Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 11.05.2021 w Odpowiedzi

  1. Dwie godziny lecimy, ląd widzę przed nami, cel już blisko, to miasto do innych podobne, jeszcze nikt nie zaczyna grać marszów żałobnych, chociaż wielu wnet spłonie, tak się zaraz stanie. Czy jestem już mordercą, czy tylko żołnierzem, który rozkaz otrzymał miasto całe spalić, piekło na ziemi będzie wciąż sumienie ranić, a Bóg mi nie przebaczy, chociaż w niego wierzę. Miasto pod samolotem na śmierć jest gotowe, z wysoka dobrze widać ulice i domy. Już są odbezpieczone guziki spustowe, wkrótce bomb detonacji słyszę dźwięk znajomy. Ostry zakręt, silniki z całą mocą wyją, ci, którzy tam na dole już pewnie nie żyją. https://superhistoria.pl/druga-wojna-swiatowa/43939/I-bombed-Hiroshima.html
    11 punktów
  2. Cykl szorowania nie jest skończony w praktyce działa to w obie strony gdy się szoruje to wciąż się zdziera na przykład buty pod nimi ziemia Wymieniać mogę tak w nieskończoność pilnik paznokcie gardło z przeponą mydło się zmydla szorując ciało w kubku łyżeczką mieszasz kakao Drzewo co swoimi korzeniami sięga wciąż coraz głębiej skała tam pęka i jeszcze wspomnę kropelkę wody co swym uporem kamień wyżłobi Musisz mi rację niestety przyznać że szorowanie to nie łatwizna Szorować garnek przypalony jest obowiązkiem każdej żony bo kto przypalił niechaj szoruje odkąd mam żonę-nie gotuję
    7 punktów
  3. Za porozumieniem stron On mówił do gościa siedzącego obok, że ona go tak drażni, że czasami miałby ochotę pójść do burdelu i przez kilka minut wsysać w pamięć oczami widok innej twarzy na swoim końcu tylko, że seks z nią ma za dobry. No i są jeszcze dzieci. Ona mówiła do facetki na ruchomych schodach, że ma go dosyć tak serdecznie, że najchętniej rzuciłaby go w cholerę, ale nikt tak jak on nie potrafi językiem, dzieci za nim szaleją, a do tego wspólny kredyt. Zatem, żeby zrobić mu chociaż trochę na złość flirtuje w Internecie z innymi. — kiedyś mnie poniosło i umówiłem się przez apkę z jedną taką na niezobowiązujący numerek, a zamiast babki ze zdjęcia przyszła moja żona — powiedział — kiedyś dałam się porwać szaleństwu jednak zamiast czarującego bruneta z profilowego tym, który przyszedł był mój mąż — powiedziała W mieście iks sąd wydał wyrok o rozwodzie bez orzekania o winie.
    5 punktów
  4. Ciężko ją skupić w myśli soczewce, rozprasza się wśród drobnych zachwytów. Chciałbym ją zwracać na to, co piękne, zamiast do starych spraw znowu przykuć. Podzielna jest, lecz mnoży problemy. Przyciąga zbyt wiele ciężkich spraw. Zbieram ją, wierząc, że to coś zmieni i poświęcę całą, gdy nadejdzie czas. Czasem też pragnę chociaż na moment siebie i spokój znaleźć w jej centrum, lecz nagle odwraca się w drugą stronę i nie przywiązana umyka wśród szeptów. Za szybko się kończy, gdy jest potrzebna. Choć ją wytężasz, to milknie głucho. A co jeśli przyjdzie się Wam pożegnać na zawsze i ujdzie jej to na sucho?
    5 punktów
  5. poglądy zaprasowane w kantkę i głowa rozhuśtana na „tak” w pudełku na szafie obcięty kucyk którym pan prowokował belfrów odrośnie ale na innych głowach
    4 punkty
  6. Gdzieś na półeczce, w saloniku, za siódmą szafą, w siódmej wnęce, wśród kurzu, książek, na kominku, stała laleczka w pozie wdzięcznej. Obok żołnierzyk przeźroczysty, z hartowanego szkła, kaleka. Choć serce złote miał, i myśli, wciąż nie widziała go tancerka. ref. Laleczka ze stali damasceńskiej, kiedyś jej rycerz złamał serce, a teraz tańczy, bo już nie chce pamiętać, kochać, czuć. Nic więcej. Laleczka z damasceńskiej stali i żołnierz w bojach hartowany. Choć obok siebie, a - w oddali. Samotni, smutni, z różnych bajek. Lecz dnia pewnego, bladym świtem, kiedy promieniem słońce głaszcze, czyjaś zabłysła na kominku łza, jak z wyśnionej dawno baśni. I zobaczyła w niej tancerka wpatrzone w siebie, czułe oczy. I zrozumiała - różne bajki miłością można w jedną złączyć. Ref. Laleczka z damasceńskiej stali i żołnierz w bojach hartowany. Ona - dla niego, a on - dla niej. W siebie wpatrzeni, zakochani. Laleczka ze stali damasceńskiej z żołnierzem - życie tańczyć będzie. Mocno trzymając się za ręce, Bezbronni, ale silni - szczęściem. oryginał: "Laleczka z saskiej porcelany"; słowa: Jacek Cygan, muzyka: Majka Jeżowska
    3 punkty
  7. z czasem zgubionym w kieszeni paczką aromatyzowanych fajek cieniem uległym od słów wpadłaś niezapowiedziana skromne wyciągnięte ramiona ofiarowały miejsce przy stole dzban pełen czasu szalę co nie chyli się pod obcym ciężarem nie znałam praw świata którego szlaki wyznaczasz podnosząc się po ciosie zrozumiałam burząc szykujesz miejsce na nowe przeżyło to co realne kilka kęsów strawy niedosunięte krzesło kiepy w popielnicy ogniotrwała ja
    3 punkty
  8. BAŁTYCKA SYMFONIA W nadmorskim lesie bezruch i cisza, jak przed koncertem, tylko złoty blask słońca kładzie na gładkiej korze drzew genialne partytury rozstrzelanych cieni. Mozaika zwartych, postrzępionych paproci tworzy wzorzystą posadzkę sceny, inkrustowaną srebrzystymi owalami pajęczyn, zielenią mchów i rudym brązem zeszłorocznych igieł. Wtem, delikatnie drżące dzwonki osikowych liści zwiastują - przebiegający wśród najwyższych gałęzi podmuch: odgłos wiolonczeli. Na obojach złotych pni sosen wiatr gra melodię starej szanty… Brzmienie fagotów gęstych krzewów kolczastego rokitnika, zdobnego słonecznymi jagodami nut górnej oktawy, ustępuje świszczącej muzyce wiklinowych harf, uginających struny witek pod długimi palcami jasnozielonych liści. Srebrzyste tuby lepiężników przejmującą melodią zamiatają piaski wydm - lśniąc, jak błyszczące saksofony przystojnych jazzmanów, wyrzucających jednym zadęciem wszystkie dźwięki pięciolinii. Altówki mewich krzyków rozpostartymi skrzydłami ścigają podmuchy nadmorskiego wiatru, wzbudzając śpiewny flet skrzypiącego piasku, który podrywa seledynowe smyczki traw, chylące się ku wspólnemu graniu w takt rosnącego szumu wód. Wzmagają się werble morskich pomruków i wtórujący im – jak dźwięk kotłów - huk fal, łamiących swe srebrne, spienione grzywy na fisharmonii piaszczystej plaży. Granatowe prospekty nadciągających z zachodu chmur wspaniałym organowym chorałem wypełniają niebo aż po horyzont. Potęgą wielkiego finału rozbrzmiewa bałtycki sztorm.
    3 punkty
  9. cisza mnie lubi jest zawsze obok potrafi płakać uśmiechać się cisza mnie kocha śpi obok mnie jest szczera niewiele chce cisza mi poezją umie pocieszyć jest mego jutra oknem i drzwiami cisza jak siostra dużo o mnie wie jest ze mną nawet gdy wiatr i deszcz ciszą mą nadzieją nie unikam jej rozmawiam z nią nocą i dniem cisza moją trumną pochowa mnie przykryje sobą ja o tym wiem
    3 punkty
  10. Wyszedł z domu stary cieć ziewnął, rozprostował bary, nagle patrzy – leży śmieć, ot papierek jakiś szary. Gładząc siwych wąsów szczeć, bo już był cokolwiek stary, mruczy: Kto mi tu śmiał śmieć tak naśmiecić. Wciąż bez miary śmiecą wkoło a ty zmieć cieciu. Ile trzeba pary do roboty takiej mieć. Na nich wcale nie ma kary. Coś poczęło w cieciu wrzeć, potem złościł się bez miary, aż zaczęło wkoło grzmieć i błyskało się do pary. Rozeźlony, stary cieć, chyba zrobił jakieś czary. Drzewa już zaczęły drżeć, wiatr wyginał ich konary. Lunął deszcz i zniknął śmieć. Lecz roboty będzie stary dużo więcej teraz mieć... Cieć po burzy myśli sobie: Alem dureń jakich mało, wystarczyło tylko zrobić to, co do mnie należało.
    3 punkty
  11. w ciepłej poświacie promieni słońca dzionek porankiem przyozdobiony błękitem nieba śpiewem skowronka muzyką łąki wabi kolory w kropelkach rosy malutka żabka pod pajęczyną przysiadła ledwo a już rechoce dumna i ważna ty pewnie nie wiesz jam jest królewną radośnie dźwięczy wesoły strumień dzwonkami budzi przeróżne dziwy aż pasikonik zatańczyć umie a kwiatek ziewa tylko na niby w poświacie jasnej migoczą w wodzie zaczarowane płyną wciąż słowa niczym diamenty z cicha tulone by żadnej chwili tu nie zmarnować
    3 punkty
  12. śródpoście czy jeszcze rozkołyszę biodrami twoje dłonie nie mam siły tęsknić puszczam tkankami dzień zimny ktoś przy mnie jaśnieje nie myślę ruszać naprzeciw w twoim cieniu tkwię cicho w nieznaczeniu śladami pocałunków cierpię ,,Pan widzi: ławkę, krzesło, stół, a ja rozdarte drzewo..." A . Osiecka
    3 punkty
  13. Rola narosło chwastów w łańcuchu dekad na plenne ziemie wiatr się zapuścił i wciąż próbuje na polach Matki jady rozsiewać kamienie zrzuca ręką cienistą przestawia ścieżki w odgałęzienia zasadza głowy a skargi zmierzchów i bezgłos piskląt są jak zdeptane liście przed domem to przemijanie wszystkiego w nicość historia cykle zakreśla wokół bo przecież w górę nie wzlecą liście ziemia je strawi wierzę że po coś bo każde źdźbełko łono użyźni zbutwieją także czcze nędzne słowa lecz gdyby zmienić co dzisiaj w miłość czy ciepło spojrzeń odpuści wczoraj maj, 2021
    2 punkty
  14. W ojcowej kuźni huczy palenisko, stąd niesie wiedzę i umiejętności żywiołowy młodzieniec o sprężystych krokach. Oczy biją hipnotyzującą siłą, wróżąc ognisty temperament. Przy ojcu ukryty, buchnąć może potęgą. Warsztat rodziciela nierzadko odwiedza, przekazuje wieści zebrane wśród ludzi. Jako dar posłany rozjaśnia i ogrzewa. Warto go słuchać, bo mądrze przemawia zbiera uważnie, słowa przekazuje, ludzkie sny przenika, wizje podsuwając. Bagaż ze stosów odbiera, pokazując trasę w zaświaty. Ścieżka niebezpieczna dla duszy zbłąkanej, przewodnika trzeba. Młodzieniec zawsze chętny obowiązkom, z płonącym sercem liczyć się należy. Możny syn ojcu ustępuje należne mu miejsce.
    2 punkty
  15. lubię ranek gdy perli twoje dłonie pijane zapachem usta w pochodzie po bordowym kobiercu piżmowej rosy napęczniałe słodyczą nocnych snów kiście rozchylające się westchnieniami płatek po płatku w obietnicy spełnienia
    2 punkty
  16. Zegar obraca się coraz szybciej.
    2 punkty
  17. wczoraj było dziś już go nie ma więc czy warto wysilać się szukać go skoro została po nim tylko tęsknota upiększona ciszą wczoraj minęło dziś się uśmiecha goni za wiatrem dumne jest wczoraj przegrało więc nieobecne może kiedyś tam odnajdzie się
    2 punkty
  18. cóż z tego że me piękno i kształt powala cóż że znałem owoc z drzewa poznania jego smak moc i zgubne dary w raju dla nudy nie do wiary wpierw się przedstawię zajmie mi to chwilę wiedz taki piękniś jak ja ma niejedno imię Akurra Ngalyod Borlung Siedmiobarwny Król-Carów Ayida-Weddo Wąż Tęczowy jednym tchem przyprawiają o zawrót głowy do rzeczy Adam ten siekierą ciosany ogór nie był mi pisany zero chemii między nami choć nie toczyliśmy i pijany zupełnie byłem mu obojętny szkoda gadać jakby nie było słuchaj jak to się potoczyło Ewa co innego ona powab w ruchu gracja aksamitna skóra a do tego rozkoszna choć wiecznie zadowolona najważniejsze skora do rozmowy w tym ma szansa jest już upatrzona boże zanim w końcu wpadłem na to ziemskie pytanie myślałem że mi nerw kołkiem w przełyku stanie ciekawość okazała się kluczem jak woda w niej wezbrała i wnet była gotowa lecz laboga po wtóre się zawahała rozpacz moja sięgnęła zenitu w przypływie złości zacisnąłem zęby pech tak chciał że na własnym języku na dwa go przepoławiając krew ból i łzy poczęły się wzbierać po mym licu spływając co to te piękne krople w twoich oczach niewiasta zapytała wraz z tym owocem przyjdą ode mnie w darze uniosła dłoń po czym zerwała
    2 punkty
  19. Pożyczony czas zabierasz, karty kredytowe życia; są jak jeden bank i sfera, ten strach, debetem napawasz pustki berbeci w świetle, pyły komunikują gwieździe - zgasły Na baranich wyspach molich, na ścianie spotkacie łódki . Pomnożą setki w jeden płacz, miłość skrywaną w komodach; tam jej cień stroi sie w szafach, jakieś oczy rozbiera z szat. Pachnący feromon wiosny zostawia dziury na klatkach Może, gdy ukaże nam świat, bez igieł i nici wkroczy, w swiatło wybadane wcześniej Niespaleni! Będą goli, szczęśliwi do samej śmierci ... Na wieki - bez żadnych tajemnic TA SZAFA BĘDZIE ZAWSZE GRAĆ!
    2 punkty
  20. Wielki wojownik, Spartiata, Leonidas przez Persów przeklęty, Wiedzie na-po koniec świata, Swoje zaciężne zastępy. Trzystu wojowników przywiódł ze sobą, Na śmierć za Spartę, swą straż przyboczną, Choć wroga...dumni powstrzymać nie mogą, Dopóki jeden żyje w staraniach nie spoczną. * Tak przybył zastęp pod Gorące Wrota I tam ustanowił swój bastion ostatni, Tam też trzymali wroga na włóczni grotach, Wojownicy, mężczyźni niezwykle chwatni. Bóg-Imperator rzucał swe liczne zastępy, Lecz każdy atak garstka odpierała, Stosował wróg wymyślne podstępy, Lecz Spartańska odwaga się nie złamała. Tak przez dwa dni tracąc niewielu, Bronili swej Ziemi dzielni wojacy, Wolni Grecy również bronili wyznaczonego celu, Ukrytej górskiej ścieżki patrzali rodacy. * Lecz Efialtes demon zdradziecki, Ciągnięty do Persów obietnicą złota, Wskazał im drogę do ukrytej niecki, Bo obca mu była wierności cnota. Trzeciego dnia o bladym świcie dotarła wieść, Że wróg okrąża dzielnych obrońców, „Brzemię obrony do śmierci będziemy nieść!”, Rzekł Leonidas na przemowy końcu. I tak stanęli do ostatniej bitwy, Spartiaci walecznego Heraklesa potomkowie, Nad ich głowami krążyły rybitwy, Ogromną czeredą otoczyli ich wrogowie. * Tak dokonał żywota Leonidas, Król dumny, Jego trzystu - poległo tam z nim, Ich męstwo było gwoździem do ich trumny, Na wieki zdobyli odwagi nimb. ... Na miejscu bitwy tablica rzecze te słowa: „Przechodniu, powiedz Sparcie, tu leżymy jej syny”, Czytamy dalej, gdy na cześć pochyla się głowa: „Prawom jej do ostatniej posłuszni godziny”.
    2 punkty
  21. gdybym tylko chciała zrobiłabym najpiękniejsze zdjęcie sezonu ja na twojej twarzy wilgotno-słodko-gorzka osuwam się ty wilgotno-słono-gorzki w moich ustach potem popkorn papierosy i świt 210510
    2 punkty
  22. @Mayerling Tylko współczesna słabo już rozumie ówczesne motywy. Popkultura wykorzystuje jedynie pobieżnie wyinterpretowane okrucieństwo i ówczesny świat rozumiany w kategoriach współczesnych jedynie jako tło, surowe tworzywo dla pustej rozrywki. Ale warto mimo tego, zwracać się do antyku i nie pomijać jego heroiczności, czego nam dzisiaj bardzo brakuje. Mamy przecież czasu kultury histerii, strachu, jak już optymizm to konsumpcyjny, a jak odwaga to rozumiana jako rewolucyjna destrukcja.
    2 punkty
  23. Brew namarszczona w brodatym obliczu, surowe oko czujnie mierzy wszystko, Krzepkie ciało pod szatą sugeruje siłę, krzyk raroga budzi płomiennego męża. Niebo ciemnieje w południowej stronie, groźny pomruk zwiastuje podły humor Pana, huki i łomoty, jakaś pilna praca, wytężona, nagle błysk jasny, podkreślony trzaskiem. Tylko podziwiać można zdolnych rąk wyroby, w boskiej kuźni cudności powstają ogniste. Kowal gniewny często, zakłócony porządek ładzić trzeba i strzec prawa w świecie i zaświecie. Moce chaosu czyhają zamęt wprowadzając i walka z ciemnością codziennym zadaniem, płomiennooki sokół obserwuje z góry. Ogień niebiański do starcia gotowy. Chmura znika z wolna, blask rozświetla niebo, kunsztowny podarunek z dawna wykonany. Ognista tarcza wykuta mistrzowskimi dłońmi, obdziela życiem, plonem obfitym i bogactwem.
    2 punkty
  24. Jem Pochłaniam Pożeram Jak zwierzę którym jestem, więc jak się za to winić Jak? Prędko, gdy kątem oka ujrzę odbicie w szybie pustego pokoju Gdy uchylę oczy a moje palce wbiją we mnie wzrok Soczyste, tłuste, aż ociekają na kartkę jak moje łzy Gdy już sił brak a ból nie ustał
    2 punkty
  25. czekam odmuchując szkiełka witrażu doznań na kolanach w jaskini Platona snami ostrzegana kulę się zaciąga tobą kresomózgowie zalane sól w kanałach jonowych cienia miłości zanieś sobą ziemia w słońcu kamieniem
    1 punkt
  26. strzeliste palmy mierzą w galaktyki gwiazd korony płoną zachodami słońca na zarzut o skąpą fotosyntezę oferują foto - okiem rzuca świat sława sięga bruku w tle tańczy umęczony Elvis pięć minut nadchodzi raptownie jak trzęsienie ziemi odchodzi z wyciem kojota na wzgórzu afiszowych marzeń odległość mierzy się czasem prawdziwy Wild Wild West pamiętam o tym gdy gniję na autostradzie tłocząc mojej dżungli krew delfiny w tej sekundzie kręcą gratisowe salta surferzy odziani endorfiną wracają do marzeń o fali basenowe wille puszczają białą kreską oko do kolejki chętnych na sfabrykowany sen darowany przedpłatą z namiotem pod mostem jesienią tasmańska Santa Ana zamiata spopielone anioły upadłe od podciętych skrzydeł trzymam rękę na pulsie w betonowej arterii musiałam przelać wiele krwi by ją dziś kochać
    1 punkt
  27. Dziś jest w Wesołym Miasteczku bal... Karnawał trwa już od zeszłej wiosny. Większość ogarnął zabawy szał, choć klimat nie zawsze bywa radosny. Ach ten maskowy, maskowy bal, trudno jest w gębach już się rozeznać... diabeł anioła dziś maskę ma, a anioł chyba w nicość się przebrał. Wesoła muzyka bez przerwy gra, prowadzi didżej z Nieznanej Góry, wszyscy tańcują w jej rytm i takt, choć nogi plączą się już niektórym. A w zamku strachów wciąż jakiś duch w mętnym zwierciadle rysuje przyszłość wpatrzonym w niego. Spory jest ruch też w gabinecie krzywych umysłów. Jak chcesz się bawić, musisz coś brać... Wszystko jest teraz prawie za darmo. Jak nie chcesz, pewnie trafi cię szlag, lub ci zarzucą niesolidarność. Ach ten maskowy, maskowy bal, trudno jest w gębach już się rozeznać... diabeł anioła dziś maskę ma, a anioł chyba w nicość się przebrał. https://poezja.org/utwor/170019-wesołe-miasteczko/ https://poezja.org/utwor/181233-wesołe-miasteczko-ii/ Powyżej odnośniki do poprzednich odcinków Wesołego miasteczka.
    1 punkt
  28. Pierwszego dnia zauważyłem kiedy zamrażarka się trzęsła na oścież drzwi jej otworzyłem By mgła rozprzestrzeniała się lodem. Ściany w białe dywany zakamuflowały barany Zimą wdycham czyste powietrze wnętrze ze szronu wychuchuję z zewem nadchodzi pora wiosny Gruda sopli spada na głowę już nie ma pary tylko wody krwiobieg pobudzają do życia Świeżość przypływu bada nozdrza las, ląki, moczarów "Briss" w obieg puszcza falami cienie słońca swit przebija żaluzje latem szelest potem oznajmia burze nadchodzi jesień - zbieram krople
    1 punkt
  29. lirycznie słońce rozdzwaniasz tętnem nieba dygocący aż drżę seraficznym nektarem omdlała lotosem zakwitam w ramion twych kołysaniu zapachem orbit zaczajona za horyzontem myśli niewysłowionych gdzie czyhające noce jak karmel wylewny gęste ambrozją deszczu uciekam w zmierzch ustronny by na czarownej przędzy za buduarem zagadek w duszy Twej Luną osiadać
    1 punkt
  30. bądź zdrów, cieszyłabym się z tak dużo komentarzy :)
    1 punkt
  31. jest dobre gdy więdną kwiaty zła a trujący owoc nie rodzi nawet w czeluściach lecz kiedy zapominam Ciebie błądzę po obcych miejscach i cierpię oddalam się oddalam od Wiecznej Pamiątki
    1 punkt
  32. @Leszczym Życiowa autorefleksja. A czy warto się przejmować brakiem laików pod wierszem, pomyśl! Fajnie się czyta! Z podobaniem. Pozdrowienia
    1 punkt
  33. @Czarek Płatak Miłe to słowa dla kogoś kto szlakiem Morrisona przewędrował to miasto, a teraz - przypadkiem- mieszka niedaleko ulicy nazwanej jego imieniem. Dzięki za wizytę, Czarku :)
    1 punkt
  34. Sto pięćdziesiąt jeden - nastąpna stronica, zaglądam do tyłu, tam nic nie zachwyca. Wnet zacznę od pierwszej, rozparta pożółkła, o wiośnie pisałem, od tłuszczu opuchła. Czy dwudziesta siódma złudzeniem zapachnie? Spojrzała z ukosa - podkreśliła płaczem. Pięćdziesiąta piąta... po lesie wędrówka, zahukała strachem, sóweczka maciupka. Sześćdziesiąta ósma, wiatry wyzwoliła, seksowne, przytulne, stukocze co chwila. Osiemdziesiąt siedem - mój sen o Warszawie, pamiętasz sterczące kikuty półnagie? Sto trzecia z kolei, o ojcu i matce, zapatrzeni w nicość w komuszej niełasce. Sto dwudziesta czwarta, o wesołym Romku, gazer przemądrzały - tak jakby po polsku. Sto czterdziesta czwarta, tuż prawie przy końcu, doświadczenie uczy, książka w martwym ciągu. Sto pięćdziesiąt jeden - patrz, strzępek zeszytu, resztę jak zapiszesz, za pióro... zlicytuj. "Pustkowie nie zna słów. Niezapisane stronice ciągną się na wszystkie strony!" - Tomas Transtromer.
    1 punkt
  35. @emwoo Cieszę się! serducho oddaję-:)
    1 punkt
  36. No widzisz Opal(iku)... zostawiasz.. piwonie.. 'na stole' i zmykasz, i nikt ani słowa... Kwiecisty tytuł, a w środku zupełnie inna odsłona, zapachniało delikatnym erotyzmem, tylko wtulić się w płatki. Przyjemna treść, bardzo kobieca. Pozdrawiam.
    1 punkt
  37. @Nefretete kopulujące mole były ci inspiracją :) no nie mogę, padnę ze śmiechu zaraz ;))))
    1 punkt
  38. @emwoo Naprawdę! a puenta wiersza, no właśnie-:) Wysublimowana jest -:))
    1 punkt
  39. @Marek.zak1 Udało Ci się oddać to całe wahanie, napięcie i nie możność pogodzenia się z losem człowieka. Żołnierz oczywiście wykonał rozkaz. Ta dwoistość występująca w jednym człowieku warta była podkreślenia i to zrobiłeś, w całkiem niezłej formie. Pozdrawiam :)
    1 punkt
  40. zmęczony życiem człowiek usiadł na kamieniu patrząc niepewnie na drzewo zaczął sie mu żalić że ono i kamień są szczęśliwsi bo echo i wiatr umieją z nimi rozmawiać on tylko z cieniem że wszystko co fajne zgubił po drodze i to go boli boli bo jego horyzont nic a nic nie jaśnieje jest ciemny zmęczony życiem człowiek nie zapomniał marzyć ciągle w coś wierzy czuje że w tym odnajdzie zagubione i poczuje dużą ulgę bo tym czymś będzie brama uśmiechem ozdobiona
    1 punkt
  41. @Nata_Kruk Dziękuję za odwiedziny i komentarz. Pozdrawiam:)@Nefretete Dzięki za wizytę. I jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma:). Również pozdrawiam:)
    1 punkt
  42. @Nata_Kruk Dziękuję za wizytę, Nata. W sercu tego miejskiego chaosu nie umiałabym mieszkać i funkcjonować, całe szczęście LA rozciąga się po wzgórzach jak wielka bagietka i można mieć swoją oazę spokoju. Pozdrawiam :)
    1 punkt
  43. jak skacząca magnolia do nieba wyważam gałązki w lotosie otoczką różu otulona pachnę chcę się tobą nacieszyć
    1 punkt
  44. I szła wolność drogami i szła wolność lasami jak jutrzenka nad ziemią rozbłysła i witana salwami czerwonymi różami nad Warszawą zwycięsko zawisła Chłopcy z wojny wracali i witani brawami jak do gniazda pod skrzydła matczyne i górskimi szlakami i polnymi drogami wracał żołnierz w to miejsce jedyne Powróciły marzenia te tłumione latami i na nowo odżyły nad Wisłą wolność przyszła na ziemię majowymi krokami i osiadła nad wodą srebrzystą
    1 punkt
  45. na krawędzi oparty o balustradę z zapachu wychylasz spojrzenie pod spodem pierwszy pąk wiosny czyżby to tylko wrzód na łodydze poniżej fundament w pierwszej fazie spękania zatrzymany pomiędzy nadmiarem czasu a spóźnioną chwilą gdzie milkną horyzonty zwłokami świtu a może płatka delikatność złagodzi ból wyzwoli ciebie choć ty uparcie martwą ziemią dławisz kwitnienie ≈≈≈≈≈≈≈≈≈≈≈≈≈≈≈≈≈≈≈≈≈≈≈≈≈≈≈≈ Bonus ≈≈≈≈≈≈≈≈≈≈≈≈≈≈≈≈≈≈≈≈≈≈≈≈≈≈≈≈ po uśmiechniętej smutku stronie gdzie jeszcze ból lecz nie tak źle a zresztą kiedyś będzie koniec albo początek któż o tym wie lecz póki życia to snujmy plan choć czasem bywa tak jakoś wstecz i później człowiek nie wie co zaś a to wstrzymuje zaczęty bieg w sadzie co roku kwitną drzewa lecz trza pamiętać o tym też że przyjdzie piosnkę skończyć śpiewać albo głęboko to wszystko mieć
    1 punkt
  46. @Lidia Maria Concertina Lidio na migi, w tym jestem słaby, a jak Noe dobrze się sprawuje? Wszystkiego dobrego Lidko, buduj Swoją wieżę.
    1 punkt
  47. @Czarek Płatak Dla takich wierszy tu jestem. Nie muszę nic więcej dodawać. Gratuluję wiersza :)
    1 punkt
  48. @Czarek Płatak Czarku czytałem przed chwilą ten wiersz na Zaciszu, chyba Twój najlepszy... Gratuluję. Wszystkiego dobrego.
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...