Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 27.05.2021 w Odpowiedzi
-
Przynoszę ci bukiet czerwonych kwiatów… Chyba to róże… Nie wiem — nie znam się na nich. Ale powiedziałaś kiedyś, że są ładne, choć krótko stoją w wazonie… Kładę ci je na lastrykowej płycie, która została nadkruszona, kiedy grabarze nasuwali ją nad twoją trumną … Mamo… Zatyka mnie w piersiach, kiedy o tym myślę… Nie stać mnie na nową, na wyrycie twojego imienia… Na prowizorycznej tabliczce postawiłem zapalony znicz, aby nie porwał jej wiatr… Przecięcie ramion krzyża każę przyozdobić mosiężną głową Jezusa, żeby było ładniej… Ale nie teraz… Później… Mamo… Co u mnie? No cóż… Nie potrafię się pozbierać i nie wiem, kiedy to nastąpi… Przytłacza mnie życie z chrzęstem gąsienic najeżdżającego czołgu… Czasami mi się wydaje, że i ja jestem skorodowany, jak ta żelazna kupa zbędnego złomu… … Nie doczekałaś wnuka ani wnuczki… Nie naprawię już tego… Wybacz… (Włodzimierz Zastawniak, 2021-05-26)6 punktów
-
dobrze jest czasami zapłakać pokazać smutek nie bać się drzwi za którymi śpi niewiadome uwierzyć w to że jutro będzie o niebo lepsze że uśmiech je ozdobi że będzie dużo weselsze dobrze jest nie bać się pokazywać twarzy mówi głośno nie śnić szaro kochać i samemu być kochanym a wówczas otaczający nas świat będzie piękniejszy5 punktów
-
Zielone grzywy wichrzą, szeleszczące tony, śpiew jakby, słowa, rytmiczne bębny dudnią. Nagle wdech głośny i cisza... Tysiąclecia ciszy brutalnie przerwane, krzykiem ptaków i ludzi, wielkie zamieszanie. Wśród tego chaosu ze spokojną twarzą, przymknięte powieki po przydługiej drzemce. Uchylone usta szepczą przez wieki, niosąc ku bogom prośby i podzięki. Zatrzymane życie świadomą ofiarą? Skórzany sznur na szyi podpowiada koniec. Promień słońca przez chmury i zieleń sięgnął nieznanej twarzy, musnął ciekawie pytając. Zatańczył po policzku, połaskotał psotnie, nie obudził jednak. Torfowy sen jest mocny.4 punkty
-
w internecie przeczytałem kurtka z solarem ucho z sonarem wzrok z filtrem kolorów deszcz meteorów w internecie przeczytałem szczepić nie szczepić szkoda gadać dopada nas chaotyczny lament na wieki wieków amen w internecie przeczytałem... w internecie przeczytałem? w internecie przeczytałem! liczba sznurków podłączenia nie ma sobie równych przyspawana głowa i nic się nie zmienia a oczko się puszcza samo ja i ty żaden wyjątek mimo iż rozumiemy to dopiero początek w internecie przeczytałem nawet siebie4 punkty
-
Gasisz światło i w ciemności, mam odgadnąć Twoje myśli. Tak wciąż biegnę od dzieciństwa, który promień mi się przyśni? Każdy obraz rozmazany, weno proszę mi rozjaśnij. Ty się chowasz do szuflady, może ze mną tam ci raźniej? Półotwarte blade usta, jakby coś powiedzieć chciały. Która lepsza jest więc postać, może wie Salvador Dali? A natura jakby płonie, lecz nie widać jest bez oczu. Przecież chusta to nie order, może w sercu łzę swą poczuj? Jeszcze przecież chcesz uchwycić, oddech aby rozsiać gwiazdy. Czemu zegar zatrzymałaś, skąd ten ruch twój taki nagły? Nie ma dnia i nie ma nocy, maska wszystko ci zasłania. Po co luk więc tyle tworzysz, zaklej je siłą kochania.4 punkty
-
Zostaw, babciu, te fusy i siedź na tyłku w swoich czasach. Dziewczyna musi mieć wątpliwości, poszukiwacz domysły, flegmatyk śmierć przynajmniej nagłą. Czas nie gentelman, by puszczać przodem.3 punkty
-
