Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Postąpił krok w jej stronę. Widział, że się boi, ale nie mógł na to nic poradzić. W końcu ona nie znała go tak, jak on ją znał. A znał ją na tyle, by móc z całą stanowczością twierdzić, że mimo panicznego strachu przeszywającego jej serce, nie cofnie się przed nim.
Dotknął jej policzka i poczuł, że cała drży. Chciał ją zapytać o to, jakie uczucia nią wtedy wstrząsnęły. Tylko tego o niej nie wiedział. Nie wiedział co czuje. Nie był w stanie rozpoznać jej myśli, emocji, nastroju... Denerwowało go to.
A gdy tak stał i rozmyślał o tym czego nie wie o tej kobiecie, a co nie będzie mu dane nigdy poznać, wezbrał w nim gniew. Zabłysnęły niebezpieczne ogniki w jego oczach, ostrzegające przed nadchodzącą burzą emocji. Ujrzał jej reakcję na tą zmianę w jego wzroku. Nerwowo drgnęła ręką, a w jej oczach wyraz paniki zastąpił wyraz smutku poruszającego do głębi najmniejszą cząstką serca, o ile ktoś posiadał serce.
Czuła jak się zbliża, nie musiała go widzieć, ani słyszeć jego kroków. Po prostu go wyczuła. A mimo to nadal stała naprzeciwko tego mężczyzny i wpatrywała się w niego jak zahipnotyzowana. Jego dotyk był jak uzdrowienie, jak cudowne lekarstwo, którego nigdy nie otrzyma. Kiedy wreszcie ukazał się w zasięgu wzroku zatrzymała go jednym spojrzeniem. Do jej świadomości dotarły kolejno wnioski: po pierwsze: ojciec nie posiada serca, bo gdyby było inaczej wiedziałby, że nie może przerywać tej chwili, a po drugie: to już koniec, wszystko się skończyło zanim na dobre się zaczęło.
Wnioski te, czy raczej myśli odbijały się echem w jej głowie, niczym dźwięk dzwonu, by po chwili zasnuć się mgłą... Spojrzała raz jeszcze w oczy mężczyzny i ujrzała w nich szok, ból i niedowierzanie. To była ostatnia rzecz, jaka dotarła do jej świadomości, bowiem już osuwała się na granice świadomości, aby zagłębić się w niepamięć...



(jeśli się przyjmie, nabazgram ciąg dalszy... proszę o obiektywne komentarze... z góry dziękuję :)
lily)

Opublikowano

Czuła jak się zbliża, nie musiała go widzieć, ani słyszeć jego kroków. Po prostu go wyczuła

Powtórzenie.

To była ostatnia rzecz, jaka dotarła do jej świadomości, bowiem już osuwała się na granice świadomości, aby zagłębić się w niepamięć...

Znowu.
Po za tymi drobnymi błędami tekst przyjemnie się czyta. Trochę grozym smutku, rozpaczy... Czekam na kolejną część.
Dominika

Opublikowano

Na wstępie dwie małe uwagi: po pierwsze, tu nie ma czegoś takiego jak "obiektywne komentarze"; dobrze czy źle, ale wszyscy jesteśmy skazani na subiektywność i to czasem w dość skrajnej postaci. Po drugie (mocno się wiąże z pierwszym): nie zrażaj się i nie uzależniaj pisania dalej od tego "jak się przyjmie" - jeden gorszy tekst i trochę krytycznych uwag to jeszcze nie koniec świata! Tak jak w reklamie: KTO NIE GRA NIE WYGRA

Teraz do rzeczy. Pamiętając o tym, że to początek większej całości a nie skończona kompozycja, tekst wydaje mi się całkiem ciekawy - pomimo paru potknięć (wskazanych już we wcześniejszych komentarzach) tytułowa tajemnica nie jest wcale oczywista (przynajmniej dla mnie). To, co mi zdecydowanie przeszkadzało przy czytaniu, to dwukrotnie użyte słowo "nigdy" w kontekście, który niebezpiecznie trąci egzaltacją (drugie tego typu słowo to oczywiście "zawsze") oraz pewna nielogiczność: nie musiała go widzieć ani słyszeć po prostu go wyczuła a mimo to nadal stała naprzeciwko i wpatrywała się w niego ???? Coś tu nie klapi.
Pisz dalej, może tylko trochę uważniej czytaj potem sama to co napisałaś - czekam na ciąg dalszy - Ania

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • -Opowiadanie-   Promienie słońca poczęły zalewać świat wokół swoim bursztynowym blaskiem. Godzinowa wskazówka zegara chyżo zbliżała się do ósemki, a niebo pokryte już było licznymi, szarawymi obłokami.    Do parku wybierała się pewna dziewczynka. Mocno trzymając w dłoni małą, miedzianą monetę, radośnie wędrowała brzegiem ulicy. Jej ubrania były niechlujne i ubłocone a włosy splecione w zaskakująco staranne warkocze, przewiązane czerwoną wstążeczką. Jej twarz promieniała szczęściem.    Idąc krętymi uliczkami, jej uwagę przykuł chłopiec siedzący na dębowej ławce pod drzewem, którego cień był ratunkiem przed letnimi upałami. Mimo szelestu liści, śpiewu ptaków i szmeru pobliskiego strumyka, można było usłyszeć ciche szlochanie.    Zaniepokojona dziewczynka podeszła bliżej. - Odejdź - rzekł, pociągając nosem, gdy usłyszał zbliżające się kroki. - Nie odejdę, póki nie upewnię się, czy wszystko dobrze - odpowiedziała z troską w głosie. - A więc co cię trapi? - wbiła w niego przenikliwy wzrok.    Chłopiec delikatnie otworzył usta, jakby miał coś powiedzieć, lecz szybko je zamknął i obrócił głowę ku górze. - Jesteś nieszczęśliwy? - spytała ostrożnie wcale nie oczekując odpowiedzi, bo było to oczywiste. - A ty nie? - Dlaczego tak sądzisz? - skrzywiła się. - Przecież jesteś biedna, pewnie ledwo stać cię na kromkę chleba. Nie masz pieniędzy, za które mogłabyś kupić sobie chociaż zabawkę. Jak tu być szczęśliwym?    Spojrzeli na siebie bez zrozumienia. - A ty jesteś bogaty, wszystko masz na wyciągnięcie ręki. Mógłbyś za kawałek majątku wykupić najdroższą chatkę w mieście oraz kupić całe stosy zabawek. Dlaczego więc jesteś nieszczęśliwy? Czyż pieniądze nie dały ci szczęścia? Czego ci brakuje, chłopcze? - Ja… - umilkł. Myśli w jego głowie krzyczały i plątały się - jednak nawet w nich nie znalazł odpowiedzi.    Pokazując monetę, znów zabrała głos: - Może i to jest jedyna rzecz, którą mam, ale i ona nie daje mi szczęścia. Pieniądze są jak woda - nie utrzymasz ich w miejscu. Za to będąc dobrym człowiekiem, utrzymasz przy sobie rodzinę, przyjaciół i rzeczy niematerialne, które dadzą ci szczęście, o którym nawet nie śniłeś - powiedziała, po czym poklepała go po ramieniu.    Chłopiec objął ją mocno, szlochając jeszcze głośniej.    Toteż i oni, po całym dniu rozmów, wrócili do swoich domów, ciesząc się i radując każdą chwilą. Jak się okazuje, szczęścia nie należy szukać w pieniądzach; nawet mając ich w nadmiarze, możemy go nie znaleźć.
    • Uśmiechasz się.   Ile razy oberwiesz tyle razy wstaniesz.   Czemu się uśmiechasz? Przecież przegrałeś.   Padłeś na deski.   Nie odklepałeś.   Znowu wstajesz.   Znowu chcesz oberwać?   Czemu się uśmiechasz…   Przecież przegrałeś.   Uśmiechasz się...
    • Byłem    Zobaczyłem    Straciłem    Szansę Na twój uśmiech    Byłaś    Zobaczyłaś    Straciłaś    Szansę  Na mój powrót    I znów wszystko  Kończy się tak samo!     
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Berenika *** Racine'a Poego czy też Aragona Liryka, epika bierze ją w ramiona Poświatowska pisze ach ta Berenika Ten jej długi warkocz poezję przenika. *** Queer *** Aragon zabierze w ramiona Poego Uparty Racine pobabrze w epice Liryka rozplecie włosy Poświatowskiej  A Berenika szukać będzie warkocza. ***
    • @Poet Ka Sentymentalnie, aż chciałoby się tam przenieść w czasie. 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...