Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 02.01.2021 w Odpowiedzi

  1. powoli gasną latarnie cichną szepty liści wolnymi krokami nadchodzi poranek czekam na ciebie z kawą siedząc bez ruchu na drewnianej ławce Mamo ile to już czasu kawa dawno zimna a ja bez swetra czekam aż dorośniesz
    10 punktów
  2. Świat już ogłuchł od nadmiaru różnych dźwięków, informacji, mądrych porad, głośnych krzyków. Wciąż ubywa cichych rozmów w cztery oczy, głowy puchną przypinane do głośników. W tym chaosie i ogólnym życiozgiełku, człowiek siebie już nie słyszy prawie wcale. A drugiego, chociaż z nim wymienia słowa, znów zostawia z pustym brzmieniem coraz dalej. Może jeszcze, w majestacie gór i jezior, w szumie wiatrów, roztańczonych w polnych łąkach, pośród maków, macierzanki i krwawników, własnej duszy, zagubiony szept się błąka.
    8 punktów
  3. Biała Dama cz. I Chcę przytoczyć stare dzieje dawnych czasów wskrzesić czar to w Świerklańcu rzecz się dzieje gdzie posiadłość Henckel miał W starym zamku mieszkał hrabia pan majętny tutaj żył z Donnersmarcków się wywodził szlachetnego rodu był Ten potentat przemysłowy za małżonkę Biankę wziął pracowity honorowy całe życie kochał ją Bianka syna mu nie dała tak go pragnął z całych sił lecz majątek pomnażała mąż jej wdzięczny za to był Mały Wersal wybudował to dla Bianki dla niej żył pan budowy dozorował by fundament trwałym był I na bagnach zbudowany dziwny urok w sobie krył i drzewami okalany Mały Wersal piękny był Styl francuski dominował piękny pałac złotem lśnił w cichym parku tu królował i niejeden o nim śnił Stare dęby tu szumiały srebrnej tafli widniał brzeg kwiaty trawy pokrywały zimą w słońcu skrzył się śnieg Drzewa pięknie oszronione ten bajkowy mały świat te zaprzęgi i te konie to był obraz z tamtych lat I mijały dni miesiące pięknej Bianki urok zgasł i nie cieszył park ją słońce już dobiegał życia czas I w siarczysty mróz styczniowy koń na grzbiecie Biankę niósł park był piękny wyjątkowy uspakajał niczym stróż Nagle ciszę coś przerwało anioł śmierci zjawił się i na drzewie się to stało Bianka udusiła się Włosy ciało pokrywały hrabia wylał morze łez czarne oczy skamieniały pięknej Bianki nadszedł kres Drzewo katem jej się stało kwiaty okrywały pień lecz uczucie nie skonało tu pozostał Bianki cień Jak legenda stara niesie duch pojawiał Bianki się Biała Pani ze Świerklańca tu zjawiała w nocy się Biała Dama cz. II Potem przyszedł na świat Udo pierworodny Guida syn w groźnych górach zginął młodo przypłacając za swój czyn Życie dalej się toczyło duch markizy wszędzie był a hrabiemu ciężko było zmarłej żony portret żył Czarne oczy spoglądały pięknej Wenus włosy blond z hrabią rozstać się nie chciały Bianką tchnął tu każdy kąt Księżna Katia druga żona to w Wisbaden brała ślub przysięgała tutaj miłość całe życie aż po grób Biały welon i sukienka starej pieśni piękny ton uroczysta słów przysięga i kościelny głośny dzwon W świerklanieckim pięknym zamku niezbyt dobrze czuła się bo myślała bez ustanku jakby pozbyć Bianki się Oczy szczęściem zajaśniały kiedy na świat przyszedł syn i Guidotto chociaż mały już w Strzeleckim Bractwie był I kościółek piękny stanął w cichym parku pośród drzew Juliusz Raschdorff nim się zajął Fremiet zaś ozdobił dach I tu nieraz księżna Katia bladym świtem ścieżką szła gdy samotność doskwierała w oku się kręciła łza Wtedy myślą powracała do rodzinnych swoich stron tam Ojczyzna pozostała lat młodości drogi dom Biała Dama cz. III Hrabia ciągle coś budował wielki kunszt i dobry smak styl francuski dominował gotyk go cechował wszak Sarkofagi w mauzoleum anioł śmierci przeczuć znak ta budowa jedna z wielu to ostatniej drogi trakt Także Pałac Kawalera Cesarz Wilhelm gościł tu dziś podwoje swe otwiera tak zostało od lat stu Wielki magnat przemysłowy tytuł już książęcy miał gdy wiek zaczął się znów nowy on w hierarchii mocno stał Dwóch mu synów księżna dała Guidotto młodszy Kraft lecz spokoju nie zaznała już do końca swoich lat Bogobojna księżna Katia nie umiała Bianki znieść i w Kozłowej posiadłości ciche życie chciała wieść Chętnie wszystkim pomagała dobre serce miała wszak ludziom odzież rozdawała gdy jej komuś było brak Nowożeńców zaś wspierała gdy potrzebny był im sprzęt cała służba podziwiała długie włosy sukni tren Księżna wnuków doczekała książę zaś szczęśliwy był bo rodzina się zwiększała czego pragnął z całych sił Kiedy odszedł wielki hrabia schedę po nim przejął syn legendarna Biała Dama wciąż spędzała z oczu sen Księżna Katia pozostała w sercach ludzi z tamtych lat ta Ojczyzna ją żegnała tu spędziła życia szmat Cóż nam dzisiaj pozostało gdzie pałace z tamtych lat co się później z nimi stało przecież je podziwiał świat Ręka ludzka je zniszczyła wielkie dzieła z tamtych lat pamięć o nich nie wróciła już nie zwróci nam ich świat A szukając dziś wytchnienia w cichym parku pośród drzew gdzie tak często mgła się zbiera słychać ptaków piękny śpiew Stare dęby posiwiały i kościelny słychać dzwon i w historię się wpisały inny jej nadając ton
    7 punktów
  4. Błękity stycznia mrozy niebieskie bezśnieżnie sinawe mgiełki Pan Fałat w niebie pracuje pędzlem tworząc z rozmachem zimy odpryski Na monitorze srebrna tapeta śpiewa cykaniem staruszka świerszcza Do rękawiczek chucha Vivaldi - Nigdy Pogórzem nie będzie Wenecja
    6 punktów
  5. Los Babcie co dzień szeptały pacierze, babcie miały ukryte szkaplerze, ręce mocne, dni pracowite, mało jadły, wstawały świtem. Odchodziły z życia kiedy trzeba, aby nie jeść darmo w domu chleba.
    5 punktów
  6. Spotkali się gdzieś przy stoliku w Costa Coffee Dwie samotności skrzyżowane ze sobą Ona – chuda bogini o bolących nogach On – chudy literat z pustką w kieszeniach. Wypili razem kawę, latte macchiato, Był majowy wieczór, cykady grały sonatę, Bum cyk cyk bum, bum cyk cyk bum, A miłość obydwojga rozkwitała jak kwiat. Warszawa, 2 I 2021
    5 punktów
  7. Poszukiwany żywy, nie martwy szeryf otrzymał pismo tej treści więc je przeczytał raz, drugi, trzeci a potem stwierdził, że to niewieści charakter pisma, do tego jeszcze zapaszek perfum choć już ulotny sprawił, że szeryf osiodłał konia i ruszył jako jeździec samotny. Kogo lub czego miał szeryf szukać było w tym piśmie czarne na białym szeryf zachował wszystko dla siebie bo chciał być stróżem prawa wspaniałym i móc zabłysnąć przed mieszkańcami czynem doniosłym i dokonanym bo chciał w miasteczku gdzie był szeryfem być bohaterem, być szanowanym. Na prerii dostrzegł stado mustangów z niego na lasso złapał gniadego lecz gdy go oddał autorce listu to okazało się, że nie tego chciała niewiasta od stróża prawa bo na swym ranczo ma sporo koni a ona chciała konia szeryfa mieć na wyłączność w zasięgu dłoni. Morał i wniosek płynący z wiersza wszystko wyjaśnia nam w tej materii, że trzeba czytać ze zrozumieniem a nie przemierzać bezdroża prerii.
    5 punktów
  8. słońce wytrącone ze snu wraca z tamtego świata kalecząc blaskiem dziergasz ból z powietrza a ja chciałabym ukołysać cię jak fale zmieniając szorstkość w miękką bezbrzeż
    5 punktów
  9. rok dwudziesty minął szczęścia on nie przyniósł świat pandemią przykrył ograniczył miłość wszystkich nas zaskoczył słowem kwarantanna dystansem przyjaźni zakazem na razem uśmiech niewidzialny wszędobylne maski umarła zabawa zostaliśmy sami zamknięci w betonie ścian własnego strachu przestaliśmy wierzyć że będzie inaczej limity na szczęście kartki na spotkania każdej procedury nakaz wykonania wspólnie rok pożegnać misja niemożliwa tylko w izolacji zamknięta ulica w takiej atmosferze ten dwudziesty pierwszy po północy przyszedł wierzę - będzie lepszy
    5 punktów
  10. Są tacy co w rozmazanych konturach odwiecznego huraganu ród człowieczy widzą, jak ten w mozaice życia pod prąd się unosi, z wirami wiecznie walcząc. I okiem piaszczystego cyklonu dostrzegają jak księżyc w strugach łez srebrzy się i skowyt człowieczych serc w nawias skrzydłem nowiu zamyka. I widzą jak dusze na pasmach zmierzchu zawieszone, w nostalgii barw topią się do horyzontu zdarzeń nie dobiegając nigdy. Są tacy co w pęknięciu świtu słyszą co w chaosie ludzkim rośnie, to maciupkie tycie coś, w śpiewie deszczów płatki tęczy wypuścić niezdolne. I magicznym splotem burz czują jak prężą się cienie, jak drżą dymem serca człowieczego aleje. I tylko czekać aż anielskich brzóz pnącza zamiotą gniewu pył, zahuczą płaszczem gór i płonąc pistacjowych łąk zielenią obudzą ród co to snem w klepsydrze czasu przesypuje się. Czy zdążą zanim ten na stuleci skrzyżowaniu w noc z gwiazd odartą odejdzie i w mit obróci się ...
    4 punkty
  11. bo gdy płyniesz, rysujesz świat a moja twarz odbija go jak lustro a serce rośnie i rośnie
    4 punkty
  12. światłość świata co w niej sie tli czy lepsze karty słodszych dni światłość świata czy to miła latarnia a może obok nie udane sny światłość świata górą czy dnem trzeba spróbować to ogarnąć by zrozumieć ze owa świetlistość nie tylko swym momentem jest ona była i będzie a jeżeli koniec ja dopadnie i tak ostatnia umrze
    4 punkty
  13. chciałbym by ten wiersz został ze mną na dłużej mistrz ceremonii jest tylko jeden słucha patrzy karmi zmysły a tak naprawdę nie słyszy nie widzi nic nie smakuje ogień pali się wielki zgromadził pięćdziesięciu jeden gdyby nie ten jeden i tych pięćdziesięciu by nie zgromadził stoi proklamuje mówi jakby znał i supeł i sznurek jakby wiedział jak smakuje chleb z pieca każdego oni w pięćdziesięciu milczą trzymają lustra jedni mają zawieszone na przydługich nosach jeszcze inni na sterczących uszach są i tacy których oczy wielkie są lustrami a w każdej jednej bajce ujrzałem siebie nie przestanie dopóki nie połknie ich wszystkich… dokąd pełzniesz gąsieniczko zielona wszak robisz to niestrudzenie będziesz i motylem będziesz ulotnym i pięknym teraz pożerasz to co i tak uschnie później nektar bogów zaszumi ci w głowie czyż kluczem nie jest zagadka twoja czyż kluczem nie jest jak cudnie pełzniesz
    3 punkty
  14. ten sms wysłałem sam do siebie w natarczywym czasie kiedy wszystko zastygło wbrew zasadom zdrowego oddychania skąpy w wyrażone słowa o pojemności mojego sumienia w nastroju korka szampana przybył po dwóch piknięciach w proroczym odejściu mijających sekund jak dziecko rozwalałem pałac z klocków oczekiwań i wspomnień za moim oknem nieumytym i zeszłorocznym opustoszało niebo zamknięte w małej butelce zimnego poranka
    3 punkty
  15. nie każda biel smakuje tak samo i takie same rodzi efekty kto dobrze zasolony cierpieniem nie podlega zepsuciu a kto przesłodzony już jest zepsuty scukrzony - aż do obrzygania
    2 punkty
  16. graphics CC0 z czerwonych cegieł famuły na Księżym Młynie tak kiedyś funkcjonował świat? z kuchni do spiżarni prosto przez wąskie drzwi pod obrazkiem Scheiblera na jego przerzedzonych bokobrodach osiadało heliocentryczne słońce wpadające przez lufcik otwarty na oścież na fasadę fabryki i ceglany parkan wewnątrz obskurnej pakamery turpiczny zapach stęchlizny w skrzynkach słoiki smalec ze skwarkami kamionki pełne owoców i warzyw ubodzy kmiecie rewirów napływowi parobkowie i wyrobnicy majstrowie – salowi – rodziny wielodzietne popalający machorkę ojcowie we flanelowych koszulach czatujący na rogatkach zobaczysz tu wesołe miasteczko dzieci grające w klasy i berka marzące o wyimaginowanych awansach na obłych królów bawełny: cukrowa wata!… więc w nogi! bo matka wygna po wodę – do studni siurków zbereźne docinki przy karuzeli cycata sąsiadka wylewa brudy do ulicznego rynsztoka po nocnym rollercoaster z operatorem lunaparkowej kolejki — maj 2019
    2 punkty
  17. Pewien człek wiersz napisał Całkiem niezły. Istotnie. W każdym razie nieźle lepszy niż kilka pozostałych w którejś to już życia antologii. Drogi Dżentelmenie – zapytałem Jak Ci się to udało? Ów zacny poeta wprawdzie odpowiedział: Nie miałem innego wyjścia. Spójrz, że żaden jest ze mnie bankier, ekonom, manager domu nie umiem wybudować Kartka i długopis nie zadają trudnych pytań. Po prawie to ja mam tylko przeróżne urojenia miłości nie umiem miodem przyprawić, a życie uchodzi mi bokiem. Jak bez mała każdy zaglądam do bulwarówek. Wyrzuciłem oknem telewizor bo jazgotał do bólu. W życia gry grać nie umiem. Pracy nad sobą i zdrowia nie potrafię przypilnować. Na polityczne pytania mogę tylko enigmatycznie że poglądy bywają cholerą. Chcąc znaleźć ujście plączącym się emocjom tamten wiersz napisałem. Jeśli wyszło nieprzeciętnie to w skrócie tylko dlatego że nie miałem innego wyjścia.
