Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Elegia o Dziewce Nietkniętej Akt III


Rekomendowane odpowiedzi

Akt III

Rozmowy w kaplicy

 

 

Po wyjściu Przeory  z Biskupem dziewczęta rozsiadają się swawolnie w ławkach, tworząc grupkę dyskusyjną.

 

 Jedna zagaja radośnie:

 

- Rany boskie, hej, dziewczyny

Dzisiaj ziele zapalimy!

 

Zwraca się do Lony, chwytając ją za rękę:

 

- A ty, młódko nieruchana,

Dzisiaj poznasz swego Pana!

Myślę, że dla kardynała

Matka dzisiaj cię wybrała

Więc poczujesz jak zasadzi

Jak ci mocno w cipkę wsadzi

Swego chuja wielebnego

Przez Ducha nawiedzonego!

 

Lona wyrywa się, wygląda na wstrząśniętą i przerażoną. Inna uspakaja Lonę:

 

- Nie słuchaj, nowa, tych bredni

Nie ma takiej przepowiedni!

One tylko ci zazdroszczą,

Bo od roku tutaj poszczą!

Każda z nich by dzisiaj chciała

Wielebnego kardynała

Pieścić w łożu, i bez grzechu

Bez zadyszki, bez pośpiechu

Ciało swoje mu oddawać

I samej się z nim zabawiać.

 

Stańczyk:

 

-I tak dalej służce prawi

W nadziei, że ją rozbawi

Że odwróci myśli czarne

Straszne. Wraże. I koszmarne.

 

Narrator :

 

- Lecz ta pierwsza znów dokucza

Niby słodko, tak poucza:

 

-Żebyś ty nie zapomniała

Że jak już mu stanie pała

Masz rozłożyć swe nóżęta

Tak szeroko, by ta święta

Ekscelencja nie musiała

Użyć siły, byś mu dała!

I to jeszcze, że zbawienie

Przychodzi przez wycierpienie!

Na dodatek, w oczach Pana

Żadna z nas nie jest ruchana!

Jeno obowiązki boże

Spełnia cicho. I w pokorze!

 

Stańczyk:

 

- Podśmiewają się dziewczyny

Na jej takie oświadczyny

Przecież każda wie, że plecie

Że ją zazdrość straszna gniecie

I dlatego nowej prawi

By się lękiem jej pobawić.

               

Głos Figlarza:

 

Naraz jedna, co siedziała

Cicho i nic nie gadała

Tak odezwie się, znękana:

 

- Ech, ruchana, czy zbrukana

Jakaż w tym ma być różnica

Gdy rozdarta jest dziewica

Kiedy błona poszarpana

Choćby przez świętego pana?

Zawsze brudną czuć się będziesz

I się tego nie pozbędziesz

Choćbyś wieki się modliła

Toć już tylko twa mogiła

Przykryje twoje zbrukanie

Na nic takie jest gadanie!

 

Chórem, wszystkie zakonnice:

 

Żeś naiwna? Cóż zrobimy?

Dnia nie znamy! Ni godziny!

 

Wtrąca się inna, zwracając się do poprzedniej:

 

- Przestań straszyć! Jesteś głupia!

Czy nie widzisz? Twarz jej trupia

Od twojego narzekania!

Jesteś nie do wytrzymania!

Jak się prędko nie poprawisz

To cię nic tu już nie zbawi!

W piekle się gotować będziesz

Szczęścia nigdy nie posiędziesz!

Które w niebie na nas czeka!

Pana miłość! I opieka!

 

Inna, też zwracając się w stronę narzekającej :

 

- Ciebie chyba szatan kusi!

Wyznać kiedyś to Mamusi

Któraś z nas będzie musiała

Bo ucierpi grupa cała!

 

Inna, podobnie jak wyżej:

 

- A co więcej grzechem będzie

Pomagać  ci w tym obłędzie!

 

Inna, rwąc sobie włosy:

 

- I przepadnie nam zbawienie!

Przez tej rzeczy zatajenie!

 

Figlarz podbiega z boku do Lony i wskazuje na nią palcem:

 

- Skromnie pyta i nieśmiało:

 

Lona:

- Czy bardzo będzie bolało?

 

Figlarz, śmiejąc się: -

 

- Ona płacze, wręcz rozpacza

Bo nie chciała mieć kutasa

Nigdy w siebie wsadzonego

Gdyż to dla niej coś strasznego

By ten węgorz, długi śliski

Był przeniknął w ciało czyste

Które ślubowała Bogu

Czyste trzymać. Aż do grobu

Złożą jej doczesne szczątki

W pożegnalnym dusz obrządku.

 

Zakonnica 1 – łagodnie i przyjaźnie, obejmuje ją ramieniem:

 

- Ejże! Nie drżyj moja Mała!

Czegoś ty się spodziewała?

Kiedyś  tutaj wstępowała?

Kiedy śluby już złożyłaś?

Że kaganiec założyłaś?

Na swą pupę, metalowy?

Że stalowe te okowy

Już na zawsze tam zamknięte?

Nigdy nie zostaną zdjęte??!

 

Inna, wskazując palcem na podbrzusze Lony, kontynuuje:

 

- Że ta cipka twa, malutka

Ciepła, gładka i milutka

Ciasna, bo jeszcze nietknięta

I jak małża, wciąż zamknięta -

Taką zawsze już zostanie?!

Że nie pozna, czym ruchanie

Jest przez wielebnego męża?

Co pod kiecką nosi węża?

 

Inna, drwiąco śmieje się:

 

- Przez węża Pan wygnał z raju!

A żyło się tam na haju!

 

Inna, zwraca się do widowni:

 

- I grzech wielki! Pierworodny!

Na ludzi spuścił! Niegodnych!

 

 

Zakonnice chórem:

 

- Żeś naiwna? Cóż zrobimy?

Dnia nie znamy! Ni godziny!

 

Następna zakonnica pociesza Lonę:

 

W Watykanie on waruje

Przy papieżu. Obdaruje

Cię zapewne obrazkami

Ze świętymi osobami

Które stamtąd nam przywozi

Gdy nawiedza zgromadzenie…

 

Inna, wtrąca:

 

- Są podobno w wielkiej cenie!

O ich cudach rozpowiada

I rodzinom każe dawać

Aby po wsiach i miasteczkach

Ich postacie na nich czcili

I żarliwie się modlili!

 

Inna, zwracając się do Lony:

 

- Biskup, Duchem nawiedzony

I przez Ducha prowadzony

Zrobi to, co na pustyni

Pannie naszej był uczynił

Duch Prześwięty, dnia owego,

By poczęła z Ducha jego!!

 

…. Głaszcze ją cały czas, przytulając się jednocześnie do jej ciała:

 

- A czy boli? Musi boleć!

Ale przecie to nie kolec

Co ci wsadzą już na wieki

Jak wsadzają w beczki ćwieki!

 

Zakonnice chórem:

 

- Żeś naiwna? Cóż zrobimy?

Dnia nie znamy! Ni godziny!

 

Inna, delikatnie:

 

- Będziesz tylko rankę miała

Tam niewielką. Rzecz to mała!

 

Inna, do widowni:

 

-Czas ucieka, rany leczy

I ta także się zaleczy!

 

Zakonnice chórem :

 

Żeś naiwna? Cóż zrobimy?

Dnia nie znamy! Ni godziny!

 

Inna, woła śmiejąc się histerycznie:

 

- Biskup pono pięknie rucha!

Gdy dziewczynę już przygrucha.

 

Inna,wcina się radośnie:

 

- A ten biskup, proszę pana

Ma kutasa po kolana

A gdy stanie to mu sięga

Czubka głowy! To potęga!

 

Stańczyk:

 

- Lona przerażona słucha

i czuje, że traci ducha.

Lecz gromada potakuje:

 

Zakonnice chórem:

 

- Księża mają piękne chuje!

Młode, zdrowe, wypasione

Żadną pracą nie zmęczone!

 

Kolejna, woła:

 

- Jest tu jakiś sługa boży

Co mi go do pizdy włoży?

Bo ten biskup, proszę pana  - wskazuje na postać z obrazu na suficie-

Ma kutasa po kolana

A gdy stanie to mu sięga

Czubka głowy! Toć potęga!

 

Lona podnosi się gwałtownie, wybiega z kaplicy i biegnie do swojej celi.

