimy w tym niekończącym się labiryncie dociekań? Nie możemy po prostu być?
    2 punkty
  41. Zaczekaj proszę nie odchodź pozwól że wytłumaczę czemu raz jestem a raz mnie nie ma i nie nazywaj latawcem Znasz przecież moje uczucia wolność jest tylko kochanką więc nie mów żegnaj to koniec nie jesteś tylko zabawką Ja na pewno jeszcze tu wrócę składając u twych stóp kwiaty szczerością ozdobione pachnące wiatrem łąką i lasem
    2 punkty
  42. @Tectosmith to samo pomyślałam patrząc na końcówkę, bo czasem śmierć jest wybawieniem
    2 punkty
  43. A jednak i tak trzeba jakos funkcjonować. Śmierć natomiast jest jedynym pewnikiem w tym życiu. Większość ludzi się jej boi, ale są i tacy, którzy nie mogą się jej doczekać.
    2 punkty
  44. skrzypek w kominie fakt to jest bzdura to raczej ptaszek dał w komin nura jak dziś ta scenka wiele ma znaczeń nie milczy ten kto kocha inaczej bo tolerancja bez żadnych granic dla obu panów współczesnej pani w myśl tolerancji chrześcijan wytępić żadnych religii już nigdy więcej wywód zbyt długi a gdzie przyczyna miast skrzypka ptaszek wpadł do komina pozdrawiam
    1 punkt
  45. Czart, to był chyba jeden w słowiańskich wierzeniach, jeśli się nie mylę (niezbyt życzliwe ludziom stworzenie :)))), ale wiersz pierwsza klasa. Gratuluję pomysłu i wykonania. Pozdrawiam.
    1 punkt
  46. Dziewczyny nie płaczcie że miłości za mało że ciągle przed wami o duży krok Dziewczyny nie smućcie się niedługo maj kwiatem zakwitnie bukiet będzie was W nim znajdziecie miłości las który pokocha nie tylko na chwile ale w sam raz
    1 punkt
  47. THE HUSSAR ROMANCE, OR THE AUTUMN OF THE OLIGARCH ROMANS HUSARSKI, CZYLI JESIEŃ OLIGARCHY Music by Andrei Petrov from the soundtrack for the feature film "Say a Word for the Poor Hussar" of 1980. Poem of 1837 by Piotr Vyazemsky. Romance sung by actor Valentin Gaft as a Hussar Colonel. Muzyka Andrzeja Pietrowa ze ścieżki dźwiękowej do filmu fabularnego "Przemówcie za biednego huzara" z 1980 r. Wiersz Piotra Wiazemskiego z 1837 r. Romans śpiewany przez aktora Valentina Gafta w roli pułkownika huzarów. I have been through a lot and outlived my peers, And I have known the price of many things; Now I accept my lot to live within strict limits Of a well-known scale of being. Ja pereżył i mnogoje, i mnogich, I mnogomu izwiedal cenu ja; Tiepier' właciuś w odnich priediełach strogich Izwiestnogo razmiera bytija. Przeżyłem wielu rzeczy i Iudzi I poznałem cenę wielu rzeczy; Teraz wlokę się tylko w określonych granicach Znanеgo rozmiaru bycia. My gloomy firmament hangs low, And it gets closer, darker day by day. The flight of tired thoughts of mine gets slow, My soul's world is forlorn, wastes away. Moj gorizont i sumracien, i blizok, I s każdym dniom wsio bliże i tiemniej. Ustałych dum moich polot stal nizok, I mir duszi bezludniej i biedniej. Mój horyzont jest ponury i bliski, I każdego dnia jest coraz bliżej i ciemniej. Lot moich zmęczonych myśli stał się niże, A świat duszy stał bardziej opuszczony i uboższy. I no longer dash ahead with greedy dreaming, Hope's voice fell silent. On the way Set forth by cold, indifferent living I'm scarcely able to leave another trace. Nie zanoszuś wpieriod miećtoju żadnoj, Nadieżdy głas zamołk, - i na puti, Protoptannom diejstwitelnosćju chładnoj, Uż nowych mnie sledow nie prowiesti. Więcej nie posuwam się naprzód z chciwym marzeniem, Głos nadziei ucichł - i na drodze, Stworzonej przez zimną rzeczywistość, Nie mogę już zostawić nowych śladów. No matter how stern was age of mine, the hardest, Though my stockhouse's supply is small, But should I madly wait for a new harvest, When snows from the winter clouds fall? Kak ni ciażhoł mnie byl mój wiek surowyj, Choć żitnicy mojej zapas i mał, No żdać li mnie bezumno żatwy nowoj, Kogda uż snieg iz zimnich tuć napał? Jakiekolwiek ciężki był mój wiek, Chociaż zapas mojego spichrza jest mały, Ale czy mam szaleńczo czekać na nowe żniwa, Kiedy już śnieg z zimowych chmur upadł? Along the furrows of a tillth reaped with a sickle, Perhaps, you will still find a trace of life; Perhaps, in me, you'II find a trace of previous, But nothing of tomorrow you will find. Po borozdam sierpom porzatoj paszni Najdioshz jeszczo, być możiec, żizni sled; Wo mnie najdiosz być możiec, sled wcierasznij, - No niciego uż zawtraszniego niet. W bruzdach roly, żniwnych sierpem, Znajdziesz jeszcze, być może, ślad życia; We mnie znajdziesz, być może, ślad wczorajszego dnia, - Ale więcej nie mam nic dla dnia jutrzejszego. Life squared its account with me; but was unable To give me back what it had robbed of me since birth, And what, in its deaf graves forever, It'd buried ruthlessly in earth. Żizń rozoćłaś so mnoj; ona nie w sile Mnie to otdać, szto u menia wziała; I szto ziemla w swoich głuchich mogiłach Bezżałostno nawieki pogriebła. Życie się ze mną rozliczyło; ono nie może Oddać mi to, co mi zabrało, I co ziemia w swoich głuchych grobach Bezwzględnie pochowała na zawsze. One of the most serious philosophical poems of one of the Russian classical authors, one of the Pushkin's contemporaries, turned out to be a so-called "cruel romance" owing to Andrei Petrov who set it to music. Honestly, I bought it, I really thought that the poem had been composed as a romance in the 19th c. Jeden z najpoważniejszych wierszy filozoficznych jednego z rosyjskich autorów klasycznych i jednego ze współczesnych Puszkinowi naprawdę był napisan do melodii, czyli skomponowan jako stylizacja tak zwanego "okrutnego romansu", przez Andrzeja Pietrowa w muzyce do filmu w 1980 r. Trudno w to uwierzyć. Sam wierz został napisany w 1837 r. Beneath is the photo of Prince Vyazemsky, Piotr Andreyevich, one of the richest people of Russia of that time, a classical author and the former gambling addict. Ludomania was a severe vice of the Russian noblemen and men of letters in the 19th c. One night our Prince lost at the English Club's casino in Red Square in Moscow a record sum of half a million of roubles, and did not even notice it, as he was as rich as Croesus. To jest zdjęcie książa Wiazemskiego, Piotra Andriejewicza, jednego z najbogatszych ludzi ówczesnej Rosji, pisarza klasycznego i byłego hazardzisty. Ludomania była poważną wadą rosyjskiej szlachty i literatów w XIX wieku. Pewnej nocy nasz książę przegrał w kasynie Klubu Angielskiego na Placu Czerwonym w Moskwie rekordową sumę pół miliona rubli i nawet tego nie zauważył, bo był bogaty jak Krezus. For comparison: As to Alexandre Pushkin, his gambling debts at least partially resulted in his premature death through the duel. His debts were funded by the Crown after his demise, and, thus, his family was saved. Dla porownania: jeśli chodzi o Aleksandra Puszkina, jego długi hazardowe przynajmniej częściowo spowodowały jego przedwczesną śmierć w pojedynku. Jego długi zostały sfinansowane przez Koronę po jego śmierci, dzięki czemu jego rodzina została uratowana. NB: Pushkin's "tremendous debts", including not only the card ones, did not exceed a total of one hundred thousand rubles. Ogromne długi Puszkina, w tym nie tylko kartowe, nie przekraczały w sumie stu tysięcy rubli. Vyazemsky lived many decades longer than his friend Pushkin, and even was photographed. Pushkin passed away in 1837, Vyazemsky in 1887. That time Vyazemsky was relatively young (see his portret in his young years below), an so the above poem was no summing-up of his life, but a fruit of his poetic inspiration, a confession of his poem's lyrical hero. Wiazemski żył o wiele dziesięcioleci dłużej niż jego przyjaciel Puszkin, a nawet został sfotografowany. Puszkin zmarł w 1837 r., Wiazemski w 1887 r. W tym czasie Wiazemski był stosunkowo młody (patrz jego portret w młodości poniżej), więc powyższy wiersz nie był podsumowaniem jego życia, ale owocem jego poetyckiej inspiracji, wyznanie lirycznego bohatera jego wiersza. The poet was just eight years older than his friend Pushkin. He and his wife could never explain by what reason they had not prevented Pushkin's participating in the fatal duel, though they knew about it. Poeta był zaledwie osiem lat starszy od swojego przyjaciela Puszkina. On i jego żona nigdy nie potrafili wyjaśnić, z jakiego powodu nie przeszkodzili Puszkinowi uczestniczyć w śmiertelnym pojedynku, chociaż o tym wiedzieli. During the Patriotic war, in 1812 he saved the wounded general Bakhmetyev in Moscow occupied by the French, was nearly shot dead by them, and was later awarded the Order of St. Vladimir for his feat. By the way, when Lev Tolstoy wrote his "War and Peace" it was Vyazemsky who had been featured as Pierre Bezukhov in the novel. But Vyazemsky evaluated the novel rather negatively. Podczas wojny ojczyźnianej w 1812 roku uratował rannego generała Bachmietiewa w okupowanej przez Francuzów Moskwie, omal nie został przez nich zastrzelony, a później został odznaczony Orderem św. Włodzimierza za swój wyczyn. Nawiasem mówiąc, kiedy Lew Tołstoj pisał swoją "Wojnę i pokój", to właśnie Wiazemski występował w powieści jako Pierre Bezuchow. Ale Wiazemski ocenił powieść raczej negatywnie. A propos, Vyazemsky was born from Irish mother. He started writing poems in French from 12 years old, and he had his first poem "On Magic" written in Russian published when he was just 15 years old. Some poems by Vyazemsky have been known as the world-famous Russian romances since 19 c. Therefore Andrei Petrov just continued a longstanding tradition. A propos, Wiazemski urodził się z irlandzkiej matki. Zaczął pisać wiersze po francusku w wieku 12 lat, a swój pierwszy wiersz "O magii" napisany po rosyjsku opublikował, gdy miał zaledwie 15 lat. Niektóre wiersze Wiazemskiego od XIX wieku są znane na całym świecie jako romanse rosyjskie. Andrzej Pietrow po prostu kontynuował długoletnią tradycję. Vyazemsky's best friend was poet Vasily Zhukovsky, the tutor of the Tsar's children and Pushkin's defender. One of the longest quarrels between Zhukovsky and Vyazemski took place in September 1831, when Vasily Andreyevich welcomed the suppression of the Polish uprising and published "The Russian Song on the Capture of Warsaw". Najlepszym przyjacielem Wiaziemskiego był poeta Wasilij Żukowski, wychowawca carskich dzieci i obrońca Puszkina. Jedna z najdłuższych kłótni w stosunkach między Żukowskim a Wiazemskim miała miejsce we wrześniu 1831 r., kiedy Wasilij Andriejewicz z zadowoleniem przyjął stłumienie powstania polskiego i opublikował "Rosyjską Pieśń o zdobyciu Warszawy". "Zhukovsky's poem made me depressed," the Prince wrote in his notebook. "The Zhukowski's poem is une question de vie et de mort [a matter of life and death] between us. For me it is such nastiness that I would rather die than accept it …". Vyazemski broke off relations with a friend for a year. "Wiersz Żukowskiego wprawił mnie w depresję" - napisał książę w swoim notatniku. "Wiersz Żukowskiego to une question de vie et de mort [sprawa życia i śmierci] między nami. Dla mnie to taka paskudność, że raczej umrę, niż się z tym pogodzę…". Wiazemski zerwał stosunki z przyjacielem na rok. Almost a year after the quarrel Zhukovsky was the first who lent him a friendly hand. Pierwszy - prawie rok po kłótni - Żukowski podał mu przyjacielską dłoń. Zhukowski to Vyazemsky, February 21, 1844, from Düsseldorf to Moscow: "There is a lot of nonsense in the newspapers about Russia. What to believe, I don't know; and nothing is worth believing. They don't want to know or recognize us. We live in the worst times when the newspapermen have taken over omnipotence. They rule either by offensive slander or by omission of events". Żukowski do Wiazemskiego, 21 II 1844, z Düsseldorfu do Moskwy: "W gazetach jest dużo bzdur na temat Rosji. W co wierzyć, nie wiem; i nic nie jest warte wiary. Nie chcą nas znać ani rozpoznawać. Żyjemy w najgorszych czasach, kiedy wszechwładzę przejęli dziennikarze. Rządzą albo przez obrażliwe oszczerstwa, albo przez pomijanie wydarzeń". "Oh, my old swan..." - this is how Vyazemsky addressed his friend in one of his last letters to him. "Ach, mój stary łabędziu…" – tak Wiazemski zwrócił się do przyjaciela w jednym z ostatnich listów do niego. Poet Vyazemsky was a cosmopolitan and a patriot, a friend of the Decembrists and a head of the Russian censorship, Deputy Minister of Education and person supervised by the police. His social and state activities deserved the polar estimates. Poeta Wiazemski był kosmopolitę i patriotę, przyjacielem dekabrystów i szefem rosyjskiej cenzury, wiceministrem oświaty i osobę nadzorowaną przez policję. Jego działalność społeczna i państwowa zasługiwała na skrajne oceny. In his old age, he was left alone, all eight members of his family, as well as all his friends had been dead by that time. The Autumn of the Oligarch... His poem occurred to be prophetic. Na starość został sam, cała ósemka jego rodziny, a także wszyscy przyjaciele już wtedy nie żyli. Jesień oligarchy... Jego wiersz okazał się proroczy. THE END KONIEC
    1 punkt
  48. poezja jest odskocznią od nieprzemyślanych słów ukoi zdań miłością lub schłodzi niczym lód lekarstwem jest wszelakim na nadmiar przemiłych zdań pocieszyć cię potrafi gdy zdań tych nagle brak ... Pozdrawiam
    1 punkt
  49. @Rolek @Klip Gdybyście mieli ochotę coś napisać, to dziś obchodzimy: Dzień Biznesmena Światowy Dzień Ubogich Dzień Placków Ziemniaczanych Światowy Dzień Dobroci 🙂🙂🙂🙂 @kwintesencja @Klip @iwonaroma Dziękuję Wam!
    1 punkt
  50. Szumi wiatr o przeszłości, ptaków śpiew przeszywa mnie. Drzewa w tan, w rytm miłości, nie chcę więc obudzić się. Niestety nastał już czas, wyruszyć w dalszą drogę. Choć płomień tak nagle zgasł, zostawię wiatru trwogę. On sobie z nią poradzi, rozwieje hen po świecie. A zapach słodkiej spadzi, resztki smutku wymiecie. Zaszumi wiatr przyszłości o nowych, tlących iskrach. Uśmiech na twarzy zagości, nie będę z losem już igrać.
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...