Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 12.08.2022 w Odpowiedzi

  1. O skwapliwa pani poemów wszelkich wnijdź i na mnie kwieciem wielkim. Rozkoszom upust zawartych przenik, kochańcom odbiera w niebyt miłowanie. Mawiają przeto wieki nieugięte, żeś jedynym światłem człowieczej udręki, tedy w uniżeniu ku tobie lico zwrócę. Wprost, pod tę kaplicę. I nim powiek jedwabnych, mrugnięcie przywoła, nie będę głuchym dźwiękiem bezkresów przestworza. Jeno złotem sztab wykłuwających strażnicę na obronę, życie. autor wiersza: a-typowa-b
    5 punktów
  2. rtęci gdy trzeba jak upał nie ma daj Boże w Bałtyku jej ponoć morze
    4 punkty
  3. kieszenie pełne marzeń w plecaku nadzieja w głowie fajne myśli obok cierpliwy cień tyle mi wystarczy by w nieznane iść nie martwić się byle czym cieszyć horyzontem bez okien i drzwi poczuć sens wiatru pieścić stopy trawą rosą ręce myć tyle mi wystarczy by wolnym być nie szukać trudnych prawd
    4 punkty
  4. Czarownica* Czy lustro ponad łóżkiem coś nam dziś opowie? Przeglądasz się, uśmiechasz, pieścisz rude włosy; Ach, przestań, to spojrzenie wciąż przyciąga, grozi, Zadaje mi tortury. Przestań już, jak możesz? Nie umiem się poruszyć, nie potrafię… Proszę; Próbujesz mnie opętać? Czemu mi to robisz? Już czuję, ach, już czuję ten niezwykły dotyk… Powstrzymaj to kochanie, więcej już nie zniosę. Myślałeś, że zapomnę, nędzny czarowniku, O magii wyśpiewanej mową mego ciała? O klątwie, co przenika i pozbawia wstydu, By dzikim pożądaniem zmysły wciąż zniewalać? A teraz zamknij oczy, śród uniesień szybuj, I niechaj twe zaklęcia nie przestają działać. --- * - wiersz jest kontynuacją wydarzeń z utworu Czarownik: https://poezja.org/utwor/209350-czarownik/
    4 punkty
  5. Zdjąłem właśnie Garnitur Szyty na miarę Złoty zegarek Którym wzgardził bezdomny Wyrzuciłem do rzeki Przynajmniej dalej Płynie mój czas Z nurtem Nie ubiorę się W zazdrosne spojrzenia Prawidła Pójdę nagi Drogowskazem będzie serce Czasem echo Smakuje świeżo Jak było opowiem Potem
    3 punkty
  6. Obśmiała krytyczka aktora z Werony: "W dramatach Szekspira gra same ogony." By zadowolić matronę zagrał trzy akty ogonem, choć w trzecim to był już co nieco zmęczony.
    3 punkty
  7. z monetą dwie chwiejne nogi pod nim a w oczach niebo
    2 punkty
  8. Kolejny dylemat jak byłoby mało a przecież to wczoraj, zakończyć się dało i wszystko szczęśliwie w pozytyw obrócić pogodzić dwie strony, co chciały się kłócić bez końca jak kiedyś filmowi sąsiedzi zakończyć te spory na przekór gawiedzi gapiącej się w ciszy by nic nie uronić gdy strony zwaśnione musiały się bronić aż sprawę rozwiązał przybyły mediator przynosząc ze sobą ogromny sekator bo spór był błahostką żywopłot zaś celem by móc przejść do siebie zielonym tunelem gdyż, kiedy panowie wypili nad miarę nie chcieli wejść furtką, bo to kroków parę nadłożyć by trzeba i iść po chodniku a oni woleli po miękkim trawniku tłumacząc, że kiedy ktoś z nich w trawie legnie to wstanie niebawem do domu pobiegnie by wziąć nową flaszkę i móc z nią powrócić tym razem już bacząc by się nie przewrócić.
    2 punkty
  9. A powiedziałem jej kiedyś, że akceptuję ją w całości, słowem taką jaką jest. Było w tym coś z krzywoprzysięstwa, nie przeczę. No ale to było wtedy, gdy miałem jeszcze cel. Słowem dawno i nieprawda. Dzisiaj inaczej i ostrożniej i gorzej tutaj stąpam. Warszawa – Stegny, 12.08.2022r.
