Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 21.01.2022 w Odpowiedzi

  1. nie gubmy nadziei bez bez niej nie bedzie jutra ani uśmiechu jego brak obudzi smutek nie gubmy swego cienia ani mądrych myśli to one naszym bagażem który nic nie ciąży nie gubmy swojej racji przecież nie jest brudna ani swej miłości do tego co czułe co miłe nie gubmy siebie w niepewnym bądzmy czujni nie bójmy się sumienia przecież jest nasze nie gubmy świata który swoim nas częstuje jest oknem bramą drzwiami ciekawych horyzontów
    5 punktów
  2. kochałem ciebie tak jak mało kto a w tobie tylko żal że ja nie on Gdybyś... po nocach mi się śnisz bez zbędnych szat dotykam twoich ust i rzeźbię bioder kształt Gdybyś... gdybyś wiedziała że że ja nie on czy pozwoliła byś bym pieścił srom Gdybyś... po dyskotece tej gdy grało Bony M. czy zezwoliła byś bym w ciebie wszedł Gdybyś... przewidywała że że dzieci nudne są i trzeba bawić je że tak wygląda dom Gdybyś... ok. wiem że trochę zaszalałem, profanacja i takie tam.....ale co mi tam...jak szaleć to szaleć ;)
    4 punkty
  3. mówi córcia do tatusia poprawiając wstążki drogi tatku i kochany proszę weź na lączki tatko łapie się za głowę już nie sepleń więcej powiedz wolno i wyraźnie tatku weź na ręce myśli córcia nie odpuszczę tak przyjemnej gratki drogi tatku i kochany proszę weź na łapki
    3 punkty
  4. Kolekcjonuję sztukę Ludzką.... Obrazy bez ram Pokusy spoza grzechu Paleta pełna plam I wszystkie szczęścia oprócz miłości i uśmiechu Namalujesz mnie teraz? Zaśniesz? Nieuwieczniony w potędze chwili? Połam ten blejtram, rzuć piekło w niebo! A Bóg nam pędzlem któreś przychyli ...
    3 punkty
  5. -Mistrzu, rozum i miłość, gdy nie idą w parze, które z nich ważniejsze i w jakim wymiarze? - Miłość gdy bez rozumu udać się nie może, lecz rozum bez miłości boleść duszy zmoże.
    3 punkty
  6. W barku opery w Madrasie wabi swym głosem bas Basię - Mam bardzo zmysłowy aparat gębowy. Twój flet - odrzekła - mi zda się.
    2 punkty
  7. jestem szczuplejsza świeższa silniejsza pełna energii i pełna pomysłów mądrzejsza... nie nie mądrzejsza jestem dopiero wieczorem
    2 punkty
  8. Przecież widzisz: biegnę! nie zatrzymuj mnie. Nie zarażaj lękiem, bo nie tego chcę. Tak, podcinasz skrzydła i z pomysłów drwisz. Przecież widzisz: biegnę, możesz biec i ty! Pamiętam, że był on, miłość i żona (tak, chyba... była, ale czy skończona?) On przy stole sztućce poprawiał a ona nuciła za stołem, za cicho coś. Nie żyj moim życiem, nie zabieraj tchu! świat jest niespodzianką, dużo miejsca tu. Ja Cię nie odpycham tylko proszę by, więcej miejsca było uchylone drzwi. Tak oboje zwiędli nad kawałkiem ciasta, była miłość była i już chyba zgasła. Niezgrabna piosenka z czajnika paruje, kawa już wystygła, zamazane sny.
    2 punkty
  9. Taki piękny świat, taki brzydki Film który dziś obejrzałem, zmusił mnie do przemyśleń (tylko filmy skłaniające do refleksji są czegoś warte). Na ekranie grupa niemieckich żołnierzy rozstrzeliwała dezerterów. Moje serce było po stronie bezbronnych, kopiących rowy na własny grób ofiar. Dezerterzy nie zasługują na trumnę. Część skazańców została zabita przy świetle dnia, o rozświergotanym poranku, kiedy jeszcze niemal poziome promienie słońca próbują przebić się spomiędzy liści; wychylając nieśmiało zza załomów obozowych budynków, cienką łuną aureoli opisują kalenice dachów. Podmuch porusza płaszczem sztywnego jak krucyfiks oficera, ziemia chwyta pierwszy rześki od rosy i chłodu oddech. Taki piękny świat, taki brzydki. Część została zabita w pełnym słońcu: stoją czekając na nieuniknione. Skronie roziskrzone od potu. Dzień jest widocznie upalny. Wczesnopopołudniowa martwota. Powietrze jak galareta, liść nie drży, ani źdźbło trawy, ptak nie kwili, niebo błękitne błękitem Niepokalanym. Jakaś mucha — tłusty piruet nad zmrożonymi oczekiwaniem. I nagle, w tej martwocie, jakże ironicznie żywy huk wystrzałów karabinów i serii z automatów. Taki piękny świat, taki brzydki. Ostatnią grupę rozstrzelali o zmierzchu Pomyślałem, że gdybym miał jakikolwiek wybór, byłoby lżej umierać w nocy, kiedy ani śpiewu ptaków, gry słońca, oddechu ziemi. Tylko noc zakrywająca wszystko czernią, mrugająca miriadami oczu Kosmosu, otulająca całunem pluton z wycelowaną bronią, kroplę łzy na policzku jednego z żołnierzy, skazańców stojących po pas we własnym grobie, taki piękny świat, taki brzydki.
    2 punkty
  10. moja dusza tobie zapamiętała miłość lekka ciężkim bytem samotnej kobiety zaklęta starosłowem w opuchliźnie pod oczami nosi wieczną rozterkę okrucieństw własnych nieśmiałości dzika rzeka ciebie spiętrza połamane kry wyrywa z sieni piekieł i bezbrzeżnie płynę zakwitając pączuszkami maleńkich piersi niedomkniętych ust w objęciach ciał znaczę koniuszkiem języka twój
    2 punkty
  11. czerniąc pasma włosy moczyła w bagnie i z wplecionym zielem widłaka bez chusty nagłownej wchodziła w leśny oddech na twardym legowisku ziemi barwiąc się żmijowcem dawała każdemu pierwszą krew wylęgłe we mnie jej gorące kamienie opasują napastliwym kołem podrywka dla wykastrowanych małżeństwem schnących pod zbroją codzienności palą wzrokiem bławatki oczu jednak mnie skupiasz tylko ty pierwszą połową nocy błądzące twarze i pożar ciepłych miejsc
    2 punkty
  12. Nowy dzień Pasuje do hard rock, albo metal... Przyszła miłość i usiadła obok nas. Drogie dzieci jaki straszny teraz świat. Wszędzie czarno i nienawiść wkoło nas. Tylko śmierci jest na rękę taki czas! Już widzę… – jakby drgnął piekielny dzwon! Już słyszę… – jak fałszywy jego ton. Już czuję… – jak odpływa fala zła. Wolno wstaje nowy dzień. Patrzcie! Wstaje nowy dzień. Dla nas wstaje nowy dzień. Wszystkich budzi nowy dzień! Moje ręce umazane są we krwi. W imię moje Ktoś rozlewa ją i drwi. Na sztandary wyniesiono imię me. Nad polami bitew, ciągle hańbią je! Już widzę… – jakby drgnął piekielny dzwon! Już słyszę… – jak fałszywy jego ton. Już czuję… – jak odpływa fala zła. Wolno wstaje nowy dzień. Patrzcie! Wstaje nowy dzień. Dla nas wstaje nowy dzień. Wszystkich budzi nowy dzień! Moje dzieci! Niech nie gasnę nigdy! W was! Wasze serca niech mnie niosą w każdy czas! Już widzę… – jakby drgnął piekielny dzwon! Już słyszę… – jak fałszywy jego ton. Już czuję… – jak odpływa fala zła. Wolno wstaje nowy dzień. Patrzcie! Wstaje nowy dzień. Dla nas wstaje nowy dzień. Wszystkich budzi nowy dzień!
