Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 22.09.2020 w Odpowiedzi
-
przyglądam się niemu nie no to musi być zwodnicze na pewno jakaś cyganka maczała w nim palce poużywa nie poużywa leci płatek za płatkiem z mlecza co Bóg raczy wiedzieć jak on się uchował przyglądam się niemu i wiem już że skończy dobrze jak giełda na zielono poszybuje w górę zbierze plon dziesięciokrotny kurczę ładny taki wyszedł ma coś w sobie szkoda że ja już takich nie piszę7 punktów
-
Młody poeta zadał mistrzowi pytanie, - Jakie, według waszeci, poezji zadanie? - Zawsze trzeba się starać, by inny w potrzebie, czytając twoje wiersze, znalazł coś dla siebie,6 punktów
-
nawet gdybyśmy byli jedną z wielu planet gwiazd we wszechświecie będziemy samotni wokół własnej osi Sylwia Błeńska 15.9.205 punktów
-
Więc mówisz, że jesteś kimś, chodzącą reklamą banku, w którym pierwszy raz ktoś cię potraktował jakbyś kimś był, kimś więcej niż zakodowaną śrubką w długim rzędzie cyfr – kalorii, że głowa puchnie jak balon z helem, unosisz się wyżej niemal ściany rozsadzasz, jak gdybyś zapomniał że to handlowa sztuczka i że złodziej przyjdzie kiedyś jak gumka myszka, wytrze numer konta, zupełnie jakbyś nie był nie do zastąpienia. I zarobi kamieniarz, pozna twoje imię, myślisz, że je głęboko wyryje w rejestrach mózgowych – w końcu tyle ich było. Wypije pewnie za swoje, w którym banku forsę trzyma i jak go tam traktują? Ja trzymam w spółdzielczym, gdzie pani mówi do mnie – tju i tju podpisać - a zna się z moją matką, jak gdybym był dzieckiem, co najmniej z-kosmosu.5 punktów
-
cierpliwością podlewaj smutki na pewno kiedyś wyrośnie z nich lepsze zarażaj innych miłością może zakwitnie z tego kochanie co dzień się uśmiechaj uśmiech lekarstwem na życie nie poddawaj się gdy deszcz zimno i wiatr to też poezja wszystko o czym wyżej napisałem ma sens jest światełkiem nie uczmy się go psuć niech nie gaśnie niech się tli4 punkty
-
wcielonym diabłem ściągam do piekieł by grzeszyć rozpakowuję jak cukierek gryźć ssać i lizać i być białym rozgrzeszeniem na czubku języka3 punkty
-
Lubię błądzić. W nieznane zapuszczać się strony, skręcać z utartych szlaków w zagubione ścieżki, gdzie słońce pryska blaskiem przez liści mereżki, a wzrok znienacka olśni widok utajony. Lubię zaufać drodze, kroki jej powierzyć, schować mapę i minąć słupy drogowskazów, umknąć od przewodników porad i nakazów, bo któż zna uroczysko, w którym cel mój leży? Lecz czy to słuszny wybór? Czy się znawcy mylą kierunek wyznaczając dla marszruty tłumu i tablicami znacząc szlaków trasy kręte? Czy może mnie iluzja wabi z każdą milą, trzepot serca zagłusza wątły głos rozumu i ścigam nieuchwytną, zwodniczą ponętę...2 punkty
-
tylko Słowacki moje serce porusza głębią, szczerością delikatnym smutkiem nienachalnym uśmiechem srebrną nicią srebrnym słowem srebrną różą mickiewiczowskie złoto ciąży mi (patrz! czytaj! podziwiaj! znaj się!) nie znam się, nudzę się ziewam i rozmywam to złoto parzy a to srebro koi moją duszę2 punkty
-
są prawdy samotne z wyboru innym niepotrzebne mieszkają daleko za siedmioma myślami można je szukać ale tylko na własne ryzyko2 punkty
-
Czeka mnie jawy tren Sen Sen Sen A w nim Oczekiwanie Na rozpoczęcie tego Co nie jest dnem Sen Sen Sen Czym on jest Ucieczką Myśli przerwaniem Ciała półtrwaniem Sen Sen Sen Jestem dla ciebie O tobie śnię Nad ranem2 punkty
-
Admirał Oceanu na grzbietach fal stopy szkarłatne od zimna porusza palcami a meduzy tańczą swoimi z jego impulsami2 punkty
-
. w nocy i we dnie - czarne nadto ciężkie wstanę podrę je na strzępy niech odlecą z pierwszym wiatrem w nicość .2 punkty
-
PRZESKOKI Bez zobowiązań sobie trwam, robię - bim - bam, bim - bam., bim - bam Nie mam nigdy drobnych w kieszeniach, to tak dla jeszcze większego pocieszenia, mojego uradowanego już sumienia. W pokera czasami gram, lubię rządek czterech dam, karetę zaprzęgam bez dwóch zdań i pędzę na złamanie karku miłych pań. Niedługo przerzucę się na szachy, tam też królowe - damy i wieża obok władcy a w niej wszyscy doradcy, nawet koń skaczący po władzę. j.a.1 punkt
-
Północna Ulewa Kropla rosy spada z trzciny o spokojnym poranku, po Północnej Ulewie księżyc, w pogoni za słońcem, rozpaczliwie wędruje po niebie; upada, bez względu na siebie. wpada w pułapkę, wpatrzony w pejzaż wschodu słońca: połączenia ust powolnych, splecionych z przędzy, wplatania się pomiędzy te głębokie, błogie więzy, jak trzcina cukrowa frywolnych zachowań lecz zamiast wśród wschodu, skończył na północy, pół nocy przepadło: upada nam księżyc. Między pieśnią złamanych kości i płuc zatopionych w słowach, za których szczyty, księżyc się chowa, w tańcu wiruje ta jedyna, samotna. O, trzcino cukrowa, służ mu za wiatrowskaz, gdy zagubiony chłopak, będzie płynąć łodzią, czyli będzie iść na nogach, a jej kolano w tańcu będzie zwinnie meandrować, pejzaże wciąż malować, wabiąc go w swe słowa Przesyłać mu swą miłość, wraz z kroplami deszczu, karmić go, jak morze, mądrościami wieszczów o legendarnych językach, co zaprowadzą nas do sensu, ulewać biżuterię ze stłuczonych diamentów, wyłowionych z morza. Ulewa gasi pożar, który zniszczył trzciny a księżyc, jako chłopak upadł dla dziewczyny. Trzeba było słuchać ciem z szali leciwych; chciwość jawi się w blond włosach i tanecznych pozach, a on był bardzo chciwy.1 punkt
-
Wyjątkowość przejrzystą jak perła w chmurach i w krysztale, i w każdej chwili to kaszmir, żeby rubin w locie roztrzaskał na blacie ostatek tego, czym żyli od zawsze to Chłód. Ciepło. kolory jak dźwięki w synestezji rozbicie w głuchej, zimnej przestrzeni żeby wrzące słowo od gniewu wykrzyczało ci: Nie jestem wyjątkową za sprawą szeptu dla pustego, martwego krzyku.1 punkt
-
mam nastrój jak pimp jak pimp wyruszę na miasto narzucam futro z białych lisów welurowy kapelusz z pawim piórkiem skórzany pasek skórzane buty z kajmana piękna drewniana laska z głową z kości słoniowej dwurzędowy amarantowy garnitur białe satynowe rękawiczki - jestem gotowy ubrałem się jak pimp jak pimp ruszam na miasto zza rogu wyłania się z intencją zbyt niejasną w przydługich szpilkach z puszką farby kobieta-łania w drugiej ręce dzierży – a jak smartfona na recordzie czas wydłużyć i przyspieszyć krok rzekłem do siebie - milordzie poruszam się jak pimp jak pimp mknę przez miasto chciałem być jak ten wolny ptak a goni mnie celebryckie ciasto wszystko ma na sobie sztuczne wprost z Bangladeszu wprost z Chin do tego farba delux one coat – puszka pięciolitrowa na szczęście nieboga na takim obcasie więc i biegiem nie nazwiesz tego wcale twarz jej się mieni i wykrzywia od krzyku zapamiętale uciekłem jej jak pimp jak pimp wrastam w miasto mam filozofię własną światła gasną twarz krasną usta mlasną jestem jak pimp jak pimp mam miasto i jak pimp jest to miasto to pimpmiasto pa Uwaga wiersz sponsorowany z lokowaniem produktu! – bo zaradność i swoboda ubioru są zawsze w cenie.1 punkt
-
to taki eteryczny wieczór w kolorze kwiatu pomarańczy narodzone słowa mrugnięcie rzęs i jeszcze słodycz obrana do naga lewą nogą odkrywasz dzień ciało jeszcze śpi w niedzieli pościel w błękitne kotki miauczy chromatyczny sen ucieka w pustkę w zgiełku wspomnień słyszałem o Tobie tu ślepcy szukają drabiny wolności dotyk miłość w rzece utopi i rzeczywistość skarcona facebookiem a ten blok to mój dom tylko oczy cudze w gęstwinie czasu zarasta ludźmi pętla grzechu na zaciśniętym niebie Bóg przestaje widzieć i nie widzi Ciebie1 punkt
-
sakramentalne tak nie tysiąckrotnym odbiło echem nowy świat złe duchy syte marzeniami dni miażdżone słowem białą suknię pęknięta warga barwi czerwienią oddaj życie1 punkt
-
mój ideał skurczył się pobladł zmienił w przeciwieństwo wyrzucić na śmietnik? czy zachować w sercu?1 punkt
-
Żywy Van Gogh w polu piękniejsze niż w dzbanie póki jeszcze kwitną chodźmy, popatrzmy na nie. Jakież one piękne a jakie kapelusze nie wziąłem płótna ni pędzla zatem opisać muszę Mają łodygi wysokie które są jeszcze zielone kapelusze jak słońce na niebie kiedy wiatr kłaniają się one Witamy, witamy słonecznie a i ptaszyna zaśpiewa ten obraz zatrzymam sobie Van Gogha, gdzie pola i drzewa ..1 punkt
-
Aleksandr Siergiejewić Puszkin JEWGIENIJ ONIEGIN Roman v stichach Gława I Strofa XXI Wsio chłopajet. Oniegin wchodit, Idiot mież krieseł po nogam, Dwojnoj łorniet skosijaś nawodit Na łożi nieznakomych dam; Wsie jarusy okinuł wzorom, Wsio vidieł: licami, uborom Użasno niedowolen on; S mużćinami so wsiech storon Raskłaniałsia, potom na scenu W bolszom rassejanije wzglanuł, Otworotiłsja - i zievnuł, I mołvił: "Wsiech pora na smienu; Balety dołgo ja cierpieł, No i Didlo mnie nadojeł". *** Aleksander Puszkin EUGENIUSZ ONIEGIN Romans wierszem Księga I-sza Strofa XVIII. Wszyscy klaskają, Oniegin wchodzi Depcze po nogach, jakby był sam; Na wszystkie strony lornetę wodzi, Zwłaszcza na loże nieznanych dam Wokół na piętra zwrócił swe oczy; Wszystko widziawszy, niekontent on: Ni go dam piękność, ni strój uroczy Niebawi; potém ze wszystkich stron Mężczyzn powitał; wzrok roztargniony Rzucił na scenę zaledwie raz, I wnet, ziewając, mocno znużony Rzekł: teraz wszystko już rzucić czas, Teraz mi wszystko, wszystko obrzydło Dramy, balety, nawet sam Dydło. (Tłumacz. Stanisław Budziński (1824-1895)(Bolesław Wiktor), 1886) Ballet 'Zephyr et Flore', Choreography of Charles Louis Didelot (1767-1836), dancers Yuri Soloviyov, Natalia Makarova, Liudmila Alexeyeva, record of 1964. Ballet was premiered in London in 1796, in St. Petersburg in 1808. Balet "Zephyr et Flore" choreografii Charlesa Louisa Didelota (1767-1836). Tancerze Juri Sołowijow, Natalia Makarowa, Ludmiła Alexejewa, rekord z 1964 roku. Balet miał swoją premierę w Londynie w 1796 r. i w Petersburgu w 1808 r. Aleksander Puszkin EUGENIUSZ ONIEGIN Romans wierszem Księga I-sza Strofa XXI. Oklaski grzmią... Oniegin wchodzi, Po nogach stąpa widzom... Siadł... Po lożach krzywem okiem wodzi, Obcym mu zdał się damski świat... Obejrzał wszystkich piętr krawędzie, W szatach i twarzach znalazł wszędzie Błąd jakiś, lub fałszywy ton; Mężczyznom oddał z wszystkich stron Ukłony; potem ledwie raczył Na scenę spojrzeć; już ma dość; Ziewając, myśli: "Bierze złość, Ze tego nikt nie przeinaczył... Balet już na mnie nudą tchnie, Ba, i Didlot już znudził mnie". (Tłumacz. Leo Belmont (1865-1941) (Leopold Blumental), 1902) *** By Alexandre Pushkin EUGENE ONEGIN Novel in verse Chapter I Strophe XXI The audience claps. Onegin enters. He stamps the legs while forcing thru, Askance, thru opera glasses, glancing At boxes for the belles come true; His eyes saw every single circle. He noticed all. The faces, clothes Displeased him to a great extent: He bowed to all gentlemen On every side, then at the show He cast a deeply absent glance, And having turned away at once He yawned and said: `Show must not go! I suffered ballets quite a lot, But even with Didelot I got bored`. (Trans. By Andrew Alexandre Owie) Alexandre Pushkin depicts the exact morals and manners of his time in the Strophie XXI of the 1st Chapter of `Eugene Onegin`. The democratic public claps demanding to start the show. As to gentlemen, the then theatrical good tone (bon ton) required from them to enter the hall at the last minute. The very appearance of gentlemen also required the performance of etiquette: exchange of greetings, ritual of bows and conversations. Alexandre Pushkin przedstawia dokładną moralność i maniery swoich czasów w Strofe XXI pierwszej księgi „Eugeniusza Oniegina”. Demokratyczna publiczność klaszcze, domagając się rozpoczęcia przedstawienia. Co do panów, ówczesny teatralny dobry ton (bon ton) wymagał od nich wejścia do sali w ostatniej chwili. Samo pojawienie się panów wymagało również wykonania etykiety: wymiany pozdrowień, rytuału ukłonów i rozmów. People stood in the stalls, there were just several rows of seats for the High Society men. Ladies were only in the boxes. Onegin forced through twixt the rows, which was a deliberate demonstration of the shocking negligence and impudence permitted to the young dandies and rakes. Besides, they had to simulate myopia and use the opera glasess. It was not quite appropriate for gentlemen to look at people through the lenses, to lornette them, especially to examine young ladies, and it was twice as inappropriate to look at people askance. It could be a pretext for a challenge. Ludzie stali na parterze, gdy było tylko kilka rzędów siedzeń dla mężczyzn z najlepszego towarzystwa. Damy były tylko w pudełkach. Onegin przepychał się między rzędami, co było celowym pokazem szokującego zaniedbania i zuchwalstwa dozwolonego tylko dla młodych dandysów i hulak. Ponadto musieli symulować krótkowzroczność i używać okularów operowych. Panowie patrzyli na ludzi przez soczewki, co było niestosowne niewłaściwe gdy patrzyli na młodych kobiet, a dwa razy bardziej niewłaściwe było patrzenie na ludzi z ukosa. To mogłby być pretekst do wyzwania i pojedynku. But Onegin was a rake and dandy and behaved according to the unwritten rules. The young men of that stratum were also required to express indifference and coolness. They copycatted `byrons`, `childe harolds`. They were all Anglophiles. Ale Oniegin był hulaką i dandysem i zachowywał się zgodnie z niepisanymi zasadami. Od młodych mężczyzn z tej warstwy było wymagano również okazywania obojętności i chłodu. Naśladowali „byronów”, „childe haroldów”. Wszyscy byli anglofilami. However, Pushkin who was a replica of Onegin in the described time did not agree with him in his attitude towards Didelot. In his commentary to his novel we read: `Didelot`s ballets are filled with a lively imagination and extraordinary delights. One of our romantic writers considered them to contain much more poetry than does all French literature`. Jednak Puszkin, który w opisywanym czasie był repliką Oniegina, nie zgadzał się z nim w swoim stosunku do Didelota. W komentarzu do jego romansa czytamy, że "balety Didelota przepełnione żywą wyobraźnią i niezwykłymi rozkoszami. Jeden z naszych romantycznych pisarzy uznał, że zawierają one znacznie więcej poezji niż cała literatura francuska ”. Entre nous, les filles, all three translators have omitted here an important detail that emphasizes the enormity of the protagonist's arrogance. I mean the first line. Not "Wszyscy klaskają" , "Oklaski grzmią...", 'The audience claps', but "Wszystko klaskuje", 'Everything, Every thing claps' . Entre nous, les filles (Między nami, dziewczynami, nieoficjalnie) wszyscy trzej tłumacze tutaj pominęli istotny szczegół, który podkreśla ogrom arogancji bohatera. Mam na myśli pierwszą linię. Nie "Wszyscy klaskają" , "Oklaski grzmią... ", 'The audience claps', ale 'Wszystko klaskuje", 'Everything, Every thing claps', "Każda rzecz klaskuje". The common mistake of all translators of Pushkin is their intention to use an excess of the lexical wealth of their languages. But Pushkin was a poet who could achieve the highly-artistic results with the use of very simple expressive means of language and colloquial speech. He was one of the main creators of the modern Russian language. While writing his `Onegin` he was being transformed from a romanticist into a psychological realist. And `simplicity`, economy on expressive means of language when tropes and lexical abundance were not required psychologically was his deliberate choice and aesthetic principle. Powszechnym błędem wszystkich tłumaczy Puszkina jest zamiar wykorzystania nadmiaru leksykalnego bogactwa ich języków. Ale Puszkin był poetą, który potrafił osiągnąć wysoce artystyczne rezultaty, posługując się bardzo prostymi środkami wyrazu i potoczną mową. Był jednym z głównych twórców współczesnego języka rosyjskiego. Pisząc Oniegina, zmieniał się z romantyka w psychologa realistę. A „prostota”, oszczędność na ekspresywnych środkach języka, kiedy tropów i bogactwa leksykalnego nie były wymagane z psychologicznego punktu widzenia, była jego świadomym wyborem i zasadą estetyczną. From the series "Entre nous, les filles" by Mona Lisa Z serii „Entre nous, les filles” ("Między nami, dziewczynami, nieoficjalnie") Mony Lisy1 punkt
-
1 punkt
-
Uwielbiam kiedy tańczysz Kiedy nie dotykasz ziemi Choć ja nie tańczę Cóż... moje nogi nie nadają się aby Ciebie gonić Taki żart od losu Słowa pozwalają latać Choć to tylko przenośnia Mojego umysłu Tylko Czy zatańczysz ze mną Na słowa Bo w tym tańcu nadążam za ruchem Twoich stóp1 punkt
-
1 punkt
-
@Witold Szwedkowski Zabrzmiało jak - polityk, a malutki na pal wbity. Pozdrawiam Witku, czy są granice minimalizmu?1 punkt
-
Kiedy tutaj ubędzie mnie, stanę się dziesiątą planetą, ostatnią za planetą X której nie nazwano jeszcze, jak i ona nie będę nosił imienia, bo po co, skoro dla kosmosu, imię nie ma żadnego znaczenia. Dziesiątą planetą w układzie słonecznym, będę ja; gdzie najdalej, najzimniej i najciemniej, stanie się moim grobem, grób najdalszy od ziemi na którym nikt mi nie złoży żadnych kwiatów, zataczający koła, bojący się słońca, bym nie zmartwychwstał.1 punkt
-
BENZYNA odwrócony proces o co chodzi od końca iść ślepcem patykiem po dotyku po omacku (omacku!) omacał au kij w szprychy bęc rowery nie jeżdżą rowerzyści na nich tak wystarczy wdepnąć pedał gaz ślepcem klepać ekspić i kraftować nic, w sen wbić medytować marzyć wizję knować obserwować konturować kolorować flagga? ojczyzno moja, ziemio kto cię nie stracił? chyba codzień każdy ciebie traci po odrobinie i na drabinie stałem na światło nie zabrakło błagalnym bulgotem gluten totem gluck to ten viel łapac go quickly gluten mi szkodzi na cerę gluten mi szkodzi na spacer po mieście gluten mi przekreśla szanse na szczęście na szczęście ten gluten to totem i spalę go potem potem czuć znów urywane kawałki snów raz co buduję pot odór kilkukrotnie przewyższający... to już na nic, za późno. palić trzeba składam módł składam i podpalam i to się pali, to do góry dymem się unosi i choć mnie nosi stopami dotykam dno w tej fajce żar stopni sto redukcja dbam o linie i symbole trzy krok pierwszy wzaltuję ku niebu nie bój się, nie być na linie spacer jak na promyku moc rozkładam skrzydła nie są z mydła są z niczego lepisz? krok drugi sferyczna moc blask skupienia rozlewa się na przestrzeń majzle ogarniają materii bajzle głosy słychać ktoś równo oddycha po drugiej stronie lustra siostra? Kapusta? Gusta? za gusta, za wyłam, za milczenie otwarte mam w „ręku” kartę glina tabliczka ten, majzel krok trzeci niszczenie idei postrzeganie, jak leci machanie łapami może to cokolwiek da mi? zniszczeniami się okrywa skryba tak nieskonczonosc symetrycznie się odbija staje twardo twarzą w twarz z odbiciem obrazu wykreowanego benzyna, wszędzie płoną ognie1 punkt
-
1 punkt
-
Tak.., najlepiej jest unikać jakiegokolwiek "kleju", bo jak tu rozłożyć z nim skrydła i wzlecieć - jeśli nam urosły..? A tego nie da się wykluczyć. A więc życ inaczej, co sugeruje mi przekaz Twojego wiersza - ze wględu na te właśnie skrzydła. To moje rozumienie. :) Interesujący, "siegający do dna" wiersz, ale czy na końcu nie powinno być raczej "przynajmniej"..? Bo "co najmniej" sugeruje mi, że można być czymś więcej niż "dzieckiem kosmosu", co dla mnie jest niewyobrażalne. Pozdrawiam.1 punkt
-
Wolałam cię we wcześniejszej wersji. No i Marcinie uważaj, w poezji erotycznej, granica między kiczem a sztuką jest bardzo cienka.1 punkt
-
1 punkt
-