W dniu, w którym zostałam matką, wyrwano mi serce i wręczono drugie życie. Serce, w porcelanowym słoju, kursuje na smyczy w takt i nietakt, tropem najdroższym. Jestem bez okrycia. Wierzchnie warstwy zdarłam przeciskając się przez labirynt doświadczeń. Wystawiona na wszelką aurę doznaję pełni siewu, rozrostu, suszy i nasycenia. Hartuję swoją niedoskonałość aż daje mi siłę - nigdy nie miałam jej więcej niż teraz. *Madre - w nawiązaniu do chwil, kiedy tak nazywa mnie córka.2 punkty
-
Mroźny wieczór zimowyulicę okrył już mrokdzień się kończy grudniowywe łzach rozmywa się wzrokKupujcie zapałki za groszeczarne brązowe zielonete zdarte do reszty kaloszemówią że wszystko straconeZ doklejonym uśmiechem na twarzyktoś wraca do swego mieszkaniato dziecko się z biedą kojarzybyć może dosyć ma staniaW oknach migoczą choinkii dym się unosi z kominai nie żal nikomu dziewczynkico marznąć powoli zaczynaJuż gwiazdy na niebo wychodząi pusta zostaje ulicai czarne myśli się rodzązmarznięte ręce i licaKupujcie zapałki za groszepowrócą kiedyś te słowaprzypomną się zdarte kaloszei noc powróci grudniowa2 punkty
-
2 punkty
-
@[email protected] Och, dziękować mi wypada, tak ogromnej tu pochwale, różowy nie mym kolorem, dzielnie noszę go na twarzy. Pozdrawiam :) @Henryk_Jakowiec Też ogródek mym udziałem, grzadki, trawa, drzewa, krzewy, pracy dużo, to przyjemność, rozumiem Twoje potrzeby. Pozdrawiam :)2 punkty
-
@[email protected] Ja też działki się pozbyłem przepisując ją na syna choć nie jestem właścicielem działkę trzyma wciąż rodzina krzyż juz też mi nie pozwala wykonywać wielu skłonów więc na działce rośnie trawa kilka drzewek, które plonów choć nie dają zbyt ogromnych dla nas są wystarczające kilka krzewów owocowych kwiaty cudne i pachnące. Jeżeli chodzi o przekopanie takiej połaci ziemi to jestem pod wrażeniem. Pozdrawiam :)2 punkty
-
@corival Ja bym szukał tylko złota ot, ukrytym w ludzkim ciele, ono świeci zamiast bieleć, najpiękniejsze w Twoich oczach. Pozdrawiam. @Henryk_Jakowiec Ja żem Heńku działkę rzucił bo już zgrzyta w każdej kości, pierdyknąłem tak ze złości, portfel ze mną się pokłócił. Pozdrawiam Heńku, chcesz to Ci skopię, kiedyś z ojcem hektar i 40 arów sami we dwoje żeśmy skopali.2 punkty
-
@corival Chyba źle mnie zrozumiano nie zarzuty, lecz stwierdzenie, że się można świetnie bawić gdy dobrane słów znaczenie. Tak zdziwienie mnie z waliło z nóg, bo lubię komentarze i choć ich wstawicie tysiąc zawsze będą w niedomiarze. Piszcie nadal, bo już jutro z rana zniknę na dni kilka bo mnie ciągnie na mą działkę jak do lasu ciągnie wilka. Pozdrawiam :)2 punkty
-
@Henryk_Jakowiec Jeny, jestem przerażona, bo gospodarz się pojawił. Opieprz rozdał zasłużoną, sam się chyba gorzej bawił. Urodziny jest rzecz święta, odpowiednią im oprawę proszę jednak zapamiętać i i pozdrowić żonkę w sprawie. Pozdrawiam :) P.S. Obiecuję następnym razem nie nadużywać Twojej nieobecności. Jakoś tak z Grzegorzem żeśmy się rozpisali... @[email protected] Szukam tego co ukryte, garnków, które rosną w ziemi, szczęścia nie znajdę niezbicie, nie ma go pomiędzy niemi. Pozdrawiam :)2 punkty
-
No i proszę wystarczyło kilka godzin być w impasie towarzystwo się bawiło wtedy, kiedy biedny ja się uwijałem po galeriach tracąc forsę i godziny bowiem jutro moja ślubna ma kolejne urodziny które nie wiem, bo ma pamięć w tył nie sięga tak głęboko gdyby liczyć od jednego trzeba by się wspiąć wysoko. Pozdrawiam :) Jak widać z wklejanych postów i bez autora można się świetnie bawić.2 punkty
-
