Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

ja to codzienne strome
sześćdziesiąt trzy schody
raz w górę raz w dół
tworzące małe życie
wydeptywane przez kolejne
kroki niszczejących butów

nieobciętymi z braku
czasu i odwagi palcami
na brudnych poręczach
raz wolniej raz szybciej
wystukuję rytmy świata
pędzącego obok windą

po każdym płaczącym
zostawionym z tyłu stopniu
nie poznają mnie już drzewa
a szarość zaczyna malować
ściany wszystkich mieszkań
w których kiedyś żyłem

zostawiam za sobą wspomnienia
jak biedronka deptana przez
coś od niej większego
jak pisklę lecące pionowo
na betonowy chodnik i myślące
że właśnie uczy się latać

od lat wciąż czekam

na delikatne muśnięcie kocim
ogonem które znaczy więcej
niż znaleziony na schodach
stuzłotowy banknot który zaraz
oddam bo wiem że wypadł komuś
kto tak jak ja nie wsiadł do windy

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @hollow man no bo mężczyźni, ostatnimi czasy, mnie dezorientują ;)     @KOBIETA  ooo, a jaki wpływ ma wąs na psychopatię? ;) bardziej wydaje mi się, z wąsem, można mieć jakieś kulturowe skojarzenia, albo np. niehigieniczne ;) 
    • Ken? Oż, łamaga małżonek!
    • @Noxen Wiesz, tak to traktujemy... Jako opinię. Pokora bywa słabo wykształconą cechą u poetów.
    • A ino kuto kotu konia   Jak Tim i mi tkaj
    • Janusz umarł od pagera noszonego w nerce na biodrze. Oczywiście nikt nie przeprowadzał tego rodzaju badań, ale Janusz był młodszy ode mnie, gdy umarł, a ja jak to powszechnie wiadomo, trzymam się świetnie. Poza tym cóż mogło mu zaszkodzić, może seks, może wóda, może nieregularny sen i jedzenie, przepracowanie, zbyt intensywny tryb życia, słowem — pager, który tykał u niego nieustannie.   Jak na rasowego materialistę przystało, zawdzięczam mu kilka rzeczy zupełnie gratis, ot, zrobił coś może dla wrażenia czy lepszego humoru. Raz tylko potem zjedliśmy się wzrokiem wybuchając heurystycznie oczyszczającym wybuchem śmiechu, co z resztą odbyło się w towarzystwie, i innym też mogło się przytrafić w wyniku młodości i niecodziennych okoliczności. Zupełnie nie przystawało to do zwykłego, codziennego podchodzenia pod górkę aż pod sklep, zmęczonym, małomównym popołudniem.   Odszedł dziwnie szybko jak zjazd na nartach na jednorazowym karnecie, po prostu wskoczył od razu na głęboką wodę, jak zwykł czynić wszystko. Bez prób, przygotowań, działania na zwłokę.   Obok cmentarza przebiega urokliwa ścieżka rowerowa tuż nad rzeką, przeciętą kaskadami. Zabytkowy kościółek objął długowieczny patronaż. Tak niedorzecznie złożyło się tu wszystko, jakby to był tylko komputerowy chochlik, a nasz świat nie istniał nigdy naprawdę, przyszliśmy tylko zagadać do siebie przez jakiś pryzmat: zobacz mnie pod grubą warstwą skóry, dotyku, kabli, przełączników.   Zmodyfikuj coś następnym razem w oprogramowaniu. Algorytm: nie noście pagerów na stałe w nerce.    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...