@Gabrys @duszka @ekversisto @lich_o @M.A.R.G.O.T dziękuje serdecznie za ciepłe słowa i uznanie:):) oby wiersze były dla nas źródłem zabawy i radości, a nie, niespełnionych ambicji, jak poniektórych na tym portalu:(1 punkt
-
1 punkt
-
@iwonaroma Wolę Słowackiego a częściej sięgam po Mickiewicza ktoś odgadnię tą logikę?? Nie będę wchodził w ich perypetie osobiste jakimi byli poetami, czy prywatnie jako ludzie bo i po co. Romantyzm - to było i też na siłę wyszukiwanie sobie nowego cierpienia, dramatu, rozterki romansu, nieszczęścia itd. Cały ich stosunek i ich status oraz perypetie życiowe wpisuje się w to wszystko perfekcyjnie ba z nawiązką. Pozdrawiam Pan Ropuch1 punkt
-
1 punkt
-
A ja przyglądam się Twojemu i również wiem, że zbierze wielokrotny plon, i że we mnie też on powstanie :) Niezwykłym układem słów i sformułowań uzyskujesz bardzo plastyczny i bezpośrednio odczuwalny dla mnie przekaz.., bardzo zbliżasz go do czytelnika. Czuję w nim życzliwość. :) Pozdrawiam.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
zmierzamy do celu w odwróconej zależności oddechów konfrontacja trwa drażnisz oddaję z nawiązką a kiedy pochłaniasz krzywiznę zatykasz usta żeby skończyła się dyskusja1 punkt
-
Jakieś motyle w brzuchu, dziwna metafora prędzej zawroty w głowie, stłoczonych myśli sfora. Od myśli aż się kręci, od czego można zwariować, na którą są wielkie chęci, tylko całować, całować. Może motyle w głowie, od myśli skołowany, tylko o niej i o niej, które biją w tarabany, i dudnią, dudnią , dudnią, że głowa pęka dlatego tejże dziewczynie oświadcza się do tego klęka.1 punkt
-
Coś mi wydłubało oczy ale to nie był kruk , czarny kruk jak noc. Właśnie, czemu kruka kojarzą z czymś złowieszczym a to przecież sympatyczny ptak i mądry, dlatego kruka pomijam. Coś mi wydłubało oczy, ty też nie, przecież nie trzymałaś widelca i chociaż byłaś zła na mnie, a jednak nie miałaś zamiaru takiego. Więc co, miłość, gdyż chciała, bym jak ona ślepy był i nie miał oczów. tak że nie mogę już odejść.1 punkt
-
@Jan Paweł D. (Krakelura) Ładnie, z mapą terenu też. Łąki w promieniach słońca czekają, a lato umyka z kalendarza, z każdym dniem. Cóż...1 punkt
-
w przestrzeniach twoich wznoszę się próba niepotrzebnej miłości w przechwyconym spojrzeniu kosmos nie zduszę jej sama dławi czerwieni wyciąga z życia zdradziecko mnie kradniesz złośliwie uciekam kocham się z tobą mam szczęście wiedzieć brak sił zawrócić błąd mój1 punkt
-
Lepsza chińska zupa z kota niż z wirusów nowych koktajl Lepiej trawę gryźć na łące niż coś złapać dziś w Biedronce Lepszy słodki zapach siana niż niechciana kwarantanna Lepiej trawą poprzerastać niż się zamknąć w centrum miasta1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Lepiej wietrzyć się na dworze niż wyjechać dziś nad morze Lepsze lody na patyku niż grzebanie w statystykach1 punkt
-
1 punkt
-
Wiersz inspirowany "Płonącą żyrafą" S. Grochowiaka, który zainspirował się obrazem "Płonąca żyrafa" S. Dali Widzę mięso. Wszystko to mięso. I nie ma nic bez mięsa. I wszystko jest w mięsie. Smaży się od środka. Trawione wewnętrznym żarem. I skwierczy czasu tłuszcz. I powoli się wypala. Na zbyt dużym ogniu przypiekane. Miejscami spalone na węgiel. Mięso to wszystko co mamy. Mięso faszerowane duszą.1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne