Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Hm...Wszystko fajnie tylko ten "szmer deszczu" mi nie pasuje. dlaczego akurat "szmer"???
Ponieważ szmer to coś ledwie słyszalnego. Ale nie tylko:
na suchym podłożu pierwsze krople słychać jak szmer, a nie... szelest.
Proszę powiedzieć na głos: szelest. A teraz: szmer.
Prawda, że pierwszy odgłos jest miękki, jakby wilgotny
a drugi suchy, wyraźnie słychać w nim trzask.
Szelest bardziej pasuje do jesiennych liści, kiedy jest wilgotno.
Szmer do upału i suszy. Ale nie tylko:
ten cichy trzask słyszalny w szmerze ma oddawać ruch
przechodzącej po niebie deszczowej chmury, kiedy pierwsze krople
"depczą" po wyschniętych polach. Ale nie tylko:
- "od ucha do ucha" ma kojarzyć się z szeeeeerokim uśmiechem.

O, takim jak mój dla Ciebie :)))))))))))))))))))))))))
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Hm...Wszystko fajnie tylko ten "szmer deszczu" mi nie pasuje. dlaczego akurat "szmer"???
Ponieważ szmer to coś ledwie słyszalnego. Ale nie tylko:
na suchym podłożu pierwsze krople słychać jak szmer, a nie... szelest.
Proszę powiedzieć na głos: szelest. A teraz: szmer.
Prawda, że pierwszy odgłos jest miękki, jakby wilgotny
a drugi suchy, wyraźnie słychać w nim trzask.
Szelest bardziej pasuje do jesiennych liści, kiedy jest wilgotno.
Szmer do upału i suszy. Ale nie tylko:
ten cichy trzask słyszalny w szmerze ma oddawać ruch
przechodzącej po niebie deszczowej chmury, kiedy pierwsze krople
"depczą" po wyschniętych polach. Ale nie tylko:
- "od ucha do ucha" ma kojarzyć się z szeeeeerokim uśmiechem.

O, takim jak mój dla Ciebie :)))))))))))))))))))))))))
Dziękuję za uśmiech:))) Odwzajemniam:)))))....ale nie przekonałeś mnie. Po prostu nie pasuje mi "szmer" w zestawieniu z "deszczem". Nie przychodzi mi na razie nic do głowy, co by mogło zastąpić ów "szmer", bo on tu naprawdę nie pasuje. Samo haiku jest naprawdę ok, ale ten szmer....
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Co prawda znam ten odgłos z częstych pobytów na wsi, gdzie "piachy niebywałe"
jak o podobnej pisał Stachura, ale postanowiłem sprawdzić to w warunkach domowych.
Dopiero co przeprowadziłem udany, acz bardzo niebezpieczny eksperyment
(moja Pani gdyby to widziała, na pewno zareagowałaby dość impulsywnie bo ma hopla
na punkcie nieskazitelności parkietu). Otóż

- rozpiąłem pomiędzy dwoma krzesłami rozłożoną stronę gazety, jej końce przypinając
spinaczami (uwaga, bardzo niebezpiecznie - spinacze tez maja być
w naszym domu czystsze od wypranej bielizny!)
- talerzyk pełen wody i z założonym nań sitkiem, po gwałtownym przekręceniu go
nad polem gazety (specjalnie wyszukałem stronę, na której umieszczony był artykuł
o nieużytkach rolniczych) miał imitować deszcz

efekt:

ram tram trrrach trach

czyli wyraźnie słyszalny szmer

- następnie, po delikatnym i dokładnym nawilżeniu gazety
powtórzyłem numer z talerzykiem, sitkiem wodą

efekt:

plum pluum plask plask

czyli szelest, choć przysięgam - na użytej przez mnie stronie gazety
nie było jeszcze ani słowa o mającej nadejść jesieni!

A teraz proszę wybaczyć: muszę to wszystko doprowadzić jak najszybciej do porządku :)


Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Dlatego, bo piszesz... na fotelu :) tymczasem słowa nie wzięły się skądkolwiek
tylko zazwyczaj doskonale imitują swoje znaczenia:
dżdży (kropki jak kropelki deszczu nad "z), s(sss)iąpi, pada (pad!), le(eeee)je, itp.
Poza tym zajrzyj wyżej (akurat o tym pisałem) - specjalnie dla Ciebie przeprowadziłem
dopiero co bardzo niebezpieczny dla zdrowia eksperyment :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Dlatego, bo piszesz... na fotelu :) tymczasem słowa nie wzięły się skądkolwiek
tylko zazwyczaj doskonale imitują swoje znaczenia:
dżdży (kropki jak kropelki deszczu nad "z), s(sss)iąpi, pada (pad!), le(eeee)je, itp.
Poza tym zajrzyj wyżej (akurat o tym pisałem) - specjalnie dla Ciebie przeprowadziłem
dopiero co bardzo niebezpieczny dla zdrowia eksperyment :)
Nie narażaj się dla mnie tak boski, bo nie chcę mieć wyrzutów sumienia i być powodem, nie daj Boże, jakiejś tragedii:)))) Ja szmer pojmuję zupełnie inaczej. Mogę słyszeć odgłos deszczu, ale nie szmer. Nie przekonasz mnie:))))
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Ale ja nie piszę, że pada deszcz! Piszę: szmer deszczu. Coś co może spadnie
a może tylko przejdzie bokiem. Szmer jest bardzo ważny w kontekście rolnika,
który czeka na niego nasłuchując jak... kot (myszy).
Przeprowadź doświadczenie z gazetą suchą i mokrą - zrozumiesz o czym mówię.
Jeśli to wsio rybka, w takim razie jestem... Mozartem bo słyszę różnicę :)))

Podam inny przykład - Eskimosi używają około stu słów dla określenia śniegu
a my zaledwie kilkunastu. Podobnie jest z pisaniem na fotelu, bez wsłuchania się
w to, co nas otacza: deszcz to deszcz. I właśnie pada :)

Pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Proszę, co na ten temat mówi słownik PWN:

szmer m IV, D. -u, Ms. ~erze; lm M. -y

1. «zjawisko akustyczne, wywoływane przez nieregularne i o nierównym natężeniu drgania fal powietrza; cichy odgłos nieokreślonej wysokości, szelest, szum nieznaczny, niegłośny gwar»
Podejrzany, lekki szmer.
Szmer deszczu, fontanny, liści, strumyka.
Szmer rozmów.
Szmer wzmaga się, przycicha.
Szmer podziwu, oburzenia, niezadowolenia itp. «gwar zebranych osób, tłumu, będący wyrazem tych uczuć»
2. med. «cichy odgłos, szelest w narządach wewnętrznych, dający się słyszeć podczas badania lekarskiego, świadczący zwykle o zmianach chorobowych w danym narządzie»
Szmery w sercu.
Szmery w płucach.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Proszę, co na ten temat mówi słownik PWN:

szmer m IV, D. -u, Ms. ~erze; lm M. -y

1. «zjawisko akustyczne, wywoływane przez nieregularne i o nierównym natężeniu drgania fal powietrza; cichy odgłos nieokreślonej wysokości, szelest, szum nieznaczny, niegłośny gwar»
Podejrzany, lekki szmer.
Szmer deszczu, fontanny, liści, strumyka.
Szmer rozmów.
Szmer wzmaga się, przycicha.
Szmer podziwu, oburzenia, niezadowolenia itp. «gwar zebranych osób, tłumu, będący wyrazem tych uczuć»
2. med. «cichy odgłos, szelest w narządach wewnętrznych, dający się słyszeć podczas badania lekarskiego, świadczący zwykle o zmianach chorobowych w danym narządzie»
Szmery w sercu.
Szmery w płucach.


