Cała aktywność
Kanał aktualizowany automatycznie
- Z ostatniej godziny
-
Nie na miejscu
Sylvia odpowiedział(a) na viola arvensis utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Hej, Wrażliwość jest fajna, potrzebna, natomiast nadwrażliwość już chyba nie.. -
kiedy układasz poranek między mną a tobą przytula się ciepła kawa ucho do ucha z uśmiechem filiżanki w puzzlach horyzontu brakuje kilku wierzb brzegu Narwi i skrawka starej studni słońce otwiera zaspane okna w pikselowych kolorach żubry Leona przysiadły na parapecie
-
1
-
@Moondog u mnie też pod zastaw:)
-
@Moondog "szpadel w ziemię" coś z tym mam:) fajny wiersz:)
-
Sen nocy złej
Benjamin Artur odpowiedział(a) na Benjamin Artur utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Berenika97 dziękuję za wnikliwą interpretację. Pozdrawiam gorąco:) -
Nie na miejscu
Migrena odpowiedział(a) na viola arvensis utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@viola arvensis to nie polemika to echo Twoich myśli: kiedy czytałem Twoje słowa pomyślałem że być może wrażliwosć nie jest cechą charakteru lecz sposobem istnienia bo jak pisał Levinas twarz drugiego człowieka wzywa nas do odpowiedzialnosci i dopóki potrafimy to wezwanie usłyszeć dopóty jest w nas nadzieja we mnie jeszcze jest!!! ale słaba jakaś taka:) - Dzisiaj
-
@Konrad Koper @Wiechu J. K. @Berenika97 Dziękuję Wam za wizytę i słowa. Najpiękniejszy jest impuls, który z jednego wiersza rodzi następny. Pozdrawiam:)
-
@Tomasz.O Inne mam na to spojrzenie . Dziękuję za każde słowo o moim wierszu .
-
@Starzec – oto jest pytanie... (istnieje pojęcie kary naturalnej: w postaci konsekwencji czynu). Pozdrawiam również.
-
Agnieszka na saksach. Słyszeliście o sójce, co za morze chciała? Agnieszka ten wyczyn z rana przebijała! Na saksy dziś rusza, walizy już pękają, A skarpety w pralce: „Auf Wiedersehen!” wołają. Bus już podjeżdża, kierowca trąbi srodze, A Aga kolanem walizę gnie po drodze. Wskakuje i rusza, aż nagle myśl ją ściska: „O rany, a fajki?! Zostały na miskach!” Telefon znalazła, wiec spokój w duszy gości. Kupi fajki na tankszteli, bez żadnych trudności! Serce ma złote, choć w głowie czasem zamęt, Dla dziadka w Niemczech to prawdziwy diament. Pożartuje, pogada, herbatę zaparzy, I od razu uśmiech wraca na staruszka twarzy. Roztrzepana trochę, jak kura w wichurze, Czasem coś zgubi, coś zostawi na górze. Niecierpliwa wielce, lecz gdy trzeba pierwsza, z pomocą wyciąga swoje dobre ręce. Silna dziewczyna, prawdziwa i szczera, Choć czasem pół domu do walizki zabiera. Więc niech sobie w busie przymknie zmęczone oczy,, Bo gdy tylko dojedzie, dziadek z radości podskoczy! A gdy znów zapyta: „Czy wszystko zabrałam?”, To pewnie dla fajek nie będzie wracała! Tadeusz KOCH
-
O Dionizosie, Tyś jest wspaniały To dzięki Tobie się tutaj zbieramy Pod królestwem Artemidy kochanym Się rozkładamy kociołkiem, nie małym Wtem wędrowcy się schodzą wreszcie Niosąc mięsiwa w dobrym geście Hestia dbała, by jadła było w dostatku Ta uczta nie była dziełem przypadku Za radą Metis doniosłe tematy wspominamy O Gaji, Tartarze i Erosie rozprawiamy Zaszczytem dla nas gościć Agona Sprawdzić kto lotką trafić zdoła Na pożegnanie Ares przedstawił nam oręż własny Aż świat dookoła stał się zbyt ciasny Tak to końca biesiady doczekaliśmy wreszcie Idźcie w świat i naszą prawdę nieście
-
Kiedy byłem dzieckiem, popijałem ambrozję z mchu. Zajadałem się niebiańskim musem. A na deser ptasie mleczko w klarownym syropie z róż skapywało mi wprost do ust. Dzisiaj podniebienie moje wypełniają tylko dziecięce, waniliowe słodkie bzdurki. Piernikowa chata z bajki i cukrowa wata z chmurki. Baba-Jagi zaklęte słowa wabią mnie, gdy ulicami nocą błądzę. Tajemnicza Złota Ręka tarką gładzi mnie. Słyszę wszystkie myśli złe i czuję siarki spalonej oddech. Nie mogę już doczekać się… Co to będzie, jak to będzie, kiedy za kilka lat ze snu narodzą się wszystkie dobre bajki. Obdaruję nimi dorosłe już wszystkie na ziemi dzieciaki. Będziemy razem znów popijać ambrozję z mchu. Zajadać się niebiańskim musem. A na deser ptasie mleczko w klarownym syropie z róż skapywać nam będzie wprost do ust… Limboskiemu – z podziękowaniem za koncert.
-
1
-
Bagaż niezręczny
Charismafilos odpowiedział(a) na Lidia Maria Concertina utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Lidia Maria Concertina cudny, bliski mi klimatem, choć udekorowany Twoją wrażliwością. -
Gortatów dom wakacji – 6
andrew odpowiedział(a) na Leszek Piotr Laskowski utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Leszek Piotr Laskowski ,, Jadłem je pełną buzię, ale we śnie ,, Tak rodzą się poeci, fantazja... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia -
w trumnie, trudno nie wiercić się.
Tomasz.O opublikował(a) utwór w Warsztat - gdy utwór nie całkiem gotowy
Gdy dopadnie mnie śmierć czego by nie powiedzieć niejedynym który odejdzie będę i w trumnę me zwłoki zapakują listem poleconym w ziemię wyślą z kodem muzycznym przy płaczu bliskich tak po czasie stwierdzę w trumnie ciężko nie wiercić się nie wiem czy pozycja niewygodna ale uwiera po śmierci męczące czekanie nim natłok ziemi trumnę połamie kiedy wilgoć deszczu sprawi spróchnienie wejdą larwy Conicera tibialis w końcu dla kogoś pożywieniem będę wznieci się życie nowe i lepsze Kości zostaną niczym ram pamięci zresztą szkielet to dzieło Boga resztę budujemy sami ale po co po śmierci masa mięśniowa brzuszek piwny i tusz wisceralny troche to banalne umysł już nie sprawi figla nie poplącze rzeczywistości z mirażem język nie potrzebny o kim plotkować wiercąc się w trumnie samemu może wrócę we śnie ale po co kolejny koszmar nikomu nie życzę -
Gortatów dom wakacji – 6
Leszek Piotr Laskowski opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
„Gortatów – dom wakacji” – 6 A za drogą z asfaltu, gdzie czasem leżałem, było sadownictwo, które obserwowałem. Jabłka tam rosły, wiśnie i piękne czereśnie. Jadłem je pełną buzią, ale tylko we śnie! Bo wszystko było wielkim płotem ogrodzone, a wchodzenie do sadu było zabronione. Ale raz pamiętam, że to się wydarzyło – jakby ogrodnictwo wszystkich zaprosiło. I zbiegli się ludzie, z piętnastu ich było, do koszyków rwali, co się im trafiło. Ja z wujkami i siostrą też się najedliśmy, jeszcze koszyk owoców babci przynieśliśmy! Raz tylko tak się stało, nie wiedzieć dlaczego. Może to z życzliwości zarządcy głównego? A może po prostu, z braku tych pilnujących, doszło do haraty ludzi tam mieszkających. A co do cegielni, często się przyglądałem. Z oddali patrzyłem, nazbyt się nie zbliżałem. Widziałem młode dziewczyny, wózki pchające, z cegłami z gliny w hangary wjeżdżające. Cegły kładzione do suszenia tam bywały, zanim już wysuszone do pieców trafiały. Dziewuchy je pchały, cegłą naładowane, żelazne wózki na szynach przepychane. Dziewczęta mnie widziały, często mnie wołały: „Kawalerze, chodź do nas!” – tak ze mną żartowały. Omijałem cegielnię, zawsze gdy pracowały. Nie lubiłem, kiedy się ze mnie wyśmiewały. Ale po południu, gdy pracę już skończyły, to wózki na szynach wtedy moje już były. I puste wcale nie były ciężkie do pchania, rozpędzania ich mocno i na nie wskakiwania. Hamulce działały, a szyny długie były, środkiem hali suszarni fajnie mnie woziły. Takich hal tam było, jak dla dziecka od gromu. Moją ta pierwsza była, bo najbliższa przy domu. Z każdym rokiem te zabawy – takie płytkie raczej – wzrokiem coraz mądrzejszym widziałem inaczej. Rowery naprawiałem i nimi jeździłem. Do ptaków nie strzelałem – domki im robiłem. Kuzynów przybywało – co rok więcej nas było. Widziałem, jak za mamą im też się tęskniło. Wraz z dorastaniem inaczej to odbierałem, ale wciąż na wakacje jeździć tam chciałem. – cdn Leszek Piotr Laskowski. -
Jedwab i wełna
Jacek_Suchowicz odpowiedział(a) na beta_b utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
wełną miękkością swoją otuli przyjemny dotyk co dłonie liże przy którym jedwab z cienkiej koszuli sprawi że ciebie nic nie ugryzie i choć na zewnątrz ściskają mrozy serce w ciepełku wolne jak sokół letnim wspomnieniem nikt nie uwodzi a ty gotowa Harpia do lotu Harpia: -
Kres życia pokiereszowana pamięć traumatyzmem przemijania wciąż boli ukochane ciało mrozi trumnę pokryte niechcianym całunem wciąż boli krzyczę łzawym spojrzeniem w pustkę osamotnienia wciąż boli mówi się, że was już nic nie boli pozbyci na zawsze śmierci niewoli * Poświęcam mojej ukochanej Matuli, która odeszła z tego świata 26 Lipca 2000 roku, a także wszystkim innym moim najbliższym, którzy są już na tamtym świecie. Cześć waszej pamięci.
-
Skarby nie są tajemnicą
andrew odpowiedział(a) na andrew utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@violetta 🌻 -
Bagaż niezręczny
Lidia Maria Concertina opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Budzi mnie środek nocy Wychodzę na przystanki Podglądam, jak przemijamy. Czekając na poranki Po troszę jestem sępem. Choć bardzo mało lotnym. Bywa, że zmieniam się w hienę, bywa - że jest odwrotnie. Dziś nie chcę słuchać o śmierciach. Chorobach według roczników. Schedach i osiągnięciach i o tym, co ''w wyniku.'' Nic dzisiaj się nie stanie. Choć pląsam nad przepaścią. Obłęd przesyła wiadomość: wyskoczysz o szóstej szesnaście. Klapa na dach na oścież Przyznaję, trochę bałagan ... Jest Bóg! I mocno trzyma za rękę ... Nad głową - czerwona flaga Croissant czarnego księżyca Przynosi ostatnią kolację Bóg nadal trzyma za rękę I planujemy wakacje ... -
po zachodzie ucztują zdobywcy, o wschodzie jutrznie wyśpiewują asceci. mało kto dziś gorset zakłada zreszta dziś znowu dekadencja i degrengolada.
-
Kiedyś napisałem "Przyjaciel. czyli rezerwowy", poza tym ostatnia fraza świetnie wyszła, pewnie dlatego, ze bliska. Pzdr.
-
Nie na miejscu
viola arvensis odpowiedział(a) na viola arvensis utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Migrena tak, wrażliwość to piękno i siła, tylko każdy indywidualnie musi to odkryć, dojść do tego i nauczyć się z tym pięknie żyć. Inaczej może stać się jakimś utrapieniem. Cytat, ktory przytoczyłeś jest znakomity, aczkolwiek pewnie wielu nie zgodziłoby sie z nim, bo w zupełnie innych czasach żyjemy, takich w ktorych każdy ma być skierowany na siebie i dbać o siebie, swoją beztroskę i wygodę. Dlatego niedołężnych rodziców oddaje się do przytulków a chore dzieci morduje w łonach matek i jest na to wszystko coraz większe przyzwolenie społeczne. Bezduszność staje się cnotą, wrażliwość wypaczeniem. Wszystko do góry nogami. To tez znak czasów. -
takie fale namiętności napędzają słońce i wiatr, a morze czy ocean- to większa część, życia!
-
@Starzec Bo wschody są za wcześnie i żeby upilnować, trzeba by spać na dworze - a zachody są w sam raz w czasie randki, np. Ale są równie piękne.
-
Tematy
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne