Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 03.08.2020 w Odpowiedzi

  1. Gdybym opadł, jak motyl na piersi Twych wzgórzu, Uczknął mlecznego nektaru pocałunkiem nocy. Gdyby był pisklęciem usiadł na podnóżu Twego brzucha, z pępka ssąc rosę wszechmocy. Gdybym był skorpionem i pełzając w klepsydrze Twych ud, muskał je żądłem po neonach skóry. Gdybym był cykadą swe skrzydła myłbym w cydrze Twych ust, pieścił smak ich gładkiej politury. Gdybym w zatoce Twego ucha był szerszeniem, Ażurowe sny tulił ciepłem swego ciała. Gdybym jak ryba skurczem i krwi podnieceniem, Tańczył w Twej dłoni, która objęła ją cała. Gdybym był jak byk, który dosiada cięciwę Twych w łuk wygiętych pleców purpurą ekstazy. Gdybym jak wilk zacisnął szczęk ślepą lawinę Na Twym oporze i go rozbił w nieme głazy. Gdybym jak smok porwał Twe zmysły wrzątkiem krzyku, U czoła niosąc kroplę łzy jak kwiat opalu. Lecz taki nie jestem, nic w tym erotyku Nie jest prawdą, prócz cierpkiej struny mego żalu...
    5 punktów
  2. Jest taka szkatułka, którą się chowa przed ciotką wódką, wujkiem szlugiem. Drewniana komórka lokatorska, wynajęta od Boga, skulona pod przedwojenną czynszówką, w ostatniej pipidówie nad Bugiem, gdzie czajnik babci wciąż działa, rumianek odświeża blask wspomnień. Pas ojca - zawsze wisi bezczynnie. Siekiera dziadka - nie wyważa drzwi. Groby i krzyże nie chodzą po drogach. Jedyny złodziej z podwórka, to stary wiatr, wyrywa tylko ziarnka piasku z fug - a oddaje matkom torebki. Nie sieje fug w swoich ziarnach Siewca. Kolędnik ma wiarę, a nie mordę. Gdzie Kościół jest domem Bożym. Śnieg, co chrupie pod butami dziecka, pod płozami saneczek w kuligach, prędzej zniknie na rozgrzanych policzkach, niż będzie ciepłą pierzynką dla Kaya i Gerdy. A jeśli zdjęcia w albumach śpią, to opowiadają wschody i zachody, które nie płoną w oczach. Nie błądzimy tam w zaspach, nie toniemy w rzekach, horyzont wydarzeń - nie ściga nas łuną pożaru, w ścieku pod Starówką - nie gaśnie żagiewka, a tylko cicha świeczka cierpliwie płonie nad stębnówką. Skrzyp bydlęcych wagonów nie szarpie nam serc. Tam kołysze nas fotel na biegunach i otula koc. Nie tkwimy zamarli wśród malowanych drzew. Psy na mrozie nie szarpią nam rąk. Tam zasypiamy - obserwując sikorki w karmniku.
    4 punkty
  3. Mówią że wyginęli a ja w zaklętej ciszy rozmawiam o treści zamkniętej pod powiekami wiedźmy dla ciebie opuściłem eden
    4 punkty
  4. Jest coś w mej woli, coś co czarną drzazgą boli, Przychodzi i odchodzi, jak jej przepastny cień, Gwarem powietrza, wyrwą ciszy nad mym światem, Drzewem rozprutym śmieci natchnionym gniewem. Jest coś w mej doli, skaza na tarczy busoli, Pod czołem, które płodzi i rodzi każdy dzień, Cierniem wspomnień, kieratem pokrytym szkarłatem I fałszem łez upitych snu smętnym powiewem.
    3 punkty
  5. za tą szarą szybą brzozy dotykają się nieśmiało czesząc korony zanurzone w błękicie nieopodal małe sosny kłują dłonie siarczyście żeby uchwycić się słońca i z wiatrem choć przez chwilę pobrykać jest i dom wpatrzony w drogę co drzwiami na oścież przechodniów wita a za domem dąb przyjaciel szpaków gdzie graliśmy w piłkę my dzieci lasu byliśmy szczęśliwi
    3 punkty
  6. Nie mówcie drodzy politycy że chodzi wam o moje dobro że najważniejsze są pomniki że waszym mottem słowo godność że ochronicie moją wolność patriotyczni misjonarze do głów niewiernych wciąż wrzucają dekalog naszych wspólnych marzeń tych zgodnych z wytycznymi partii i dalej wszystkich w dupie mają nic się nie zmienia od stuleci są wciąż rządzący i rządzeni ci pierwsi to banda kolesi ci drudzy wierzą w dobre zmiany i tak od wieków już na ziemi rzeki wciąż płyną lasy rosną pierwsi uparcie tacy sami czy lato jesień zima wiosna tu kadencyjność nie ma granic potrafią jedno drugich mamić
    3 punkty
  7. Wciąż niknę, płynę mgielnie, a moje opary wplątane w brzozy srebrne, oraz wierzby stare. Pozostał jeszcze szkielet, też unosi w dale. A jednak jak kotwica do ziemi i w zieleń. Wszak, tak wiele mam pytań , którymi się dzielę. Słów magicznych na zawsze skrytych w odpowiedziach. Więc zwracam się do Boga i naukę śledzę. W przebiśniegach znajduję przeżycie post mortem. Gonię za aniołami, za iluzją kroczę. Sam jestem posłańcem, wejrzyjcie i we mnie. Na przystanku tramwajów, na trzeźwo, na haju. Oddaję się w wasze ręce ze złością, w podzięce za czytanie, wnikanie. Sercem świat rozszczepiam. Dzielony kolorami ze śnieżynki białej. Skryty w ideogramie, krysztale fraktala. Roztapiam, płynę mgielnie, bo brzozy czekają.
    3 punkty
  8. Choć odbija się w lazurze Życie, młodość, płoną róże W ręce lekki uścisk ręki Usta rozchylone z wdziękiem Nieba brak .. W podwyższeniu w uniesieniu Pętle w linie rozpuszczone Starych zmór świat przekupiony Rozgoniony uszedł w las Nieba brak .. We łzach szczęścia po przebyciu Drogi twardej, urągliwej W tych uśmiechach wyciskanych W odwróceniu się od ściany Nieba brak .. W książkach, nieprzespanych nocach W trajektoriach ptaszków krociach W zorzach - niby córkach lnianych Z parowozów sadzy czarnej W nadprzestrzeni gwiazd kosmicznej W archetypach symbolicznych W Jego najpierwszym lirycznym Nieba brak ..
    3 punkty
  9. Prośba Póki śmierć nas nie rozłączy, póki śmierć nas nie rozdzieli, pozwól oczy mi wciąż topić w głębi jezior twoich źrenic. Póki w piersi bije serce, póki jeszcze tutaj jestem, pozwól niech me troski koi twoja skroń przy mojej skroni. A gdy przyjdzie ruszyć w drogę i pójść tam, gdzie trzeba odejść, nim mnie wieczne cienie połkną, trzymaj mnie za rękę mocno.
    2 punkty
  10. (Patrz teraz listek nie drgnie, ptaszek nie zaćwierka Rozprute kamienice dowodem ich męstwa Czas się znowu zatrzymał i słychać syreny Obraz serca Polaków, co biją z podziemi) Gdy zawrzasnął Niedźwiadek rozpękło siedlisko; Niosła echem w okowach niespokojna sfora. Gilzy kresu huknęły przyzwoleniem Bora, Uderzając w hakenkreuz, wszem obce skupisko. Na początku Żoliborz, potyczki Żniwiarzy, Później Wola, Śródmieście, (przy lotnisku fiasko). I powstali heloci, obudzili miasto, Zawiadiacki organizm o łagodnej twarzy. Choć na ubój posłani niezdjęci odwagą. Mimo wściekłych valkirii, co żarły ich mięso, Ta drobnica kwitnąca chciała paść zwycięsko. "Dziś niczym — jutro wszystkim"! krzyczeli broń gładząc. Nikt już ich nie powstrzyma, za dużo w nich wiary Tylko słów zabrakło: "mierz siły na zamiary". Narodowy Dzień Pamięci Powstania Warszawskiego
    2 punkty
  11. puszka coca coli pusta zgnieciona w śmietniku a jednak
    2 punkty
  12. marzenia ulotne deszcz nadciąga przyszłość śmiech ukryta agresja gdzieś i ten piękny zapach poproszę bez
    2 punkty
  13. żyję w trybie przypuszczenia scenariuszu kontrfaktycznym choć pamiętam punkt bazowy zamazały się z nim styczne mam w dowodzie wbite fakty stan i miejsce zamieszkania niezachwiane niewzruszone lecz czy godne pamiętania wolałbym się cofnąć trochę jeszcze raz rozpocząć grę bo za Piaf nie mogę śpiewać je ne regrette rien
    2 punkty
  14. Pewna Kaszubka z Juraty nie miała ładnej facjaty. Uwiodła go nogami co dalej, wiecie sami, bo nie wygrasz z hormonami.
