Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie

  1. Z ostatniej godziny
  2. @Berenika97 Lubię wyzwania. Wielka historia podzielona na "małe" postacie. A efekt do dyskusji :) Dziękuję za komentarz, pozdrawiam.
  3. @Somalija o bidulka, fatalnie, do wesela się zagoi:)
  4. @viola arvensis Ten wiersz, to pochwała życia. W jakimś momencie poczułem Kochanowskiego " Na lipę" :) Ale, to tylko chwila była. Pióro masz lekkie , czuć harmonię, także wewnętrzną. Pięknie i optymistycznie.
  5. . leśne jeziorko - pośród zielonych liści kwiat nenufaru .. stara sadzawka - wśród kwiatów lilii wodnej niewielka żabka ... porośnięty staw - w gęstwinie wodnych roślin żabka na liściu .... herbatka z lipy w porcelanowym kubku miodowy napój ~~ PS - mnie osobiście najbardziej "kręcą" teksty, w których środkowy wers może zaistnieć osobno zarówno a pierwszym, jak i trzecim wersem. ~~
  6. Rozdział 1 Jeśli czegoś mogłam żałować to przekonania, że moi rodzice byli rzeczywiście razem szczęśliwi. Ich rozłąka była czymś dla mnie nie do przejścia. Potrzebowałam kilku dni, aby się pogodzić z faktem, że matka odeszła do innego, bogatego mężczyzny. Wtedy poczułam pierwszy raz palącą nienawiść do kogoś, kogo wcześniej kochałam całym sercem. Nie byłam pewna czy mogłam jeszcze ją nazywać mamą czy tylko Audrey. Było to jakbym stała po dwóch stronach jednego mostu. Kolejnym kowadłem na mym sercu było obserwacja mojego taty. Nigdy nie widziałam, żeby coś tak przeżywał. Z pewnością był to jeden z trudniejszych okresów w jego życiu. Kiedyś niemal emanował żywą i jasną energią. Było to praktycznie niemożliwe, żeby się przy nim nie uśmiechnąć. A teraz? Był wrakiem człowieka. Także ucieszyłam się, kiedy zadzwoniła na jego telefon babcia. Zaproponowała ojcu przeprowadzkę do Mont. Tam się on urodził. Co prawda, nie miałam z nią najlepszego kontaktu od wielu lat. Można byłoby rzec, że nie rozmawiałyśmy w ogóle. W tej chwili zapragnęłam jedynie, żeby tata podniósł się i odrodził się jak wątroba. Ojciec zgodził się i ustalił, że przyjedziemy do babci dopiero za kilka dni. Musiał załatwić kilka spraw z naszym mieszkaniem. Dokładnie mówiąc, chciał się go pozbyć. Z tym miejscem łączyło go dwie osoby. Ja i Audrey. Kiedy tak na niego patrzyłam, to mi się wydawało, że również ją znienawidził. Może nie w takim stopniu jak ja. Wieczorem, zastałam go siedzącego przy pudłach z wspólnymi zdjęciami jego i Audrey. Pochodziły one z ich ślubu. Usiadłam tuż przy nim. Nie zauważyłam, ale siedzieliśmy tak przez okrągłą godzinę w totalnej ciszy. Pozwoliłam powoli upaść mojej głowie na jego ramię. Widziałam jak to wywołało na jego twarzy uśmiech. Pierwszy uśmiech tego dnia. – Tęsknisz za nią, tato? – odważyłam się spytać. – Jeśli mam być szczery, to nie wiem – odparł słabym głosem. Wziął jedno zdjęcie do ręki i obracał je przez chwilę. Potem wrzucił je do pudełka. Dźwięk ramki uderzającą w dno karton, wprowadziło we mnie jakiegoś rodzaju żałobę. Sama wzięłam jedną fotografię. Przedstawiała Audrey w ciąży. Patrzenie na nie, przypomniało mi, że śmiałam się z nią, że to było nasze pierwsze, wspólne zdjęcie bez taty. Dziwnie się na nie patrzyło w tym momencie. Nienawidziłam tej kobiety, ale jednocześnie odczuwałam za nią tęsknotę. Chciałam się w nią po kolejny raz wtulić. Opowiedzieć jej o chłopaku, w którym się podkochiwałam. Pogadać z nią o typowych kobiecych sprawach. W tej chwili było to niemożliwe. – Lily, poradzimy sobie – powiedział, gdy odebrał mi zdjęcie z rąk i również je wrzucił do pudła. – Wiem tato – posłałam mu ciepły uśmiech, który miał dać mu nadzieję. Posiedziałam z tatą jeszcze kilka minut i wróciłam do swojego pokoju. Musiałam się mentalnie przygotować na przeprowadzkę do miejsca, w którym nigdy nie byłam. Tata rzadko opowiadał o swoim dzieciństwie. Audrey była całkowicie przeciwieństwem w tej sprawie. Kochała mi mówić, jak się bawiła z siostrą czy jak ubrudziła swój cały pokój. Może za tym właśnie będę tęskniła? Nastał upragniony poranek. Wsadzałam ostatnią parę spodni do mojej, skromnej walizki. Przyszedł do mnie tata i pomógł mi zanieść mój pakunek do samochodu. Wyszłam z nim na zewnątrz i chyba do mnie dotarło. Musiałam się pożegnać z moim starym życiem w Los Angeles. Nie miałam tutaj wielu przyjaciół, bo nigdy nie przepadałam za dużymi imprezami czy natłokiem znajomych. Wczorajszego dnia, wysłałam pożegnalną wiadomość do Amy. Znałam ją ze szkoły i co jakiś czas pokazywała mi próbki swoich tekstów. Marzyła o zostaniu pisarką. Chciała podążyć w artystycznym kierunku. Właśnie ten cel nas do siebie przyciągnął. Od dziecka lubiłam, a raczej ubóstwiałam malowanie. Marzyłam, aby mój obraz zawisł w narodowym muzeum. Po wyprowadzce do małego miasteczka, te szanse o realizacji marzenia zmalały do okrągłego zera. To było moim i jedynym sprzeciwem do przeprowadzki w tamto miejsce, ale radość mojego ojca wygrała. Chciałam tego i nie miałam czego teraz żałować. Podróż trwała już parę godzin. Mont było położone w innym stanie i do tego znajdowało się w górach. Nigdy tam nie byłam. Jak daleko moja pamięć potrafiła sięgnąć, to ojciec zawsze starał się unikać tematu swojej matki. Poznałam ją, gdy miałam dwanaście lat. Wtedy pierwszy raz zjawiła się u nas w mieszkaniu. Nie zamieniłam z nią ani słowa, bo to tata z nią rozmawiał. Potem to udało mi się uzyskać numer telefonu do niej i zaprosić ją do znajomych na Facebooku. Tata zjechał wreszcie z autostrady. Podniosłam się lekko na siedzeniu auta i skierowałam wzrok na niego. Chciałam się do niego odezwać i wypytać o jego przeszłość i o samo miasteczko. Po krótkiej chwili, doszło do mnie, że nie nadszedł odpowiedni moment. Dojechaliśmy do typowych terenów wiejskich. Nigdy nie znajdowałam się w takim środowisku. Wszystko się wydawało mi się nowe i nieznane. Ciekawość w moim sercu niemal mogła rywalizować z poziomem szczęścia, które miałam jak wygrałam moją pierwszą nagrodę za obrazek. Sama go wykonałam, z czego byłam bardzo dumna. Nie tylko, bo jeszcze mama była tak przepełniona dumą jak ja. Myśl na nią odniosłam wrażenie, że do moich oczu napłynęły łzy, ale na szczęście to tylko moja wyobraźnia. Po kilkunastu minutach zauważyłam na nawigacji, że za trzydzieści minut dojedziemy do Mont. Uśmiechnęłam się na samą myśl, co te miejsce spowoduje w naszych życiach. Miałam nadzieję, że przywróci starą wersję mojego taty. Stwierdziłam, że wykorzystam te pół godziny, aby się przespać. Powiedziałam o tym mojemu tacie, a on tylko kiwnął głową i uśmiechnął się do mnie. Wyglądał tak smutno, że jeszcze bardziej zatęskniłam za jego przeszłym zachowaniem.
  7. @violetta Cześć, Viola, Przewróciłam się dziś na rowerze, na zakręcie, na piasku, koło mi poszło bokiem i nie wyhamowałam... trochę próbowałam się asekurować, ale kolano zbite...
  8. @Poet Ka Poe:) bardzo celne odwrócenie mitu bo największym labiryntem okazuje się zwykłosc a nić prowadzi nie ku ocaleniu lecz ku świadomości własnej skończonosci Twój wiersz jest jak wytrawne wino bardzo dobry rocznik:)
  9. @Somalija zmierza do rozbiorów:)
  10. @peraspera coż za interesujące zestawienie. I to pytanie na końcu, hmm...
  11. @Charismafilos podoba mi się sam zamysł, koncepcja wiersza w formie dialogu. dla wersów pisanych kursywą pojawiają się własne odpowiedzi podmiotu lirycznego. U Poświatowskiej mamy wersy, które mówią o tym, że nie potrafi Pl nie potrafi nazwać uczuć, nie wie dokładnie co czuje. U Ciebie Podmiot liryczny widzi żurawie, które przechadzają się niedbale w słońcu. Widzi ich odwagę. Czytam to tak, że on dostrzega to, że obudziły się do życia. Kiedyś świat się zatrzymał dla nich a teraz jest mają odwagę żyć, mogą kochać mimo wszystko. Dalej ,u Poświatowskiej są bezradne dłonie i milczące usta. Odpowiedzią na nie jest tu kolejno wyrzucenie rąk i wyrzucenie krzykiem. Można tu domniemać, że być może do Boga, losu , samego podmiotu lub innej osoby. Dla mnie samej, mogłoby to być skierowane dla samej Haliny Poświatowskiej w związku z tym, że podmiot prowadzi z Nią dialog. U Niej Niebo jest bezimienne. Odpowiedzią jest otwarcie" Anielskich niebios ". Ostatnie wersy zapożyczone od Poświatowskiej czytam tak, że to powrót. W tym wierszu odpowiedzią jest to, iż "ziemie" trzeba trzeba poznać w pełni, wszystko trzeba przerobić aby zrozumieć. Na końcu mamy " Mów do mnie, mów dalej ..." nie jako rozkaz, a ( według mojego odbioru) cicha myśl, coś w rodzaju prośby... Jako podsumowanie całości powiedziałabym, że to bardzo wartościowy wiersz o tym, co można dostrzec jeśli się " dobrze" patrzy. Po każdym krzyku przychodzi spokój, można odnaleźć siebie. Bardzo mi się podoba taka koncepcja rozmowy. W samej poezji też można znaleźć odpowiedzi na swoje własne pytania. Gratuluję wrażliwości. Pozdrawiam serdecznie
  12. @Kamil Olszówka niech Cię Bóg błogosławi to co piszesz jest solą naszego życia dziękuję
  13. @Sylwester_Lasota lubie u Ciebie ten skladny rytm i rym, mało juz takich wierszy. No i treść z pomyslem. Super.
  14. @Christine a ja Tobą:) serdeczne dzięki:) ukłony:)
  15. ~~ Dziewczyny lubią brąz W piosence Rynkowskiego Z kolei Norbi twierdzi o nich Że są gorące ... Pozwólcie, że i ja wtrącę Trzy grosze do tego wątku ... Gorące są zapewne Bo nieraz się sparzyłem Na tych, co były miłe Jak zwykle - na początku Tej naszej znajomości ... Wałek - rachunek kości To nie tylko legenda ... Jak się za często szwendasz Poza domem i nocą To zwykle wałek z pomocą spieszy dla Twej wybranki ... Z kolei brąz ich ciała sprawia, że ciągle pałasz ku nim ze swoją żądzą ... Jeśli zaś masz pieniądze A raczej ich naddatek Dla nich, jak ten opłatek Jesteś godny schrupania ... Zaś brąz twojego ciała Też na nich bardziej działa Niż kolory młynarza ... Dziewczyny lubią brąz W piosence Rynkowskiego Z kolei Norbi twierdzi o nich Że są gorące ... Wyobraź sobie - plaża Nadmorska w skwarne lato A Ty z swą cerą bladą Próbujesz coś poderwać ... Musi nastąpić przerwa Byś zdąrzył nieco zbrązowieć I każda Ci to powie Wybierając ... mulata Na nic Twa wolna chata Bo one do brązu się tulą ... Dziewczyny lubią brąz W piosence Rynkowskiego Z kolei Norbi twierdzi o nich Że są gorące ... Ot i trzy grosze moje ... Rozglądam się z niepokojem Czy któraś nie zmierza z wałkiem Kończąc te rady miałkie ... ~~
  16. @Christine jestem widać bardzo utalentowany:))))))) dziękuję Ci pięknie:) pozdrawiam:)
  17. @karenka piekna, delikatna poezja, niczym barwne motyl - na szczęście nie odleci 🙂
  18. @andrew hitlera wybrał naród stalina......tego skurwysyna nikt nie wybrał został wodzem ZSRR na skutek bandyckich rozgrywek w komunistycznych strukturach partyjnych ale Twój wiersz nie o tym:) jeżeli pozwolisz to podepnę się pod komentarz Bereniki bo mądry pozdrawiam:)
  19. @Sylwester_Lasota świetny wiersz do zamyśleń do przemyśleń pozdrawiam:)
  20. @Benjamin Artur piękny obraz miłości która najpełniej mówi wtedy gdy pozostaje tylko cisza pozdrawiam:)
  21. @peraspera algorytmy uzależnionych umysłów ;)
  22. @Charismafilos lubię sobie dramatycznie sumować przemyślenia :))
  23. @viola arvensis dzięki serdeczne 💋 @Migrena dzięki serdeczne 🌷
  24. @viola arvensis a ja gdybym miał odpowiedzieć jednym slowem na Twój komentarz to użylbym ich trzech - wyjątkowo pięknie dziękuję! bardzo mi miło:) @Poet Ka Poe:) dzięki:) refleksje mężczyzny po przejściach!
  25. Dzisiaj
  26. @Leszek Piotr Laskowski samo życie ! Bardzo fajnie, szczerze i refleksyjnie 🙂
  27. @Berenika97 jak to dobrze, że od czasu do czasu ktos zdolny , tutaj Ty, przytacza jakąś wspaniałą postać historyczną. Bardzo to cenię. Zwłaszcza w poezji, bo to niełatwe zadanie a potrzebne niezwykle. Pozdrawiam serdecznie!
  1. Pokaż więcej elementów aktywności


×
×
  • Dodaj nową pozycję...