Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Przeczytałem kilka metrów książek na ten temat. Jedna z nich na długo mi pozostanie w pamięci. Autor wysnuwa tezę i próbuje ją dowieść, że cały świat powstał w jednej chwili i miało to miejsce od 5 - 10 tys lat temu.. Materia jest tylko tworzywem, którego własności tak naprawdę nie znamy. W falach materii brakuje jakiej częstotliwości, itd......
Na świecie dzieje się mnóstwo rzeczy powszechnie uważanych za cuda. Ale to my ludzie za cud przyjmujemy każde zjawisko, którego nie umiemy racjonalnie wyjaśnić z braku wiedzy lub wiary.
"Gdybyście mieli wiarę moglibyście przenosić góry" A może wiedza i wiara to jedno
Dziękuję za podpowiedź. Postaram się zdobyć tę pozycję.

Pozdrawiam Jacek

też mi tłumaczył jeden, który wierzył, że świat stworzył Bóg. Miał mnóstwo argumentów, że ziemia nie ma miljardów lat i podobnie. Coś tam wyliczono, że gdzieś około 6 tys. lat temu. Nie wgłębiałem się :)
Pozdrawiam
  • Odpowiedzi 48
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Przeczytałem kilka metrów książek na ten temat. Jedna z nich na długo mi pozostanie w pamięci. Autor wysnuwa tezę i próbuje ją dowieść, że cały świat powstał w jednej chwili i miało to miejsce od 5 - 10 tys lat temu.. Materia jest tylko tworzywem, którego własności tak naprawdę nie znamy. W falach materii brakuje jakiej częstotliwości, itd......
Na świecie dzieje się mnóstwo rzeczy powszechnie uważanych za cuda. Ale to my ludzie za cud przyjmujemy każde zjawisko, którego nie umiemy racjonalnie wyjaśnić z braku wiedzy lub wiary.
"Gdybyście mieli wiarę moglibyście przenosić góry" A może wiedza i wiara to jedno
Dziękuję za podpowiedź. Postaram się zdobyć tę pozycję.

Pozdrawiam Jacek

też mi tłumaczył jeden, który wierzył, że świat stworzył Bóg. Miał mnóstwo argumentów, że ziemia nie ma miljardów lat i podobnie. Coś tam wyliczono, że gdzieś około 6 tys. lat temu. Nie wgłębiałem się :)
Pozdrawiam

Tak piszecie o stworzeniu to mi się nasuwa adres mailowy pewnego polskiego eurodeputowanego :)))
Opublikowano

W fizyce, jak w każdej innej nauce, też są oszołomi. Natomiast jest jedna sprawa, jeśli chodzi o teorie naukowe: może być miliard dowodów "za", jeśli jednak jest choć jeden dowód świadczacy "przeciw" teorii, to teoria jest fałszywa. Tak więc gromadzenie dowodów na to, że świat ma 10 tysięcy lat jest bez sensu, skoro istnieje choć jeden szkielet mamuta, skamielina amonita, czy nawet otoczaki, wytwarzane przez np. kulturę prądnicką w okresie 70 - 48 tys. lat temu. Te wszystkie dowody wskazują na to, że Ziemia istnieje o wiele dłużej.
Nauka opiera się na wykluczaniu, nie potwierdzaniu teorii, znajdowaniu argumentów przeciw, nie za. Wynika to z dość prostych i podstawowych zasad logiki: każdy kwadrat jest dowodem na to, że boki prostokątów śą równe. Wystarczy jeden prostokąt, który nie jest kwadratem, by udowodnić, że to nieprawda.
Pozdrawiam, j.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



a czy kiedykolwiek zgłębiałaś się jak się wylicza wiek wykopanych kości? :) może się mylimy w wielu tłumaczeniach świata. kiedyś myślano, że atom jest najmniejszą cząstką, jednak błędnie :) ale to już chodzi o wiarę, i nie próbuję nikogo w niczym przekonać. Mówię jedenie: może.. :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Wiek wykopalisk określa się przy pomocy atomów izotopu węgla C10. Ale już dawno stwierdzono, że rozrzut wyników jest zbyt duży i jednoznaczne określenie staje się coraz mniej dokładne.
W dobie stwierdzenia zjawisk materializacji i dematerializacji przedmiotów i ludzi (zjawiska teleportacji, bilokacji i inne podobne) można podważać wiek wszystkich znalezisk.
Nadal nie wiemy w czym tkwi istota materii? Doszliśmy do pewnej granicy fizycznego poznania i co dalej? Oficjalna nauka dochodzi do pewnego momentu i dalej .......pustka - a może wiara?

pozdrawiam Jacek
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Wiek wykopalisk określa się przy pomocy atomów izotopu węgla C10. Ale już dawno stwierdzono, że rozrzut wyników jest zbyt duży i jednoznaczne określenie staje się coraz mniej dokładne.
W dobie stwierdzenia zjawisk materializacji i dematerializacji przedmiotów i ludzi (zjawiska teleportacji, biolokacji i inne podobne) można podważać wiek wszystkich znalezisk.
Nadal nie wiemy w czym tkwi istota materii? Doszliśmy do pewnej granicy fizycznego poznania i co dalej? Oficjalna nauka dochodzi do pewnego momentu i dalej .......pustka - a może wiara?

pozdrawiam Jacek
Są inne metody. Poza tym, nawet przy większym marginesie nie jest on na tyle duży, by potwierdzić te tezy. Np. metoda Sotisa: na podstawie ruchu planet na firmamencie...
Zbyt wiele tez "za" i ani jednej "przeciw" tak naprawdę.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Wiek wykopalisk określa się przy pomocy atomów izotopu węgla C10. Ale już dawno stwierdzono, że rozrzut wyników jest zbyt duży i jednoznaczne określenie staje się coraz mniej dokładne.
W dobie stwierdzenia zjawisk materializacji i dematerializacji przedmiotów i ludzi (zjawiska teleportacji, biolokacji i inne podobne) można podważać wiek wszystkich znalezisk.
Nadal nie wiemy w czym tkwi istota materii? Doszliśmy do pewnej granicy fizycznego poznania i co dalej? Oficjalna nauka dochodzi do pewnego momentu i dalej .......pustka - a może wiara?

pozdrawiam Jacek
Są inne metody. Poza tym, nawet przy większym marginesie nie jest on na tyle duży, by potwierdzić te tezy. Np. metoda Sotisa: na podstawie ruchu planet na firmamencie...
Zbyt wiele tez "za" i ani jednej "przeciw" tak naprawdę.

już coraz bardziej zbliża się nauka do tłumaczenia zjawisk, które raniej były związane wyłącznie z religią. Poza tym istnieje mnóstwo sposobów by udowodnić to, co się chce udowdnić. W nauce często tak jest, że, co uczony chce odnaleźć, to i odnajduje. Nie jestem przeciw tego, w jaki sposób teraz nauka wszystko tłumaczy, jednak nie odrzucałbym faktu, że wszyscy mogą się mylić :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Są inne metody. Poza tym, nawet przy większym marginesie nie jest on na tyle duży, by potwierdzić te tezy. Np. metoda Sotisa: na podstawie ruchu planet na firmamencie...
Zbyt wiele tez "za" i ani jednej "przeciw" tak naprawdę.

już coraz bardziej zbliża się nauka do tłumaczenia zjawisk, które raniej były związane wyłącznie z religią. Poza tym istnieje mnóstwo sposobów by udowodnić to, co się chce udowdnić. W nauce często tak jest, że, co uczony chce odnaleźć, to i odnajduje. Nie jestem przeciw tego, w jaki sposób teraz nauka wszystko tłumaczy, jednak nie odrzucałbym faktu, że wszyscy mogą się mylić :)
Kiedyś nauką zajmowali sie tylko kapłani. Potem, gdy zaczęli zajmować się nią osoby świeckie, kapłani poczuli się zagrożeni - tracili monopol na tłumaczenie świata. Monopole zawsze są złe, bo prowadzą do manipulacji i daja władzę. Najlepszym przykładem jest starożytny Egipt.
Co do tego, że jak uczony chce znaleźć, to odnajdzie, to już pisałam: naukowcy zajmuja sie przede wszystkim obalaniem teorii, a nie ich potwierdzaniem. Nauka powstaje dzis mniej więcej w taki sposób:
1. tworzenie teorii (na podstawie argumentów "za", którymi mogą być obserwacje, eksperymenty myślowe itd.)
2. próba jej obalenia (!!!)*
3. publikacja teorii
to robi zazwyczaj jeden, niewielki zespół ludzi.
4. ponowna próba obalenia teorii (znalezienia choćby jednego argumentu, który ją obala), i tym zajmują się już tabuny naukowców na całym świecie, często przez długie lata.
Dlatego im dłużej funkcjonuje jakaś teoria, tym większa szansa, że jest prawdziwa. Dziś nikt nie twierdzi, że Słońce krąży dookoła Ziemi, ale dzieje się tak nie dlatego, że jest milion argumentów "za", tylko dlatego, że nie ma ani jednego argumentu "przeciw".
Jeśli chodzi o tłumaczenie wszystkiego - chyba nikt przy zdrowych zmysłach nie ma takich ambicji, no, może poza Kościołem. Naukowcy dążą do opracowania teorii unifikacji, ale zdaja sobie sprawę, że na razie jest to raczej marzenie, niż plan. No i dotyczy tylko sfery szeroko pojętej fizyki, a nie sięga równiez do zagadnień np. nauk humanistycznych (w końcu jak wszystko, to wszystko). Kościół próbuje.
Czasem teoria przerasta jej twórcę - tak było z Einsteinem, który wprowadził stałą kosmologiczna do swojej teorii względności tylko dlatego, że sam nie mógł uwierzyć, że jego teoria może być prawdziwa. Nie znalazł żadnego argumentu na jej obalenie poza jednym: "Bóg nie gra w kości". Okazało się, że był w błędzie.

Pozdr. j.

PS. Oczywiście to, co napisałam, dotyczy prawdziwej, poważnej nauki, a nie oszołomów typu prof. Giertych czy David Irving, którzy robią dokładnie odwrotnie: szukają argumentów na poparcie swojej teorii totalnie ignorując argumenty przeciw.

* tak, tak, dzisiejszym św. Gralem nauki jest obalenie teorii, nie jej potwierdzenie.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Proszę sprecyzować myśli:
- czy Bóg gra z nami w kości?
- proszę przytoczyć argumenty prof. Macieja Giertycha ew. Dawida Irvinga - to jest zrozumiałe, że każdy naukowiec chce swoją teorię udowodnić. Ale w tych zagadnieniach nie istnieje teoria, którą potwierdzają wszystkie fakty. Wysuwane są różne teoryjki, a Darwina to najwyższa pora odstawić do lamusa.
Chyba że my faceci to stanowimy "brakujące ogniwo" :))) a wy kobiety jesteście uosobieniem człowieczeństwa:))))

pozdrawiam Jacek
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Proszę sprecyzować myśli:
- czy Bóg gra z nami w kości?
- proszę przytoczyć argumenty prof. Macieja Giertycha ew. Dawida Irvinga - to jest zrozumiałe, że każdy naukowiec chce swoją teorię udowodnić. Ale w tych zagadnieniach nie istnieje teoria, którą potwierdzają wszystkie fakty. Wysuwane są różne teoryjki, a Darwina to najwyższa pora odstawić do lamusa.
Chyba że my faceci to stanowimy "brakujące ogniwo" :))) a wy kobiety jesteście uosobieniem człowieczeństwa:))))

pozdrawiam Jacek
Proszę bardzo:
Z Einsteinowskiej ogólnej teorii względności wynika, ze Wszechświat się rozszerza. Einstein nie wierzył w to, uważał, że niemoiżliwe jest, by Wszechświat nie był statyczny. Dlatego wprowadził stałą kosmologiczną - wymyślony twór, dzięki któemu wszystko "sie zgadzało" i Wszechświat pozostawał statyczny.
"Bóg nie gra w kości" to reakcja Einsteina na teorię nieoznaczoności - Einstein uważał, że w fizyce nie ma miejsca na przypadek i w związku z tym teorie kwantowa i nieoznaczoności nie mogą być prawdziwe. Tymczasem drugi człon jego równania stanowiła właśnie mechanika kwantowa. Stephen Hawking stwierdza: "Bóg nie dość, że gra w kości, to jeszcze rzuca je tam, gdzie nikt ich nie widzi". Dziś już nikt nie watpi w mechanikę kwantową - niektóre zjawiska zostały potwierdzone doświadczalnie (tylko dla fanatyków: doświadczenia Francka-Hertza, Sterna). Poza tym - nikomu nie udało się obalić tej teorii, natomiast wyjaśnia ona mnóstwo zjawisk, które dotychczas były powszechnie znane, ale niewyjaśnione (np. rozszczepienie światła wynika z dualizmu korpuskularno-falowego, a on wynika z zasad mechaniki kwantowej).
Maciej Giertych: "Dowodem na to, że diznozaury i ludzie żyli współcześnie, są legendy, np. o smoku wawelskim" - a dowodem na to, że kluski mają nogi i umieją chodzić, jest bajka "Pyza na polskich dróżkach", tak? Znacznie bardziej prawdopodobne jest, że ludzie wymyślili sobie smoka wawelskiego po tym, jak znaleźli gdzieś skamieniałe kości dinozaurów. Tak właściwie to nawet nie podlega klasyfikacji jako dowód naukowy, ponieważ jest niesprawdzalny (nie daje się ani potwierdzić, ani obalić). I właśnie dlatego teorie Giertycha nie są teoriami naukowymi, tylko pseudonaukowymi.
David Irving - rozpowszechnia kłamstwo oświęcimskie. Twierdzi, że holocaus takiej liczby Żydów, jaka jest powszechnie podawana, w tak krótkim czasie jest niemożliwy. I całkowicie ignoruje dowody (obóz w Oświęcimiu, wydajność pieców, którą da się wyliczyć, opowiadania ludzi, którzy przeżyli. Twierdzi, że nie ma dowodów na istnienie komór gazowych, a Hitler w ogóle nie wiedział o planowanej i przeprowadzanej eksterminacji Żydów. Byłam, widziałąm, mój dziadek przezył i opowiadał. Jak wielu innych.
Co do Darwina - jego teoria, choć szlifowana, poprawiana i doskonalona, w dalszym ciągu obowiazuje. Jeszcze nikt nie zdobył dowodów obalających tą teorię. Natomiast jest całkiem sporo takich, które ją potwierdzaja. Dla zainteresowanych: kilka lat temu czytałam w magazynie BBC Wildlife (brytyjskie pismo poświęcone przyrodzie) o ptakach, które nauczyły się pić mleko z butelek, roznoszonych przez "milkmanów" każdego dnia rano. Po prostu robiły otwór w aluminiowym "kapslu" (w Polsce też takie mleko było dostępne jakieś 15 lat temu i dawniej). Po upływie jakiegoś czasu (nie pamiętam konkretnie, jakiegoi) dzioby tych ptaków uległy zmianie. Co ciekawe, dotyczy to gatunku żyjącego tylko w regionoie, w którym roznoszone jest mleko (w innych krajach europejskich, gdzie nie roznosi się mleka w takich opakowaniach, ptaki maja inne dzioby).
Jeśli chodzi o ewolucję na drodze mutacji: spójrzmy na rasy psów i odmiany roślin. Oczywiście ludzie ingerują w ewolucję od niedawna, więc nie powstały jeszcze nowe gatunki, ale niewiele juz potrzeba. Jak ktoś spojrzy na chihuahua i dzikiego wilka - przyzna mi rację.
Brak owłosienia na ludzkim ciele w porównaniu do innych człekokształtnych też może być dowodem. No, chyba, ze wszyscy namietnie się depilują i tylko niue przyznają się do tego ;)
Pozdrawiam, j.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Migrena  Dobry wiersz. Pozdrawiam.    
    • @KOBIETA  Wieża Eiffela to matematyczna ekspresja miłości, wygrywa siłą ducha, toczy się pomiędzy kochankami, jak błyskawica. Pozdrawiam serdecznie :)
    • Tam gdzie milczące aniołów posągi, Obejmują spojrzeniem swym dumnym, Rozległe panoramy miast średniowiecznych, Spoglądając wymownie ku horyzontowi,   Tam gdzie przecudne aniołów twarze, Wykute w drewnie, piaskowcu, marmurze, Niekiedy szczerym złotem pokryte, Niekiedy miejscami nadkruszone…   Nad krajami Grupy Wyszehradzkiej, Niosą się niesłyszalne szepty anielskie, Rozbudzając nasze uśpione emocje, Czule dotykając naszych serc,   A każdy taki anielski szept, Dla wielowiekowych tradycji jest hołdem, Przez niezliczone hufce niebiańskie, Z nabożnością złożonym ufnie…   Gdy w samym sercu Europy, Ludzie z dziada pradziada pobożni, pracowici, Składając wieczorami ręce do modlitwy, Ofiarowują Bogu ufnie trudy codziennych dni   W czterech krajów zacisznych zakątkach, Gdzie z każdego kąta spogląda historia, Da się posłyszeć i szept anioła, Mówiący o tym co zatarł czas.   W sercu Europy cztery dumne narody, Wierne pozostając swych ojców tradycji, Dla świata całego przykładem są wymownym, Szacunku do ojczystych korzeni,   Polacy, Czesi, Słowacy i Węgrzy, Dumni, szlachetni, niezłomni, Przez dziesięciolecia sowietyzacji się oparli, Przykładem dziś będąc dla całej ludzkości…   Dziś gdy w mroku globalnego bezprawia, Tli się Grupy Wyszehradzkiej idea, Niczym z jednego złoconego świecznika Czterech świec płomieni jasny blask,   Niegasnącemu zacieśnianiu więzi, Pomiędzy czterema bliskimi sobie narodami, W cieniu wielowiekowej pobożności, Z niebios błogosławią dziś anioły…   I od piaszczystych plaż Pomorza, Poprzez tonące w chmurach szczyty Tatr, Przez zabytkowe rynki czeskich miast, Po urokliwe kawiarnie w budapesztańskich zaułkach,   W każdym z krajów Grupy Wyszehradzkiej, Pośród zwyczajnej codzienności szarej, Szepty anielskie da się posłyszeć, Wlewające w serca otuchę…   Gdy w starych drewnianych kościołach Podlasia, Przesuwają rozmodlone staruszki paciorki różańca, Wyszeptując cicho modlitw swych słowa, Wypraszając swym rodzinom obfitych łask,   Bacznie przysłuchujące im się anioły, Gdy mrok ziemię otuli, Zanoszą je wszystkie przed tron Boży, By wysłuchania i spełnienia doczekały…   Gdy pośród licznych mazowieckich wiosek, Gdzie od lat wciąż niezmiennie Przeszłość z przyszłością nierozerwalnie splecione, Wyznaczają kolejnych dni bieg,   Stare pobożne gospodynie, Swych prababek zwyczajem, Starannie naostrzonym nożem, Czynią znak Krzyża na chlebie,   Także identyczny Krzyża znak, W blasku jasnego poranka, Kreśli niewidzialna dłoń anioła, Błogosławiąc wierne Bogu domostwa,   By codzienny prosty posiłek, Okraszony anielskim błogosławieństwem, Smakował niczym dania najwyszukańsze, Na niejednym królewskim dworze…   Gdy o poranku krakowskie kwiaciarki, Zaplatając kolejne bukietów wiązanki, Wymieniają między sobą uprzejmości, Często przyodziane w ciepłe uśmiechy,   Pośród trzepotu gołębich skrzydeł, Gdy w skupieniu wsłuchamy się w ciszę, Da się czasem słyszeć anielski śmiech, Strun naszej wrażliwości dotykający czule.   A gdy z wieży gotyckiego Kościoła, Pośród gwaru Starego Miasta, Ku wszystkim czterem stronom świata, Hejnału Mariackiego niesie się melodia,   Czasem i podniebne anioły, Pod nieboskłonem skrzydła rozpostarłszy, W skupieniu wsłuchają się w jej dźwięki, Skrycie roniąc niewidzialne swe łzy…   Gdy w skupieniu prascy zegarmistrzowie, Z pieczołowitością reperują zegary stare, Od lat niezmiennie całe swe serce, Wkładając z czcią w codzienną pracę,   Niekiedy niewidzialne anioły, Uważnie przypatrując się ich pracy, Zamyślone oddają się refleksji, Nad dziejami całej ludzkości.   Gdy czasem stary siwowłosy Czech, Przytykając do ust złocistego piwa kufel Z rozrzewnieniem rozmarzy się tęsknie, Wspominając lata swe młode,   Niekiedy niewidzialny anioł, Kładąc na ramieniu jego swą dłoń, Poruszony jego tęsknotą, Zanuci mu do ucha pieśń swą anielską…   Gdy w cieniu słowackich Tatr, Na wiejskich zacisznych plebaniach, Przy drewnianych kościołach i cerkwiach, Gdzie dawno temu zatrzymał się czas,   Oddani Bogu słowaccy księża, Biorąc wieczorami do ręki brewiarz, Z nabożnością czyniąc znak Krzyża, Składając wieczorami ręce do pacierza,   O pomyślność narodu słowackiego, Przodków swych powierzone im dziedzictwo, W ciszy i w skupieniu się modlą, Okraszając swe modlitwy niejedną łzą,   Zasłuchane w nie za oknami anioły, Gorące z oczu ich łzy, Nanizują na złote swe nici, Niczym kryształowych różańców paciorki,   By na szczycie Krywania, Gdy rozproszy mroki nocy świtu blask, Przed obliczem samego Boga, Ofiarować Mu je niczym najwyszukańszy dar…   Gdy wraz z złotego słońca wschodem, Starzy słowaccy górale, Wypasając bladym świtem liczne stada owiec, Snują gawędy swe barwne,   Niekiedy anioł świetlisty, Choć ludzkim okiem niewidzialny, Na porośniętym mchem głazie polnym, Przysiądzie w zadumie w nie zasłuchany…   Gdy węgierscy uliczni muzycy, Przytykając do ust złote saksofony, Delikatnymi ruchami dłoni, Najcudowniejsze wyczarowują z nich dźwięki,   Niekiedy zasłuchane w nie anioły, Przystanąwszy na rogach ulic, Pięknem ich poruszone do głębi Niebiańskie do nich nucą swe piosnki.   Gdy dostojne węgierskie damy, Gotyckich katedr przekraczają progi, By do mosiężnych skarbon kościelnych Z oddaniem wrzucić hojne swe datki,   Czasem wsłuchując się w siebie, Przed bogato zdobionym ołtarzem, Posłyszą jakby anioła szept, Chwalący dobre ich serce…   Wypraszajcie anioły niebiańskie, Łask obfitych narodom Grupy Wyszehradzkiej, By zawsze odznaczały się odwagą i męstwem, Do wielowiekowych tradycji przywiązaniem,   By wielowiekowe pradziadów dziedzictwo, Cenniejszym im było niż całego świata złoto, Zawsze więcej dla nich znaczyło, Niż złudna pogoń za nowoczesnością,   By w godzinie próby nieubłaganej, Gdy wicher historii zawieje, Zakulisowym knowaniom nie dali się zwieść, Dumni Polak, Czech, Słowak i Węgier.   By w milionów ludzi sercach, Ten sam płonął nieugaszony żar Co na dawnych bitew polach, Co w narodowowyzwoleńczych powstaniach,   By na współczesności bezdrożach Także i dziś drogowskazem im była Prastara odwieczna ta prawda, Niegdyś na kartach kronik spisana,   Iż poszanowaniem historii i ducha niezłomnością, Wierne Bogu narody wciąż trwają, Gdy inne stopniowo wymierając, Z biegiem wieków obracają się w proch,   By Polacy, Czesi, Słowacy i Węgrzy, Zawsze honorowi, lojalni i solidarni, Jak bracia pozostali sobie wierni, Co w jednym domu byli wychowani…   Wiersz opublikowany w dniu 15 lutego w międzynarodowy dzień Grupy Wyszehradzkiej.     Idea zacieśniania więzi pomiędzy narodami Grupy Wyszehradzkiej zawsze zajmowała szczególnie ważne miejsce w moim światopoglądzie… Z czasem jednak zacząłem zastanawiać się czy nie byłoby dobrym pomysłem spróbować włożyć w tę ideę pierwiastek duchowy...  I tak narodził się pomysł tego wiersza...       Wiersz ten jest próbą włożenia pierwiastka duchowego (motywu opiekuńczego anioła) w ideę zacieśniania więzi pomiędzy narodami Grupy Wyszehradzkiej.      

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Anioł Stróż autorstwa Romana Stańczaka w Parku Rzeźby na Bródnie w Warszawie.     Anioł na kandelabrze przed frontem audytorium muzycznego Rudolfinum w Pradze.     Rzeźba św. Michała Archanioła w niszy barokowego mostu przy Bramie Michała Archanioła w Bratysławie.     Posąg Archanioła Gabriela na Placu Bohaterów w Budapeszcie.
    • @Berenika97 Dziękuję Ci z całego serca!...  Pozdrawiam Najserdeczniej!!!
    • Meta, leżeli ileże latem?    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...