Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

kocham drut kolczasty

rani moje ciało

tęsknię za ciemnością

światła zniewolenie

 

myśli krwawią gęsto

lepiąc się do jaźni

wysychają błyszczą

zrywam ze strupami

 

szkło tłuczone wchłania

stóp bosych sklepienie

nieustannie z wiarą

znieczulenie niszczę

 

zapach świeżych kwiatów

prawdziwie docenię

 
Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @WarszawiAnka   A, I BARWNE - LEN - WRABIA.  MA TE SENNE - SENNE TAM. CO NOC.  
    • @WarszawiAnka   A NA JAWOR KROWA JANA.
    • @valeria Chociaż na końcu się w garniak ogarnął i chyba ogolił? ;) Włoska komeda dell arte skecz i dramaturgia w jednym ;)))) Dzięki, nawet fajne, ale wiesz, że ja jestem fanem gitar, najlepiej z przestrojami, takie manchesterowe akordy, przeciągnięte, nieczyste no i elektro w posmaku rockowym a nie bum boxowym ;))
    • Rozumiem martyrologię narodu ormiańskiego, określa się to czasem drugim holokaustem. Ale tutaj to konflikt azersko-ormiański, rozumiem, że sprawy miały początek powiązany z Turcją. Nie znam dokładnie tematu, i podstaw konfliktu, wypowiadałem się tylko z powodów stricte humanitarnych. Po prostu żal ludzi, gdy uczestniczą w konflikcie z użyciem broni, a to sprawy bieżące, jak wnioskuję dlatego Iwonka napisała ten tekst. Mnie interesuje Polska, nie mam zamiaru analizować spraw z zewnątrz, nie znam się na tym. Polacy mają swoje sprawy w NATO.  
    • - Science fiction -      Pojawił się nagle -  niezapowiedziany; jakby w inny wątek zaangażowany...   Przypadek przesądził,  choć mało ciekawie; ważka mu przysiadła cicho na rękawie.    Nie pamiętał o mnie o n ą zaślepiony,  w zmierzch wsiąknął                          banalnie na ścieżce znikomej.   Prawie bezszelestnie - pomyślałam tylko,  nie trapiąc się dłużej w mgle ulotną chwilką.    Nie wart powiadomień -  stwierdziłam ze smutkiem - co dalej się zdarzy,  będzie tego skutkiem.    Wygasło na ścieżce, w mrok wniknęła ciemność; nie - nie wołam cienia,  bo to nadaremność.                              
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności