@Dariusz Sokołowski
Intrygujący obraz - od niezrozumiałej melodii, przez proces "układania jej w sobie", aż po nadzieję na wyrażenie tego, co niewypowiedziane. Podoba mi się metafora - "srebrna nić" smutku.
@simsalabim Podoba mi się, z obserwacji to przeważnie gryziony jest własny partner / mąż, ale to w wersji realnej, a nie aforyzmu poetki. Pzdr/. Dobre wejście i witaj na forum.
Wczorajszy głos nie miał jeszcze twarzy-
był dźwiękiem.
Dziś znalazł ciało.
Luiza nacisnęła klamkę,
a kot Leon przemknął przez uchylone drzwi,
by wydać jej tajemnicę.
Zastygł w połowie drogi,
rozciągał się kilka sekund,
w których łatwiej było im patrzeć na kota
niż na siebie.
- Witaj, podróżniku!
Męski ton nie był głośny.
Po prostu sprawił, że cisza
przestała należeć wyłącznie do Luizy.
Kucnął - gładził kota z odruchem
wyćwiczonym przez samotność.
Przez chwilę oboje milczeli.
- Dzień dobry, to Leon - odpowiedziała,
zastanawiając się, czy człowiek
zaczyna mówić do kota z czułości
czy dopiero wtedy, gdy brak drugiej osoby
zaczyna mieć własny dźwięk?
Przedstawili się sobie z ostrożnością ludzi,
którzy wiedzą, że imię jest pierwszą rzeczą,
jaką powierza się nieznajomemu:
Mateusz, Luiza.
Zwierzę owinęło ogon wokół jego kostki,
Leon wybrał za nich.
@Wiechu J. K. Mówią, że wiara jest ważniejsza niż wiedza, czyli fakty, a skoro o tym, co po śmierci wiedza jest, powiedzmy, bardzo niewielka, niektórzy zresztą mówią, że żadna, więc każda wiara ją koncertowo przebija. Kreatywnie podszedłeś do tematu, szacun.