nie gubmy nadziei bez
bez niej nie będzie jutra
ani uśmiechu jego brak
obudzi smutek
nie gubmy swego cienia
ani mądrych myśli to
one naszym bagażem
który nic nie ciąży
nie gubmy swojej racji
przecież nie jest brudna
ani swej miłości do tego
co czułe co miłe
nie gubmy siebie w
niepewnym bądzmy czujni
nie bójmy się sumienia
przecież jest nasze
nie gubmy świata który
swoim nas częstuje jest
oknem bramą drzwiami
ciekawych horyzontów
@Alicja_Wysocka Dziękuję za bardzo trafną interpretację.
Oprócz tego, co napisałaś, zależało mi na pokazaniu jeszcze jednego przesłania.
Gdy wędrowiec przybywa do ogrodu, natrafia w nim na ślady przeszłości, którą usiłuje wskrzesić. Najpierw wydaje mu się, że to takie łatwe, że to będzie tak samo, wystarczy chcieć.
A jednak w pewnym momencie musiał pojąć, że róże to rozdział zamknięty. Wspomnienie.
Ale on będzie miał własne kwiatki, jeśli uwierzy, że ogród nie umarł.
Tak, jak nie umiera serce, choć każda miłość w nim jest przecież inna.
Oprócz troskliwości i słowa, poeta podarował, oczywiście, swoim roślinkom, coś więcej.
Ważna też była dla mnie ta burza, poprzedzająca moment pojawienia się niezapominajek - coś musiało mojego bohatera złamać, zaboleć, żeby zrozumiał wartość tego cudu.
Odwzajemniam uśmiech :)
@Charismafilos
A widzisz... Może powinniśmy na forum jakiś konkurs zrobić. Mężczyźni piszą 'kobiece' wiersze, a kobiety - 'męskie'. Cokolowiek ktokolwiek przez to rozumie.