    1 punkt
  13. dobrze mi w pozycji leżącej nie unosząc powiek śledzę ruch słońca wydłużam swój cień chyli się dzień kapłanka ciszy bosa masuje mi skronie ustaję w punkcie rosy z ziemi unosi się mgła i wstęgi myśli pozbawionych domu kiełkuje łza
    1 punkt
  14. Start Stoper włączony. W pędzie wiatru pierwszy oddech, płacz błękitnookiego pępka świata na piersi rodzicielki. Ojciec wiwatuje kieliszkiem, zabija w karty resztki godności, smród pieluch w wózku. Uścisk rączki za palec dziękuje; Matka ciągnie za uszy do nauki. Papierosy na wagarach smakują lepiej. Świat wzywa do szukania garbu. Półmetek Pierwsze pocałunki zabarwiły policzki, promienie jabłka w sadzie, można gryźć do bólu brzucha goniąc w trawie motyle. Kolorowe ściany w nowym bloku. Tańczą na parapetówce uśmiechy. Przecięta pępowina; stoi na biurku matki oprawiona w ramki; Finisz Buziaczki przez telefon. Za firanką dzień na bujanym fotelu się ślimaczy. Sąsiadka dokarmia starego kanarka w klatce. Na poręczy mróz maluje wzory. Przed kościołem kolejka po receptę. Kamienie uderzające o trumnę płyną po policzkach. Meta.
    1 punkt
  15. Spotykam się z podejrzeniami, oskarżeniami i posądzeniami o kłamstwo. Przez jakiś bliżej nieokreślony czas bolały mnie one, bo sobie naiwnie myślałem, że staram się być prostolinijny i szczery. Zaraz, zaraz, chwila moment.... Nie robię w branży urzędniczej ani sądowej, a poruszam się w świecie poezji, prozy, muzyki, kina, teatru, psychologii, snów, fotela i kanapy gdzie kłamstwo jest jak najbardziej w dobrym tonie, na miejscu i jest całkiem mile widziane. Zaraz, zaraz jestem w świecie iluzji, mitomanii, pięknych i cudnych kłamstewek :) Na jakąś tam szczerość pozwalam sobie tylko w bardzo wąskim gronie najbliższych przyjaciół :)
    1 punkt
  16. Moskal idzie z siekierą na sąsiada schowaj urazę w kieszeń krzycz - stój rzezimieszku! tak nie wypada Moskal szykuje się ma niecne plany nie pomnij historycznie po Ukrainie nasz dom kochany krzycz - idź precz rzezimieszku! Moskal jak tłucze to nie ma umiaru w milionach dziesiątek do dziś nie policzysz ludzi u nas mnogo krzycz - sabaka waruj! Moskal Vladimir to Baba Jaga boogieman przy nim ramiona bezradnie rozkłada krzycz - skuś baba na dziada!
    1 punkt
  17. Koleżanki mej wuj z Żoliborza od lat zbierał przeróżne poroża. Lecz naiwny był - zaczem sam też został rogaczem; rogów bowiem pilnował, nie łoża.
    1 punkt
  18. Wyświechtane słowa, a tyle prawdy! Widziałem ciebie na szkoleniu. Świat wtedy się zmienił. Przestał być sławny. Widziałem jak chora oddychasz przez sen. Mróz szczypał oglądających gwiazdy. Każdy wieczór z Tobą. Każdy. Jak tornado kryształowych lśnień. Gdzieś przez drzwi rzucone - do widzenia Na przystanku dziewczyna je szepcze, Serce nimi tatuaż wypiecze. Mój świat już się nie zmienia. Do narysowania bardzo prosty. Podłoga. Modlitwa do Boga. I osty. Śniąc idę na szczyt góry. Tam nocą, we wrzawie, Zajmę Ci miejsce na trawie. Wsłuchamy się w gitarą i piórem. A potem razem schowamy czas, I pójdziemy zawsze na spacer. Światy zwiedzimy każde. Na końcu zwiedzimy nas.
    1 punkt
  19. @Wędrowiec.1984 Bierz... cały dla Ciebie.
    1 punkt
  20. Wiem, choć nie miałem okazji poznać, ale że temat jest dla mnie zajmujący możliwe odrobię tę zaległość. Masz rację, ludzie, niezależnie chyba od nacji przy spełnieniu odpowiednich warunków bardzo szybko potrafią przeistoczyć się w bestie. A dezerterów z armii strony agresywnej zawsze będę popierać o szanować.
    1 punkt
  21. Mam ponad 60 lat, ale raz do roku świętuję Kompletną Dziecinadę. Roztargana fantazja wczesnej nastoletniości dała mi skosztować wszelkie możliwe Maroka i souki, ziejące brązem cegieł germańskie twierdze, turkusowe opary Orientów i ceglaste pomarańcze różnorakich Turcji - z wybujałego fotelu ego. Bujanie! Barwy, które do dziś nie kwestionują i nie zadają pytań Kiedy budzik nastawiony jest na niepewność - budzą mnie świty 7:10, 27 grudnia któregoś roku. Słońce znad Syberii kreśli piękne kwadraty kul ziemskich Pochylona nad liściem sałaty popijam sake i cieszę się, że nie ma mnie w przezroczystych pętach realnych ograniczeń, że odpadł już nawet grzbiet starego modlitewnika Żal za grzechy nigdy się jakoś nie kleił. Wracam myślami do pustki końca lata - wypełnionej jedynie pulsowaniem czerwonego powietrza Upał tęsknoty, która arktyczny lód przykłada do skroni I zabija. Zostają tylko rozczulenia, które chłodną kolbą witają jesień Przygarnij mnie. Do tej ruiny, którą już umeblowałeś, pod tą strzechę, którą udają chmury ... Rozważnie sprzątasz po nas resztki miłości To dziwne miejsce, aby się kochać, wysypisko śmieci ... Jest wczesny maj i ulewa. To dziwne - przylaszczki i elfy i jakiś zgarbiony starzec plądruje nasze ciała ... Na pchlim targu sprzedaje wszystko oprócz naszych mózgów i serca: na to - odbędzie się licytacja. Nikt nie da więcej. Bo daliśmy już wszystko. Choć ktoś to wyrzucił. To ... NIC.
    1 punkt
  22. Szukam twojego istnienia W świecie snów Czy zrozumiałem Siebie znów A w krwawym błękicie Wciąż ucieka życie Mamy je przed oczami Gdy jesteśmy sami W świecie snów Czy pokochałem cię znów W blasku księżyca Jest tylko cień i ulica A w krwawym błękicie Wciąż gna życie Mamy je przed oczami Gdy jesteśmy sami W świecie snów Czy przytuliłem cię znów W blasku księżyca Jest tylko strach I ciemna okolica Ciemna ulica Szukam twojego istnienia W świecie snów Czy zaufałem sobie znów
    1 punkt
  23. w otchłaniach galaktyk na zielonej planecie logarytmy i całki ukochałem no przecie dwa jabłka dla Ewy i dzban ampatuzy żył sobie josfer Kojuz Lołapko robot i owszem nieduży dwa księżyce świeciły jak w malignie i josfer zrozumiał przy szalejącej drożyźnie ze nie jest robotem lecz człowiekiem na zielonej planecie opłaconej czekiem bo forsa rozumiecie ...pomożecie... wszystko puści w ruch!
    1 punkt
  24. ~- lepiej szczepić się na Covid,niż dać szansę grabarzowi ..~~- lepiej z maską Ci na twarzy,niż bez maski .. wśród grabarzy~~~- lepiej wierzyć naukowcom,niż być antyszczepionkowcem... PS - zapraszam do kontynuacji pomysłów w komentarzach .
    1 punkt
  25. @Somalija Jak wcześniej wspomniałem @Annaartdark, lubię poerotyzować ale czytać erotyki również. :)
    1 punkt
  26. @Wędrowiec.1984 Właśnie się kończy, bo pracuję w nim półtora roku... Może dziś coś dodam ?.
    1 punkt
  27. Nie widzę już niczego… … jakaś mgła zasnuwa kontury przedmiotów… Bezwład, noc… … nic… Mrok potęguje się z każdą chwilą i jakiś pęd nieustanny… Dokąd? Do wieczności… … rozlewa się przede mną ― milczący bezkres czasu ― i kres wszelkiego cierpienia… Spójrz, mamo, na moją skostniałą twarz z oczami ślepca, które już nigdy nie odzyskają blasku… Gdzieś tam, w nieskończoności, gdzie nic już nie ma żadnego znaczenia… … gdzieś tam, łączę się we śnie ― z twoim ― wieczystym snem… (Włodzimierz Zastawniak, 2022-01-21)
    1 punkt
  28. JA; JAK - SOWA MA GÓRY RÓG, A MA WOSK? AJ... NA ŁANY; Z RZEKI NIKE ZRZYNA ŁAN.
    1 punkt
  29. @Panareko . - lepiej minąć się z wirusem, niż biec do szpitala .. kłusem
    1 punkt
  30. I NA ŁYNIE O, KOLEINY ŁANI. ULE - CO? DYM! RATOWALI KIL. A WOTA, RAMY DO CELU. E, I PIZA ZIPIE. ONI: NAZCA TO? I MAM ARKĘ! PIZA BAZI PĘK RAMAMI OTACZA, NINO.
    1 punkt
  31. E, I MA DAT ILE! ZEZ SOWI, PIWONIA I NOWI PIWOSZE Z ELIT, ADAMIE. IGA, WARTO! I POD MATĄ DAJE I BOSĄ, JUKO. LEJC KAJAKARZE, EZRA, KAJ AKCJE LOKUJĄ? SOBIE JADĄ TAM DO PIOTRA WAGI.
    1 punkt
  32. @Marianna_KW A ta makrela, bal, erka, mata?
    1 punkt
  33. @Marek.zak1 miłości nigdy za dużo,lecz zupełny jej brak łamie ducha. Bo cóż z kalkulacji rozumu skoro zlodowaciały. Pozdrawiam
    1 punkt
  34. Kobiety bywają humorzaste i nie zawsze dostrzegają od razu co dobre. Trzeba im wybaczyć :)
    1 punkt
  35. Wszystko zależy od proporcji, bo jak mało nauki i duże straty własne, to może nie warto:). Pozdrawiam
    1 punkt
  36. Witam - podoba mi sie ta prawda - bawią sie nami to fakt - Pozdr.
    1 punkt
  37. Może tak, a jednak może nie W tobie zakocham jutro się Czas tylko odpowiedz zna Pozostaje tylko tik tak, tik tak Może kiedyś telefon martwy Ożywi twego głosu słodki ton Chwila bardzo przeciąga się Znajome, tik tak, tik tak Kot czarny wygrzewa grzbiet A ja patrzę na cenne zdjęcie twe Trwanie tak trudne staje się Nieznośne, tik tak, tik tak Zabrakło mi może cierpliwości może tylko prawdziwej miłości Najważniejszy jest zegara takt Niezastąpione tik tak, tik tak
    1 punkt
  38. DA ŁYNA ŁANY, ŁAD? TU ŁAD? ODRA DAR DODA - ŁUT. TU ŁUT? A GONI NOGATU ŁUT. TYP; O, PISA GASI POPYT. A TO KRUTYNIA; INY TUR KOTA. A WARTA TRAWI.
    1 punkt
  39. @lena2_ w kwestii meritum, to mam wrażenie, że pytanie nie jest jednak retoryczne. Całość ciekawie sformułowana.
    1 punkt
  40. @lena2_ Czy trzeba klękać przed obliczem Boga, aby się za plecami innych... schować? Pozdrawiam Lenko, miłego dnia.
    1 punkt
  41. widzącego nazwano ślepcem słyszącego głuchym zaległy słowa w gardzieli na półce pomiędzy mądrością a rozwagą z dopiskiem głupota Sylwia Błeńska 16.1.2022
    1 punkt
  42. Poeta podziwia zimę. Wirują drobiny śniegu - kunsztowne, zimne fraktale. Królowa również maluje białe, delikatne kwiaty. Po za tym świecą „klejnoty”. Zima uwiodła artystę.
    1 punkt
  43. z Tobą można lubić zimę.
    1 punkt
  44. Od małego lubiłem kiełbasę. Dlatego pobiegłem do nowo otwartego sklepiku, jak tylko zaistniał w naszej osadzie. Już sam szyld mnie podniecił, w uwielbianym temacie kubków smakowych. –– Dzień dobry. –– U nas wszystko dobre. –– Ma pan smak kiełbasy? –– Ja? –– Proszę mnie nie łapać… –– Nie śmiałbym. Ja nie z tych... –– Za słówka. Chce kupić ów specyfik. Jest? –– Oczywiście, młodzieńcze. –– Poproszę. –– To kosztuje. –– Ile? –– Cena widoczna na ekranie. –– Biorę. –– Proszę… i proszę dokładnie przeczytać instrukcję obsługi, a zaś – jeśli nadal będzie pan zdecydowany – wstrzyknąć kilka kropel, dajmy na to, w dynię. Będzie miała smak kiełbasy. –– Co za odjazd! Fajnie! –– Pragnę też dodać, iż reklamacji nie przyjmujemy. Żadnego zwrotu pieniędzy. Jedynie wyjaśnienia gratis, w razie pytań. –– Czort z tym. Proszę zapakować. –– Jak łaskawy pan sobie życzy. * –– Dzień dobry. –– U nas wszystko… –– Gówno prawda, że tak się wyrażę. –– A… to pan, co kupił smak kiełbasy. Przypominam sobie. Nie wierzę, że nie skutkuje. –– Owszem. Skutkuję. Nie przeczę. Jednakowoż jestem niepocieszony. –– Czytał pan instrukcje. –– Rzuciłem okiem, to tu, to tam. — Widocznie akurat nie tam gdzie trzeba. –– A niby co tam stoi? –– Chociażby to, że ów specyfik działa w pewnym zakresie… dozgonnie i wysyła fale smakowe… do wszystkich produktów spożywczych na Ziemi. Chociaż licho go wie, czy tylko do tego, co niby do jedzenia. Może tynk ze ściany, też smakuje kiełbasą. Próbował pan? –– Nie próbowałem i nie zamierzam. –– Szkoda. Taka informacja mogłaby być przydatna w kwestiach marketingowych... –– W dupie ma owe kwestie… o cholera…. Czyli, co? –– A to, że do końca żywota, wszystko, cokolwiek pan zje, będzie miało smak kiełbasy. Oprócz kiełbasy. –– Jak kto? Nie rozumiem. –– Tak to działa. Próbował pan kiełbasę? –– Nie. –– Będzie miała smak truskawek. Każda. –– No to mam przesrane. Nie cierpię truskawek. Od razu mam torsje. Mnie chodziło o to, żeby inne pokarmy, na jakiś czas i tylko te które wybiorę, też miały smak kiełbasy, ale kiełbasa też. –– Ona już zawsze będzie truskawkowa. Dla pana kubków smakowych, rzecz jasna. –– I nic się nie da zrobić. Jest jakiś wyjątek. –– No... owszem. Proszę posłuchać… * — Dzień dobry. –– U nas wszystko… o widzę, że ma pan zabandażowaną łydkę. –– Taa… wczoraj trochę wyciąłem. Upiekłem. Smakowała sobą. Słodkawym mięsem. –– Ale nie kiełbasą? –– Nie. Smak podobny, a jednak inny. –– Czyli pańska łydka zachowała… tożsamość własnego smaku? –– Można tak powiedzieć. Nie wiem, jak inne organy. Chociaż mam wybór pomiędzy: smakiem kiełbasy – który mi zbrzydł... w czymś innym – własnym ciałem i kiełbasą truskawkową, której nie ruszę nigdy więcej. Rzygałem po niej i miałem sraczkę, jednocześnie. –– Hmm… tylko na jak długo pana wystarczy… chyba nie chce się pan cały… obgryźć? –– No nie. –– Pocieszę pana, bo jak domniemam, nie doczytał pan. –– Co nie doczytałem? –– No właśnie. Gdyby pan doczytał, to by pan nie pytał. –– O co? –– Rzecz się tak przedstawia, że działanie specyfiku, tylko do pana przynależnego, ustanie za rok. –– A później wróci do stanu… sprzed? Naprawdę? –– Nie wróci, ale zmieni się pewien szczegół. –– Słucham? –– Tylko i wyłącznie, ciało innego bliźniego, będzie smakowało… jak mięso. –– Dzięki. To zawsze jakieś pocieszenie. Bo wie pan. Kiełbasy… –– ... wiem … truskawkowej, pan nie ruszy.
    1 punkt
  45. Godzina chochoła się zbliża Nie czuje czasu – wystarczy mi papierowy żal Godzina chochoła się zbliża Sen morzy mnie Wystarczy mi kilka zgrabnych słów Godzina chochoła się zbliża Nie śpię, nie bawię, nie myślę Oczekuję siły podnoszącej moją łamaną duszę Kilka słów całego mego świata Godzina chochoła się zbliża Wyciągam krwiste słowa Wojaczka z mej głowy Czekam na chęć do rzeczy wyższych – do emocji niższych Chce zapomnieć o tej dalekiej bliskości Po prostu – uciec
    1 punkt
  46. poduszka powlekana czasem zwykła zabierać w podróże ofert ma mnóstwo i sytuacji przeglądam ostatnie zdjęcia to była przejażdżka pociągiem powolnym piętrowo-osobowym o tu się okazało że na gapę a tu że jestem stworem z bajki o a tutaj chciałam kupić bilet pociąg jak życie się toczył ni wysiąść z niego ni odpocząć ni oglądać widoków za oknem patrz jaką kiepską minę miałam do tego zacięcie w szukaniu pomocy wszelkimi sposobami po dobroci bym nie pojechała być może ktoś mnie zawołał swoim bezsennym wędrowaniem ale o biletach zapomniał
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...