Ok. Niech tak będzie, ale mi tak czy siak "szmer" deszczu nie odpowiada:) Zdecydowanie lepiej brzmi "szum". Definicje słownikowe mnie nie przekonają:) Takie jest po prostu moje zdanie i odczucie:) Pozdrawiam:)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Może masz po prostu słaby słuch i deszcz zawsze tylko szumi :))
Czy to na początku, czy na końcu opadów. Widzę, że doświadczenia z gazeta też nie przeprowadziłaś. Ja wiem, dziś czyta się coś i układa na podstawie tego haiku bez pojęcia o istocie rzeczy. Kiedyś było na odwrót - haikowcy szukali natchnienia obserwując Przyrodę, starając się zauważyć w niej coś szczególnego, a nie czytając, najczęściej anglojęzyczne utwory literackie :)
Jeszcze jedno: w Słownik opiera się na obserwacjach innych, to nie są obserwacje odautorskie
wydawcy słownika.
Pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Może masz po prostu słaby słuch i deszcz zawsze tylko szumi :))
Czy to na początku, czy na końcu opadów. Widzę, że doświadczenia z gazeta też nie przeprowadziłaś. Ja wiem, dziś czyta się coś i układa na podstawie tego haiku bez pojęcia o istocie rzeczy. Kiedyś było na odwrót - haikowcy szukali natchnienia obserwując Przyrodę, starając się zauważyć w niej coś szczególnego, a nie czytając, najczęściej anglojęzyczne utwory literackie :)
Jeszcze jedno: w Słownik opiera się na obserwacjach innych, to nie są obserwacje odautorskie
wydawcy słownika.
Pozdrawiam.
Ja myślę, że haiku większości z nas powstają poprzez obserwacje tego, co nas otacza. Nie wyobrażam sobie pisać na podstawie tego, co przeczytałam. Z pewnością ma to pewien wpływ na naszą twórczość, może stać się inspiracją, ale błędem byłoby opieranie się wyłącznie na tym. Poezja musi wypływać z nas, więc dziwi mnie nieco to, co piszesz.
Chciałam zauważyć, że każdy posiada inną wrażliwość postrzegania świata, więc mam prawo nie słyszeć szmeru deszczu, a jedynie jego szum:) I nie jest to kwestia słabego słuchu, uwierz mi:)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Skoro pisze o obserwacjach, może napisz wreszcie jasno:
czy odgłos kropel na suchą gazetę jest dla Ciebie identyczny z odgłosem kropel upadających na gazetę nawilżoną?*
Co mi z Twoich obserwacji, jak widzę że są zwykłe, utarte, czymś w rodzaju:
"dzik jest dziki, dzik jest zły, dzik ma bardzo ostre kły".
To tez obserwacja, nawet trafna :)

Pozdrawiam

*Dlatego podałem wcześniej przykład z rozróżnianiem przez Eskimosów
tylu rodzajów - tego samego - dla nas śniegu.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


To jest kwestia słabego słuchu! Albo musiałaby padać 100 lat a Ty urodzić się i umrzeć
w czasie tego. Szum to jednostajność, nawet poryw wiatru zmienia na chwilę odgłos padającego deszczu, nie mówiąc już o zróżnicowanej intensywności opadów. Proszę:

szum I
1. «jednostajny, głuchy dźwięk wywoływany np. przez wiatr lub płynącą wodę»
2. «hałas przypominający taki dźwięk»
3. «zamieszanie wokół kogoś lub czegoś»
4. «głuchy, jednostajny dźwięk zakłócający odbiór audycji radiowych, rozmowę telefoniczną itp.»

h ttp://sjp.pwn.pl/lista.php?co=szum
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


To jest kwestia słabego słuchu! Albo musiałaby padać 100 lat a Ty urodzić się i umrzeć
w czasie tego. Szum to jednostajność, nawet poryw wiatru zmienia na chwilę odgłos padającego deszczu, nie mówiąc już o zróżnicowanej intensywności opadów. Proszę:

szum I
1. «jednostajny, głuchy dźwięk wywoływany np. przez wiatr lub płynącą wodę»
2. «hałas przypominający taki dźwięk»
3. «zamieszanie wokół kogoś lub czegoś»
4. «głuchy, jednostajny dźwięk zakłócający odbiór audycji radiowych, rozmowę telefoniczną itp.»

h ttp://sjp.pwn.pl/lista.php?co=szum
Zgadzam sie, że odgłos deszczu zmienia się. Nie pasuje mi tu jedynie określenie szmer i tyle:) Takie jest moje zdanie boski i chyba mam do niego prawo:)? Nie próbuj przekonać mnie na siłę:)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Zaraz, zaraz... kto tu kogo przekonuje? To ja!
napisałem haiku w którym porównałem szmer deszczu do szmeru np. myszy
na którą długimi godzinami potrafi czatować kot. Jego ucho dosłownie łowi najmniejszy szmer
bo jest na niego wyczulone. Życie dzikiego kota zależy od tego, czy potrafi odróżnić go od szumu
drzew, deszczu czy tego w głowie pijanego gospodarza:)
Szmer stwarza wrażenie, że ktoś od wielu dni tak bardzo wyczekiwał deszczu, że słyszy
jego pierwsze krople spadające na suchą trawę. Szum deszczu, to już nie to samo.
Szum to jednostajność, wiele, wiele kropel miarowo padających.
Szum jest dobry... dla mieszczucha siedzącego wygodnie w fotelu i nagle stwierdzającego:
- o, deszcz pada?
Można to porównać do gwaru - ktoś w pokoju słyszy gwar dochodzący zza okna,
ale ten, kto jest właśnie na podwórzu słyszy wyraźnie, co ktoś do niego mówi.
Szum nic nie wnosi, jest oklepany i raczej to Ty wmawiasz mi jak powinienem pisać
według książkowych szablonów :)

Pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Panna Elżbieta trzęsła głową, przybraną w pióra, nad małym rycerzem i opowiadała mu coś bardzo żywo, on zaś spoglądał na nią od czasu do czasu osowiałym wzrokiem, odpowiadał co chwila: "Tak, mościa panno, jako żywo!", i nie rozumiał ani słowa, bo cała jego uwaga była właśnie po drugiej stronie. Uchem łowił szmer słów Oleńki, chrzęst jej lamowej sukni i wąsikami tak z żalu ruszał, jakby chciał nimi pannę Elżbietę odstraszyć.

"Ej, cudnaż to dziewczyna!... Ej, gładyszka to! - mówił sobie w duszy.

Henryk Sienkiewicz "Potop" (Rozdział 13)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Zaraz, zaraz... kto tu kogo przekonuje? To ja!
napisałem haiku w którym porównałem szmer deszczu do szmeru np. myszy
na którą długimi godzinami potrafi czatować kot. Jego ucho dosłownie łowi najmniejszy szmer
bo jest na niego wyczulone. Życie dzikiego kota zależy od tego, czy potrafi odróżnić go od szumu
drzew, deszczu czy tego w głowie pijanego gospodarza:)
Szmer stwarza wrażenie, że ktoś od wielu dni tak bardzo wyczekiwał deszczu, że słyszy
jego pierwsze krople spadające na suchą trawę. Szum deszczu, to już nie to samo.
Szum to jednostajność, wiele, wiele kropel miarowo padających.
Szum jest dobry... dla mieszczucha siedzącego wygodnie w fotelu i nagle stwierdzającego:
- o, deszcz pada?
Można to porównać do gwaru - ktoś w pokoju słyszy gwar dochodzący zza okna,
ale ten, kto jest właśnie na podwórzu słyszy wyraźnie, co ktoś do niego mówi.
Szum nic nie wnosi, jest oklepany i raczej to Ty wmawiasz mi jak powinienem pisać
według książkowych szablonów :)

Pozdrawiam.
Zagalopowałeś się....Ja Ci niczego nie wmawiam, tylko wyrażam swoją opinię, a Ty na siłę próbujesz przekonać mnie, że jestem w błędzie. Trudno, żeby każdy miał takie samo zdanie. Ja wyrażam swoją opinię i do niczego nie próbuję Cię przekonać. A już na pewno nie mówię Ci jak masz pisać, bo zwyczajnie nie mam do tego prawa. Musisz zaakceptować inne postrzeganie świata przez różne osoby:) Takie życie...Acha! Wrażliwość na piękno otaczającego świata i przeróżne zjawiska przyrodnicze z nim związane, nie jest uzależniona od tego, czy jest się mieszczuchem, czy mieszkańcem wsi, czy siedzi się w fotelu, czy pracuje w polu. To kwestia indywidualna mój drogi. Pamiętaj o tym!:)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Sama się zagalopowałaś :) Nie starasz się zrozmieć, dlaczego ktoś napisał "szmer deszczu",
jaki miał w tym cel? Tym bardziej,że jak wykazałem mówi się tak bardzo często, nie ja pierwszy
napisałem: szmer deszczu.
Szum to co innego, tu nie dopełniałby swoistego znaczenia: od ucha do ucha, które jak
wiemy łowi szmer samoistnie, jeśli ktoś jest na coś wyczulony, zależy od tego nieraz jego życie
(Mały Rycerz na Oleńkę, kot na mysz, rolnik na deszcz kiedy nie pada całymi dniami)
[quote]
Trudno, żeby każdy miał takie samo zdanie. Ja wyrażam swoją opinię i do niczego nie próbuję Cię przekonać. A już na pewno nie mówię Ci jak masz pisać, bo zwyczajnie nie mam do tego prawa. Musisz zaakceptować inne postrzeganie świata przez różne osoby:)
Jeszcze raz: ja też używam wyrażenia: szum deszczu, ale w tym wypadku
nie o niego chodzi. Spróbuj wreszcie to zrozumieć :)
[quote]Takie życie...Acha! Wrażliwość na piękno otaczającego świata i przeróżne zjawiska przyrodnicze z nim związane, nie jest uzależniona od tego, czy jest się mieszczuchem, czy mieszkańcem wsi, czy siedzi się w fotelu, czy pracuje w polu. To kwestia indywidualna mój drogi. Pamiętaj o tym!:)
Urodziłem się na Pradze, w kamienicy do dziś podpisanej gryzmołami kul
karabinu maszynowego, wychowałem na robotniczej Woli. Nie przeszkadza
mi to patrzeć na świat takim, jaki jest naprawdę, umieć wyłowić z deszczu coś ponad szum.

Pozdrawiam.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Abi wyciągnęła list ze skrzynki pocztowej, a delikatna faktura koperty w dłoniach przywołała uczucie czegoś niemal sakralnego – przesyłka była starannie przygotowana, a pismo tak piękne i precyzyjne, że od razu można było wyczuć w nim emocje nadawcy. List zaadresowano do Noela.

      – Ciekawe, od kogo…? – mruknęła do siebie, obracając kopertę w dłoniach z lekką nutą zazdrości. „Może od koleżanki? A może od kogoś, kogo kocha?” – zastanawiała się.

      Przez głowę przemknęła jej nieoczekiwana myśl: „Do tej pory nawet nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo polubiłam Noela…”

      Łączyła ich niewidzialna więź. Czasem wystarczyło jedno spojrzenie, by wszystko zrozumieć. Takie milczące porozumienie, które nie potrzebowało słów.

      Po powrocie do domu położyła list na stoliku w holu, ale ciekawość nie dawała jej spokoju. Postanowiła jak najszybciej przekazać go adresatowi.

      – Pójdziemy na spacer, co? – zwróciła się do Lisy, a ona natychmiast podniosła głowę, merdając ogonem w odpowiedzi.

      Już od dawna planowała założyć tę piękną błękitną sukienkę kupioną razem z Zoe, ale jakoś nigdy nie nadarzyła się odpowiednia okazja. Spotkanie z Noelem wywoływało lekkie drżenie jej serca i zdawało się doskonałym powodem do założenia kreacji.

      Przyjaciółki niedawno były na zakupach i kiedy Zoe dostrzegła w oknie wystawowym to cudo, wykrzyknęła z zachwytem:

      – Koniecznie musisz ją mieć! Gdy Noel cię w niej zobaczy, oszaleje z zachwytu!

      Abi uśmiechnęła się lekko, przeglądając się w lustrze. Już sama świadomość, że Noel zobaczy ją w zwiewnej sukience, a nie w szpitalnym uniformie, sprawiała, że jej serce podskakiwało z radości. Czuła w sobie coś więcej niż zwykłą radość – subtelny dreszcz sugerujący, że zaczyna jej zależeć na tym, by spodobać się właśnie jemu.

      Postrzegała Noela jako sympatycznego, ciepłego i wesołego chłopaka. Nie mogła dokładnie określić, co najbardziej przyciągało ją do niego – czy była to jego aura, dostrzegała podczas procesu zdrowienia i nabierająca powoli pięknych, delikatnych odcieni, czy może po prostu rodząca się między nimi więź. Każde spojrzenie, każdy drobny gest Noela sprawiały, że serce Abi zaczynało bić szybciej, a w jej głowie rodziły się ciche pragnienia.

      Zoe żartowała z typową dla siebie lekkością: „Właśnie tak jest, kiedy się kogoś kocha”. Abi uśmiechnęła się pod nosem, wiedząc, że jeszcze nie jest gotowa przyznać się do swoich uczuć, nawet przed sobą. Przecież nigdy wcześniej nie kochała w ten sposób – oprócz rodziców, ale to zupełnie coś innego. Klark był dla niej bardziej jak przyjaciel i opiekun, dawał poczucie bezpieczeństwa. Z Noelem czuła delikatną iskrę sympatii, może nawet pierwszy płomyczek miłości, której jeszcze nie odważyła się w sobie odkryć.

      Szła teraz dumnie ulicą, trzymając Lisę na smyczy, a w jej wnętrzu tliło się ciche podekscytowanie. Czy naprawdę zauważał jej drobne gesty? Czy dostrzegał radość, którą emanowała, czy to tylko jej wyobraźnia, podsycana ciepłem emocji? Wszystko wydawało się możliwe, a ona pozwalała sobie na tę subtelną euforię.

      Promieniowała szczęściem i spokojem, każdy krok niósł poczucie harmonii i nadziei. 

      „Tak mogłoby być wiecznie” – pomyślała, pozwalając sobie na krótkie, słodkie marzenie o tym, że świat wokół niej zawsze będzie tak pełen ciepła i drobnych radości.

      Kiedy dotarły do kliniki, Abi poczuła lekkie mrowienie w brzuchu. 

      Pewnym krokiem weszła do pokoju Noela, a jej serce przyspieszyło rytm. Lisa podskoczyła radośnie, witając się z chłopakiem, a potem spokojnie usiadła, obserwując panią z uważnością typową dla swojego wrażliwego charakteru.

      – Cześć, Noel – powiedziała cicho, uśmiechając się, choć nie mogła powstrzymać lekkiego drżenia w głosie. – Mam coś dla ciebie…

      Noel nie mógł powstrzymać zachwytu, kiedy ją zobaczył:

      – Dzień dobry, księżniczko! Co zrobiłaś z moją przyjaciółką?

      – Wariat! Halo, to ja, ta sama Abi – odparła radośnie, siadając przy łóżku.

      – Niby ta sama, a jednak inna… – Uśmiechnął się rozbrajająco.

      Uśmiech Noela był pełen zachwytu, niemal nieziemski. W jego oczach pojawiła się czułość i podziw, jakby zobaczył coś najpiękniejszego na świecie.

      Abi podała mu przesyłkę

      – Zobacz, to może być coś ważnego.

      Patrzyła, jak powoli chwyta kopertę, jak wpatruje się w jej oczy, szukając wyjaśnienia, zanim jeszcze przeczyta słowa adresowane do niego.

      Noel zaczął powoli czytać list, jego wzrok ślizgał się po starannym, pełnym emocji piśmie. Abi stała tuż obok, widziała, jak na jego twarzy pojawia się kalejdoskop uczuć: zaskoczenie, wzruszenie, a gdzieś w tle – delikatna nuta radości i ulgi. Dawno tłumione emocje zaczęły przebijać się na zewnątrz, a każda z nich potwierdzała wagę tego, co trzymał w dłoniach.

      Kiedy przeczytał ostatnie słowa, jego ręka opadła bezwładnie na łóżko, a oczy zaszkliły się. Spod powiek powoli spływały łzy, które łagodnie sunąc po policzkach. Nie był przygotowany na taką wiadomość – wyznanie łączące w sobie skruchę, miłość i nadzieję.

      Widząc jego wzruszenie, Abi pochyliła się nieco, delikatnie obejmując jego dłoń swoimi palcami. 

      Poczuła nie tylko współczucie, lecz także coś głębszego, ciepłego – sympatię, która zaczynała przekształcać się w subtelną bliskość. W tej chwili nie musiała wypowiadać słów, bo wszystko, co czuła, było wyraźnie obecne w jej spojrzeniu, w delikatnym uśmiechu, w sposobie, w jaki delikatnie trzymała jego rękę.

      Noel spojrzał na nią i odnalazł w jej oczach bezpieczeństwo, zrozumienie i ciepło, którego brakowało mu przez całe życie. I choć dopiero odkrywał własne emocje, to Abi poczuła, że ta chwila – ich wspólna, cicha bliskość – staje się początkiem czegoś niezwykłego.

      – Wszystko dobrze? – zapytała łagodnie, a w jej głosie pobrzmiewała troska i subtelna nuta ciepła.

      – Tak… – odpowiedział, ocierając łzy. – Nawet nie wiesz, jak bardzo dobrze… – Zawahał się, a potem spojrzał na nią z delikatnym uśmiechem. – Przeczytaj to, proszę.

      Kochany Syneczku.

      Bardzo długo zbierałam się na odwagę, żeby napisać ten list. 

      Nawet nie wiem, czy będziesz w ogóle chciał go przeczytać. Masz pełne prawo podrzeć go i wyrzucić już teraz. Żywię jednak cichą nadzieję, że zrobisz to dopiero po doczytaniu do końca. 

      Tak trudno mi ubrać w słowa to, co czuję. Pragnę tylko, żebyś wiedział, jak bardzo mi przykro. Nawet nie mogę sobie wyobrazić jak mocno zraniłam Cię swoim nagłym odejściem. Wtedy postrzegałam tę kwestię zupełnie inaczej i najważniejsze było dla mnie moje szczęście. 

      Dzisiaj już wiem, jak bardzo byłam samolubna i obojętna na uczucia innych. Odchodząc od Was popełniłam największy błąd mojego życia, ale czasu już nie cofnę i muszę żyć z tą świadomością do końca moich dni. 

      Nie proszę o przebaczenie, bo na nie nie zasługuję. Chcę tylko, żebyś wiedział, że cały ten czas byłeś zawsze w moim sercu, jako jedyna i prawdziwa miłość mojego życia. Brak kontaktu z mojej strony podyktowany był olbrzymim wstydem za czyn, którego się dopuściłam. Przez te wszystkie lata czułam się niegodna Twojej miłości, ale nosząc Cię w sercu żywiłam nadzieję, że wiedzie Ci się dobrze i że jesteś zdrowy. 

      Już od dawna zbierałam się na odwagę, by nawiązać z Tobą kontakt i pomógł mi w tym sen, który bardzo mnie zaniepokoił. Nie mogłam już dłużej zwlekać. 

      Nie wiem nawet, czy jeszcze mieszkasz z tatą, czy się przeprowadziłeś... 

      Ja nie jestem już z tym mężczyzną. Wynajmuję teraz mieszkanie w kamienicy mojej przyjaciółki Mai, zapewne ją pamiętasz. 

      Jest jeszcze coś bardzo ważnego, co powinnam powiedzieć Ci już dawno temu. Masz przyrodnią siostrę Karin, ona wie o Twoim istnieniu i często pyta o Ciebie. Moim jedynym marzeniem jest, żebyście mogli się kiedyś spotkać, poznać i porozmawiać. Odebrałam Wam tyle pięknych i szczęśliwych lat razem, ale może nie wszystko jeszcze stracone…

      Kocham Cię bardzo

      Mama

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...