Kubek z origami Spojrzeniem malujesz Francję Niedziela odkupienia Bóg czasem lubi... nonszalancję Ci, którzy go kwestionują wiedzą, że świat jest ... usługą Dlatego pieniądze są szybkie Miłości - szuka się długo Nie egzyzstuje ''w pakiecie.'' Dziś nie ma na nią mody Mało kto chodzi za rękę, mało kto daje dowody Czy to już tak przestarzałe, by chodzić na katechezy, całować w szklarniach brzoskwinie i w miłość zwyczajnie wierzyć ... ? Plączę się smętnie, samotnie - po szarych korytarzach Przytulam klepki parkietu - miłość z własnego ołtarza ... Świat mnie pomija we wszystkim Prócz na Godota czekania: ''Poproszę o inną lekturę!'' '' ... Czekamy na nowsze wydanie.''2 punkty
-
@corival W mym przypadku nie wypali bo przechodzę srogie męki zęby mi powypadały nie mam także sztucznej szczęki. Pozdrawiam :)2 punkty
-
@Henryk_Jakowiec Trzymaj język za zębami, doskonałe rozwiązanie, żadna plotka nie poplami planów, zanim coś się stanie. Pozdrawiam :)2 punkty
-
chłodny ranek w pustym domu zegar w kuchni beznamiętnie sieka ciszę na kawałki stara bieda z nową datą czaj bez cukru zjawa w lustrze puder szminka róż mascara mała czarna kropla perfum czerwień szpilek uśmiech numer nie wiem który w środku pustka /po pół roku wciąż mnie nie stać na prawdziwość/ czas się podnieść żyć jak chcą by w końcu umrzeć1 punkt
-
Między jednym twoim spojrzeniem a drugim rozciągam pajęczynę. Dokładnie owijam dłonie. Twoje muskularne ciało mogłoby zdecydowanie rozerwać te więzy, ale nie robi tego. Nie szarpiesz się z bezsilności. Nie emanujesz strachem. Zbliżam się do ciebie, stąpając po delikatnych nitkach pożądania. Na twoich ustach składam pocałunek śmierci. Tyle, że już nie wiem , kto jest pająkiem, a kto muchą.1 punkt
-
Mamę ma każdy: biedny, bogaty, chudy czy gruby, łysy, kudłaty... Mamę ma każdy czy chce, czy nie. Żonaci mają w nagrodę dwie.1 punkt
-
(... które odeszły ~ 20 lat temu) Matki to Anioły... w niebie nie ma win Niech nie zapomina córka ani syn Księga się zamknęła niczym krótki sen Nic się tam nie dzieje chwilą jest ten dzień Jutro będzie lepiej skoro dziś jest źle Weź swą wolę życia z iskry światło wznieć1 punkt
-
@Gosława Lubię całkowite zaćmienia, ale te całkowite rzeczywiście warte polecenia ;) Dzięki, Reniu. @Nata_Kruk Nata, jak mi miło, że Ci się spodobało. Pozdrawiam! @error_erros A weź, nic nie mów, ja piszę erotyki? Sama nie wierzę :) @Annuszka Dziękuję, Annuszko :) @Sylwester_Lasota Przegięcia zostawiam na inne okazje :P Pozdrawiam, Sylwku! @emwoo W moim klimacie mini się sprawdza, może coś w tym jest ;) Bardzo mi miło, że tak uważasz. Ściskam, Madziu. @corival Tak ładnie nazwałaś te kilkanaście słów - maleństwo. Dzięki Ci za to, Cori :) Tomas, Twój komentarz ewidentnie postępuje temat ;) Bardzo trafnie. Cieszę się, że Ci się podoba! Ściskam.1 punkt
-
1 punkt
-
tam gdzie rzeczy pod kolor swojego cienia i jabłka czernieją jesienią tylko szachom klawiszom pianina niczego nie brakuje kolorowanka do wypełnienia wzór masz w głowie możesz korzystać tak też dobrze ta szarość kamienna a elastycznie ruchomo jak dawniej lecz nikt nie życzy kolorowych snów w świecie siedmiu szarości tęczy1 punkt
-
1 punkt
-
@corival Ja tam nie mam swego pana jeśli już to mam władczynię, której jako jej poddany co rozkaże to uczynię. Pozdrawiam :)1 punkt
-
