Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zdradziłeś mnie z inna,,, to bardzo boli…
Zapewniałeś, że kochasz i pragniesz…
A gdy tylko pojawiła się okazja/ zawiodłeś
Zmarnowałeś wszystko…wiem, że
Do miłości nie można nikogo zmusić, ale to było takie prawdziwe…
Ale okazało się wielką pomyłką,,,
Tylko, że ja tęsknie a nikt tego nie rozumie…
Ty masz inna a ja zostałam sama wciąż w tobie zakochana, cierpię,,,
Każdego ranka budzę się z nadzieja, że wrócisz, że jeszcze będziesz mój…
Ale na to już jest chyba za późno…coś już zgasło ty nic nie czujesz.. nawet nie żałujesz
Ale ja wciąż o Tobie myślę i wspominam nasze wspólnie spędzone chwile,,,
Jak Cie nie było przy mnie tak czekałam na spotkanie z tęsknoty umierałam
Ale wytrwale czekałam, bo Cię kochałam…
Wciąż coś czuje…to miłość a zarazem nienawiść
Proszę tylko wyjedz już stąd….Nadal będę coś czuła, ale nie będę Cię widziała…
Proszę odejdź stąd,,, nie rań więcej mnie…
Mam nadzieję że z czasem zapomnę Cię,,,

Opublikowano

To naprawde piekny wiersz, czuje w duszy to samo ,gdyz niedawno przezylem to samo z kobieta. Strata po ukochanej wywarla na mnie te same uczucia ktore teraz ty odczuwasz - niestety ja nie umialem tego "przelac na papier". Jest to najlepszy i najbardziej prawdziwy wiersz jaki mialem w swym krotkim zyciu przeczytac, naprawde pobudza uczucia wszystkich - zwlaszcza tych zdradzonych.

Opublikowano

Piszę wiersze Romantyczne od 7 lat ale taki wiersz rzadko można spotkać. Jeżeli jest to twój debiutancki wiersz to powiem ci że masz talent. Pomyśl może o blogu internetowym jeżeli masz więcej tych wierszy. Mam taką dla Ciebie sugestię. Pisz Wiersze troszkę bardziej wesołe bo naprawdę ten wiersz jest typowo romantyczny. Te słowa są piękne „Do miłości nie można nikogo zmusić, ale to było takie prawdziwe…”. Życzę dalszym ciągu takiej weny. Pozdrawiam.

Opublikowano

Mam dla Ciebie rade. Pomysl o tym żeby zacząć pisac prozą albo najlepiej zapisz sie na jakiś warsztat tkacki. Ale poezje omijaj szerokim łukiem! Jeśli chodzi o bohatera wiersza to lepiej niezawracaj sobie nim głowy, szkoda czasu.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Bożena De-Tre Wszystko możesz, Poetko - na przykład w jednym wersie uśmiercić i Boga i Nietzschego (obu po raz drugi).
    • Czekają. Stłoczone ciasno w zastygłej procesji, w urojonych widmach bezmiernej nocy. W pokoju. W tym pokoju stłoczone aż po brzegi. Wchodzą na ściany, na to drzewo wyrastające z podłogi. Stojąca w kącie plątanina martwych rur. Poskręcane gałęzie, odrosty. Żeliwne. Milczące artefakty...   Pełzną wysoko w swojej nieruchomej kreacji. Te zwidy rozczapierzone. Złapane w krótkim ujęciu. W milisekundowym błysku wypalającym oczy.   Są jedne na drugich. Obok siebie. Tuż obok. Bądź wyrastają z siebie bez jakiejkolwiek koncepcji, jakiegokolwiek sensu.   Ciasno. Bardzo ciasno…   Jak niezliczone polipy w jelicie. Zrakowaciałe. Całkowicie obce, nawet dla siebie samych. Całkowicie obce ciała rosnące w swojej i tak obcej egzystencji.   Mnożą się bez ustanku, wyrastając z siebie w nieskończonych powtórzeniach. W szmerze nieskończonego wzrostu...   Zasuszone widma. Kreatury pajęcze… Których odnóża… - Boże, jakże ich wiele!   Sięgają nimi, poprzez grzybnię pleśni, sufitu, jak nieba… Wspinają się. Wspinają, ku wielkiej mistyfikacji, ku tajemnicy największej.   Albowiem rozpościera się z wysoka coś, co jest niepodobne do niczego.   Co to takiego? Jakaś iluzja, deliryczna ekstaza…   Stając u stóp tego gigantycznego konstruktu podobnego do krzyża... - z kamienia, ze stali. z drewna…   Z żelbetonu poznaczonego brunatnymi plamami nuklearnej reakcji. Zmartwychwstania?   Być może samego Boga...   Słychać jeszcze echo. Pogłos pędzącego wiatru. Wtedy, co pędził w ogromnym huku totalnej anihilacji.   Tuż przede mną mur nieskończonego wzniosu. Rozpostarte ramiona (odnóża?) Rozwarte szeroko. Szeroko… - czegoś, co już dawno skonało, mimo że jest wieczne. mimo że żyje, pomimo ewidentnej śmierci.   Jakieś truchło. Zasuszone. W szacie pajęczej.   W powiewających płachtach. W czarnych od kurzu. Od pyłu. Od brudu zionących ciszą zatęchłych katakumb…   W przeciągu, w powiewie.   W półmroku…   Spogląda z wysoka wielookie oblicze. Czarne oczodoły w zdeformowanej czaszce.   I coś jeszcze.   Coś, co przeczy fizycznemu istnieniu.   Spod sufitu spada na mnie absolutna martwota, kiedy klęczę, kiedy leżę, kiedy pełzam jak wąż, jak dżdżownica, jak wielonoga skolopendra…   Co tu jest mną, a co kim innym? Albo czym?   Kto tu jest?   Mnoży się coraz więcej tej całej bezgranicznej iluzji, która we mnie. Która wszędzie…   Odchylam głowę do tyłu. Odchylam. Odchylam… … aż trzeszczą kręgi w szyi...   Wykrzywiając twarz w morderczym grymasie, w potęgującym się orgazmie trupiego rozkładu...   … moje oczy...   Te czarne otwory. Te czarne. Bezkreśnie czarne…   … jak noc lodowata…. jak noc…   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-06-07)      
    • @hollow man

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @Poet Ka  

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        A szkoda.
    • @.KOBIETA. przyjaciółka jak skarb :)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...