Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie

  1. Z ostatniej godziny
  2. nieistotne czy to mieszkanie w bloku willa z egzotycznym ogrodem jurta igloo wiejska chatka otoczona malwami może być z cegieł desek lodu skór rozpiętych na drewnianych palach tęcz w kroplach rosy odbijających jutrzenkę solidnie wymurowany od fundamentów po dach albo unoszący się na wodzie z sennymi łodziami wykopany w ziemi nieruchomy na śnieżnych polach przeniesiony na niebo między gwiazdy nie ma znaczenia rzeczywistość i budulec czasem jest jedynie napisany w wierszu zapamiętany z baśni noszony na dnie serca codziennie wymyślany od nowa a czasem mocno wrośnięty w ziemię rodzinną rozmawiamy w nim przytulamy się modlimy pieczemy chleb głaszczemy kota lub psa usypiamy w kolebkach naszych wewnętrznych wszechświatów lecz najważniejsze że to nie tylko przestrzeń na spokojny głęboki oddech który nie męczy się bliskością ale także miejsce gdzie zawsze wolno płakać bez obaw przed ucieczką i wszystkimi rodzajami samotności wtedy dopiero jest naprawdę bezpieczny
  3. @Simon Tracy Simonie, zgadzam się z @Berenika97,że jesteś mistrzem tego mrocznego gatunku literackiego. Pozdrawiam!
  4. Prostokątna twarz parapetu. Bęc. Prosto w nos. Pierwsza szkicuje cząstkę wziętych przestworzy. Bęc. Druga prosto w rdzawe oko. Trzecia. Bęc. W zaschniętą kupę po gołębiu. Nagle tysiące w powtórzeniach. Każda gdzie indziej siada. Kap. Kap. Coraz szybciej i więcej. Mini fontanny, spływają poza krawędź. Werble bębniące kawałkami chmur. Tylko sisiolków z blachy nie ugnieciono. Na szybie strumienie chaosu. Wiją się na zamazanym prześwicie, niczym wnętrze żywego stworzenia. Każda żyłka z bąbelkiem na szpicy. Tylko krew przezroczysta, i prochy z kości rozmyte. Arterie drgające. Wilgotne pulsacyjki. Bez drogowskazów. W rytm stukania o metalową połać. Puk. Puk. Coraz głośniejszy i szybszy wododzirej. Pociesznie rozbryzguje. Jakby w każdej kropli, dziecko roześmiane biegało. Za taflą rozmazane kształty światłowodów, zamglone całunem wykręcanej chmury. Okalają wszystko. Zniekształcają obrazy. Spływają krawędzie parodią przezroczystości. Liście chłoną wodę. Na krótko. Za chwilę inna. Kap. Kap. Stuk puk. W plumplane kółka okrągłych fal zabawa. O kształtach niewyraźnych. A tam strumyczki, niczym foliowe węże, z powtarzalną falą grzbietową. W kałużach zatopione światy, rozjeżdżane kołami samochodów. Rzucane na boki, w radykalnym wytryśnięciu, na przemoczonych pieszych. Przylepione zebry, nie mogą się schować. Nie dosyć że mokną, to jeszcze przygniatane pospieszną cywilizacją. Różnorodne wodospady, szumią deszczoświatem, A każdy w innym, zamgleniu widoczny. Szara płynność, nasączona migoczącym lśnieniem kostek brukowych, przytula światłem niechciane odbicia. I cholera wie, gdzie woda w końcu spłynie.
  5. @GosławaWspaniały wiersz, w którym każda metafora świeci niezwykłym blaskiem. Ten świat jest trochę zbyt mocno wystylizowany, ale umiejętne posługiwanie się potencjałem języka, że się tak kolokwialnie wyrażę, 'robi robotę', przede wszystkim poprzez wykreowanie gęstego, kleistego nastroju, idealnie współgrającego z emocjonalnością obrazów. ;)
  6. Wczoraj
  7. Ta faza miłości jest najtrudniejsza do osiągnięcia, gdy dopamina już nie musuje w głowie i trzeba bliskość zbudować na innych podstawach, bardziej namacalnych i solidnych - szukać innej chemii, która utrwali związek.
  8. @Nata_Kruk Tuż przed zaśnięciem, albo w przerwach między fazami snu, zdarzają się niekiedy tzw. hipnagogie, kiedy zaburzone zostaje odczuwanie czasu i przestrzeni, pojawiają się halucynacje. To taki stan między snem a jawą, kiedy zachowane jest jeszcze postrzeganie zmysłowe, ale mózg już przestawia się na tryb spania. To jest oczywiście wytłumaczenie naukowe :)
  9. @Berenika97 Interesujące połączenie rozważań metapoetyckich z ars amandi. Przepiękna metafora. Erotyka i liryka są w tym tekście jak jin i jang. :)
  10. @huzarc Ten wiersz pachnie apokalipsą, ale nie taką znaną z religijnych wizji, tylko taką dziejącą się na naszych oczach, niemal niezauważalną, codzienną, w którą nasza rzeczywistość powoli się przechyla i w której przepada. Widmo wojny, samotność, zastąpienie człowieka sztuczną inteligencją, społeczna inercja - to wszystko prowadzi ku zagładzie, nie spektakularnej, lecz powolnej i nieuchronnej, jak cywilizacyjna gangrena.
  11. @MitylenePiękne zdjęcie. I podoba mi się to zawieszenie między ciszą, a krzykiem - budujące niezwykłe napięcie emocjonalne. Wiersz na coś całym sobą oczekuje, tak jak obserwator zachodu słońca odczuwa nieokreśloną tęsknotę i nie wie, czy lepszą oprawą dla niej będzie cisza, czy krzyk właśnie.
  12. Bardzo mi się podoba ta organiczna metafora. Właściwie sama w sobie jest już wierszem, obrazem, dla którego reszta jest tylko akompaniamentem i nawet nie wiem, czy koniecznym...
  13. @Waldemar_Talar_Talar Waldemarze, ja Cię bardzo ładnie proszę - nie rymuj...
  14. @tie-break Usunąłem znaki zapytania i "może" być głębokie.
  15. Ja tam nie wiem, co się dokładnie stało, ale przemyśl, proszę, decyzję, bo szkoda, żeby na portalu triumfowała głupota nad rozumem.
  16. @orkan11 Nie ma za co dziękować. Wstawieniem utworu dałaś/łeś mi taką możliwość. Kornel będzie lepsze niż łeś/łaś. Powodzenia na portalu!
  17. @Arsis dzięki, elektroniczne bardzo lubię, słucham zanim nie zasnę :)
  18. @FaLcorN Może zamiast definiować, należy po prostu kochać? Ludzi, życie, świat?
  19. @Natuskaa Często dialog to tylko pozory, jeśli ktoś słucha jedynie siebie. I wtedy mamy do czynienia z monologami, które wzajemnie usiłują się przekrzyczeć.
  20. @violetta masz tu coś innego. tylko nie wiem czy lubisz elektronikę sekwencyjną w stylu szkoły berlińskiej
  21. Góralom i mola róg.
  22. @Arsis fajne, w naszym stylu:)
  23. @FaLcorN @orkan11 Dziękuję, że zechciałaś/łeś przeczytać mój wiersz. Pozdrawiam!
  24. Tolo do wody DO... wodolot.
  25. Może innego pokochasz, w noc tęskną, głuchą i ciemną. Miłość jak mewa, raz poleci, raz przyleci. Potrzebuje jednak czasu na te loty. Pozdrawiam!
  1. Pokaż więcej elementów aktywności


×
×
  • Dodaj nową pozycję...