I choć odczuwasz tworzenia pragnienie. Twoje życie to w-cieniu...istnienie. Jest ono czasem czekania na inspirację, Na to czego nie-ma, wiesz że mam rację. Na ducha który muśnięciem dłoni w ciebie tchnie, Pragnienie bycia ponad tym życiem, bo on to wie, Że stać cię na więcej...że twe serce do tego stworzone, By wypełnić twój umysł idei --- milionem. I gdy już one się tam znajdą, to usta twoje Będą dla nich drzwiami, w słowa przekujesz myśli swoje, Okupisz idee cierpieniem...krwią...i bólu łzami, Lecz siła fatalna, która pozostanie – wstrząśnie sercami. W to właśnie wierzysz, naiwnie trwoniąc życie, Powiedz mi po co .........? Wystarcza ci samo bycie? Przestań siedzieć i czekać, aż przyjdzie do Ciebie istnienia sens, Zacznij wieść życie...jak to mówią w świecie --- takie intense.1 punkt
-
@corival Szukajcie aż znajdziecie tylko czego, powiedz szukasz? Wiesz ze nie wiem do kaduka szczęścia może, wiesz że nie wiem? Pozdrawiam.1 punkt
-
@corival Wojna, pokój z jednej bajki, ganiać mi się odechciało, pachnie wonią leśnej damy, Świtezianka w świecie rajskim. Pozdrawiam.1 punkt
-
@[email protected] Jak od miasta jedziesz bliżej, jak zaś od miasteczka dalej, gdzie tam w lesie okiem strzyże, w polu stoi z drewna, z bali. Pozdrawiam :)1 punkt
-
@[email protected] Starożytność zamieszanie... wprowadziła chaos znaczy, w datowaniu mój ty panie, czas na relaks, nie inaczej. Jak to zgubił się na mapie, każe czekać tak na siebie, mapę czyta i nie trafił, świat się kończy proszę ciebie. Pozdrawiam :)1 punkt
-
@[email protected] Co ja tam Ci, no tak, Otzi się zgadza, a ludzia z Tollund postarzyłam znacznie... wpisując datowanie tego, co opisuję w pracy. Muszę sprawdzić artykuł przed wysłaniem, czy czegoś tam nie rąbnęłam. Tutaj się wygumkuje ;) Tam już nie bardzo :D Otzi epoka brązu, a Tollund epoka żelaza już. Wyżej w komentarzu edytowałam na poprawne dane. Grzegorz, nie zabijaj, litości :)1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
@[email protected] Ach, obiadek mam po pracy i zapraszam panów obu, jeden ma w rozdział współpracę, drugi żonkę raczej srogą. Pozdrawiam :)1 punkt
-
@Dag Dag spróbuje znaleźć je u siebie znam parę bibliotek nie trudź się broń Boże, pytałem o wielkość wydania bo chcę się zorientować czy mam szansę odnaleźdź w naszych bibliotekach. Miłego dnia, znowu mamy nowy dzień - Dzień Dobry. @Nata_Kruk Rozumiem, te wieczne rozstania na to nie mamy wpływu - niestety. Miłego dnia Nato.1 punkt
-
@corival Kto zaś księciem, kto poddanym bardzo ważne zależności ktoś górować chce nad innym zwykłe ssaków namiętności. Pozdrawiam :)1 punkt
-
1 punkt
-
@[email protected] Dziękuję, zainspirowałeś mnie do malutkiej korekty w tytule....tak masz rację, mogą nieść mądrość i ukojenie, ale również piekło, ekstremalnie oczywiście rzecz ujmując. Dziękuję, za życzenia, spełniały się. Najlepszego :) @Gosława Dziękuję. Szalenie mi miło. Pozdrawiam serdecznie :) @Michał_78 No jak to która? Grażyna, dla znajomych Grazia :))) Pozdrawiam. @Radosław Łał. Nie przepraszaj. Dziękuję, to fantastyczny komentarz :) Miło mi, uszanowanie. @Nata_Kruk Oczywiście, że "myśl" dziękuję, za czujność, oraz komentarz. Pozdrawiam :) @Dag Dziękuję, samo mi się wymyśliło ???1 punkt
-
Wypłynąłem na bezkresny ocean. Wziąłem kompas i otworzyłem mapę. Napędem mego statku było serce. Zasilałem je miłością i prawdą. Morze rzucało na lądy i wyspy. Gdzieniegdzie czyhały muzy, syreny… Nieraz ich śpiew przypominał nokturny.1 punkt
-
@[email protected] Pewnie jeszcze ktoś pomyśli alkoholik z piekła rodem i do tego jeszcze jeździ w pianym zwidzie samochodem. Pozdrawiam :)1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Lubię prostotę Twoich rymowanych treści oraz to, że "pleciesz" o życiu, po prostu. Pozdrawiam.1 punkt
-
@OloBolo No tak... bez wątpienia nadziei gubić nie wolno. Jest kołem napędowym, pozwala skądś wydobyć siły. A że ktoś był i już go nie ma... taka kolej rzeczy. Wszyscy zdążamy w tę stronę. Wiersze ciekawsze? Ależ Olku, są ciekawe :) Pozdrawiam :)1 punkt
-
Wielu z nas nie może wyobrazić sobie dnia, bez porannej kawy. Inni nie piją jej wcale, ale bez wątpienia rozpoznają ten specyficzny aromat pośród wielu innych. Sądzę więc, że choćby ze względu na tą wszechobecność, warto poruszyć ten temat. Zacząć wypada od początku, czyli od opisu rośliny, która rodzi ziarna kawy. Drzewa kawowe wymagają łagodnego klimatu. Rosną na terenach, na których nie ma mrozu, a temperatura nie spada poniżej 10 stopnia Celsjusza. Dodatkowo wymagają odpowiedniej ilości opadów i żyznej gleby. Już z tego opisu można wywnioskować, że są to rośliny dość wymagające. Najbardziej optymalne warunki dla kawowców występują między zwrotnikami Raka i Koziorożca. Dziko rosnące drzewa kawowe dorastają do 12 m wysokości i są dość okazałe. Rosnące na plantacjach, przycina się na wysokość 2-4 metrów, by ułatwić zbiory. Wszystkie gatunki kawowców rodzą owoce, w których miąższ otacza dwie owalne pestki, czyli ziarenka kawy. Cechą charakterystyczną owoców jest to, że w momencie kiedy ziarenka kawy pozbawi się otoczki miąższu, stają się niepłodne. Owoce kawowca rosną w kiściach przypominających winogrona. Dojrzałe, mają rozmaite kolory w zależności od rodzaju, ale generalnie od żółtego do czerwonego. Żeby uzyskać ziarno, owoce pozbawia się miąższu, a ziarna rozsypuje się cienką warstwą na płaskiej powierzchni, na pełnym słońcu. Muszą przeschnąć. Rozłożone, trzeba kilkukrotnie w ciągu dnia mieszać i obracać, żeby wysychały równomiernie. Proces trwa 5-10 dni. Współcześnie, po tym czasie podsusza się je dodatkowo mechanicznie, dawniej tego nie robiono. Na tym etapie ziarna uzyskują zieloną barwę i mają rozmaitą wielkość, więc sortuje się je według rozmiaru. Warto jak sądzę podkreślić, że najcenniejsze są największe ziarenka. Przy okazji sortowania odrzucane są ewentualne zanieczyszczenia. Kiedy już ziarna są podzielone, pakuje się je do jutowych worków i w tym stanie transportuje w świat. Zielone ziarna kawy są niemal całkowicie odporne na starzenie. Dopiero po zastosowaniu palenia stają się podatne na utratę typowego dla siebie smaku i zapachu, zwłaszcza zbyt długo przechowywane. Zmieloną kawę trzeba zużyć szybko, ponieważ już po kilku godzinach od kontaktu z powietrzem, zaczyna stopniowo tracić swoje właściwości. Ojczyzną kawy jest Afryka, a konkretnie Etiopia, dawniej nazywana Abisynią. To stamtąd surowiec spożywczy o którym mówimy, rozprzestrzenił się za sprawą człowieka najpierw na świat arabski, a dopiero później do Europy i na inne kontynenty. Pierwszymi ludźmi, o których wiadomo, że wykorzystywali owoce kawowców, byli Oromowie. Był to koczowniczy lud zamieszkujący południowo-zachodnią Etiopię około 3000 lat temu. Zbierali dojrzałe owoce drzew kawowych, obtaczali w zwierzęcym tłuszczu i jedli, dostarczając w ten sposób organizmowi niezbędnej energii. Nie wiadomo kiedy żucie owoców kawowca przekształciło się w picie napoju. Ten moment zniknął w pomroce dziejów. Nie do końca jasne jest również, w jaki sposób niewielkie początkowo ilości ziaren kawy zaczęły trafiać na tereny Półwyspu Arabskiego. Istnieje możliwość, że działo się to wraz z napływającymi z Etiopii migrantami, albo też przywozili je arabscy handlarze niewolników. Pierwsza pisemna wzmianka o kawie pojawiła się w manuskrypcie pochodzącym z około 575 roku naszej ery. Znaleziono go w Jemenie. Pojawia się tam już wzmianka o napoju z zielonych ziaren kawy, ekskluzywnym produkcie wykorzystywanym wyłącznie dla celów religijnych. W IX wieku naszej ery, perski medyk Ar-Razi napisał dzieło dotyczące leczenia, w którym opisuje ziarna kawy jako cenny medykament. Podobnie twierdził Abu Ibn Sina, czyli Avicenna. W tamtym czasie jednakże, kawa wciąż jeszcze była niezwykle rzadka. Dopiero w XIII wieku pojawiają się pisemne wzmianki mówiące o krajach arabskich, w których suszy się ziarna kawy na słońcu i opala się je na węglu drzewnym. Świadczy to o zwiększonym transporcie tego surowca, który jednak wciąż jeszcze nie był napojem zbyt popularnym. Za początek upowszechnienia się kawy w świecie arabskim, uznawany jest moment przeprowadzenia w 1454 roku akcji propagandowej. Zabrał się za nią mufti miasta Aden. Jak wieść głosi uznał on, że kawa uleczyła go z jakiegoś schorzenia i dlatego doszedł do wniosku, że warto ją rozpowszechnić. Wprowadził w Adenie obyczaj rozdawania napoju kawowego wiernym w meczetach. Obyczaj przyjął się z czasem i niedługo potem został rozpropagowany w całej Arabii. Zaczęto otwierać pierwsze kawiarnie, czyli miejsca, gdzie sprzedawano kawę, ale też proponowano różne rozrywki, na przykład szachy, tryktraka. Były to także miejsca przyciągające intelektualistów, odbywały się w nich żywe dyskusje, wymiana poglądów tak politycznych jak i religijnych, a niekiedy rodziły się jakieś odstępstwa od wiary. Ostatni wymieniony efekt powodował, że od czasu do czasu w różnych częściach świata arabskiego zakazywano picia kawy, a w efekcie zamykano kawiarnie. Tylko ekonomia, czyli spore zyski ze sprzedaży tego spożywczego surowca, uratowały kawę przed zapomnieniem. W XVI wieku spożycie kawy wciąż rosło. Z wolna poszerzał się także obszar jej zasięgu. Do Konstantynopola dotarła około 1500 roku. Zwiększał się nie tylko zasięg spożywanej kawy, ale również upraw drzewa kawowego. Na sprzyjających terenach zakładano plantacje. Z czasem zaczęto modyfikować metody produkcji napoju, na przykład ścierając ziarna. Nie oznacza to, że kawę parzono tak, jak robimy to współcześnie. Wtedy wlewano do naczynia wrzątek, wsypywano do niego rozdrobnioną kawę, a następnie dodawano cukier trzcinowy i przyprawy (cynamon, kardamon i goździki). W tym czasie kawa dotarła już „pod strzechy”. Do Europy ziarna kawy docierają w 1615 roku, przez port w Wenecji. Jak wiele innych nowości, także one nie spotkały się z wielkim entuzjazmem. Świadczą o tym nader sugestywne określenia jakimi je obdarzano: „świeżo zmielona sadza”, czy też „wyciąg ze starych butów”. To nie sprzyjało upowszechnianiu się tego produktu spożywczego i zapewne dlatego dopiero po 30 latach powstała w Wenecji pierwsza kawiarnia. Na kontynencie europejskim były to eleganckie lokale, miejsca dyskusji, wymiany informacji, ogłaszania rozmaitych wyprzedaży i aukcji. Kawa stała się więc cennym towarem, dostępnym zasobnej części społeczeństw i nie było też póki co sposobu, żeby zmienić ten stan rzeczy. Surowiec był dostępny jedynie poprzez handel, Europejczycy nie mieli własnych plantacji drzew kawowych. Arabowie zazdrośnie utrzymywali monopol na uprawę, a tego, kto wywoziłby płodne ziarna kawy, albo sadzonki, czekała egzekucja. Monopol Arabów został przełamany, kiedy do Mekki z południowych Indii przybył Baba Budan i w drodze powrotnej przeszmuglował trochę płodnych ziaren kawy w materiale obwiązanym wokół brzucha. Zasadził je później w Majstrze i dochował się dorodnych, płodnych drzew. Handel kawą przejęli Holendrzy, którzy założyli kolejne plantacje na Sri Lance i Jawie, a także sadzili pojedyncze drzewa kawowe w Holandii w cieplarniach. Na początku XVIII wieku w niejasnych okolicznościach Holendrzy podarowali sadzonkę drzewa kawowego królowi Francji Ludwikowi XIV, który nakazał posadzić ją w królewskiej cieplarni w ogrodzie botanicznym. Kilka lat później po wielu perturbacjach i perypetiach, za pozwoleniem królewskim, Gabriel Mathieu de Clieu przewiózł odnóżkę tego drzewa na Martynikę, gdzie kawa znalazła doskonałe warunki do rozwoju i się rozpleniła. W ciągu 50 lat las drzew kawowca pokrył tu większość terenu. W 1727 roku Jan V Wspaniałomyślny, król Portugalii i cesarz Brazylii, został poproszony o mediację w sporze o granicę między Gujaną Holenderską, a Francuską. Jego wysłannik podstępem zdobył i przywiózł z tej wyprawy dwie sadzonki kawowca, które zostały przetransportowane i zasadzone w Brazylii. Sprzyjający klimat spowodował, że zaaklimatyzowały się doskonale i rozpleniły. W efekcie wyrosło z nich ogromne kawowe imperium brazylijskie. Po 1800 roku rekordowe zbiory w Brazylii i zalew tego towaru na rynkach europejskich zmieniły napój kawowy w codzienne picie. Do Polski przywieziono kawę jako zdobycz wojenną. Przybyła wraz z wojskami biorącymi udział w Odsieczy Wiedeńskiej w 1683 roku. Król Jan III Sobieski zasmakował w kawie i był jej wielkim miłośnikiem, ale nie przekładało się to na powszechny odbiór tego napoju. Ogólnie uważano, że jest niesmaczna, a nawet szkodliwa i dlatego dopiero na początku XVIII wieku zaczęła zdobywać popularność i coraz większe grono wielbicieli. Najpierw moda na jej spożycie ogarnęła Gdańsk. Powstawały tam pierwsze kawiarnie zwane kafehauzami. W 1736 roku pierwsza kawiarnia została otworzona w Warszawie. Napój kawowy piła tak szlachta, jak i bogaci chłopi, a pod koniec XVIII wieku wydano w Polsce, przełożony z języka francuskiego „podręcznik” dla pijących kawę pod tytułem „Krótka wiadomość o kawie i jej właściwościach i skutkach na zdrowie ludzi spływających…” , doradzający jaką kupować, jak ją przygotowywać i jak najlepiej podawać. Kawę uwielbiał Ignacy Krasicki i Adam Kazimierz Czartoryski, który w 1779 roku napisał nawet komedię pod tytułem „Kawa”. Do końca XIX wieku sprzedawano kawę zieloną, czyli suszoną i palono ja dopiero w domach tuż przed spożyciem. Podawaniem kawy zajmowały się specjalnie wyuczone kobiety, które nazywano kawiarkami.1 punkt
-
Drogi Autorze, Wielki Poeto, jeden z drugim Cogodzinne wrzucanie na portal swoich wybitnych prac nie spowoduje, że staniecie się autorami poczytniejszymi od innych, którzy z jawnego lenistwa ośmielają się podzielić swoim tekstem co kilka dni, lub co kilka tygodni! Skandal! Szanuj innych Autorów. Szanuj i miej łaskawość dla czytelników. Którzy nieśmiało chcieliby poczytać prace innych Autorów, jednakże przez to, że właśnie wrzuciłeś swój jedenasty tekst w czasie ostatnich trzech godzin są zbyt skonfudowani ilością, jaką zostali przygnieceni i wolą zajrzeć na inny portal. Może czujesz się niedoceniany? Może za mało chwalony? Może kiedyś udało ci się zrobić na kimś wrażenie i chciałbyś to powtórzyć? Ale ILOŚĆ to nie JAKOŚĆ. Proszę, nie sprowadzaj POEZJI do poziomu dyskontu. Kłaniam się, miauczenie owies1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne