Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Nadzieja, siostra Miłości
choć głodna i po śmietnikach...
Gdy znajdzie najmniejszą szczelinę
ludzkiego serca dotyka.

Więc proszę, zrób choć maleńką,
niech trwa przez oka mgnienie.
A może znowu Nadzieja
roztańczy się w Tobie marzeniem?

Na darmo być może proszę,
klękając w popiele ze snów.
Ale nie umiem inaczej,
więc proszę, i znów, i znów...

Opublikowano

Bardzo dziękuję wszystkim komentującym. Duże to dla mnie wyróżnienie, że wiersz się spodobał, ponieważ pierwszy raz odważyłam się coś zamieścić.
Pozdrawiam Was serdecznie.

Opublikowano

'O Nadziejo, siostro miłości!'. Nie podoba mi się, Dario, bo takie wzniosłe zawołania wieków średnich się nasuwają.
Niemniej pozdrawiam i proszę Cię, żebyś miała odwagę publikować częściej ;))
Pancolek

Opublikowano

noś se Autorczyńciu zrymowała w nadziei na lepsze znów, a te trzy kropki tu i ówdzie to chyba mają za zadanie informować, ze trzeba włączyć funkcję samodzielnego myślenia - bo wersy nijak nie inspirują

pozostań przy nadziei

Opublikowano

Dzień dobry

Pancolek:

Żeś Waść wiersz przeczytał
miłym jest mi gestem,
więc i za krytykę
wdzięczna Ci jestem.
:-)

Ech znów te wieki średnie w paradę mi weszły...
Dzięki za komentarz.

Adela nie pije:

Nie bardzo rozumiem Twój komentarz, widać dziś moja funkcja samodzielnego myślenia nie działa ;-) Dlaczego "w nadziei na lepsze znów"? Przecież to pierwszy zamieszczony wiersz.

Przy Nadziei zostanę :-)

Pozdrawiam serdecznie.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Nasz dom był po prostu ruiną. Ale nie taką, której gruzy porasta roślinność i która niesie jeszcze echo dostojeństwa. Nie, była to ruina nie dająca się zdmuchnąć, ruina, której żadna cegła nawet nie skruszała. Stała w pobliżu bagna, rzeki i łąki, gdzie niebo tak zwalało się człowiekowi na głowę, że musiał je podtrzymywać. A jak się wówczas prężyły muskuły, jak łzy kapały z oczu! Kiedy niebo nareszcie odpoczęło, człowiek kładł się na trawę i raz jeszcze płakał ze śmiechu.    Pewnego dnia zapomniałem, że chcę iść na łąkę. Zupełnie wyleciało mi to z głowy.                                               * * *        — Wyrósł jak na drożdżach.      — Imponujące.     — Kiedy tak wyrósł?    — Musiało to być przedwczoraj?     Obszedłem dom dokoła i raz jeszcze spojrzałem na jegomościa w kraciastej kamizelce i okularach na bulwiastym nosie.    — Nie, nie przedwczoraj — rzekłem. — Przed godziną ten dom był ru... Był, cóż, zwyczajnych rozmiarów.    — Nie może być!    — Kim pan jest, jeśli mogę wiedzieć...?    — Architektem.    — Ach.    — Pańska mamusia jest w domu. — Poklepał mnie po plecach i lekko pchnął ku drzwiom.    Wnętrze domu również było odmienione.  Wszędzie walały się — rzecz jasna — śmieci, ale spomiędzy tych smrodliwych stert wystawał gdzie niegdzie rożek aksamitnej sofy albo odbijała światło srebrna papierośnica.    Matka leżała na szezlongu przy szafie grającej, wyciągnięta jak rzęsa. Na jej wychudłej twarzy majaczył uśmiech.    — A kiedy to mamusia się tak urządziła?    Otworzyła oczy tak nagle, że aż się wystraszyłem.    — O! jesteś. Każ Eulali przynieść mi kawę.    — Zatrudnia mamusia służbę...?    Łypnęła na mnie, podniosła się i zniknęła w progu. Delikatnie wziąłem w palce dwa eklerki z tacy przy szezlongu i wróciłem na zewnątrz.    Architekt nie stał już przed domem, zapatrzony w któreś z okien; teraz mierzył cyrklem okrągłe zielone kamyki w dolnej części fasady. Na mój widok okręcił cyrkiel i schował go do kieszonki kamizelki.     Poczęstowałem go eklerkiem.    — Co powiedziała? — zagaił, puszczając mi oko.    Zacytowałem matkę słowo w słowo.   — No tak — pokiwał głową architekt. — Wyśmienite są te eklerki. Gdzie takie robią? — zastanawiał się z cyrklem w ręku.                
    • @Intersubiektywny ,  @WiatrŚwietlny,  @lavlla nisu , dziękuję :)
    • @wiedźma ja kocham też czarny bez:) ten zapach mnie nęci i mam miłe wspomnienia:)
    • @A.Between   Wspomnienie w ładnej ramce, a dla mnie ten szczegół.  

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...