Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

marionetkowe dzieci dosiadły koni
jak konik polny otoczony mrówkami
schrońże się w sercu mym
moja dusza będzie nietykalnością twego cierpienia

wzniosłem miecz nad zamek

skórzany kaganiec założyli
ropiejące kły
wbijają się w czarne gorzkie wargi
piosenka końca dobiegła

ostrze liniało porannym światłem

kajdanami skuli
dłonie dziecięce
kto będzie wiersze nam pisał?
poda nam rękę z jamy czeluści?

twierdza wyglądała inaczej

zapałkami morskie oczy wypalili
byś naszych krzywd nie mógł dostrzec
przez judasza domostw
doglądał swej ukochanej

inny był także zapach spalonych krzyży

tym co wolność dałeś
dzieci obdarzyłeś pocałunkiem nocy
brata z rąk kata wybawić chciałeś
głowę złem próbują ogolić

Panie mój człowieka się boisz?

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Rzeczywiście, niby to samo, ta sama osoba ale jakże różne spojrzenia...
    • @Berenika97  To  jest wiersz o narastającym zamarzaniu komunikacji, o chwili, gdy coś między ludźmi przestaje płynąć. Ten szron na języku można czytać jako moment, w którym słowo traci ciepło - rozmowa stygnie, więź się kruszy. Ale pod spodem dzieje się coś jeszcze, bardziej niepokojącego. To bardzo precyzyjnie opisany mechanizm psychiczny: człowiek przyzwyczaja się do własnego odrętwienia.  I finał, który nie krzyczy, tylko chłodno domyka. To jest wiersz bardziej o procesie niż o zdarzeniu - i to jego siła. Serdeczności :)  
    • @hollow man   Wiersz jest zapisem demitologizacji ojca. To proces, w którym dorastające dziecko przestaje widzieć w rodzicu nieomylnego boga-sędziego (Ojca), a zaczyna dostrzegać człowieka (Tatę) z jego wadami i lękami. Dopiero to „odczarowanie” pozwala na prawdziwe pojednanie. Bardzo mi się podoba!
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        @KOBIETA :) Drobiażdżki, pozornie słabe naprawdę wiele potrafią:) Dzięki za podobanie :) Również zdrówka        @Berenika97 :) Czasem zastanawiam się, czy jesteś lepszą poetką czy krytyczką:) Obie domeny są u Ciebie doskonałe. Piszę to, bo nie sądzę, żeby Ci sodówa uderzyła do głowy:) Dziękuję       
    • @iwonaroma   Pierwsza strofa buduje poczucie stagnacji przez powtórzenie - "te same", "ten sam", "taka sama" - i robi to celowo monotonnie, jakby sam rytm wyliczenia miał uśpić czujność.  Potem "nagle" - jedno słowo w osobnej linijce, i wszystko się przestawia.  Nowy listek jest odkryciem nieproporcjonalnym do swojej skali ale zmienia perspektywę całości. Wiersz mówi, że wystarczy jeden detal, żeby to samo otoczenie wyglądało inaczej. Ale mówi też coś subtelniejszego- że zmiana działa się cały czas, cicho, bez pytania o zgodę. Pytanie na końcu - "jak on to wszystko przemienił" - można je czytać dosłownie  albo szerzej- co sprawia, że drobna rzecz potrafi przestawić nasze widzenie świata.  Bardzo mi się podoba. :) 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...