Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie

  1. Z ostatniej godziny
  2. @Migrena U Ciebie nie ma rutyny . Są emocje, ciarki, gęsto, gejzer emocji. I refleksja ... Pozdrawiam ciepło.
  3. @hollow man Dla mnie jest to niezła lekcja o kosztach, jakie płacimy za próbę całkowitego opanowania świata. Niszcząc naturalne bariery (brzegi rzek) zamiast wolności - zamykamy się w sztucznym, wyreżyserowanym świecie. To metafora świata, w którym wszystko stało się płynne i pozbawione fundamentów. Żyjemy w kłamstwie tak głęboko, że tylko śmierć, jest w stanie nas z niego wytrącić i pozwolić nam dostrzec "błyski prawdy". "Błyski" - to słowo sugeruje, że prawda nie jest już stałym światłem. Bardzo intrygujący wiersz. :)
  4. Tajemnicą jest życie bez tajemnic.
  5. jej mąż ma ciało które nie uznaje granic nie kończy się w jednym miejscu rozlewa się po domu jak coś co nie zostało dobrze zakręcone jak awaria która nauczyła się chodzić wchodzi w kątyo na szybie zostawia po sobie ślady ciepła zapach potu i coś co przypomina wczoraj śpi ciężko z otwartymi ustami jakby łapał powietrze z innego życia jakby coś z niego wychodziło zamiast powietrza chrapie w rytmie który nie pasuje do niczego jak rozregulowana betoniarkia która mieli resztki ich wspólnych nocy chrapie w kilku językach naraz jak maszyna która próbuje przypomnieć sobie po co została zbudowana materac przyjmuje jego ciężar jak wyrok bez odwołania jakby ktoś próbował z niego wycisnąć ostatnie lata gwarancji rano podnosi się powoli najpierw bebech potem barki potem reszta jakby składał się z części które nie chcą współpracować szoruje bezwstydnie paznokciami po skórze jakby zdzierał tynk z nieopłaconego mieszkania drapie się pod koszulką która przykleiła się do niego jak druga skóra po przejściach jego skóra jest jak stary paragon wyblakły nieczytelny dowód zakupu człowieka, który dawno przestał działać i dlaczego nie podlega zwrotowi drapie się po brzuchu jak po bębnie w który los uderza co rano żeby sprawdzić czy w środku jest jeszcze jakiś dźwięk czy tylko echo pustych kalorii ona udaje że śpi bo zna kolejność zdarzeń wstrzymuje oddech tak długo że krew w skroniach zaczyna tętnić: uciekaj, uciekaj ale jej nogi są z ołowiu jakby on już dawno je sobie pożyczył wie że zaraz padnie to pierwsze westchnięcie ciężkie wilgotne jak ręcznik zostawiony w łazience na kilka dni które wejdzie jej pod żebra i zostanie tam jak niechciany lokator idzie do kuchni stopy stawia całym ciężarem jakby sprawdzał czy podłoga jeszcze go znosi otwiera lodówkę światło robi z niego dowód rzeczowy stoi przed nią długo z ręką w spodniach z głową w świetle jak eksponat w muzeum rzeczy zepsutych z twarzą która nie zdecydowała się jeszcze być człowiekiem jego ciało to magazyn w którym ktoś chaotycznie upchnął zapasowe lata a on próbuje je teraz przełknąć razem z zimną parówką z biedronki je bez apetytu ale dokładnie miażdży materię jakby jego zęby były ostatnią sprawną niszczarką w tym domu ostatnią instytucją która jeszcze działa mieli wszystko: chleb ciszę i resztki nadziei na to że jutro będzie lżejszy on jest jak żywa usterka w instalacji świata przez którą wycieka Bóg w dresach z wypchanymi kolanami jedyny namacalny dowód na to że nicość ma jednak kogoś na etacie liże palce powoli bez skrępowania a ona patrzy na to i czuje coś między litością a zażenowaniem jej ciało próbuje się zmniejszyć zrobić miejsce dla jego istnienia kiedy mówi że coś naprawi powietrze w domu robi się twardsze on nie naprawia on wchodzi w rzeczy całym sobą siłuje się z kluczem francuskim jak z obcą cywilizacją poci się natychmiast pot wychodzi z niego jak decyzja podjęta bez konsultacji jak wyciek danych którego nie da się zatrzymać wygląda jak rzeźba pod tytułem błąd w sztuce mokry pomnik ku czci wszystkich mężczyzn którzy zginęli przy próbie wymiany uszczelki w kranie sapie zaklnie urwie zaleje stoi potem w tej wodzie mokry do pasa zadowolony przez chwilę jak dziecko które rozwaliło zabawkę żeby zobaczyć co jest w środku ona odwraca wzrok ale słyszy każde jego chrząknięcie każdy dźwięk który mówi że to jeszcze trwa siada na kanapie z ikei i nie siedzi - on się wydarza ona wtedy zaciska dłonie na szklance żeby sprawdzić czy jeszcze ma granice czy też już pachnie tą zimną parówką jak on jest jak czarna dziura domowego użytku która wciąga światło z okien i resztki jej cierpliwości mieli je w sobie na gęstą ciemną materię telefon trzyma przy twarzy ale nie patrzy tylko przewija jakby szukał wyjścia z własnej skóry ona siedzi obok i czuje jego ciepło które nie pyta o zgodę które przechodzi przez ubrania przez skórę dochodzi do niej i zostaje w nocy wstaje idzie do lodówki światło oblepia go od przodu jakby go przesłuchiwało stoi drapie się je prosto z opakowania jakby był tylko przejściem ona patrzy na niego z łóżka i nie wie czy to jeszcze człowiek czy już tylko potrzeba która przyjęła jego kształt jej mąż pachnie snem potem i czymś niedokończonym kiedy ją dotyka robi to ostrożnie jakby bał się że zostawi ślad kocha ją cicho bez słów jest jak Bóg który przespał własną rewolucję i teraz jedyne co może zrobić to zajmować miejsce trzymać ściany żeby nie uciekły przed jego chrapaniem które skleja noc jak klej do rzeczy dawno rozbitych ona czasem myśli że gdyby go nagle wyciąć z tego powietrza dom zapadłby się do środka jak pusta puszka bo on wrósł w progi jak krew w żyły stał się jedynym zbrojeniem które jeszcze trzyma ten syf w pionie jest jak cały świat na fundamencie spocony i głośny potwór o pustym spojrzeniu bez którego ściany dostałyby mdłości trzyma ten bajzel przy ziemi samym swoim byciem to jest jego jedyna ewangelia: pot, parówka i nic wybrakowany mesjasz od cieknących kranów który nie zbawi świata ale przynajmniej nie pozwala mu odlecieć w próżnię
  6. @hania kluseczka Bardzo dziękuję za podzielenie się swoimi doświadczeniami. Wiem, o czym piszesz i dobrze Cię rozumiem. Też spotykałam, co prawda bardzo rzadko, wyjątkowe dzieci, ale system ich nie zauważa. I rzeczywiście, mają szczęście, gdy trafią na mądrych ludzi. Ale najważniejsi są rodzice/rodzic - to ich mądra miłość może zdziałać najwięcej. Gratuluję, że tak mądrze przeprowadziłaś swoje dziecko przez ten czas dzieciństwa i młodości. Gratuluję również tak uzdolnionego syna. W moim opowiadaniu występuje ktoś z mojej rodziny, ale Nika nie jest moim dzieckiem. Pozdrawiam serdecznie. :)
  7. Wewnętrzny głos, ten powinnien być obecny.
  8. @LessLove taki komentarz to największy komplement, dziękuję bardzo. ❤️ U mnie z tym pisaniem to dziwna sprawa - pisze krótko, urywane wersy. W codziennym życiu jestem gadułą, w pracy marzą czasem bym zamilkła haha . Pięknie napisane, że " z Bogiem i z ludźmi" . Tak było. Tak mleko i biszkopty- hmm to były czasy. Biorę swoją miotłę i zmykam popracować. Jest mi bardzo miło, raz jeszcze dziękuję, wspaniałego dnia . @Jacek_Suchowicz jak to mówią: " po burzy zawsze wychodzi słońce ". Dziękuję za komentarz. Ciepło pozdrawiam.
  9. @Na liniach czasu przeurocze porównania ta kromka chleba mnie zatrzymała te konstelacje na podniebieniu miód wielogwiezdny to nie jest mało :)))
  10. @jan_komułzykant I oczadział cały Czad, bo to był dopiero czad: Dwie Jadzie na czadzie. Ale gdzie jest kobry jad?
  11. @Marek.zak1 Oczywiście! Wiem o tym doskonale. :)))
  12. @wiedźma za to po burzy wychodzisz świeża zapach ozonu cudownie pachnie nowe nadzieje spadają z nieba świat znów jest cudny będzie inaczej :))
  13. @Berenika97 Dziękuję za te wskazówki, bo ja jak ta żaba, skakać lubię. 😊
  14. Biję się o głowę, czy ta niesamowita dysputa zrodziła się w jednej. Z grubsza nie ma jakiegoś zrozumienia, jest jakieś rozumienie, ale może nie wyłapałem tych czterech razów. Ten dialog jakby z samym sobą i nie - stanowi extra treść, a tematy bez odpowiedzi uzupełniają ją. Podoba mi się też, że nie jest to filozofia naukowa. Ogólnie rzecz biorąc nie jest tu problemem sens życia tak popularny, czy też wiara lecz pewne aspekty istnienia ludzkiego. Super :)
  15. @Jacek_Suchowicz Samochodowa;) Dziękuję za podsumowanie, wdech-wydechem i reanimacja czasami. 😄
  16. przez delikatność nie pytam jakim dwutlenkiem węgla a może siatki nie wnikam dalej nawet z uśmiechem to która rura jest tym wydechem
  17. Gra-Budzi-ka

    O ćmach

    Nad Pisą przy blasku księżyca, pan ćma się ćmią panią zachwyca. Niestety kolego, nie będzie nic z tego, bo to mniszka chociaż brudnica.
  18. @wiedźma Skąd Ty się wzięłaś, "Wiedźmo"? A kysz :-) Umiesz zaczarować. Bardzo lubię twój realizm magiczny, uwodzi. Twoje "wypowiedzi" są bardzo proste, emocjonalnie zwarte, nie przystrojone w kotyliony, czyste... chcę więcej. A co do łąk, kogla-mogla, ale również "mleka prosto od krowy", chodzenia boso po ściernisku, żniw... Znam wszystkie te "babcine specjały", babć u nas było pod dostatkiem, a żyły tak pięknie, prosto i "z Bogiem i ludźmi"... I tak nieprawdopodobnie były zapracowane, jak serdeczne dla wszystkich dzieciaków. Pzdr
  19. @Ewelina Nie wiem czy przypadkiem z godnie z teorią bezpieczeństwa aktywnego kłopotów nie należałoby tak naprawdę wyprzedzić ;)
  20. @obywatel Jestem wdzięczny i za pochwałę i za komentarz, naprawdę dziękuję :) Coś tam zawsze napiszę, od paru lat już tak zmagam się ze słowem pisanym, a doliczając zmagania prawne i urzędowe to od lat już nawet 23 :)
  21. Ryzykuję oddechem tak pełnym że gdy opuszczę tlen dwótlenkiem będziesz
  22. Dzisiaj
  23. @Zbigniew Polit To ja dołączę do Koleżanki @lena2_- gdy czytam wiersze z przeszłości, to nieraz oczy zakrywam. Za 20 lat będę może przy tych tutaj zakrywał.
  24. to nie bzdury... errare...
  25. @Waldemar_Talar_Talar A dlaczegóż miałby się Pan wstydzić? Piszemy dla przyjemności. A potem chwalimy się, jak mamy czym. Ja przynajmniej tak robię. I publikuję nie po to, by się potem wstydzić. Ktoś Panu coś nagadał, czy co? Jeśli tak, to proszę go ze mną skontaktować, ja mu coś wytłumaczę.
  26. @andrew dziękuję serdecznie:)
  1. Pokaż więcej elementów aktywności


×
×
  • Dodaj nową pozycję...