Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie

  1. Z ostatniej godziny
  2. boisz się ? nieee... zażyj taaabaaaaki! problem to nie byle jaki gdy przemierzając galaktykę trafisz na czarną dziurę Ramzes miał swoją lektykę a kadet Pirx grawilot Zięba. Czyżyk. Skowronek. czy towarzysz Lenin zwycięży? już najwyższy czas na dzwonek na przerwę jutro klasówka z matematyki!
  3. Wczoraj
  4. @Berenika97 serdecznie dziękuję ❤️
  5. @Berenika97 dziękuję ❤️ @Nata_Kruk @Leszek Piotr Laskowski @APM @iwonaroma @Radosław @Annna2 @Wiechu J. K. @Berenika97 @Łukasz Jurczyk dziękuję 🌷
  6. @hollow manbracie! Spokojnej nocy!🙂
  7. budziłem się w nocy jakże znana ciemność wyraźnie pulsowała oślepiając czernią aż wykipiały słowa o zapachu fermentu
  8. Uwaga! Uwaga! Ewakuacja! - Chrapliwy głos zanika to znowu moduluje dziwnie w trzeszczących megafonach… Na słupach drewnianych, betonowych… Przekrzywionych od wiatru, obłoconych… Wiesz, idę przez wysokie trawy. Ja. Albo może moje dawne wcielenie. Moje dawne Ja. Moje… Przez trawy wilgotne. Przez jakieś krzaki. Zapętlone. Spętlone. Poplątane… Pełznie po mokrej ziemi, gliniastej, nagie ciało. Wije się w sobie… Ja? Czy ono? Czy ty mnie w ogóle słuchasz? Spójrz. Pognieciona kartka na stole. Rozlana plama. Atramentu… Wiatr zagłusza bicie serca. A za oknem… Za oknem noc okropna kłębi się i pulsuje mnogością świateł. Dalekich. Zimnych drżących rubieży… Jestem tutaj? Czy tam? Ja? Czy ono? Wchodzę po spirali schodów. Gdzieś wysoko. W jakimś miejscu. W jakiejś nieznanej mi egzystencji przeszłego czasu... Uwaga! Uwaga! - Wciąż ten sam głos. Wciąż to nieustanne trzeszczenie w moim mózgu… Piskliwy szum rozsadza nabrzmiewające żyły. Pulsujące boleśnie skronie... Wielomilimetrowe struktury tuż przed moimi oczami. Ziarniste. Powiększone w zimnym oku mikroskopu. Spuchnięte jak w chłoniaku twarde węzły. Zaciskam je powiekami. Lecz, kiedy otwieram… Wysypują się zdradliwie, jak lśniące koraliki. Ze szmerem: na blacie stołu. Łzawe perły. Błyszczące. Na drewnianej podłodze ułożonej w jodłę. Wytartej. Przetartej obcasami przechadzającej się w tę i z powrotem pradawnej, zamyślonej śmierci. Mnożą się jak w kalejdoskopie. Te zwidy nowotworowe Płyną. Donikąd płyną. W szumie i pisku gorączki. Wiesz, umierałem tu wiele razy. I jakoś dziwnie umieram raz jeszcze... To mnie prześwietla. Spójrz! Moja twarz okrojona półcieniem. Straszliwy blask i straszliwa ciemność. Idą we dwoje, trzymając się w objęciach. Kontrast: chiaroscuro. Twarz spalona słońcem. Ida przez wiry w strumieniach powietrza przecinających niebo. I nikną. W milczeniu nikną. I płoną w straszliwej pożodze ciszy. Nie słychać ich. Nie słychać tej rozpędzonej menażerii. Tej skondensowanej siły, ostrej niczym brzytwa. Dlaczego odwracasz głowę? Twoje milczenie. .. Albowiem twoje milczenie… Więc w tym milczeniu przedzieram się. Przez krzaki. Gałęzie kolczaste. Przez korzenie… Sam. I sam jeden. Bez ciebie. Wiesz, tutaj jest tego najwięcej. Cząsteczek mżących w oddali. I na każdym liściu, gałązce, łodydze… Widzę je. I widzę coraz przejrzyściej. Dłonie zanurzam w tych srebrzystych błyskach nieuniknionej, bolesnej śmierci. Kiedy wnikam. Kiedy… Idę… Spójrz! Twarze. Twarze. Zrakowaciałe oblicza. I te twarze uczniów, nauczycieli. Te twarze niczyje… Prześwietlone. Napromieniowane. Spalone słońcem… Szkolne ławki. Klasa. Bo to jest klasa. Chyba… Na ścianach portrety poetów, malarzy… Na ścianach towarzysze. Spoglądają ze zdjęć te obojętne oblicza. W drewnianych ramach. W metalowych. Słońce lśni na wypolerowanych szybach, Te twarze na wprost. Te twarze w kolorze sepii. Szare. Ziemiste. Te twarze… Całe archiwum twarzy. Umarłych. Wtedy szły zimne obłoki. Pomiędzy nimi słońce. Teraz jest wiatr. Ten wiatr, który wieje z przeszłości. I idzie całą nawałą. Szumią. Szemrzą czułe membrany liczników Geigera… Gdzie ty jesteś? Rury ciągną się kilometrami. Donikąd. Idą stąd, dotąd, aż do tamtąd. I dalej. W przestwór nicości. W cienistość przemijania. Skorodowane naczynia. Przedmioty. Stoły. Kuchenne blaty pokryte kurzem. Weź mnie za rękę. Ja biorę, lecz kiedy zaciskam palce, wyczuwam jedynie próżnię. Jesteś tu jeszcze?\ Nie? Więc do kogo to mówię? Do samego siebie. Błotnista droga. Gliniasta. Liście. Łodygi krzaków zakrzepłe w błocie. Spowite blado w całunie niemrawego słońca, które spoza chmur, z mlecznej powłoki ciężkiego nieba... … spogląda, gdzieś w niedosycie czyichś wspomnień. Znowu tu jestem. Po raz wtóry. Przybyłem znikąd. I na powrót idę. Donikąd, I dalej. I jeszcze... W bezruch zagadkowych miraży. Na skraj ciszy… (Włodzimierz Zastawniak, 2026-06-08)
  9. @Starzec klasyk pisał: nie miłujmy słowem i językiem, ale czynem i prawdą!
  10. @Berenika97 piękny cytat - dziękuję! Niezwykle ciekawie poprowadziło Cię te kilka słów... od słowa do Słowa :) Mam taką może nawet nie ambicję, ale pomysł-marzenie, aby wygenerować jakiś podgatunek literacki, liryczny, ostatnie 4 moje wiersze mogłyby być jego przykładami. Na razie obmyślam ramy i definicję, może coś z tego będzie? ;) a jak nie, to też dobrze hahaha zamarzyło się być lirycznym influencerem ;)
  11. @iwonaroma Przeżywajmy ten "czas próby" połączeni losem człowieka wpatrzonego "w górę".
  12. @.KOBIETA. Rozbudowuję letni domek w "Rezydencję" :-) z 40 do 140 m2 powierzchni użytkowej, Beskid Wyspowy, blisko Limanowej, niedaleko Wiśnicza, Zalewu Czchów-Rożnów it.d., Dunajec... Słowacja. Urocze zaciszne 0,5 ha. Mówią, że to najładniejsza działka w okolicy i mają trochę racji, bo powyżej zakaz budowania, stok "Łopuszy"... Rodzina w lepszych czasach - czyli do 1863 miała kilka domów wiejskich i miejskich. "Wichrzyciele zmarnowali mi majątek :-) Takie same świry, jak ja. Tam będę pisał, ale raczej nie powieści, tylko piosenki, tak czuję. W sobotę zebrałem tegoroczne "jagody życia", j. kamczackie - są boskie, już ukryte w słoiczkach. Po nich zaowocują czereśnie, później porzeczki i agrest... aronie, jabłonie, grusze, winogrona i orzechy. A propos zabierania... pamiętaj, jesteś wieczyście zaproszona, jak będzie dom będzie gotowy - ale tylko z oficjalnym narzeczonym, "Siostro". W tej "rodzinie" obowiązują zasady☺️mimo, że mamy pstro w głowie.
  13. @iwonaromaNiewskazane naśladownictwo :) Pozdrawiam:)
  14. @Nata_Kruk Dziękuję Nata. Chyba właśnie o ten moment między snem a tęsknotą mi chodziło. @Berenika97 Dziękuję Berenika. Miło, że zwróciłaś uwagę akurat na ten wers.
  15. iwonaroma

    Tenis majowy

    Oj, podpisuję się :))) Oglądałam, podziwiałam. Fibak od zawsze był stylu jej admiratorem, a on przecież znawca :) Fajny tytuł wymyśliłeś :)
  16. @Charismafilos Zdecydowanie. Choć nie wiem, czy to my nadajemy temu cierpieniu sens czy jest on nadawany z Góry. A naszym zadaniem jest ten sens rozpoznać (by nie stał się udręką...). Szkopuł w tym, że to rozpoznawanie trwa nieraz długo ... No i się cierpi bez rozeznania :( Tak czy siak, to rozpoznanie na pewno przyjdzie, On nie jest sadystą. Dzięki :) @Berenika97 Prawda, zapominamy. A przecież finalnie wszyscy jedziemy na tym samym wózku... Dziękuję
  17. @Rafael Marius nie przejmuje się tym, jestem pod skrzydłami Jezusa. :)
  18. Zbierają menele na alko, oszczędni, lubiący czystość, też ci, którzy chcą zarobić, ale ktoś te plastiki zbiera, a mało kto wyrzuca. Niedaleki las był totalnie zaśmiecony puszkami, czy butelkami, a teraz już nie, i warto to zobaczyć i docenić. Co tydzień, w sobotę dawniej zbierałem 2 bagażniki roweru, i wkładałem do odpowiednich worków, teraz okazjonalnie coś jest. P.S. jestem inżynierem.
  19. Może i tak. Zawsze można coś poprawić, ale geny rządzą.
  20. pod twoim wzrokiem niebo podnosi się samo magicznieje upłynniony czas w strojach bliskości na rzęsach drżą drobinki migotliwe spłoszone czerwieni wargowej wrzeciona snu orientują na ciebie wszystkie z doznań ciepło przekrwienia nie dopuszcza świata dotyk na cielesnym długu odurza
  21. @Rafael Marius ja jem tyle zdrowych produktów, ale choroba mnie zawsze rozkłada :) moja mama w ciąży była chora i chyba od tego tak mam:)
  22. słowa niewiele znaczą gdy w czynach flauta
  23. @Poet Ka właśnie Ty akurat wiesz bardzo dużo. ale jesteś też humanistką i krwawe jatki są dla Ciebie nie do przyjęcia. a polityka to bardzo brudna szmata. nie jest to miejsce dla ludzi pięknych wewnętrznie. lepiej niech zapadnie cisza. jeżeli cisza może być pogodna to niech taka właśnie nastąpi:)
  24. Albo od genotypu jeszcze bardziej. Mój jest pod tym względem na medal.
  25. A skąd wiedzą, że wirusowa skoro nie przyjmują?
  26. Myślałem, że to przesada; Dziś, widziałem jak dłoń wkłada W głąb kosza pan inżynier [1] Odległy od zbieraczy sfer, Żeby sprawdzić czy butelki Z kaucją? Może choć puszka? Pan inżynier klasa średnia Był kiedyś. Dziś, widać zbiedniał... – Kiedyś nie do pomyślenia. Czy świat się na gorsze zmienia? Czy go dopadły problema, Bez których żyć ludzkich nie ma? Tłok przy zwrotach, [2] – chyba pierwsze. Smutne! – Mówią „Pisz pan wiersze!” Jak, gdy liryka ucieka? Bieda idzie z daleka... PRZYPISY [1] Inżynier bez cudzysłowów. [2] Tłok przy zwrotach robią też państwo hurtownicy, podjeżdżający samochodami z bagażnikami pełnymi butelek i puszek. Widziałem nawet mercedesa. Ale to też może być pauperyzacja tylko z wyższych pozycji.
  1. Pokaż więcej elementów aktywności


×
×
  • Dodaj nową pozycję...