    2 punkty
  18. Rozmijanie W twarze Patrzę zastanowieniem Kim jestem? Raz znów Celów drogę Gubię swych… Staram się Nie wypaść Z rytmu Wiedząc, że Być Łatwiej Nie będzie
    2 punkty
  19. nowy kalendarz czeka ruchome swoje kartki jak zęby pokazuje chce zjeść mi rok z życia i każdy dzień okrasić cytatem lub przysłowiem wiem że ma argumenty sam czas nosi na przedzie może być mi śniadaniem lub refleksją na deser zjemy się więc nawzajem w symbiozie istnienia podchodzę najostrożniej rozmawiać o współpracy a on zadowolony grube rozwiera usta pierwszy podając wątek to przemyśl na początek „Im człowiek ma bogatszą fantazję, tym czuje się uboższy” – Stanisław Jerzy Lec
    2 punkty
  20. Już byś skończył tak żreć. Ile można wchłaniać? Otworem gębowym, przemielonego siana. Obudź się, czas na gorzkie otrzeźwienie, stać się bytem na chwilę, w skraju nocy przebudzenie. Wnętrze ziemi przyciąga, słychać powłóczenie buta, przepalone petem płuco kaszle na Alei Szucha. Materia wiruje, na firmamencie stawia znaki. W środku czarna dziura pożerająca własne flaki. Już byś skończył tak żreć. Ile można wchłaniać? Przeżuwać ego zbudowane na bajdach. Obudź się, zaraz zaśniesz znów obślizły, zaraz znowu założysz płaszcz nonkonformisty. Znowu niebo przygniata, skraj to nocy, noc to głucha, powłóczenie buta znów na Alei Szucha. Materia wiruje, na firmamencie stawia znaki. W środku supernowa ewoluuje w robaki.
    2 punkty
  21. czy obok kłamstwa wypada być różą która boli czy obok kłamstwa warto być sobą i kochać czy obok kłamstwa uczciwe udawać głuchego a może kłamstwo to lek którego nie lubimy albo mała chwila do której jednak się uśmiechamy
    2 punkty
  22. na pierwszym miejscu są czyny a później dotyk czy to zwykłe muśnięcie czy przytulenie czy bardziej intymnie ale słowa też mają przeolbrzymią moc więc nie zapominaj pytać o czyjś dzień i sen bo dopóki przemycasz k w trosce m nigdy nie ustanie
    2 punkty
  23. niektóre z połączeń moich synaps zarosły chwastami niedawno jeszcze sieć autostrad mknęły pomysły fantazje marzenia kochania oczekiwania i liczne jakże liczne chcenia chwasty wspomnień niemiłych zdarzeń i słów oczekujesz miłości ode mnie a one jak erynie strzegą i stają na straży u alkowy wrót no można by było mniej poetycko i bardziej współcześnie ty chcesz a mnie przez twoje dawne grubiaństwo się nie chce nie możesz tego zrozumieć to tak dawno było nieważne ważne że się wydarzyło chciałam się na przykład zabawić w tej nowej sukience ty nie lubiłeś tańczyć i twoich pocałunków chciałam wciąż więcej i więcej nie tylko pocałunków bo choć ich czułam niedosyt to chciałam wejść z tobą dalej głębiej w krainę rozkoszy ale ty zatrzymywałeś się na jej skraju bo gdy ja byłam zaledwie w przedsionku ty już dawno wychodziłeś z raju i szedłeś do swoich spraw dalekich takich ważnych i takich ślepych więc me drogi już zarosły nie wysyłają sygnałów synapsy zasuszyły się i rozpadły zostały blizny ślad, że coś tam było mniejsze i większe rany a szczęście? gdzieś tam na samym początku pewnie się przyśniło
    2 punkty
  24. Gdzieś Gdzieś daleko jest Wyspa Poranka Gdzie człek zawsze będzie szczęśliwy Świt przytula jak czuła kochanka Fala pędzi pienistą swą grzywę Gdzieś daleko jest ziemia młodości Miejsce w którym nic się nie zmienia W cieple pięknej wzajemnej miłości Wszystkie tam się spełniają marzenia Gdzieś daleko są wyspy zielone Tam są miejsca wciąż nieodkryte Tam mieszkają sny niedośnione Tam są knieje wciąż nieprzebyte Gdzieś daleko są wyspy szczęśliwe Bije na nich źródło młodości Piękne myśli tam zawsze są żywe I zatraca się człowiek w radości Gdzieś daleko jest ziemia nadziei W której szuka się zapomnienia W której zawsze się będę weselił Gdzieś daleko gdzieś w moich marzeniach.... D.G.
    2 punkty
  25. że myśl jest czasem kroplą a czasem rzeką z dopływami szeroko się rozlewającą - nasączającą miłością a nie strachem
    2 punkty
  26. Leczy ...nie leczy Czas płynie Wiem jego bieg jest niezmienny dostojny i niewstrzymywalny Wiem miał smakować jak aspiryna na wypasie Nie smakuje ... wciąż obrazy przychodzą raz we śnie, raz podczas piosenki w samochodowym radiu Wiem Minie Czy aby na pewno? Nogi nie pójdą dalej Czas płynie Stoję po pas w tej cholernej aspirynie. Dla mnie czas ... Tylko zmarszczek więcej Boję się że zapomnę Błagam by zapomnieć ! Czas ma to w dupie Płynie ...
    2 punkty
  27. Oglądałam kiedyś film dokumentalny o tradycyjnych społecznościach w Afryce. Tam kobiety wychodziły z domu (szałasu) umierać pod drzewem, żeby nie zakłócać energii domu energią rozpadu. Wiedzieć kiedy i jak odejść to sztuka. Poruszający wiersz Justynko.
    2 punkty
  28. wszystkie sklepy już zamknięte do północy kilka godzin zaraz zaczną kanonadę ciesząc się że już odchodzi w przeszłość szarych kart historii rok przedziwny niepojęty co w maseczki świat ustroił i pozwiększał nam odstępy idzie nowe idzie nowe słychać jakieś głosy w mroku chociaż kto da za to głowę że wychynie z tego roku jakaś nowa jasna przyszłość która jednak tę normalność zwróci wszystkim optymistom zwykłą prostą nienachalną póki jeszcze jest nadzieja co wątpiących w plecy klepie ja zostawiam Wam życzenie ŻEBY BYŁO TYLKO LEPIEJ
    1 punkt
  29. Przychodzi zmrokiem, kiedy koszmary ze ścian wychodząc, codzienny spektakl jednego widza, bez przerwy, krwawy, rozpoczynają, a złość zapiekła wśród wycia wiatru nie daje zasnąć - - zwątpienie. Szuka łatwej ofiary. Lecz... stój! Cicho, sza! Słuchaj, chodź za mną. Zbiesione biesy strącone w stary rok. Święty spokój ścieli przed nami miłość, w ostoi wietrzne cymbałki trącane skrzydłem anioła... Czary! I czujesz - ze złej uciekłeś bajki. Na nowo, pieśni razem wygramy.
    1 punkt
  30. O demokracjo ukochana, wielu o tobie śni od rana, ona podnieca nas i nęci, świat cały wokół niej się kręci. Cudowna przyszłość, choć z pęknięciem, ludzie o nią walczą zawzięcie, prowadzą wojny, zabijają a one hołd zwycięzcom dają. którzy piszą z wojny relację: „Za wolność i demokrację”. Jeśli za demokrację, ktoś wstawiłby coś innego, co go kręci bardziej i śni od rana, może to zrobić, ale własną odpowiedzialność. Autor z powodu fantazji czytelnika nie ponosi żadnej odpowiedzialności.
    1 punkt
  31. @Leszczym Dziękuję za Twój komentarz i niezmiernie się cieszę, że dzisiaj możesz liczyć na tatę. Masz rację, nigdy nie wiadomo. Pozdrawiam Cię serdecznie. ?
    1 punkt
  32. @Karina Westfall Wiersz mi się podoba, a zdarza się, że role podczas długiego życia się odmieniają. W stosunku do swojego Ojca przez długi czas wydawało mi się, że grałem rolę rodzica. A potem role się odwróciły. Teraz mój Ojciec jest w pełnym tego słowa rodzicem, a ja z czasem zgłupiałem i zdziecinniałem, choć mam przeszło czterdziestkę. Życie pisze przeróżne scenariusze, a Twój wiersz trafił w moje gusta:))
    1 punkt
  33. Witam - tylko westchnąć mi wypada... Uśmiechniętych chwil ci życzę.
    1 punkt
  34. wymowny wiersz, słowa mówią same za siebie, pozdrawiam cieplutko:)
    1 punkt
  35. @joanna53 Dwudziesty pierwszy zawsze najlepszy. Pozdrawiam No nie było. Taki kraj dla jednych piekło dla innych raj. By temu sprostać recepta prosta - "Róbmy swoje" Dziękuję i pozdrawiam Niech dwudziesty pierwszy będzie tym najlepszym
    1 punkt
  36. Świetlisty mieszka w modrym akwarium wieczności, jest głębią ekranu i konturem ciemności, gdzie oscylują luźne piksele istnienia jak lampiony na moście losu bez imienia. Świeci, choć nic nie mówi – promień ciszą gaśnie, nawleczony na głuchy bezgłos złotej liry, wyszarpując z trzewi jej strun naiwne baśnie gwiazdom lapisowanym przez święte szafiry. Lecz nie dosięgnie go mój palec światłoczuły. On ukryje mnie w łodzi ze szklanej wikliny, nauczy gładzić blask wędrownej kapsuły i patrzeć w pulsujące kształtami szczeliny. Przez nie – i w nich – znajduję, potem gubię chwile, cedzone sitem myśli jak ryby ogłuszone dudnieniem twórczej pustki w błękitnej mogile wód u dna duszy – widzę tam jak zawieszone. Wrzeciona deszczu szumem wrastają w łodygi, szarości spływając po okiennych szelestach, lepikimi plastrami jak lustrzana twarz strzygi siadając u drzwi myśli, na zimnych podestach. Skrzydła paproci w krwawy bryzg czerni upięte skowyczą co noc cienką linią przemijania i tłuką o szyb dzwony, jak anioły zdjęte z futryny nieba, gromem nagłego skonania. Dokąd znikasz, odchodząc chwil cieniem daremnym, odrąbany od mlecznej piersi pszenicznego smaku – kiedy nic już nie jest sensem przyziemnym, ale kończy się echem słowa ostatniego? Nikt nie słucha – piszczałki i cymbały tłumią pomruki deszczu, a on skrobie szronem uszy. Nikt nie czyta – czcionki fraz milcząco nam szumią jak barwne paciorki kłamstw w supłach duszy. Czerep widnokręgu domyka się kirem burz. To koniec: światło schnie, a mrok znika w próżni. Nikomu niepotrzebne są widoki wzgórz, gdy małość od wielkości niczym się nie różni.
    1 punkt
  37. @Somalija Przedmiotowo :-( W obu przypadkach, mz.
    1 punkt
  38. @emwoo Ładnie. :) Przebudowałabym inwersje, dużo ich tutaj. Czy ten rozstrzelony zapis ma mnie zmotywować do myślenia? ;-) Jestem trochę zadyszana gonitwą za wersami. :-) Pozdrawiam.
    1 punkt
  39. @animuslumen No, tyz prowda, jak mawiał klasyk. "na pierwszym miejscu są czynya później dotyk" Podejrzewam, że nadążam za tym, co chciałeś powyższym powiedzieć, ale czy "dotyk" to nie "czyn"? ;-) Podoba Misię za to rozbicie "kocham" w puencie. Pozdrawiam. ☺️
    1 punkt
  40. Ja sczepię się z kimś lub zaczepię kogoś. Ty nie szczep Apaczów, to nie ten szczep! On niech szczepi Czejenów! Ona ma szczep bakterii i wirusy zdziwione. Ono będzie szczepione później. My Was wszystkich zaszczepimy! Wy Towarzysze zaszczepcie siebie! Oni niech szczepią psy! One modlą się do św. Szczepana o szczyptę soli. Szczypta nie wystarczy, potrzebna będzie beczka.