    2 punkty
  10. "Głód nie testuje jakości chleba." - Antoni Regulski. W krzywym zwierciadle strach się odbija, żałość na twarzy, jak blizna życia. Powiedz, czy możesz - gdzieś ziarno wysiał? Wiesz, w moich górach... opodal krzyża! Źdźbła jakże rącze, dziewczęce, chyże, w niebo ruszyły z promieniem słońca. A korzeń płochy, wodę w mig wsącza, ktoś z boku krzyczy - leć coraz wyżej! Kalendarz ziewa, lecz nie narzeka, klepsydry wtórem - liczą godziny. Kłosy coś mówią... od wiatru drżymy, kochasz te pola, przepastna wstęga. Kiedy kombajny przejadą rzędem, wtedy oddacie nam swoje smaki. W spokoju ducha do spichrza nasyp, a w przyszłym roku, od nowa wzejdę. Rytmem natury w cyklu zegara, siejmy, zbierajmy - ziemia niech rodzi. Abyś nie przeszedł już nigdy grozy, żeby o kromkę trzeba się kajać! "Ogień chce płonąć, woda chce pływać, powietrze się unosić, ziemia chce rodzić, chaos chce pożerać." - Cassandra Clark.
    2 punkty
  11. niech wzbierze wypłynie i popłynie w dal aż spadnie i wsiąknie gdzieś - łza jak życie
    2 punkty
  12. Jesteś piękna Jak róży kwiat Dla Ciebie Zdobywam ten świat I rodzę się na nowo Kocham każde Twoje słowo Wypowiedziane z migdałowych ust I kiedy jesteś naga To całuję Twój biust I chcę znaleźć się Między Twoim udami Posmakować słodkiej róży Chce być tylko z Tobą W tej miłosnej podróży I rozkoszować się Każdym ciała drżeniem Naglę patrzę I wszystko kończy się Cichym westchnieniem Czy to początek? Czy początek końca Twoje nagie ciało W letnich promieniach słońca
    2 punkty
  13. Nauczono Cię wierzyć w ludzi, więc im ufałaś. Nauczono Cię być dobrą, więc pomagałaś każdemu. Mawiano ludzie Ci pomogą, bo są dobrzy. Uczono Cię być posłuszną mężowi, bo zastąpi Ci ojca. Więc byłaś posłuszna nawet w tedy gdy rękę na Ciebie podnosił i obwiniał za złą pogodę. Nikt Ci nie mówił że rękę tyran podnosi a Ty jego własnością nie jesteś. Popatrz więc w oczy temu który Cię życia uczył, lecz nie wszystko powiedział.
    2 punkty
  14. Pewien facet, który mieszka pod Skałą przekonany, że piękne ma ciało goły tylko chodził bzykał i uwodził tak zaszalał, że zerżnął stajnię całą
    1 punkt
  15. 1 punkt
  16. / dziesięciozgłoskowiec, w różnych miksach - 5+5 , 3+7 , 4+ 6 - to mój ostatni wiersz, wybaczcie! Wracam, tam gdzie moje miejsce / Syndykat siatki jaki stworzyła kolejny takson - nićmi gęstnieje wspólnym zapachem rozgałęziła medykamentem już odpornieje Nawet, gdy skapują komuś krople windami, strony dotrą właściwie! Przezrocze! Informacją za tafle w centrali pokażę obraz ckliwie Palce drganiem cieńkie struny wyślą wiadomością ku najbliższym ciepłom stamtąd dotrze i do ciebie z falą! Powodziami! Przeżegnaj się czasom atrybutów - z miliardami oczu okolone w wiek samego płaczu!
    1 punkt
  17. mucha na krawędzi kieliszka z własnymi myślami się zmagała jej egzystencja natarczywie ją dręczyła z tego dumania aż głowę w jedną stronę przechyliła z przyczyny owego ciężaru upadła na dno szklanego pucharu winem wytrawnym się upoiła w zlewie kuchennym żywot zakończyła
    1 punkt
  18. - Jak więc - zadał pytanie Jezus, stając przy obserwujących - jakby na sprawę nie spojrzeć - proces nauczania z pokładu Nautilusa, a przy tym pozostając jednocześnie przy grupie rozbitków - podoba się wam to, czego jesteście świadkami? A jeszcze dokładniej: czy zwróciliście uwagę, że dotyczy to również was? Szczególnie ciebie, Nedzie? I was, moi nowi uczniowie? - tu Mówiący zwrócił się do gladiatorów. - Jestem marynarzem - odpowiedział Ned po chwili ciszy, zapanowawszy nad przychodzącym gniewem. - Pośrednio cała ta sytuacja dotyczy więc i mnie. Przeżyłem rozbicie mojego statku dwa razy. I znacznie więcej sztormów, zatem uczucia rozbitków są mi znane. Ale - tu znów pokonał w sobie gniew - nie mogę powiedzieć, że podoba mi się to, co zrobiłeś. - Powiedzieć możesz - w tym momencie Jezus uśmiechnął się lekko - ale to kłamstwo nic by ci dało. Jestem w pełni świadomy Twoich myśli i uczuć. Znam się na ludziach - uśmiechnął się z przekąsem - w oczywisty sposób. W końcu stworzyłem was wszystkich. Można nawet rzec, że ze sobą włącznie. Jednak to kwestia do myślowych - i teologicznych - rozważań. Ale, Nedzie - podjął po krótkiej chwili, aby słuchający pomyśleli nad dwoma przedostatnimi zdaniami - to wciąż nauka. - Wskazał w stronę marynarzy, unoszących się na wodzie wśród szczątków swego okrętu. - Dla nich. Dla ciebie. I dla was, gladiatores - zwrócił się ponownie do swych niedoszłych zabójców. - Dla ciebie, kapitanie, również. Taka, że zbytnia pewność siebie i ufność w doskonałość bądź niezawodność twego statku może doprowadzić cię i twoich towarzyszy do podobnej sytuacji. A Nautilusa na dno. W całości lub w szczątkach. - To prawda - Nemo zarumienił się - że pewność siebie jest mi znaną. Dlatego, patrząc z drugiej strony, jestem kapitanem. Chcę taki być, podoba mi się to. To część mojej drogi w tym wcieleniu. Zresztą - tu uśmiechnął się kpiarsko - przecież jest ona znaną i tobie. - No ba - Pierwszy Nauczyciel też się uśmiechnął - oczywiście. Trudno nie być pewnym siebie, gdy umie się i wie wszystko. Wręcz nie da się być niepewnym. - Nauka? Dla mnie? - tym razem Ned dał upust swej złości. - Mam pełną świadomość, że los rozbitka znów może stać się moim udziałem. Także na Nautilusie, jak słusznie zauważyłeś. - Każdy może popełnić błąd, a każdy statek jest zawodny. Ale to?! - wskazał ośmiornicę, która już uwolniła marynarza z mackouścisku. - Przecież to bezpośrednio twoja sprawka! I twojej żony! - zapędził się. Jezus zaśmiał się w odpowiedzi. Jednocześnie uszu Neda i pozostałych obserwatorów dobiegł śmiech Mai. Równie radosny, jak śmiech jej męża. - Nie moja, Nedzie - odparł. - Ani mojej żony. - A jeśli już nasza, to wyłącznie pośrednio. Bezpośrednią odpowiedzialność ponosi to moje stworzenie. Piękne, prawda? - Jezus zwrócił się do antywielbiciela wodnych potworów. - Udało mi się. Sam przyznasz - odczytał myśli z umysłu żołnierza. - Tak, przyznam - potwierdził obecny pasjonat ogromnych morskich stworzeń. - Haec pulchra est, ona jest piękna. - Dziękuję ci za uznanie - Jezus uśmiechnął się po raz kolejny. - I za to, że powiedziałeś prawdę, chcąc w pierwszym odruchu skłamać, posłuchawszy dawnych obaw. Dla ciebie tu nauka jest taka, abyś pielęgnował w sobie, in tua anima, w twojej duszy, pozytywne emocje. A wyciszał negatywne. I taka, żebyś podziwiał świat wokół siebie. W końcu stworzyłem go i dla ciebie. Dla każdego z ludzi. Dla wszystkich dusz, które wcieliły się przed wami i dla tych, które zainkarnują się po was. By cieszyć się tym światem. Szanować go i wszystkie jego stworzenia. A jeśli je zabijać, to z naprawdę uzasadnionej potrzeby. Nie w imię zysku lub chwilowej zachcianki - ot tak. Zabić, by przetrwać. A nie, jak to jest w ludzkim - także rzymskim - zwyczaju: zabijanie dla zabijania. Albo dla przyjemności, o czym już wcześniej mówiliśmy. - Tak więc, Nedzie - powtórnie zwrócił się do harpunnika - powtórzę ci: to nie moja bezpośrednia, jak to określiłeś, sprawka. Ani mojej żony. Całe to wydarzenie jest następstwem decyzji ich kapitana o ataku na Nautilusa. Bezpośrednim następstwem, aby użyć twojego słowa. Przecież mógł on podjąć inną decyzję. Prawda? - Spójrzmy dalej: prawdzie w oczy, jak to określa się w jednym z powiedzeń. - Ludzkie życie to ciąg przeplatających się decyzji i konsekwencji. Decyzje wywołują konsekwencje, te zaś przynoszą następne decyzje. Po nich znów przychodzą następstwa. I znów. Na przemian. Prawda? Zatem, jak w przyszłości, w podobnym do ziemskiego świecie powie pewien człowiek: "Wszyscy są sobie winni." * I będzie miał rację. Jezus przerwał i zamyślił się na chwilę. Wrócił spojrzeniem do rozbitków, potem popatrzył na profesora, Conseila i Neda oraz na kapitana. A potem znów spojrzał na scenę, którą stworzył przy pomocy Mai i krakena. - Gdy patrzę na wasz świat, to czasem jako człowiek myślę, że tym, co mi się jako Bogu nie udało - to ludzie. Cdn. * Cytat pochodzi z powieści Mario Puzo pt. "Ostatni don", a słowa te wypowiedział Dante Santadio. Voorhout, 12.08.2022
    1 punkt
  19. Utopista mieszkający w Nowodworze, złowić chciał na wędkę syrenkę nad morzem. I złowił ? - spytacie. Tak, turystę - za gacie! Dostał w czerep i chłodzi teraz lajpo nożem.
    1 punkt
  20. @Wędrowiec.1984 postaram się nie interpretować "limerykowo" ?
    1 punkt
  21. @Rolek a, byłem się przejść Miło, że zajrzałeś. No przecież zrozumiałem i się nie gniewam. Tylko dlaczego STASI i KGB? Tego nie daruję ;P (no wiem, to jedna ręka) Miłych snów. ;)
    1 punkt
  22. Morze i kobieta czy kobietę można porównać do morza jest nieprzeniknione nieobliczalne bezkresne tajemnicze fascynujące wzbudzające emocje marzenia myśli wyobraźnię daje radość ochłodę poczucie piękna przyjemność zawsze z ochotą do niego wracamy bywa i burzliwe gwałtowne niespokojne nieobliczalne potrafi wyrządzić i szkody czy kobietę można porównać do morza nie wiem może 8.22 andrew Z rowerowej trasy nadmorskiej
    1 punkt
  23. @jan_komułzykant Gdzie byłeś, jak Cię nie było?
    1 punkt
  24. @Klip Z psami na przekór.
    1 punkt
  25. @Leszczym Zajrzyj w historię, święci zawsze byli traktowani z przymrużeniem oka, stąd ten zakalec. Kłaniam się.
    1 punkt
  26. Bardziej oddawać „kolory” czy „światłocień”.
    1 punkt
  27. @jan_komułzykant Aleś wykrakał, agent KGB, a może STASI... kto wie? Pozdrawiam Janku, prorok...
    1 punkt
  28. @Leszczym Lepiej późno niż wcale, taki Święty... zakalec! Pozdrawiam.
    1 punkt
  29. @jan_komułzykant Chyba Janku pojawiłeś się po urlopie, powiedz jak tam było? Pozdrawiam, co tam czapka... słowo się liczy! @Leszczym Dziękuje za miłą ocenę, abyś tylko był jej pewny. Miłego wieczoru.
    1 punkt
  30. Świetne haiku; niezwykle wymowne, a do tego można interpretować na wiele sposobów: z monetą — ślepe szczęście dwie chwiejne nogi pod nim — podupadły na zdrowiu, a może pijany? a w oczach niebo — żebrakowi tylko marzyć, a może marzenia to wszystko co można mieć w życiu? ??
    1 punkt
  31. Czarownik Ach, skarbie, przyjmij proszę małe upominki; Ot, taki sobie drobiazg, nie ma się czym chwalić. Jak zawsze tak i teraz czyste mam zamiary, Szlachetne i nietknięte przez pierwotny instynkt. Więc wzięłaś… Czujesz dotyk? Jakże on niezwykły. Łaskoczą gładką skórę dwa podstępne czary; Spragniona będziesz błagać by cię przenikały, Aż zmienią w pożądanie wszystkie twoje zmysły. Zabiorę cię ze sobą na wieczorny spacer; Gdy chwycisz mnie za rękę zaczną się wyzwalać, Powoli i spokojnie, wszystko przyjdzie z czasem, Aż w końcu zdominują mowę twego ciała. Emocje nad rozsądkiem szybko przejmą władzę, By mogła, obok pierwszej, druga klątwa działać. ---
    1 punkt
  32. Podobno rym dokładny się przejadł, ale mi to nie przeszkadza. ? Matka, dawaj granaty! Sprawiedliwość musi być po naszej stronie! Pozdrawiam. ?
    1 punkt
  33. Tysiąc zgłoszeń na Tinderze, ja do dzisiaj w to nie wierzę. Bardzo mnie to wciąż pokrzepia, tylu chce mnie dziś przelecieć. Przecież tylko pokazałam małą cząstkę mego ciała, a tu takie poruszenie. Czuję w sieci podniecenie singli, wdowców i żonatych. Jestem ekstra, co wy na to? Pewnie teraz zazdrościcie, jakie to mam fajne życie. On się musi napracować, inwestować, proponować, a ja nóżkę na Tinderze i chcą wszyscy. Wciąż nie wierzę:).
    1 punkt
  34. @Cor-et-anima Nie cierpię leżenia plackiem i opalania się ale dobrym pączkiem ze słodkim nadzieniem nie pogardzę, oj nie. ;-)
    1 punkt
  35. @Kapistrat Niewiadomski pies to coś więcej niż przyjaciel. To prawdziwy towarzysz życia. Nigdy nie miałam psa, mieli moi rodzice. Odszedł dwa lata temu. Do tej pory brakuje mi u nich "kogoś", jak ich odwiedzam...
    1 punkt
  36. Im lepiej poznaję ludzi, tym bardziej kocham przyrodę i zwierzęta. ?? Miałem kiedyś psa, który wyprowadzał mnie codziennie na spacer, ciągnął na smyczy, żebym się nie zgubił lub nie przewrócił i w ogóle dbał o mnie jak prawdziwy przyjaciel. ?
    1 punkt
  37. Gdy pewnego wieczoru ciemnego, Nastrojem swym wyobraźnię rozbudzającego, Przed portretem Generała Józefa Bema siedziałem, W rozmyślaniach swoich niespodziewanie się zatopiłem, Rozmyślaniom o węgierskich śladach w Tarnowie, Naraz poświęciłem całą moją głowę, O naszej wspólnej polsko-węgierskiej historii, Niespodziewanie nagle poddałem się refleksji… Przepiękna Bramo Seklerska, Cała drewniana, acz misternie zdobiona, Przy ulicy Krakowskiej w najważniejszym miejscu ulokowana, Kiedy w rozmyślaniach swoich się zanurzam, Oczami wyobraźni przez ciebie przenikam, Seklerska Brama jest zawsze otwarta, W czym zawiera się węgierskiej gościny symbolika, Kiedy oczyma duszy próg jej przekraczam, Do świata hungarystyki całym sobą wkraczam, A tam dumnie wznosi się Sándora Petőfiego popiersie, I drewniane mistyczne kopijniki tajemnicze, Zawsze gdy tylko tam przebywam, Mimowolnie potrzebę zatopienia się w hungarystyce odczuwam, Cudownej węgierskiej poezji, Popiersie przedstawiciela najwybitniejszego, Dla zacieśnienia wzajemnych relacji, Stanęło w Tarnowie jako dar Rządu Węgierskiego, Czy to w słońcu skąpane, Czy mrokiem spowite, Sándora Petőfiego popiersie, Zawsze prezentuje się dumnie a wyniośle, Czując historii powiew, Na placu Sándora Petőfiego w Tarnowie, W historii i hungarystyce się zatopiłem, Oczyma duszy w czasie się cofnąłem, Dajmy jednak dziejom porządek właściwy, Dla opowiedzenia historii tej dogodny, Dla opowiedzenia historii węgierskiej