    2 punkty
  15. podłogi twarde i zimne historie kolan przetartych pod siłą nacisku lepiej nie mówić pudrować siniaki milczenia plaster przyklejać w dramatach poziomych kadrów bawić się w chowanego z odpowiedzialnością bo tak najłatwiej, najciszej podłogi patrzą i czują gdyby tylko mogły powiedzieć krzyknąć, zbudzić z letargu ale milczą przyjmując wstrząsy wchłaniając kropelki krwi i łzy następcy tyranii który jeszcze nie zrozumiał że zaraz jego kolej
    2 punkty
  16. W potarganych promieniach zawieruszył się motyl. Czas struny poprzeplatał, więc w sieci skarb złoty. Cieniem skrzydeł odmierza w piaskownicy marzenia. Hera mleko rozlała, struga niebo rozdziela. Mglista droga jak piorun z rozsianymi iskrami. Czy świat Zeus połączy, tak gwiezdnymi myślami? Niech spadnie magiczny deszcz, połączy wszystkie światła. Pióra orła spadają, wena w zamku pobladła.
    2 punkty
  17. @Marek.zak1 - To nie ja to hormony! krzyknął przyłapany na zdradzie mąż do swej żony :)))
    2 punkty
  18. Joanna cicho śpiewa Kai kołysankę. W tym ciemnym korytarzu nieomal jak opar mgły wygląda, gdy stoi i rozkołysane ma ramiona. Dziewczynka usypia, już pora na mnie. Przed chwilą Kosmo (jak swój do swojego) zaczepiała chichocząc, ucząc się psiej sierści. Już, już, za chwilę pójdę, jeszcze film, z którego wynoszę wiedzę o tym, że Kaja raz pierwszy zapoznała się z wodą z jeziora. Już idę. Kosmo musi obwąchać nieomal każdy krzaczek, nigdy mu się nie znudzi - on węszy, ja myślę o zgubionej chwili, gdy pierwszy raz poznałem wodę.
    2 punkty
  19. Jest też taka teoria, że Powstanie było zainspirowane przez sowietów, którzy w ten sposób chcieli wyniszczyć i osłabić, jak to tylko możliwe, zdolności bojowe Polaków w mającym być wkrótce okupowanym przez nich kraju, a Okulicki był ich ukrytym agentem. Jego historia jest naprawdę zadziwiająca i studiując ją można rzeczywiście uznać prawdopodobieństwo takiego scenariusza. Jednak nie może to przekreślać determinacji i bohaterstwa szeregowych uczestników tego zrywu, moim zdaniem i pierwszy raz spotykam się z nazwaniem "barbarzyństwem" czegoś co w tak zdecydowany i oczywisty sposób przeciwko niewyobrażalnemu wprost barbarzyństwu właśnie wystąpiło. Wzajemnie
    2 punkty
  20. Tekst jest bardziej metaforą... —?/— przyszło mi dzisiaj głowy znów ścinać krew tryska wszędzie moczy publikę wreszcie po pracy nie moja wina leżę na łące skowronka słyszę |=| ptaszek trelami pieśń sławi piękną kwiatki pachnące zrasza wciąż strumień widzę dwie łąki słońca i tętno dalej tak jakoś patrzeć nie umiem horyzont w dali złudzenia smugą ostatni rozdział więcej nie czytam szkarłatne maki z wiatrem się trudzą motyla w bieli pragnę zapytać w przezroczystości blaski już ciemne szybuje umysł błogim spokojem błękitne świece w gwiazdy zaklęte urwane skrzydła nie fruwam nie stoję
    2 punkty
  21. po co nam uśmiech po co nam łzy skoro mamy siebie i kolejne dni po co nam wolności po co nam mgły przecież i tak obrócimy je w sny po co nam pogrzeb smutek i wiele trudnych chwil ciemnych nocy ktoś powie jak to jak tak można bez łzy i usmiechu oraz pogrzebu przecież w nich tkwi cały sens który otwiera kolejne drzwi
    1 punkt
  22. od bezlistnej wiosny po brązy żółcienie burgundy pierwsze oznaki jesieni sad mój szczęśliwy a kiedy mroźny wiatr do snu ukołysze nagie drzewa spacer wzdłuż krętych korzeni które zdają się nie mieć końca
    1 punkt
  23. As Arbuz atakując aktywistów Asiento, aresztował agresywnego aligatora! As Arbuz anihilując aktywnych alkoholików, agitował aliantom ahimsę! As Arbuz atakując arbaletą aferzystów, adaptowł anielski algorytm! As Arbus afiszując acpani aeroplan, apostołował adeptów aerodynamiki! As Arbuz akceptując arkadię, aktualne areały absolutu, abdykował adhezji. azaliż Archanioł? ___ 3.08. obchodzimy Dzień arbuza
    1 punkt
  24. Staliśmy się gwiezdnym pyłem w ruchomych piaskach wyschniętej rzeki. Siarczyście żłobimy szkielety i skamieniałości machin urojonego czasu. Ludzkie rośliny rdzawymi kłączami kreślą reminiscencje - one mówią, że Ziemia podda się recyklingowi, one piszą Recykling z wielkiej litery. Północ minęła już bez wątpienia, by musnąć w horyzont Twego myślenia, spojrzenia na wszechświat jak na drzewo, a ludzkie rośliny w nim kłączami rdzawymi kreślą symbiotyczne kręgi, męki odejmując przeklętym przez roześmiany las pełen bezskrzydłych wróżek. Mamo, dzisiejszej nocy znów widziałam Kozła, twierdził, że nazywa się Matołek, on chciał bym zdjęła z niego podkowy Mamo, jestem tylko kometą, której warkocze zawiązują się wokół własnej szyi Przybyliśmy z daleka, tam też powrócimy. Przed Sądem Ostatecznym staniemy równie nietrzeźwi, co nieżywi - śpiące libertyńskie królewny zranione wrzecionem z zapętlonego w historii Kołowrotka Fortuny
    1 punkt
  25. Ale dom! A Wołga? A głowa modela?
    1 punkt
  26. Oczywiście, to się nie zaczęło wraz z panem, świat się rozpadał, ale jakże kolorowo. Pan to tylko wyzyskał, rzec można, że talent diagnostyczny, za pan brat jak bliźniak z chorobą. Lecz jak to udowodnić, jak obnażyć duszę chorą, gdy słowo dusza w wielu budzi niechęć. Ostatecznie to tylko słowo, a więc służę innym: niech będzie psyche, umysł, albo serce robaczywe, przez które skażone jest wszystko i wypełnione gnojem. Z imienia próbuję pana nie wymieniać, bo po co? dzisiaj tylko na takie zwycięstwo mnie stać. Tak odzyskuję oddech, jeszcze oddycham, siedząc, oddzielając muzykę od drzew, zmarłych wspominając, żywych mając obok, gdy Narew błyszczy, szemrze. Patrząc wzdłuż pni na korony lip, wiedząc, że tu były przede mną, jak dobrze, że są, ruchem jak wszystko wywiedzione z początku, czemu udzielają głosu gdy ucho skłonić i usta, gdy tylko podłączyć siebie do nich, wszystko w sobie mają, nawet pana i mnie. "Wielki diagnostyk" (olej na płótnie)
    1 punkt
  27. @>Marianna< Ci, wota kota a to Katowic.
    1 punkt
  28. A to wymodelowane Kena wole, domy, wota.
    1 punkt
  29. Ta szemrząca Narew... Pobudza wyobraźnię:) Domyślam się, że o to Poecie chodziło...?
    1 punkt
  30. Powiem jedno koledze Niegdyś wiedźma Oznaczała wiedzę ;) A ja mam taki defekt Że kocham kobiecy intelekt Dzieki @milczenie owiec @Wiesława @ais za serducha
    1 punkt
  31. pastw się pastw ignoruj i nie szanuj obraź i nie przepraszaj albo zwyczajnie napluj w twarz bądź jak macho pięścią zamknij mi mordę wpierdol raz dwa razy byle dobrze pokaż mi moje miejsce z głowy wybij zęby gryźć nie muszę wcale nie proś bierz gdzie i jak chcesz później nie zauważaj wszak nie jestem człowiekiem zamknij w klatce i powieś tabliczkę karm i pój tylko wtedy kiedy sam jesteś głodny domagaj się wdzięczności przecież to wszystko robisz dla mnie a dziś masz prawo za tobą stoi sprawiedliwość
    1 punkt
  32. Ja też dziękuję, bo dało mi to trochę do myślenia. (pusta — pustka — konsumpcjonizm) puszka coca coli (firmy) pusta zgnieciona w śmietniku a jednak Co myślisz?
    1 punkt
  33. Ostatnie słowo Rzucone w kąt z nieuwagą lęgnących lat ażeby powstawać na widok, na dźwięki twe jakoby miały wdzięki, co wybudzą świat z ciszy po twych słowach, co były przedziwne aż zostały w snach. Prawie otworzono Lewe oko, co wszystko zobaczy na wspak i miłość i kwiaty stąd do nieba, delikatne zanim ruszą zamienione w pełny wrzask a korzenie dojrzeją do piekła pod plastrem aż więcej nie zasnę. Może kiedyś będą o wiele silniejsze aniżeli dystans między śmiercią a mną kiedym chodził po gnijącym bukiecie żeby wyrzucić jedno aż na ziemię upadnie, daleko stąd.
    1 punkt
  34. ostrze zwątpienia w mózgu szelestem myśli swym tańcem uniki czynią lecz w rytmie serca nadziei jeszcze choć szepty śmierci w takt muzy płyną sen na kawałki tnie stal srebrzysta w umyśle rzeźbi rany głębokie wtem jakoś dziwnie graje orkiestra aż sztylet myli wciąż krok za krokiem taniec trwa nadal choć prawie cisza zwątpienie teraz przeszłości chwilką tak szczerze mówiąc niewiele słychać szelest jest martwy to echo tylko
    1 punkt
  35. @WarszawiAnka Jak niewarta... zdeptaj, poniszcz a za roczek, nie ma błoni. Pozdrawiam Aniu, robisz się palindromowiczką.
    1 punkt
  36. @huzarc Dzięki za interpretację. Doceniam ją zwłaszcza, że skrytykowałem twój wiersz. Widziałem już akcje na tym portalu, że ludzie po krytyce swojego utworu, atakowali utwór recenzenta w odwecie. Nie każdy potrafi oddzielić wiersz od osoby, naprawdę chylę czoła wobec twojego podejścia :). @w kropki bordo Hahaha wielkie dzięki za interpretację :). To ciekawe, że wysnułaś całą opowieść o ludziach i emocjach a wszystko z jednego obrazu. Zupełnie jak w twoich utworach gdzie kilka słów odmalowuje całą scenę :).
    1 punkt
  37. @Johny Świetna miniaturka, gratuluję! Dla mnie trochę o pokusie, pragnieniu... coca cola jako coś, co na chwilę to pragnienie ugasi, ale za chwilę pragnienie jest jeszcze większe, a z drugiej strony coca cola, dobra na kaca. Teraz leży zgnieciona, w koszu na plastik i metal. Peel się ogolił, wziął prysznic, założył świeże ubranie, w pracy nikt nie pozna, że pił, znowu pił, że jednak pije.....tylko ta puszka, bo butelkę wyrzucił już w nocy. Tak mi się przeczytało Proszę Johna, miłego:)
    1 punkt
  38. Tonę w zielonych, bystrych oczach i czekam na ciepłą dłoń.
    1 punkt
  39. @Johny Pięknie! Super! Dziękuję! Czasami pozwalamy sobie na zbyt wiele i wobec innych i siebie. Tłumimy emocje, żale, pretensje....tama puszcza i się wylewa, a rwący nurt rzeki niesie i porywa wszystko. Ten wiersz jest również o stracie i o braku odwagi, żeby skoczyć na główkę, żeby zacząć mówić o tym, co ważne, co boli w sposób prosty, bez owijania, ale dotkliwy. Dziękuję Johny raz jeszcze i życzę miłego:)
    1 punkt
  40. Sama przyszła, sama zgaśnie, czekam na to wydarzenie. Już nie walczę i nie szarpię, będzie co ma być - nie zmienię. Wiem, że przykro Ci też będzie, gdy wybrzmieje słowo: razem. I oboje popłyniemy gdzieś w odmęty zwykłych zdarzeń. Nie wiem czy to brak nadziei, czy przeczucie, czy sen może, więc ramieniem otul lęki, bo przytulić chcę dziś głowę. Sama przyszła, sama zgaśnie. Ważne dla mnie wydarzenie. Troska drażni oczy, ale będzie co ma być - nie zmienię.
    1 punkt
  41. @huzarc Mi się ten wiersz nie podoba. Jeśli wyślesz go kochance, to ona czytając go będzie sobie wyobrażać, że jesteś skorpionem, który ją żądli, że jesteś wilkiem, który ją zagryza, że bykiem który naciera z rogami, albo szerszeniem w uchu. Jednym słowem zobaczy te wszystkie sadystyczne obrazy, poczuje emocje z nimi związane. Według mnie ostatnie dwa wersy w stylu "to nie tak kochanie" nie wystarczą by to wszystko odkręcić. Ten wiersz nadaje się tylko jeśli jednocześnie wysyła się pejcz i kajdanki i partnerzy nie mają nic przeciwko temu.
    1 punkt
  42. @Sylwester_Lasota Wybór, to coś zupełnie innego, niż sytuacje dokonane. Jestem przeciwko manipulantom, którzy nie szanują prawa wyboru. Jestem przeciwko ignorantom, którzy nie pytają mnie o zdanie. Mamy prawo wyboru - szanujmy.
    1 punkt
  43. Oślepiony możliwościami.
    1 punkt
  44. @Jerzy Mariampolski śliczny...
    1 punkt
  45. @ais Masz rację. Niejednokrotnie kupuję w cukierni ciacho na spróbowanie, i porównanie z ciastem domowym. Np w-z, krówkę, różne pychotki oraz ptasie mleczka, rolady... itd, a jednak zawsze ta skromna babeczka cytrynowa, z garstką poziomek z działki, upieczona w domu, wychodzi na plus. Albo ciasteczka orzechowe z własnymi orzechami. Jeśli chodzi o kupne ciasteczka, to ostatnio trafiłam na pryncypałki. Całkiem dobre, jakby pokrojone w drobne słupeczki Prince Polo. Świetne do kawy latte. Wzajemnie miłej niedzieli.
    1 punkt
  46. ja jestem istnym faktem:)
    1 punkt
  47. może coś chcą fajnego przekazać. teraz taka cyfryzacja bez wychodzenia z domu, że można nauczać, pouczać i się uczyć,
    1 punkt
  48. @Pan Ropuch To jest wytwarzanie sztucznych potrzeb, kreowanie niedosytu, jaki za chwilę będzie można jednak zaspokoić oczywiście na kredyt udzielanych przez tych, którzy wynajdą na to sposób. A jak się widzi świat lepszy, intensywniejszy niż jest, to co jest kłopotliwe i wizualnie niepasujące do idyli, nie wyjdzie z cienia, nie zakłóci konsumpcyjnej reinkarnacji.
    1 punkt
  49. Agawa, azaliż azalia - Anielki awangarda? Brateczki boskiej babuni będą bez baby Beciuni? Hortensja, co Ciebie chce, całuje ci ciemię. Dalię dała dydelfowi? - dobro da Darkowi. Eukaliptus Ewie - ewenement end eden. Fioletowe fiołki figlarne fantomki. Glicynii girlandy - Grażki grają grandy. Hiacynt, ho - herubin, Helenkę hołubi. Irysy Irminki igrają, i Irki... Jaśmin Jaśka jasny, jak jego / jej jaśmin. Kaktusiki kolące, kiedy kwiaty kuszące. Lilie Lilki liliowe, lato lekko lodowe. Łubin łamany ładnie, łódeczka łuski łapie. Maki momentami malowane mgłami. Nagietki Nikodema niosą nam noc - niema. Opuncji okwiat okazały omawia Otto - oj - obolały. Piwonie poprzekwitały, płatki popod pospadały... Róże rosną rozetowe; różyczki rajskie, różowe. Tulipany, ten tu taki - to tuliowe tombaki. Ukwiały Ulki umyte - uroku użycz - użytek. Werbena wielbiona wonna - wyróżniona. Zatrwian zaś zabawi, znanych z weny zwabi. Żeniszek - żar żuli, żabocik żabuli.
    1 punkt
  50. lipcowe słońce ożywia lilie wodne budzą się ze snu fot: autorka
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...