Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 03.10.2022 w Odpowiedzi

  1. chcemy! by mogło pląsać na wietrze kręcić się radośnie jak na karuzeli bujać w obłokach nawet strzelić w kosmos! a ono wcale nie pragnie być wolne przycupnęło w zakamarku głowy gromadzi pokłady pamięci lawiruje w marzeniach uwielbia naszą niewolę
    5 punktów
  2. tańczą mi w głowie myśli niedokończone jak dzieci tańczą i rosną aż je wypowiem a te ze skrzydłami odlecą
    5 punktów
  3. Na śmierć dziadka W dwie godziny nad ranem raptem już leżał ścięty jak nożem i mrozem miał buty na nogach i wszystko inne wujek mówił - siedział mi tyłem na kolanach dusił się ale chciał pomagać dopóki jeszcze mógł ruszyć ręką naraz przestał jak mu zapinałem guzik przy kołnierzyku koszuli i cięższy się zrobił od razu tylko paska nie zdążyłem i brud ma pod paznokciami bo za dnia grzebał coś w kuźni zresztą to i wymyć ciężko odszedł cicho z szelestem wysuszonej skóry na parapecie przybory do golenia w szafie ubrania też pachnące trumną
    4 punkty
  4. Wiele możliwości i scenariuszy mam tego przyszłego spotkania. Spojrzymy sobie głęboko w oczy i utoniemy na moment. Nasze dłonie i stopy jeszcze się nie spotkają i nie splotą warkocza sztormowych fal. Źrenice i kąciki oczu będą prowadzić swoisty dialog, którego inne części ciała zagubione nie zrozumieją. Albo dynamicznie na siebie wpadamy. Bardzo ciekawe czy torba mi wypadnie z dłoni, poszybuje wbrew grawitacji w górę (pod niebo?), a może twoja kawa zachlapie koszulę i te plamy będą przyczyną pierwszego dotyku. Albo staniemy w tramwaju naprzeciwko siebie tak blisko, że moja szyja będzie oddychać twoim powietrzem. Że twoje włosy zasłonią świat poza nami. Świat, który nas interesuje, tylko na niby i tylko na niby dla zakochanych istnieje. Wszystko inne nastąpi za kolejną chwilę. Tylko się spotkajmy. Bo możemy się też minąć, zasłuchani w muzykę w słuchawkach, wpatrzeni w dalekie tablice na lotnisku albo mrówki drepczące pod naszymi nogami.
    4 punkty
  5. Póki Póki dzieci mieszkają za ścianami, W domu starców będzie ciepło. Nie kominom, Nie duszom z dymu. Skóry tapety, Okna okulary, Tak ciałom, jak bułki z pieca. Póki dzieci mieszkają za ścianami, W domu starców będzie ciepło.
    4 punkty
  6. przy starej drodze chodzą słowa nieużywane te które się nie mieszczą na zwyczajnym obrazie te które raz rzucone kiedyś komuś przepadły prostotą lub przepychem kroki skomplikowały przy starej drodze dźwięczą ich wciąż ćwiczone mowy spacerując poboczem to zziębną to się zgrzeją to podkreślą obecność splatając się przypadkiem z deszczem wiatrem i słońcem w skomplikowane zdanie pozornie zapomniane
    3 punkty
  7. - Poda mi Pan rymy do słowa: o j c z y z n a? - Pewnie, proszę: dłużyzna, chińszczyzna, łatwizna, płaszczyzna, polszczyzna, drożyzna, szarzyzna, dulszczyzna, pańszczyzna, bohaterszczyzna, obczyzna, amatorszczyzna, … - Spierdalaj, lewaku jebany…
    3 punkty
  8. Opuszczam więzienie zmysłów Zapominając reguł istnienia Czas powędrować ku Kadesz-Barnea Uwolnić serce od strachu Zasypiam skulony pod murami twierdzy Tu spotykają się ścieżki przeznaczenia Tu grzech i niewinność spływają po ścianach razem I dalej, i głębiej, w ciemność Nieskończone krople niezliczonych pragnień Każda niezręcznego sekunda milczenia Wszystkie obiecane, spętane zakazem Już wypełniła po brzegi mój sen Uległość topi w niej prawdę Że dobro jest tutaj złem Karci spojrzeniem Każe mi spłonąć W świątyni anonimowych pragnień Jej suknia w pół do spełnienia
    3 punkty
  9. ta historia dzieje się na plaży w rolach głównych gra szczupła kobieta pistolet pod kocem gruby mężczyzna muszelka biała muszelka przypominała kobiecie jakąś historię która przywiodła ich na plażę przykleiła muszlę do czoła grubasa potem wyciągnęła pistolet spod ręcznika mężczyzna zabrał jej pistolet po krótkiej szamotaninie przeplatanej wybuchami śmiechu wystrzeliła broń kula poleciała w morze nikt nie słyszał huku w okolicy plaży Santa Susana zbierało się na sztorm na drugi dzień na plaży został czyiś ręcznik klapki kąpielowe rzucone obok opakowanie po okularach do pływania to był już koniec sezonu piasek pomału przykrywał zostawione przez letników przedmioty
    2 punkty
  10. Nie chcę grać, ale muszę Ramiona mam spuszczone prosto Napięć nie czuję żadnych A chciałbym By drżała moja dusza... Na spotkaniu klasowym Dawne twarze dla mnie Bez wrażeń I bez żadnych masek Bez używek Jestem sobą... A tak chciałbym Spocić się, przelęknąć Potknąć się o siebie Wdepnąć w drogę mleczną...
    2 punkty
  11. w kuchni znowu zalęgły się myszy kot jak zwykle ma na to-wyjebane oddam go albo uduszę będzie martwy za karę na amen tyle kasy na niego wydałem zbankrutuję chyba przez niego a on patrzy żółtymi ślepiami a on miauczy potulnie tentego już nie będę karmił darmozjada niech na drzewo spierdala czym prędzej a tu jesień i zima zaraz on przeczuwa deszczowy październik cwana bestia-z chaty nie wychodzi siedzi w domu nosa nie wyściubi w strzępy pociął firany w salonie kwiaty wszystkie z parapetu zrzucił teraz wziął się za sofę-bo sofa jakoś dziwnie mu nie pasuje trzeba zniszczyć całą tapicerkę w tych kolorach on kiepsko się czuje sam już nie wiem co zrobić z bydlęciem może psa sobie kupię niech poczuje twardą męską rękę chyba że kundel też mnie zdominuje czemu więc gdy nie ma go w domu ja za kotem jak głupek tęsknię i otwieram drzwi i okna na oścież wołając kici...kici...kici... -wracaj kocie do domu czym prędzej fota z netu.
    2 punkty
  12. Rozpocząć tydzień chcę od wierszyka bo choć to sztampa a nie klasyka ja jestem z tego zadowolony błogosławieństwo, bowiem od żony dostałem lepsze niż od papieża więc werwa we mnie wstąpiła świeża. Chwyciłem pióro i czystą kartkę, pół szklany kawy, wódeczki ćwiartkę i pamiętając wciąż o zapasie dwa Okocimy, cztery Harnasie a gdy pod ręką to wszystko miałem siadłem i wierszyk ten napisałem. Wstęp, choć przydługi nudą nie trąci wypity napój myśli nie mąci jest jedno, ale i jego ramy z tym, ale jednak zawsze przegramy bowiem atrament nam w piórze znika więc z jego braku koniec wierszyka.
    2 punkty
  13. Krążą wokół mnie Jak wygłodniałe sępy Szarpią wątrobę Kraczą machając skrzydłami Wkładają dzioby na siłę Nie straszna im sól A mi krwią splamione serce Za nic nie oddam im Koszyka swoich wierszy Ledwo narodzonych w bólu Naszych dzieci Klaudia Gasztold
    2 punkty
  14. Jedynka pokłóciła się bardzo kiedyś z… zerem, -nie nazywaj mnie więcej pałką bo jestem, -pośród wszystkich cyfr super bohaterem, -a ty jesteś zawsze zero, po czym gestem Pełnym fałszywej dumy i nadzwyczajnej pychy, spojrzała na zero bardzo nieprzyjemnie, -zero nic nie znaczy to tylko wynik lichy -patrz co inne cyfry zrobiłyby beze mnie -Każdy zawsze na mnie liczy i wartość moją docenia -kończę nic nie warte te twoje zerowe wątki -ech jakie zero z ciebie i to nie tylko z imienia a wtedy odezwała się inna cyfra co stała obok piątki: -Samo zero nic nie znaczy ale żal mi też ciebie –jedynki, -bez zera jesteś jednak taka sobie zwykła pała, -lepiej utnijcie na zawsze te głupowate docinki, -bo ja jestem szóstka: cyfra oraz liczba doskonała* *Liczba doskonała - liczba naturalna, która jest równa sumie wszystkich swoich podzielników, mniejszych od tej liczby. 6=1+2+3
    2 punkty
  15. na karmelizowanym niebie pierwszy taniec liści wdepnąłem na zranione słowa oziębłe palce zakryły niebo pod parasolem dobry wieczór gramoli się w porwanych chmurach wiatr zbiega po schodach za horyzontem ciepłe psy szczekają na zimno
    2 punkty
  16. Późnym popołudniem znów zabrałam się do pisania. Zrobiłam sobie gorącą kawę w swoim ulubionym, porcelanowym kubku z wyszczerbionym uszkiem. W końcu miał już swoje trzydzieści ponad lat, więc trzeba było wybaczyć mu delikatny ubytek w urodzie.Wreszcie usiadłam na tarasie swojego kochanego, białego domku w stylu amerykańskim. Całe życie o nim marzyłam! Nie mogę uwierzyć, że mi się udało! Zamiast pisać mój wzrok co chwilę uciekał na kołyszące się na wietrze słoneczniki. Były ogromne a ich złocisty kolor świetnie komponował się ze śnieżnobiałym, drewnianym płotem. Nad furtką pięły się różowe, dzikie róże, które swym zapachem przyciągały roje pszczół. Ten dźwięk był muzyką dla moich uszu! Zamknęłam oczy by jeszcze bardziej oddać się tej bezcennej chwili...
    1 punkt
  17. Gdy poczujesz ciszę tul się do niej nie pozwól by była sama Cisza nie lubi samotności jest czuła delikatna rozumie nas Cisza to nie pustka - jest namacalna ma w sobie dużo poezji Ciszy trzeba się nauczyć ona jest tego warta nie omijajmy jej
    1 punkt
  18. czas podziemnego wzrostu i aktów w ciepłym runie delikatne niteczki grzybni pleśnie szukają się po cichu po omacku niepohamowanie gałęzie rąk konary ud uwielbiam gdy mnie rozpierasz czujna antybioza niezawodny geotropizm i pojawia się istota nie roślinna nie zwierzęca magiczna w paprocianej katedrze głucho pękają spody chitynowych kapeluszy pośród mchu nigdy nie bywam sama inkluz powietrza z przedludzkiego świata udaję dorosłość przyłapałeś mnie znów byłam w lesie pomarzyć tylko tak płoszę niechciane myśli ostrząc narzędzia życia
    1 punkt
  19. szalona kobieta szalony mężczyzna lecz nikt się nie przyzna przez pryzmat szaleństwa jak dobrze im jest zaletą szaleństwa jest pewność zwycięstwa a pewność zwycięstwem jest więc bądźmy szaleni a świat się odmieni otworzy szeroko drzwi szalony mężczyzna z szaloną kobietą powiedzą kochamy się
    1 punkt
  20. Zwykły dzień ranek świt za oknem ciemno mycie kawa praca nauka inne obowiązki brak pomysłu na kolejny ciekawy dzień życia przepadnie bez historii marzymy o pięknie często tylko marzymy realizujmy je każdy zwykły dzień może być niezwykły 10.22 andrew Dziś wymyślę coś będzie ciekawy dzień
    1 punkt
  21. @koralinek Ostatnio chcąc nie chcąc zacząłem trochę tkwić w temacie egzystencjalizmu. Cieszę się, że się podoba. Pozdrawiam i życzę miłego wieczoru
    1 punkt
  22. Nieba gwieździstego coś trudno dostrzec gdy całe zasłonięte jest takim teatrem ściany wody Klimatyczno-egzystencjalnie, podoba mi się 😎
    1 punkt
  23. @hyzwar gratuluję, piękny wiersz!
    1 punkt
  24. @Giorgio Alani bardzo podoba mi się ten obrazek kiedy kalka czeka na słońce :) to zabieram.
    1 punkt
  25. Kiedy myśli odlatują w słowach my stajemy się lżejsi :)
    1 punkt
  26. Był zwyczajnym, choć momentami skutecznym erotomanem z krzepą. Tylko tyle. Tyle i ”tyle” i tyle. Słowem same tyły. Cholera jasna – myślę sobie – a jak ta cholera małżonkę mi odbije, która niekiedy wisi przecież na włosku? Co to będzie? No co to będzie? Warszawa – Stegny, 03.10.2022r.
    1 punkt
  27. Zbyt ciepły jesienny dzień jak na Polskę. Niebo nie próbuje ukryć słońca, które odbijając się od szyby, umożliwia mi obserwowanie ogromnej brodawki na brodzie pasażerki siedzącej naprzeciwko. Podobno nie oceniam ludzi. To moja osobista, mniej bądź bardziej trafna, refleksja na własny temat. W przedziale słychać tylko wygłuszone dźwięki pędzącego po torach wagonu. Na zewnątrz jest barwnie. Opadające liście ścielą posłanie dla nadchodzącej zimy, w tym świecie najpewniej białej. Do celu zostało mi kilka minut. Z głośnika wydobywa się głos skonfundowanego, starszego Pana. - Szanowni państwo... - następuje przerwa. Mężczyzna potrzebuje czasu na rozruszanie neuronów. - Zbliżamy się do stacji Opole, wysiadających prosimy o... - Dociskam słuchawki do uszu i powoli podnoszę się z miejsca. Zdrętwiałe nogi uniemożliwiają mi zgrabne opuszczenie przedziału. Kobieta naprzeciwko nie odwraca oczu od szyby. Przy miejscu, gdzie jej usta prawie stykają się ze szkłem powstaje para. Otwieram drzwi, szarpiąc i wydostaję się na zewnętrz. Korytarz jest pusty. To pociąg do Szczecina. W drzwiach stoi mężczyzna z kontrabasem. Instrument wystaje poza futerał, prawie stykając się z sufitem. Nie mogę przejść dalej, gdyż nasze światy oddziela mur w postaci muzyki grającej w moich uszach. Nigdy nie zapominam o słuchawkach. Pociąg hamuje statecznie wydając przerażający dźwięk. Pasażer numer jeden w garniturze i z torbą pod pachą, wychodzi omijając ostatni stopień. Pan z kontrabasem pokracznie wypełza z pociągu orientując się, że warto było by zasunąć zamek futerału. Wyskakuję jako ostatnia, żegnając odjeżdżający pociąg obojętnym spojrzeniem. Nie znam tego miasta. Nigdy tu nie byłam. Moja wizja o nim jest kompletnie zmyślona. Tworzę w głowię ideę miejsca niezbadanego, umożliwiającego katharsis, które na razie odczuwam jak biegunkę. Dworzec jawi mi się jako bezpłciowy. Oczami wyobraźni próbuję stworzyć tę przestrzeń, aby architektonicznie pasowało do kraju w jakim mieszkam. Opole kojarzy mi się z kolorem żółtym, taki jest więc budynek główny. Można podzielić go na trzy części; nawa główna ze sklepieniem sześciodzielnym oraz dwie mniejsze nisze z automatami, toaletą i dworcową restauracją, z której śmierdzi olejem. Przechodzę obok bezdomnego. Kałuża jego moczu powoli zwiększa objętość. Pieniądze mam na karcie - mówię w myślach, na wypadek, gdyby zapytał. Naprawdę są na karcie. W portfelu grzechoczą tylko miedziaki. Wychodzę na zewnątrz. Moją twarz owiewa chłodny wiatr, nadchodzący od północnego zachodu. Ktoś kiedyś nauczył mnie jak to sprawdzać. Czarny gorset wpija mi się po lewej stronie żeber. Na szczęście zbyt duży golf amortyzuje moje chude ciało. Nie myłam włosów i jest to oznaka niczego innego jak lenistwa – choć pojęcie to można nazwać toksycznym. XXI wiek upodobał sobie to określenie. Z koka związanego na czubku głowy wystaje mi kilka włosów, łaskoczących mnie po czole. Zmierzam przed siebie. Nie znam tego miejsca, wszystko wydaje się być szare. Postanawiam wygooglować to miasto. Moja twarz mizernieje. Dworzec nie wygląda tak jak sobie wymyśliłam - jest ładniejszy. To miasto jest piękne, zbyt piękne. Teraz chcę tam pojechać jeszcze bardziej. Czuję jak mój brzuch błaga mnie o jedzenie. Postanawiam wypić kawę. Zaglądam do najbliższej kafejki na rogu ulicy, której nazwy nie znam. W środku panuje przytulny półmrok. Okna są długie, ale bardzo wąskie, wpuszczają idealną porcję światła dziennego. Całość wnętrza kojarzy mi się z teksańskim barem z XVIII wieku. Mogę się mylić, gdyż nie mam o tym pojęcia. Siadam przy drugim stoliku od drzwi. Moja postać perfekcyjnie mieści się w szczelinie, którą tworzy szyba. Wyciągam szkicownik i książkę, którą akurat teraz czytam. To może być cokolwiek. - Dzień dobry, co podać? - kelnerka z ołówkiem i notesikiem stoi nade mną i pseudo-entuzjastycznym spojrzeniem wymaga ode mnie wybrania pozycji z menu, którego nawet nie zdążyłam przeglądnąć. - Cappuccino, poproszę – odpowiadam z uśmiechem. Dziewczyna odchodzi. Jest sama na zmianie, na razie nie może z nikim podzielić się niechęcią do pracy. Jest wcześnie, bardzo wcześnie jak na mnie, ale oczy mi się nie zamykają. Sięgam po ołówek, inny niż posiada kelnerka. To nowy szkicownik, jest jeszcze pusty. Omijam pierwsza stronę i przykładam rysik do drugiej. Jestem do dupy. Zamykam szkicownik. Otwieram książkę na stronie sto drugiej bądź trzysta siedemnastej, jeszcze nie wiem. Opowieść jest satysfakcjonująca. Spędzam nad nią kilkanaście - może kilkadziesiąt - minut. Nie zauważam, gdy kelnerka przynosi mi kawę do stolika. Chwila, to do mnie nie pasuje. Zauważam ją. - Dziękuję. - odpowiadam z szacunkiem. Kawiarnia zaczyna wypełniać się ludźmi. Dwa stoliki ode mnie, przy innym oknie siedzą dwie starsze Panie. Obydwie mają okulary, ale tylko jedna owinęła szyję bursztynowym szalem. Druga odkłada kijki za siebie. Jej szary, całkiem elegancki, dres pasuje do siwych i starannie ostrzyżonych włosów. Zamawiają kawy i kremówkę. Grupka młodych ludzi usadawia się na kanapach pod schodami. Są cisi, zaspani. Ciężko powiedzieć, czy pójdą dzisiaj do szkoły. Młoda kobieta próbuje poradzić sobie z szamoczącym się dzieckiem. To mogę być ja - pomyślałam. Wracam do lektury (...).
    1 punkt
  28. Kobietę w obiekcie, w pewnej miejscowości, na fresku podano; anioł... upadłości!!! W innym ciut regionie, więc od niego stronię. Czyżby... międzypłciowe są tam niegodności?
    1 punkt
  29. @duszka Takie myślowate catarsis. Pozdrawiam Duszkę
    1 punkt
  30. Raz Józio weganin z miasta Ćmielowa Nakrzyczał na żonę że soję chowa Gdy nie miał soi poczuł wraz smaka Na pachnącego pięknie kurczaka Więc musiał swą dietę zacząć od nowa.
    1 punkt
  31. Słowo jest wolne, jeśli wolni są je wypowiadający. Pozdrawiam.
    1 punkt
  32. @Kwiatuszek Szczęściara! Pozdrawiam
    1 punkt
  33. Najstraszniejszy jest neologizm porażający duszę.
    1 punkt
  34. Przekroczyliśmy próg nadziei I stanęliśmy już ponad wszystkim; A wiatr ogłosił tę nowinę, Iż na zawsze już zamilknie. A horyzont krwistym półkolem Od czerwoności naszej pychy Powziął na nas pogrom wszechrzeczy I padając, pustkę ukazał. I ptaki zamilkły, i psów skowyt W mrok się rozpłynął, nie błagając Już o litość gorącą dla nas: Zapatrzonym w siebie jak w Boga. Z naszych wspomnień - cienie i popiół. Z naszych marzeń - mara spełniona I senna; bo żadnej granicy Już pomiędzy nimi nie będzie. I tych granic w końcu już nie ma, Co złem - zło, dobrem - dobro czynią Na nasz obraz i podobieństwo: Literami dziejów zatarte. Patrzymy wtedy w jawny koniec; Początków pęk puszczając wolno... A myśl ostatnia tako rzecze: .............................................................
    1 punkt
  35. Tekst powtórkowy przestań już stukać w drzwi których nie ma tylko niewinne mącisz powietrze stoisz na progu wyjść możesz teraz jednak futryna trzeszczy i gniecie w oddali łąka kwiatów kobierce gdzie biały bocian pożera żabkę zielone ptaki w niebo zaklęte kamieniem śniącym o skale gładkiej na horyzoncie lasu jest smuga z lekka zakryta mgielnym całunem droga daleka stać iść czy czuwać pogadaj z wiatrem może pofruniesz
    1 punkt
  36. Płynie samotnie przez pustkę Szlakiem płonących w ciszy gwiazd Niemy jest świadomości krzyk W ogrodzie nicości, jak chwast Płonna nadzieja latarnią Pośród nieskończoności fal Niebo bez czasu i granic Okręt zbłąkany, dziwny bal Tańczą nienawiść z miłością I ludzkie marzenia, i sny I wizje skąpane w złocie Na trzy, to Walc Kwiatów, w nim Ty Pląs spłodził radosną sztukę Ta gestem skazała rząd praw Na niedoskonałość, skazę Za wzgardę dla piękna, pchlich spraw Kapryśna, karmisz motyle I chowasz spojrzenia za szkłem Nie ktoś i nie tylko tyle To przez deszcz, a może to sen
    1 punkt
  37. Problem w tym, że poeci za dużo mędrkują na temat życia i wpadają w pułapkę własnych medytacji: zadają pytania, na które nie ma odpowiedzi; doszukują się sensu, tam gdzie go nie ma. Lepiej się zająć stolarką lub czymś innym równie konkretnym, choć i tam trafia się sęk. 😄
    1 punkt
  38. Dziękuję pięknie. Oby nie było tak, że ostatni to światło zgasi, chociaż rozciągają nad Polską coraz gęstszą pomrokę. Pozdrawiam Bo to takie wampiry co wysysają w biały dzień.
    1 punkt
  39. pod jaśminem cała dobroć się ukryła oddycha cieniem w gorący dzień czasami nitki swoich wspomnień rozwija czasami opadnie w lekki sen pomarszczoną dłonią łapie w szklankę osy jak mantry słucha ich brzmienia potem szuka dni co wybieliły włosy chce chronić je od zapomnienia rumianym księżycem uśmiechnie się ciepło garścią radości błyśnie w oku przytuli do serca zapyta co słychać jaśminowy roztoczy spokój a kiedy już wieczór zajrzy do ogrodu ona przy ogniu się ogrzeje potem zgaśnie cicho jak iskra z ogniska odejdzie z ostatnim płomieniem pod jaśminem pusty fotel grzeje boki długim cieniem kładzie się nisko wiatr już nie wplątuje wspomnień w białe włosy milkną pszczoły gaśnie ognisko
    1 punkt
  40. Życie płynie strumieniami A gdy cię nie ma przy mnie To tak szybko zalewam się łzami I nie wiem czym skończy się To wielkie cierpienie Bo odeszłaś ty I zostało milczenie I chyba nie odszukam cię Zostanę całkiem sam W swoim dziwnym śnie Tak jak ta historia Smutna i okrutna Zakopana w marzeniach Daleko tak Dobry Boże jak mi ciebie brak!
    1 punkt
  41. Dla mnie to śmietnik, miejsce gdzie wyrzucam to co uwiera mi w głowie
    1 punkt
  42. Urodziła się późno, Nie byłem już najmłodszy. Sam poród trwał wieki, Ale odbył się drogami natury I bez znieczulenia. Akuszerki przychodziły i odchodziły, Mówiły, że nie lubią widoku krwi, Ale ja wiem że nie chciały się pobrudzić. … Dziś ma kilka lat I oczy po ojcu. Jest nieśmiała – czasem gdzieś znika, Wtedy boję się, że nie wróci… Dbam o nią najlepiej jak umiem, Choć zawsze mógłbym lepiej. … A ile lat ma twoja Świadomość?
    1 punkt
  43. ... skoro urazowa, to i przyczyn trzeba było trochę wymienić, co zrobiłeś w wierszu. Jest Gęsto. ... wejście fajne, a wers jw.... :) i tutaj się uśmiecham... ... jednak całość raczej minorowa. Pozdrawiam.
    1 punkt
  44. Błeeee 🤣🤣🤣 Lepiej już lepieje pisać codzień niż jak łysy krasnal stać przy płocie.
    1 punkt
  45. @Nata_Kruk Widoków w głowie mam mnóstwo ale kocham polszczyznę
    1 punkt
  46. 1 punkt
  47. @Nata_Kruk Dorzucę swojego, złego szeląga @Dared Może dwa szelągi
    1 punkt
  48. ... strasznie mi komp. "chodzi" przy tych przeglądach... :( I kolejny region...
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...