Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

z pasażerów lustrzaną ćwierćtalią
w sennotulnych siedziskach mgielnych
wędrujemy w noc rozdrażnioną
składowaniem bezśmiertnie śmiertelnych

rój pszczół gwiezdnych z posypką na skrzydłach
mlecznodrożnych sercowych westchnień
poobijał brokatem szyberdach
zakołysał tramwajem w nadprzestrzeń

motorniczy z bezczelnym uśmiechem
mknie po szynach nierównoległych
znika uśmiech jak rudy kot z Cheshire
z cyrografu biletem diabelnym

wciąż wymykam się tradycji spania
gdy możemy współwdzięcznie się uczyć
piotrusiowo panowego latania
i stapiania sfrezowanych duszy



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • obudziłem się w mroku niemożności w radiu głos pisklaka w jajku obudził mnie z tego obudzenia
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • Przypomnijmy zatem utwór wieszcza jeremy'ego:     państwo wybaczą Jesteście wierszem idioty odbitym na powielaczu J. Kaczmarski "Autoportret Witkacego"   poeci śnią romanse z chatem gpt fraza ciosana w zerojedynkowym kodzie zbiera wszystko co ludzkość napisała wierszem   poeci wznoszą się wyżej niż bloki niż ursynów nowa huta czy jakaś dziura na podlasiu tokarka mówi jambem i średniówką arkusz excela zamienia się w poemat   kobiety cielesne jak model językowy awatary wypełnione krwią mięsem i kością poprawnie reagują na archetyp ich macice brzuchy piersi stają się przezroczystym filmem błoną z pleksi   jak pierwszy papieros z rana  wiersz pisany na komórce proste ludzkie wzruszenie wpuszczone w bebechy maszyny   otchłań wzywa z zatrutych studni a ręce prawych ludzi są wystarczająco daleko by je odrzucić i nie pozwolić by zmieniły się w wyrzut sumienia   na koniec słowo okaże się fasadą emanacją pustki która drążyła od dawna znajdując najgorszy sposób na zaprzeczenie sobie   może wtedy zostanie nam ziarenko gorczycy zaczyn na duszę  
    • "dla ciebie"   odwracam się kilka razy dziennie do okna które nie wiedzieć czemu w gronostaje rośnie   wielkie okno na manhattan gdzie świetliki z pierwszych pięter przetrząsają mnie wzrokiem niczym kosz na wszystko czwororęczni murzyni grają na kradzionych instrumentach   meksykanki trwonią cycki i kupują białe tapety żeby się wcielić   nocami wszyscy płaczemy boleśnie rosną nam ręce rosną głowy płaczemy w kolorze powodów i rachunków za myśli   nad ranem korę z resztek mózgów wywożą do okolicznych lasów   mrówki i pracownicy spalarni śmieci oczyszczają świat 
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Fantastyczna obserwacja. Ja także kocham. Dużo miłości życzę :)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...