obecności, Na tej ukochanej tarnowskiej ziemi… Ongiś przed wiekami Madziar stepowy, Zawsze gdy tylko wybierał się na łowy, Z samego rana sidła zastawiał, Co rusz zwierzynę dziką upolowywał, Gdy książę Géza chrzest przyjął, Na nowe tory historię Węgier tym wprowadził, Ongiś bitni wojownicy stepowi, Z Bożego natchnienia stali się prawymi rycerzami, I kiedy wieki upłynęły, A Królestwo Węgierskie w stuleciach się posunęło, Dumny Węgier oczy swe skierował, W kierunku tarnowskiej Góry Świętego Marcina, Kiedy Węgrzy zdobywali Świętego Marcina Górę. Słońce nad Tarnowem z przestrachu skryło się za największą chmurę, Było to roku tysiąc czterysta czterdziestego pierwszego, Roku dla ziemi tarnowskiej wielce pamiętnego, Tarnowski zamek oblegli i zdobyli Węgrzy, Z dynastią Jagiellonów o tron walczący, Był to koniec ważnego okresu w warowni dziejach, Nowa karta historii została tym zapisana, I zapełniły się rozległe pola tarnowskie, Lśniąco czarnymi końmi krwi madziarskiej czystej, Przez węgierskich rycerzy dzielnie dosiadanych, Tam gdzie zew przygody bez wahania gnanych, Gromowładny orzeł, gdy tamtędy przelatywał, Owe tarnowskie pola z nieba obserwował, I z powietrza jak mrówki wyglądały licznie, Te lśniąco czarne konie węgierskie, Lecz to chichot historii sprawił, Iż później z najeźdźcy gościa uczynił, I oczy całej Europy skierował w stronę Tarnowa, I wspaniałego zamku na Górze Świętego Marcina, Wtedy to Jan Zápolya Król Węgierski, Podstępnego skrytobójstwa żywiąc obawy, Schronił się na tarnowskiej ziemi, Życie powierzając tarnowskiej twierdzy, Korzystając z gościny hetmana Jana Tarnowskiego, Starania czynił odzyskania korony Królestwa Węgierskiego, Plany powrotu na Węgry czyniąc zuchwałe, Woli swej podporządkował cały tarnowski zamek, O czym nocami Król Jan Zápolya rozmyślał, Gdy w tarnowskim zamku na wygnaniu rezydował, Pozostanie to tarnowskiej ziemi wielką tajemnicą, Której ruiny tarnowskiego zamku zazdrośnie strzegą, Lecz ja czasami kiedy tam przebywam, W duszy swej cicho z królem rozmawiam, Refleksjom o Europie współczesnej, W historycznym tym miejscu oddaję się chętnie… Na tarnowskiej ziemi pewne szczególne narodziny, Niemal historię całego świata zmieniły, I niemal cały świat na głowie, Postawiło potem to dziecię narodzone w Tarnowie, O wspaniałym generale Józefie Bemie, Wierszy rozmaitych napisano już wiele, Lecz parę prostych słów i ja jeszcze, Niegodny chciałbym dodać od siebie, Niech mnie niegodnemu wolno będzie stwierdzić, Iż na ziemi tarnowskiej arcybohater się narodził Trzem wielkim narodom wielce zasłużony, W dwóch z nich po dziś dzień czczony, Nawet naczelne dowództwo węgierskiej armii mu powierzono, Los Węgier w jego ręce tym złożono, Połączonym siłom Austrii i Rosji czoła stawił, W dalekim Siedmiogrodzie Imię Polski rozsławił, I nawet w Aleppo odległej twierdzy, I tam nawet ślad Polskości wyrył, W tureckiej armii jako Muszyr Murad Pasza walcząc, Na krańcach Imperium Osmańskiego Imię Polski rozsławiając, I najcenniejszy klejnot z węgierskiej korony, To właśnie Jemu był podarowany, W jego miejsce blaszkę z nazwiskiem generała wstawiono, Wielkiemu człowiekowi hołd tym oddano, Tym jest dla tarnowskiej ziemi, Mauzoleum Generała Józefa Bema, Czym dla pięknej morskiej muszli, Najdrogocenniejsza perła, A stojący w Tarnowie generała pomnik, Piękny niczym seklerski kopijnik, Po dziś dzień przechodniów inspiruje, Być prawym człowiekiem milcząco nakazuje, Mógłbym jeszcze rzec o fragmentach Panoramy Siedmiogrodzkiej, Dumnie eksponowanych przez Muzeum Tarnowskie, Zamiast tego o refleksję się pokuszę, Że każdy tarnowianin po części ma węgierską duszę, Tak jak fragmenty Panoramy Siedmiogrodzkiej, Po świecie są rozrzucone, Tak ziarenka kultury węgierskiej, W duszy każdego z nas są zasiane… Z zamyślenia nagle się wybijam, Do rzeczywistości natychmiast powracam, Nad podręcznikiem szybko się pochylam, Na zadane pytanie po węgiersku odpowiadam, Wiersz niniejszy kończę pisać ukradkiem, Na podręcznika języka węgierskiego okładce, Na tarnowski kurs języka węgierskiego uczęszczając, Ostatnie strofy niniejszego wiersza ukradkiem kończąc…
    1 punkt
  38. Apsik! - kichnął A jest? I kiwnął A pijesz? Czystą. A był i zniknął
    1 punkt
  39. @Phuruchiko świetna propozycja :) jestem nią prawie zszokowany :)
    1 punkt
  40. chleba naszego... spleśniały chleb okruchem nieba dla głodnego przecież nie powie żołądkowi - przestań wyssa on każdy odruch nadziei a tam w pamięci zapach świeżego chleba o jedną kromkę wzdycha modlitwą do nieba *******
    1 punkt
  41. Dopiero z bliska widzimy szczeliny w murze.
    1 punkt
  42. Planeta Nasza niebieska błękitna A przy grawitacji planety Mijają błyskiem na orbicie Blaski każdej komety Razem z ludzkością Z nami się obraca Nasz grunt tej rodzimej Wspólna płodna matka W cyrkulacji wydechu Solarnego układu naszego Myśmy w ruchu układu Systemu tegoż kosmicznego Żyjemy jako ludzkość w przestrzeni uniwersalnego materii zaistniałej egzystencji Od początku poczętego Dynamicznie zmierzamy Pod Światem podniebnym Jakimś losem nas człowieka Drogą wskroś stepem zwiewnym Życie dane planetarne Z nasion ludzi urodzonego Drzewem wyrósł z ziemi - człowiek W szczyty niewiadomego Zapytasz dokądż losem Kieruje nas fizyczny przelot Galaktyki wprzez i do Zapytaj siebie samego.
    1 punkt
  43. a może czas przyszedł na amory? z tą jedyną po lesie się przechadza?
    1 punkt
  44. -Mistrzu, jak dbać o miłość, młodzi wciąż pytają. -Niechaj ślubne okrycia często przymierzają. - I o czym to ma świadczyć, co to wszystko wskaże? -Że wciąż są tymi, którzy byli przed ołtarzem.
    1 punkt
  45. Dziś plastikowa butelka jest moją terapeutką Przewrócona na stole leży wypita i niczyja Ostatnim zdaniem prosi o oddanie do recyklingu I ja oddam się do recyklingu By być napełnionym na nowo Z nową etykietą Może jako napój Może płyn do mycia podłóg W kolejnym jednak życiu Chyba nie będzie lekko Bo miałem kiepski skład A długą datę przydatności
    1 punkt
  46. Sam się sobą brzydzę więc się jutro zmienię Jasnych stron się wstydzę w skutek tego znów wybieram cienie W nich twoje spojrzenie Statyczne Czasem mi głową kiwniesz Czasem ci w oczach zniknę czego nie ma we mnie to w nich jest
    1 punkt
  47. Żałuj żałuj Czujesz niemoc i bezsilność Moja wina moja wina Bardzo wielka Nie pomogą krzyki, jęki Nie pomoże bicie w ścianę Proś go by czas się cofną Proś go proś go Bardzo mocno A wskazówka idzie dalej Obojętna? A może to dla niej rozkosz...
    1 punkt
  48. czy to masochizm, dola-niedola? bez sensu chować się do skorupy niektórzy mają tak - od przedszkola i ja mam nastrój - jak ty - do dupy nie chcę współczucia, zmieniłam wersję i nie chcę czekać, aż żar oparzy dawaj muzykę, choćby perwersję chcę dalej tańczyć...na innej plaży
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...