Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki
_Marianna_

Nudzi ara i zdun.

Rekomendowane odpowiedzi

Nudzi zdun?

Alu; piec, owoce i pula.

Na piece i pan.

 

Ot, kafle, a da elfa kto?

Aj, i popiele, i ciele, i popija.

To kominek, a sake im? - o, kot.

Edytowane przez ~Mar_anna~

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
  • Autor
  • W dniu 15.09.2019 o 15:16, ~Marianna~ napisał:

    Nudzi zdun?

    Alu; piec, owoce i pula.

    Na piece i pan.

     

    Ot, kafle, a da elfa kto?

    Aj, i popiele, i ciele, i popija.

    To kominek, a sake im? - o, kot.

     

    Ala kominy nim okala. 

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Dołącz do dyskusji

    Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

    Gość
    Dodaj odpowiedź do utworu...

    ×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

      Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

    ×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

    ×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

    ×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


    • Zarejestruj się. To bardzo proste!

      Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

    • Ostatnio komentowane

    • Ostatnio dodane

    • Ostatnie komentarze

      • @blackwine pomilczę
      • @rumcajsowanie nie przekonuje mnie. Ale ja się nie znam na miłości ;-)
      • @Poezja_zmeczonamiloscia Pogranicze poezji ale nawet interesująca wiwisekcja w sensie ze nie jest dopowiedziana i zostawia wrażenia w czytelniku. Dużo zapewne można wyciąć lub zmienić w bardziej sugestywne środki przekazu. Wszystko przed tobą. pozdro
      • Pamiętam, gdy gnił mój nieskończony umysł, W obojętności, jak ucięty strumyk.   Nie wspomnę, jak niszczał mój rumak, Na suchej traw gęstwinie.   W suchym Colt'cie niesmarowanego życia, W prochu obaw i lekkiego niebycia.   Przyniszczony ściganiem dobra, Szukałem grzechów, mojej wolności.   Ważeniem słów, przerażony, Przy trudzie, ciężkiej, nieludzkiej, zazdrości.   Opowiedz mi znowu, zgubiony w strzemiennym pyle, Nie można przecież uciec stąd.   Szeryf się poddał, i strzelał -  na oślep, Zbłądzona kula, osiągnie swój cel.   Zabite okna, zabite serce, Już więcej nie wrócę, to jasne, ale Ty?     Bazuję na mroku więc, najmniej ciężkie mam serce.
      • Zapraszasz mnie na dzień z Tobą. To niby takie kochane. Otwierasz drzwi, witasz uśmiechem. Przytulasz, bierzesz mokry płaszcz. Odwzajemniam uśmiech, ale w środku tak bardzo boli. Robię to dla Ciebie, pomimo tego, że czuje dyskomfort. Siadam, patrzę na Twoje ręce, obserwuję każdy ruch gdy kroisz owoce, które lądują w wysokim naczyniu, żeby zginąć zmasakrowane przez ostrze. Dociera do mnie, że to samo dzieje się z moim sercem, właśnie trafia do blendera (czyt. Ciebie) i jest ciachane kawałek po kawałku. Ale cóż, piję ten napój, jest niby słodki, niby zdrowy. A może to właśnie cukier mnie zabije. Bo po szklance napoju moja asertywność słabnie. Przytulam Cię, robię to zachłannie, brakowało mi Twojego ciepła. Zastygam, zaskakuje mnie, że Ty przytulasz tak jak wcześniej, tak jak przed tym wszystkim. Ciekawe czy to moja wyobraźnia, czy Tobie także brakowało mnie. Leżę wieczorem, rozbierając i analizując każdy element naszego spotkania. I chciałabym podziękować Tobie za koktajl. Choć wiem, że teraz i w przyszłości będę za to cierpiała.
    • Najczęściej komentowane

    ×
    ×
    • Dodaj nową pozycję...

    Powiadomienie o plikach cookie

    Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności