Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 27.09.2022 w Odpowiedzi

  1. Dusze zagubione w świecie bezlitosnym. Tak chciały być razem lecz coś je przerosło. Przez wiatr rozrzucone na dwóch końcach świata, odnalazły siebie po kilku latach. Czas nic nie zmienił uczucia te same. Jedynie myśli bardziej poplątane.
    5 punktów
  2. jakimże trzeba być idiotą cel osiągnąwszy pytać-co to dokąd mój statek kurna zmierza czemu przy sterach brak żołnierza wokół mnie sami dyletanci co chcą napełnić sobie kabzy chcieliby pewnie swoje życie przeżyć w dostatku-w dobrobycie a tutaj figa- figa z makiem jak się nie spocisz to masz srakę trzeba się zmęczyć nadwyrężyć by mieć na starość ciut pieniędzy chyba że jest się dziedzicem rodu i księciem z bajki już za młodu to wtedy całkiem inna rzecz nie musisz chcieć by wszystko mieć uzbroić musisz się w cierpliwość lat to nie będzie trwało tysiąc tak z siedemdziesiąt z lekkim hakiem a potem tron twój i okrakiem siedzisz na tronie-obok żona może nie śliczna bo pomarszczona za to wybranką twoją jest i wspiera cię gdy tego chcesz ja Karolowi dobrze życzę jednak na tronie słabo widzę powinien zrzec się korony czym prędzej i oddać Williamowi w ręce cóż-mogę mylić się w tym względzie wszak nieomylny ja nie jestem fota z netu.
    5 punktów
  3. ból mnie rozbiera ze słów zeskrobuje warstwy przyklejonych powtórzeń - tu i tam widzę już nagą rumianą skórę prawdy
    4 punkty
  4. uderzam głową o stół metalowy a nie drewniany chcę by bardziej bolało odbijam się od ściany do ściany zataczam kręgi w powietrzu budzę się z krzykiem w źrenicach niechciana metamorfoza pełna cierpienia matryca twarzowo ludzka zaraza nieludzka zaś obietnica wytykana palcami wernerowska cierpiętnica
    4 punkty
  5. Ekologia oświetlone słońcem pobocza leśnych dróg pełne są butelek szkła plastiku i innych śmieci przeraziło mnie to wiedziałem wcześniej ale nie myślalem że to prawie kataklizm któż nam może tak robić to pewnie kosmici z zazdrości oglądają z góry nasz piękny zadbany wspaniały świat u nich taki bałagan zazdroszczą nam schludności i czystości i faktycznie gdyby się przyjrzeli otoczeniu naszych domów nawet trawa rośnie jakby była w wojsku równiutko musimy pomyśleć o założeniu ogromnych siatek na niebo śmieciom z kosmosu mówimy zdecydowane nie 9 22 andrew Podnieśmy nawet 1 butelkę z ziemi wrzućmy do pojemnika, to dużo. Zacząłem za każdym rowerowym powrotem do domu, pozbierać dużą reklamówkę butelek z drogi.
    4 punkty
  6. daję ci słowo a ty mi dwa ja tobie trzy ty mnie - cztery... i gwar daję ci słowo a ty je zabierasz i cisza gwar radosny gwar przykry cisza kojąca cisza straszna kryje się pod słowem
    3 punkty
  7. Raz pewien Iwo z Inowrocławia Zaczął sam ze sobą rozmawiać; Mówił do siebie, gadał wytrwale, Wylewał sam przed lustrem swe żale; Dzisiaj dla wariatów przemawia.
    3 punkty
  8. Chcemy czy nie los nas okrada lub coś nam daje A my no cóż wyboru nie mamy musimy to zrozumieć Że taką lub inną chwilą zostaliśmy obdarowani Chcemy czy nie żyć musimy a los naszym panem
    3 punkty
  9. Zapatrzony w siebie nigdy nie poczuł lodu w sercu, gdy na świat z pogardą spoglądał własne wady nosząc w garbie jak wielbłąda deptał świętości nigdy nie czując głodu Nikogo też nie zaprosił do swojej pustelni wszystkich obwiniając za dar samotności kompleksy leczył brakiem własnej miłości budował mur niechęci bez zaprawy i kielni Co raz wyciskał świadomie innym z oczu łzy nie szczędząc kłamstw i fałszywych słów przywódcą się mianował wściekłych psów a podobno był też człowiekiem tak jak ty Do znudzenia wciąż powtarzał: Homo sum a dzisiaj umilkły na cześć burzliwe oklaski pozostały jedynie kukły i zakurzone maski na zawsze ucichł monotonny nieustanny szum
    3 punkty
  10. Padał jesienny deszcz ujrzałam wrześniowego wieczoru, byłeś tak blisko mnie aż przechodził mnie po ciele dreszcz, Przy kominku przytuleni słysząc dźwięk wiatru, rozmawialiśmy przez cala noc, rano po przebudzeniu widziałam tylko leżący koc, Już wiedziałam, że wyszedłeś stąd nad ranem, I zostawiłeś mnie tu samą z pocałunkiem.
    3 punkty
  11. z czasem tak naprawdę zajmuje mnie niewiele spraw np.haft spolegliwa materia aktywna igła i nić która podąża by pochwycić i zespolić akt wyobraźni i piękna * źródłosłów słowa 'haft' z łac. - chwyta z niem. - spojenie
    2 punkty
  12. Dopiero teraz spostrzegłem, że tekst omyłkowo wrzuciłem, do działu→wierszy -------------------------------------------------- Siedzę przy stole w kuchni. Zajadam bułkę popijając herbatą. Cisza wokół. Przyćmione światło lampy sprawia wrażenie, że spowolniło swój bieg. Słychać jedynie jednostajne tykanie przemijających chwil, które już nigdy nie powrócą. Za oknem ciemność. Widzę z lekka zamglone odbicie tego wszystkiego, co znajduje się wokół. Nie jest mi łatwo tak siedzieć samotnie w tych przysłowiowych czterech ścianach. Jedynym urozmaiceniem jest latająca ćma wokół lampy. Słyszę miękkie odbijanie od klosza. Obserwuje ją od dłuższego czasu. Gdzie ona może dolecieć, skoro fruwa w kółko. No chyba, że zwiększy szybkość i wyleci z orbity, będąc za chwilę mokrą plamą na ścianie. Bułka się pomału kończy. Herbaty jest tyle co nic... a zresztą zdążyła już ostygnąć jak trup. Chociaż jest ciepło i przytulnie, wiem, że coś mi tutaj nie gra. Ta układanka powinna wyglądać trochę inaczej. Wszystko jest niby na swoim miejscu, poza moją osobą. Trochę się czuję jak marionetka. Jakby myśli wisiały na sznurkach i ktoś nimi sterował, ale tak cwanie, że jestem przekonany, że to ja trzymam całą wiązkę w garści. Postanawiam dokładniej spojrzeć na otoczenie. Rzucić okiem w każdy kąt. Byle nie za mocno, bo zobaczę wypaczony obraz. Wmówiłem sobie, że siedzę w kuchni. Tylko czy to jest prawdą. Niby tak. Stół, krzesła, szafa, kuchenka gazowa, a nawet ręczny młynek. Zatęskniłem za zapachem świeżo sparzonej kawy nalanej do porcelanowego kubka. Takiego z jednym uszkiem na boku. Dwa dają wybór. Zanim bym podjął decyzję za które złapać, to kawa by zdążyła wystygnąć. Pragnę wstać, żeby spełnić marzenie. Zalać wrzątkiem naćpaną kawę. Gdy widzę jak gorący wodospad buszuje na dnie naczynia, to jakbym własne myśli oglądał, roztrzaskiwane o skały jakąś nieznaną siłą. Nie mogę wstać. Coś trzyma tyłek na tym krzesełku, jakbym był przyklejony kleistym czasem. Zegar wybija pełną godzinę. Nie wiem którą, bo nie ma wskazówek. A bym przysiągł, że przed chwilą były. Może czas chce mieć trochę czasu dla siebie. Albo to tylko złudne przewidzenie. Przez ułamek sekundy, widzę swoje oczy na stole. Wiem, że to niemożliwe, ale po chwili dostrzegam samego siebie z pustymi oczodołami w głowie. Pomyślałem i ujrzałem. Nagle wszystko powraca do ustalonego trybu. Oprócz klepsydry wirującej pod lampą, z której wylatuje piasek. Słyszę ciche bębnienie malutkich ziarenek. Stukają czasem o meble i podłogę. A każde ziarenko to mniej życia dla mnie. Chyba. Sam już nie wiem. Bułka we mnie, szklanka pusta, a ja siedzę nie wiadomo po co i na co. Nagle krzesło po przeciwległej stronie, jest kawałek od stołu. Widocznie ktoś tam jest i teraz wstał. Dźwięk towarzyszący odsunięciu krzesała w tej całej ciszy, jest trochę przygnębiający. Aż mnie ciarki przeszły po plecach. Doszły do samej szyi i zaczynają powrotną wędrówkę. Jest ich coraz więcej. Chłodnych i wilgotnych. Jakby zwłoki grzbiet masowały. Nigdy nie kombinowałem, jak wygląda pojedynczy: ciarek. Chyba tak samo jak wszystkie, tylko trzeba patrzeć na jednego. Nie dostrzegam kogokolwiek, ale słyszę kroki. Ten człowiek lub coś, chodzi po kuchni. Nie widzę ciała, ale dostrzegam cień. Załamuje na meblach przezroczysto cienki całun. Przed chwilą przemknął po dłoniach, niczym ciemne skrzydła wielkiej ćmy. Prawie poczułem aksamitne muśnięcie i lekkie ugięcie naskórka. Nadal nie mogę wstać od stołu. Widzę, że drzwi od szafki trwają w otwieraniu. Szybuje z nich puszka z kawą. Z łyżeczki wsypywana jest do młynka. Krzesło powraca na swoje miejsce. Rączka od młynka zaczyna wirować, niczym pusta karuzela, z której wszyscy poszybowali do innego wymiaru. Słyszę zgrzytające dźwięki mielonych ziarenek. Mam wrażenie, że mały piesek chrupie kostki swojej zdobyczy, albo że ktoś chodzi po delikatnych szkielecikach małych dzieci. Spoglądam na dwie szklanki. Czajnik z wodą jakiś czas temu, z mojej perspektywy, samoczynnie nastawiony. Teraz szybuje z wnętrza wrzątek, prosto na brązowy miał. Zakłóca miękką powierzchnie kropelkami gorąca. Jedna szklanka wędruje do mnie, a druga naprzeciwko mnie: do góry. Obaj zaczynamy pić. Czuję ten piękny zapach. Tak intensywnie, że moja świadomość egzystuje w aromacie siódmego nieba. Spoglądam za okno. Czegoś brakuje w tym odbiciu. * – Kochanie, widzisz chatkę? – No widzę. – A zatem eksperyment wypalił. – Widzisz światło w kuchni. – Tak. Podejdźmy do okna. – Widzisz ich? – No widzę. – Ale oni siebie nawzajem... chyba nie widzą. A nas? – Bo oni są… – … wytworem naszej wyobraźni – Czyli mamy podzielność uwagi. Wyobrażamy sobie co tam robią. – Programowali nas najlepsi. – A tych najlepszych? – Nie mamy tego w pamięci. Możemy jedynie tworzyć rzeczywistość. – Są pewne ograniczenia. – Tak. – Czyli tak naprawdę stoimy na pustym polu? – Tak sobie nas wyobraża. – Kto? * – Mamo! Fajowy ten holografik co mi kupiłaś. Maluje ludziki, a one ożywają. A nawet myślą po swojemu, jak im pozwolę. Widzisz, nawet kuchnię namalowałam i tych co ich podpatrują, ale oni są niewidoczni, bo ich maluję przezroczystą farbką. – Nie ładnie kogoś podpatrywać. – Wiem… ale tak jakoś wyszło. – Tylko przed spaniem wymaż to wszystko, żeby po całym mieszkaniu nie łazili. – Dobrze mamo. * – Tatusiu. Dzięki, że mi to kupiłeś. Maluję właśnie dziewczynkę, co rozmawia z matką, jednocześnie malując na holografiku, różne żywe obrazki, nawet chatkę, tamtych dwoje w kuchni i tych drugich dwoje, którzy są przekonani, że stoją na pustej łące zaprogramowani oraz tych... – Tylko nie zapomnij wymazać przed spaniem. Wiesz co było ostatnio? – Wiem. * – Idę spać. Jutro powtórnie namaluję. * – Widzę, że rysujesz dziewczynkę, co wymazuje swoje obrazki. – Za chwilę też wymażę. – Tato! Co się dzieje!? Znikasz!
    2 punkty
  13. Powiedz mi. Powiedz… Dlaczego wciąż milczysz? Widzisz, stąpam cicho po ścieżkach pełnych pożółkłych już liści… Stąpam cicho cienistym krokiem po śladach zacieranych przez czas. W promieniach jaskrawiejącego słońca. W zapachu ciepłej jesieni. W intensywnej woni zwiędniętych kwiatów. Refleksy w gałęziach. Gdzieś spoza ogrodu, między szpalerami drzew. Czyhające szczegóły, kształty. Zatrzymane nieoczekiwanie. Czekają rozchwiane, drgające, jakby zatopione w krysztale wody… Spójrz! Jesień mnie otula mgielnym tłem majaczącym w oddali, mimo gwaru, śmiechu rozbieganych w parku dzieci… I te światła coraz niżej wirujące. Wchodzące powoli w niebyt. W noc… Drżę… (Włodzimierz Zastawniak, 2022-09-27)
    2 punkty
  14. Witam w moim domu! Rozgość się Wędrowcze! Długą drogę przebyłeś? Długo u nas odpoczniesz? Czegóż się napijesz, nasz wytworny Panie? Zdejmij Swój kapelusz Zerwij Swe ubranie Zasiądźmy do wspólnej wieczerzy! Obdarz nas opowieścią! Kto na tronie zasiada? Komu sukces wieszczą?! Tak wśród głośnej gawędy Śmierć się rozejrzała Skinęła uprzejmie i Gospodarza zabrała…
    2 punkty
  15. Ha ha ha, dobre; ja jak spotkałem swoją szkolną miłość, to aż pomyślałem: gdzie ja miałem wtedy oczy? :) Pozdrawiam!
    2 punkty
  16. Nefretete https://filing.pl/oto-jak-wygladalyby-dzisiaj-nefertiti-i-inne-postacie-historyczne/ https://pl.wikipedia.org/wiki/Nefertiti https://www.polskieradio.pl/39/156/Artykul/738877,W-Egipcie-krolowa-byla-jedna-Nefretete
    2 punkty
  17. Gra skończona, nieszczęśliwa, czas upływa, mnie zabija. Ledwo dysze, niefortunna, krew ubywa, noc pochmurna. Łapie oddech, nie oddycha, zegar tyka, mnie ogłusza. Ciężko chodzę, przygnębiona, serce krwawi, zagubiona. Daje rade, zasmucona, czy zostanę, ..ocalona?
    2 punkty
  18. Zaprzęgnięte sznury głosek, kawalkada - przejechała jakie wnioski? Pyta banał, filologii nie przeskoczę. Razy były... pochwalili, ochy, achy - anty-pisarz. Moja dusza na pal wbita, czwarty listek koniczyny. Wnuczka dała pióro gęsie, w nicku mocno blaskiem świeci. Jak ksiądz powie na spowiedzi, koniec dziadku - aż mnie trzęsie! Gdy ostatni wiersz napiszę i przeczytam hen na błoniach, testamentem wam się skłonię, w błogostanie wejdę w niszę. Pójdę sobie w stronę słońca, miejsce piękne do pisania. Nie usłyszę już kazania, Boskich wersów rzeki rwącej. Żyć nie mogę bez literek, rymem strofy oplatają. Artyzm w ciszy czerpiesz czarą, czy goryczy? Czas się śmieje! Wy, mym piórem - atramentem, drogowskazem na rozstajach. Złudna wena - samograja, przeczytały... zachłyśnięte! "Dopóki nie poczujesz się nieszczęśliwym, nie narodzi się w tobie "POEZJA"!" - Tadeusz Różewicz.
    1 punkt
  19. Otwieram oczy, widzę jak siada na krawędzi łóżka, ściąga piżamę. W lustrze na drzwiach szafy odbija się to, czego nie widziałbym leżąc za nią. Pochylona, szuka na podłodze biustonosza, który musiała upuścić tam wieczorem. Podniosła, rozprostowała go sobie na kolanach. Zapięła z przodu, przekręciła zręcznie dookoła, aż wskoczył na miejsce. Uniosła się, żeby założyć resztę. — Masz cudowną pupcię — wyszeptałem. — Naprawdę? — odszepnęła, celowo opieszałym ruchem wkładając majtki. — Jeszcze takiej nie widziałem. — Pewnie nie widziałeś wiele. — Owszem. Dopóki nie poznałem ciebie. Jeszcze raz rzucę okiem, żebym mógł o niej myśleć, tęsknić będąc daleko stąd, czekać kiedy znowu ją zobaczę. Życie jest piękne.
    1 punkt
  20. jestem głodna zakochana jestem głodna proszę Pana brak mi Ciebie i dotyku jestem głodna na odwyku chodzę śpiewam słów warkocze w wersy splatam w myślach proszę podaj rękę daj mi ciało bo wspomnienie to za mało na tej diecie niespokojna jestem głodna a nie wolna
    1 punkt
  21. graphics CC0 popijam kawę zachwycając się wierszem gdyby czas zakląć w liczmanie elegancji pożywny imbryk z kaolinu jednoczy smak – z manierą estetyczną z miśnieńskiej porcelany unosi brew ma figura retoryczna jak z mistrza Kändlera kobaltowe cebule będące przywołaniem chińskich piwonii czy granatu miarą ust śpiewnych paruję z kształtów w plastycznym słowotoku rezydując na niebieskim wzorku filiżanki osiemnastowiecznych modelach tanecznej fizjonomii tańczę w kawie antykwariusz porcelany wszystko jest szkliwem kuranty trepanują przestworza dopieszczają uczynną melodię tego wiersza symulują słowiki złocenia rymu obradują w gablotach sygnaturki baroku oplatając metaforą chcę poczuć bicie serca połyskliwego jak dzwon pod próbką atramentu docenić porcelanę i mieć tę śliczną świadomość że serwis całkiem dyskretny że nikt nic nie wie – o smaku konesera —
    1 punkt
  22. Miałeś w oczach Takie Błyskające płomienie Zadrżała posada Zadrżały serca Teraz Drży Jedynie głos Kiedy Skrzypiąc Powoli Otwierają się Przed Nami Wrota Do krainy Niekończącego się łkania Przełykam szloch Bo Teraz Nie widzę już Nic W Twoim Pustym spojrzeniu Zadrżało serce Zadrżała posada Zadrżał głos I to ja Przekroczyłam te wrota Nie wiem czy nie gniot, może nie gniot ale patetyczny jest, no cóż, jestem widać nieco egzaltowana
    1 punkt
  23. W szkole miałeś na nią chęci, a gdy ciągle ciebie kręci, warto wspólnie powspominać gdzieś w hotelu z lampką wina.
    1 punkt
  24. Piękna blondynka z pieskiem bieluśkim, badam cud wzrokiem od stóp do główki. Uśmiech na twarzy - w myśli rozbieram - Wenera! Chciałem się znaleźć choć w roli psiaka, mówią mi - Grzegorz, o imię błagam! Mój dog zaś - Filut - ja bezimienna - gehenna! Patrzę - pożeram, lecz nic nie widać, ciało jak Wenus - Boska Aida. Fryz i makijaż, a on się ślini - te mini! Zamszowa skórka bielą pokryta, cycuszków tandem, czar w kształtach czytam. Pulsują drganiem - smaczne arbuzy - już duży! Podaje rękę, psisko - hau, hau, hau! pilnuje cerber - guzik będziesz miał. Odchodzi w ciszy, kiecka z ażurem - zbzikuję! "Że jest brunetką, a nie blondynką, po ślubie odkrył to!... pod pierzynką." - Leszek Wierzchowski.
    1 punkt
  25. Niegrzeczny bogaty Pawełek ze wsi Całowanie Łajdaczył się sprośnie w burdelu a tam nagrywanie Żona to zobaczyła I okup zapłaciła Smutnym rozwodem skończyło się to dokazywanie
    1 punkt
  26. Co pierwsze jajo czy kura? nie wiem ostatni na pewno jest dewolaj
    1 punkt
  27. No właśnie :) Lepiej zjeść dewolaja :)
    1 punkt
  28. @iwonaroma Czasem można tyle nagadać że brak słów
    1 punkt
  29. @Julia Piasecka Hmmm, kobiecy punkt widzenia ;-)))) @iwonaroma Jak nie ma wyboru to po co pytać?
    1 punkt
  30. Jak nie ma wyboru to pojawia się odpowiedź:)
    1 punkt
  31. Wystarczy, że będziesz dalej tworzył ;) dziękuję za viceversowego kwiatka!
    1 punkt
  32. Trzy strzały Lewy prosty na szczękę Prawy sierpowy za ucho Proste kopnięcie w krocze Kobieta Matka Chrześcijanka Viva Italia!
    1 punkt
  33. @Tomasz Kucina Witam grafika portalowego, a to co piszesz, nic mi do tego. Pozdrawiam Tomku, kopę lat, muszę się przyzwyczaić.
    1 punkt
  34. Gdy wchodzę w Twe progi, Wracają stare lata srogi, Mój umysł mnie prosi, Gdy dzieciństwa woń się unosi, Jak ciepło rozmowy mnie otula, Ja czuję jako mnie miłość przytula, Lecz gdy wychodzę nachodzi tęsknota, I nigdy nie zgaśnie powrotu ochota.
    1 punkt
  35. Ostatni dzień lata piękne kwiaty które swym wzrokiem szukają ciebie abyś je swoim spojrzeniem przyjęła drzewa które czekają na twoje oparcie się o nie by przekazać ci siły natury ziemia dotykająca twoje stopy w tym poranku zasnutym letnią mgłą ostatnie motyle z radością spoglądają na krople rosy mieniące się w słońcu na twej białej bluzce i ty swoją delikatną dłonią odgarniająca kosmyk wymykających się włosów sięgająca po kiść winogron jeszcze dziś lato jutro otuli cię jesień andrew 09.2021/2021
    1 punkt
  36. @Brevkbevt Widzisz, żeby krytykowac to trzeba się na tym znać a ja się nie znam. Mnie się może podobać albo nie. Mój umysł nie potrafił zbudować niczego z tego, co napisałeś, ale to może równie dobrze oznaczać, że umysł ten jest zbyt mało plastyczny. Jak widzisz, trzeba się znać trochę, żeby nie palnąć samobója. Pozdrawiam.
    1 punkt
  37. Super :) Tak, William lepiej by się chyba nadał, choć dzieci ma jeszcze małe a jego doświadczenie życiowe niezbyt duże? Choć z drugiej strony jak nabrać doświadczenia w byciu królem królem nie będąc? :);) Król Maciuś I był dzieckiem a radził sobie wyśmienicie :)
    1 punkt
  38. @Madeleine_B Zimny wrzesień - noc gorąca, szampan i świeca pełgająca. Pozdrawiam Madeleine.
    1 punkt
  39. Zgadzam się z puentą. Wiek plus za dużo za uszami, podobnie jak miał Juan Carlos w Hiszpanii. M
    1 punkt
  40. Zawsze stoję naprzeciw siebie. W ogrodzie demonów na łańcuchach Żarliwe szepty szarpią w gniewie, Gdy serce w rozterce ich nie słucha. W tej chłodnej szkole nie ma ścian, Granice krat wytycza horyzont. Karty podręcznika z otrzymanych ran, Tuszem dla pióra czerwone wino. Barwne okładki dawno zerwał wiatr, Tornadem chwil szarpiący sny. Choć dobrym tonem brzmi J.P. Sartre, Bez słońca płomień nie będzie się tlił. Z martwą miłością w rozbitym ramieniu Latarnik stracił nadzieję morza, Aż słoną bryzą rozpalił płomienie, Świecące, jak kiedyś, lepiej i gorzej. Gdyby tą planetę zwiedził Mały Książę Byłoby nas troje. Cudownych muszel zebrać by zdążył, Nim pochłonięte zniknęłyby odwojem. Dno naszej tratwy zdobią wodorosty, Szczyty latarni chmurzą wąsy sadzy. W płaszczu wełnianym owczej miłości, Czekając Księcia, śpimy snami nadzy, Kochając życie sobą najprościej.
    1 punkt
  41. namalowałaś niebo powstały gwiazdy w drzwiach chwili kot czmychnął po mlecznej drodze
    1 punkt
  42. znów rozwija zaciśnięte w pięści skrzydła płochy dotyk i uleci była głazem teraz - motyl
    1 punkt
  43. Drapieżna ja lwica, Zwinna jak żmija Delikatna jak kwiat Waleczna i ambitna Mroczna i tajemnicza Swym uśmiechem kusi Warta milion gwiazd A piękniejsza od diamentów Oto każda z nas, Ta dedykacją dla każdych pań Młodsza czy starsza, każda piękną jest Więc proszę cię nie zmieniaj się Twój uśmiech najpiękniejszy Twe oczęta najcudowniejsze Zadziorna i spokojna Każda orginalna I ani mi się wasz myśleć inaczej Nie wstydż się, Bądź sobą bo to jest ważne.
    1 punkt
  44. krótkie tercyny z tytułem na końcu na noc na świt na wiosnę na święta na koniec na początek na powrót na odejście na zbawienie na swoją kolej na deszcz na słońce na pokój na wojnę na dobry moment na poprawę na pytanie na odpowiedź na sen na śmierć na coś jeszcze na siebie na miłość na szczęście czekamy
    1 punkt
  45. Stary dom na wzgórzu z pochyłym kominem, popłakuje w ciszy, chorej matki łzami. Czas łyżką komuszą... białą papką karmi, modli się do Boga - strugi życia wymień! Obora już pusta, co w środku zabrali, dwie krowy, trzy owce - kurki i króliki. Kułak za pół ceny... bo ustrój półdziki, dlaczego, zapytasz?... Przy granicy - Stalin?! Wpadli w czarny indeks, pod lupą do końca, synu ucz się... błagam w przyszłości jak znalazł. Matka nakazała i po trosze wiara, a przy pożegnaniu, jakże Ona drżąca. Po drodze matuchna - odeszła... czekając, pogrzeb tam za mostem, na wzgórzu przy ojcu, Pożegnanie czułe, wiejskie, tak po swojsku, odszedł już ostatni - co kochał mnie Anioł!
    1 punkt
  46. Kanikuła dyszy pełnią zieloności, uff - żółta przyczłapie na bory, leszczyny. Kolory w uśpieniu po drodze zgubimy, zaraz jesień dymem przestrzenie okopci. Wysuszy poletka, wyzwoli krajobraz, poleci pędzelkiem po markowym płótnie. Drżą pstrągi w strumieniu - liście suche zdmuchnie, damulko prześliczna, zimnem nie bądź szczodra. Wilka wepchnie w norę, a misia do gawry, ptaszyny ulecą i porzucą gniazda. Powiedz... będziesz kwartał po sumieniu bazgrać, na końcu zatracisz, obraz całkiem barwny. Lato pofrunęło, myślę że poboczem, wreszcie mogę usiąść na królewskim tronie. Zedrze turkus z liści... policzy łakomie, odcieni w przedświtach, wierzcie nie poskąpię. A finał jak zawsze na cztery fajerki, oziębi wam dusze i w ciszy odpłynie. Przyprowadzi Dike... białawą dziewczynę, zostanie modry kwiat - w butonierkę wpięty. "Tkał pajączek nitkę srebrną, było babie lato, jesień piękna jak królewna, malowała kwiaty." - Jadwiga Ruth - Charlewska.
    1 punkt
  47. @Cor-et-anima Onna-bugeisha! Pierwszy, kobiecy klan, który zapoczątkował emancypację kobiet! https://pl.wikipedia.org/wiki/Onna-bugeisha https://dariakryczynska.com/index.php/2020/10/13/tomoe-gozen/
    1 punkt
  48. "Głód nie testuje jakości chleba." - Antoni Regulski. W krzywym zwierciadle strach się odbija, żałość na twarzy, jak blizna życia. Powiedz, czy możesz - gdzieś ziarno wysiał? Wiesz, w moich górach... opodal krzyża! Źdźbła jakże rącze, dziewczęce, chyże, w niebo ruszyły z promieniem słońca. A korzeń płochy, wodę w mig wsącza, ktoś z boku krzyczy - leć coraz wyżej! Kalendarz ziewa, lecz nie narzeka, klepsydry wtórem - liczą godziny. Kłosy coś mówią... od wiatru drżymy, kochasz te pola, przepastna wstęga. Kiedy kombajny przejadą rzędem, wtedy oddacie nam swoje smaki. W spokoju ducha do spichrza nasyp, a w przyszłym roku, od nowa wzejdę. Rytmem natury w cyklu zegara, siejmy, zbierajmy - ziemia niech rodzi. Abyś nie przeszedł już nigdy grozy, żeby o kromkę trzeba się kajać! "Ogień chce płonąć, woda chce pływać, powietrze się unosić, ziemia chce rodzić, chaos chce pożerać." - Cassandra Clark.
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...