Tam pada przed krzyżem na zimną, kamienną posadzkę.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Projekt Takamoya, 124   Taka jesteś mojmoj że warto w burzy Spragnione ciepła dłonie, Na chwilę choć, w aksamitny płomień  Z czułością zanurzyć    Zachwyt nad zmierzchem kładzie Się deszczem włosów w miłym bezładzie,  Gdy pieści je szeptów wieniec, Światłem w półcieniach tonący z drżeniem.    Śmiech plecie w zegarze  Warkocze półsennych marzeń Na śladach dawnych bitew, Tak czule, że nie warto już krzyczeć, Gdy góra staje się głazem.

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • Dzięki ci Kauflandzie za twe hojne dary, Za upusty, rabaty, którym nie masz miary. Za półki, witryny wypchane po brzegi, Za postój darmowy czy maj albo śniegi. Ogarnąć cię trudno, wszędy pełno ciebie: w gazetkach, reklamie, telewizji, web-ie. Pragniesz mych wizyt, otwierasz podwoje, By do skarbczyka wpadło to, co było moje. Tyś dom swój zbudował, tu na gołej ziemi I pokryłeś regały dobrami znacznemi. Wraz ze ściśniętym sercem napis - Witamy, By ofiarę złożyć, próg twój przekraczamy. Tyś panem jest czasu przez długie godziny, Gdy z nadzieją płoną na ceny patrzymy. Za twoim rozkazem towary znikają, A potem znienacka droższe się zjawiają. Lecz i one złożone w wielkiej mądrości, Upiększasz tańszymi, z oznaką starości. Tobie z twej woli rolnik plony zwozi, Których smak czasem w reklamie nas zwodzi. Wina przepyszne, mięsiwa rozmaite dawasz, Których kolorem sztuczno wzrok napawasz. Słowem, z rąk twych czeka wszelkiej żywności, Stworzenie z portfelem sporej wartości. Obdarzaj nas, póki raczysz, łaskami swemi, Póki Polak pokorny i pozbawion premii, Ze spuszczoną głową - czy Marian, czy Józek, Z Grunwaldu, z 'tej ziemi', niemiecki pcha wózek.    

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      (wersja udźwiękowiona)
    • Wolę się tobą modlić niż wdychać nagie jesienie Chociażby najpiękniejsze ... Czekasz za przepierzeniem - liliowej intymności i przyciasnego stanika Próbujesz podrywu ''na pośpiech'' - nowa strategia?  Znikam.  Olejne malowidła i zachwyt w Barcelonie Rozrzucam wokół peruki, zasypiam na peronie Śnią mi się płatki śniegu i kwadratury rozstania W kółko chcę tylko ... wszystkiego!  I niby nikt nie zabrania ... Ściągam z najwyższej półki atlas - MOJEGO świata Przeglądam go w lochach przeszłości, dziękując za wszystkie lata Cóż, sama nie mogę wydobyć - powietrza, światła i wody ''Mój świat'' chce mieć stolik w Piazza Duomo - choć jestem jak ziemniak z wody Życie jest moim życiem, niech nikt się do niego nie wtrąca Blok, pokój z ołtarzykiem, serce się parzy, gorące!  Czekamy na koniec świata i dobrych konfenansjerów Kompromis jasno wykazał:  "Podzielcie się cyfrą zero..."
    • mój ukochany potrafi się zbliżać do mnie na szerokość parasola smaży naleśniki tuż przed zakończeniem świata łagodnieje czasami i dostaje zbałamuconego kurwika w oczach nie rzuca wtedy przekleństwami na pożegnanie daje mi się pocałować w rękę  

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
    • Niestałości trzeba rzucić gałąź do pyska Ocean przelotnych chwil przecumować ... w przystań I na tym rym się kończy... Melodia roznosi się głuchym echem Obija się o ściany, które trąbią fanfarą klaksonów: "uważaj! Tu nie skręcaj! To nie! Tamto też nie! Chybione!''   Potrzebuję dziś w łóżku mężczyzny. Ten, którego znam, jedyny, który też mnie tam potrzebował, ocucił się moją szpetnością.   Chrystus w złoconej ramie ...   Teraz chodzę samotnie po alejach w wielkim mieście i nawet do głowy mi nie przyjdzie, że jest jakieś łóżko.  I że w ogóle był jakiś mężczyzna.  Znalazł sobie kogoś? A, to nie szkodzi. Ja obojętnością  ... już nie rozpaczam. Otwieram garść ... Wezmę się.    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...