    1 punkt
  41. @Łukasz Radwaniak Ale się uczepiłeś...! Wiersz logopedyczny dla sepleniących obcokrajowców? ;-)
    1 punkt
  42. @Marek.zak1 Marku, zrobiłam poprawkę - dzięki pomoc. Tak masz rację są różne babcie, moja żyła 93 lata, zmarła na starość @Annie Dziękuję Aniu za poczytanie i komentarz. Tak heroizm potrzebny, gorzej jest, gdy ktoś popełnia samobójstwo. Smutny wiersz? J nie brałam tego pod uwagę. Jest też tu życie, choć trudne. Tak się cieszę, że znów z Wami jestem. @Lahaj Witam i dziękuję za poczytanie i za komentarz. Podobnie pojmuję przekaz, jak TY.
    1 punkt
  43. Wolę te śmieci oraz dzieci. Mimo wszystko :) Wiersz w swoim przesłaniu oraz formie przypomina Annę Świrszczyńską ["Jestem baba"]. Bardzo serdecznie :)
    1 punkt
  44. @Justyna Adamczewska takie były rzeczywiscie moje babcie wkradł się mały błąd jadło zamiast jadly Pozdrawiam noworocznie Kredens
    1 punkt
  45. Rzadko ktoś rodzi się w nie porę, czasem za późno, niekiedy za wcześnie. Przeznaczenie nie liczy się z ludzkim czasem:) A w Warszawie to bywam rzadko i tylko przejazdem, choć niby to nie daleko, łuny jednak znad stolicy nie widzę poza zimnym blaskiem rozświetlonego miasta nocą za dalekich antypodach mojego horyzontu.
    1 punkt
  46. Cudny ten wiersz :) Serdecznie :)
    1 punkt
  47. Dziękuję. Miło dotrzeć do komentarza w którym odnaleźć można autentyczną reakcje. Bardzo Ciebie ciepło pozdrawiam. Oczywiście. Nic nie przeminęło. Dziś to kompleks muzealny, lofty i wszechobecny styl vintage. Organizowane są wydarzenia kulturalne, mnóstwo artstajlu i ludzi niebanalnych można tam spotkać. Czerpią inspiracje z tego miejsca. Chciałem oddać klimat XIX wieku. Tam były - są - nie tylko osiedla robotniczne, także rezydencje, domy dyrektorskie, architektura przemysłowa nowoczesna jak na tamte czasy, szpitale, szkoła, konsumy, kompleks budynków fabrycznych. Tekst jest modelowo turpistyczny, ale zaplanowana brzydota ma tu charakter raczej naturalistyczny. Chciałem oddać wrażenie motoryczne, rytm życia osady przemysłowej - nadać siły rozpędu poprzez opis- ustalić w rozwoju - bo w tej werystycznej perspektywie wiersza przemieszcza się jednak żywy zmotywowany do rozwoju i zbiorowy człowiek, budujący swoje marzenia i plany. Ten wszechobecny turpizm jest tutaj jakby zepchnięty do narożnika przez wszechobecną potrzebę rozwoju i nić wspólnych celów, nadziei i tradycji - charakterystycznej dla ówczesnej społeczności. Całe dobro jakie zawsze wynika ze wspólnych korzeni. Jeszcze raz pozdrawiam.
    1 punkt
  48. Tajemniczo, bajkowo. W zaznaczonym fragmencie napisałabym bez "do" (="czego dotykałem....") Pozdrawiam noworocznie. :)
    1 punkt
  49. ogrzeję, ale w kominku napalę.
    1 punkt
  50. @Frohnixe Matematyczne zapętlone kochanie, ale czasami warto umrzeć za nie. Wszystkiego dobrego w Nowym Roku Froxi.
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...