Tomasz Witkowski Opublikowano 8 Września 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 8 Września 2009 Strach, złowieszczy szelest dokoła się wzmaga To skrzydła o skrzydeł łomocą miliony Jak armia bezkresna- szarańczy to plaga Trawiąca dorobku społeczeństw zagony I biada tej trzodzie, która swoją rasę Ocenić śmie wyżej nad szarańczy masę Nie dojrzysz, gdzie plagi ocean wysycha Nie zliczysz, jak liczna motłochu jest siła Bo pięciu się kluje tam, gdzie jeden zdycha Bo pladze liczebność bez twarzy jest miła Wybrzmiałą komendą hałastra niesiona Nie płaczą, gdy milion żywota dokona Tabunem bezwiednym twa ziemia zorana Tak bardzo sam ogień niczemu nie szkodzi Do szpiku pokoleń Ojczyzna skalana We wszystko swym brudem szarańcza ugodzi Nie zdoła, w myśl niecnej zagłady prawideł Utrącić, gdyś silny, Twej duszy i skrzydeł Nie oddam! Ni skrawka mych ojców krwawicy Choć dzieli robactwo me ciało na strzępy Zaczerpnij z odwagi i siły winnicy Niech ścieli się truchło. Bij wroga zastępy Nim spadnie ostatni łeb wrogi, nie spocznę Niech patrzą, uśpione w krąg plagi żarłoczne Przetrzymać jest łatwiej, gdy rozumu zbroją Pokąsane ciało osłonisz przed wrogiem Czas i sól tej ziemi rany twe wygoją Plagom precz! Przed świętym domu twego progiem Rój bezmózgi zawsze chcąc, czy nie chcąc zbłądzi, Gdy rządzić chcą wszyscy, wtedy nikt nie rządzi
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się