Dawno Cię tu nie było,
teraz jest zwyczajnie:
mało kto dzisiaj pisze
do rymu przesadnie.
Płyną wersy, jak woda,
słowo lśni za słowem,
powiązane od serca,
w naszą polską mowę.
Lepiej można poskładać
wzniosłe myśli w zdanie,
dalej w kosmos odlecieć,
nim poranek wstanie.
Zapomniałam po trosze,
co mi tak doskwiera,
gdy 'na dwóm' się oddala
w bezkres zapomnienia.
Kiedy 'wziełym i poszłym,
wpadłym' do szuflady,
wtedy uszy zamykam
- słuchać nie dam rady.
Mogę przez sen wykrzyczeć
- choć nie dasz mi wiary -
że wolę język polski,
niż ten... zagmatwany.
Przyznam się szczerze, że na chwilę odebrało mi mowę i... umiejętność pisania. Takiej dogłębnej analizy tego wiersza, to raczej się nie spodziewałem.
Bardzo dziękuję.
I zapraszam na mój kanał YT:
Na materacu po lewej stronie
gdzie ciało Twoje ciężkie i mokre
wbijało w moje mocne swe dłonie
Zostały tylko dwie potu krople
I na podłodze która skrzypiała
gdy wychodziłeś do pracy rano
choć wiem że chciałeś żebym wciąż spała
Została martwa cisza za ścianą
Na prześcieradle zostały ślady
wymiany naszych płynów cielesnych
i zmyć ich sama nie daję rady
toną w powodzi wspomnień doczesnych
Łatwo mi było tak razem żyć
nie było nic a było wszystko
trudno jest dziś ze sobą być
kiedy się było z Tobą tak blisko