Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

zamknę w dłoniach słońca zachody
skąpane w czerwonej łunie
kiedy chłodem wieczornym
w świerków głęboką zieleń się chowa

zapiszę słodkie kwiaty jabłoni
na marmurowej karcie mej duszy
rosie wilgotnej na rzęsach
zasnąc pozwolę

jagód sokiem skropię usta
owoc rozgryzę rozkoszy głodem
lata smak w sobie zachowam
we włosach dmuchawce

odnajdę znów kolor twych oczu
w pogodnym wieczornym niebie

Opublikowano

Wybacz, mało ze mnie pożytku będziesz mieć, ale chciałem tylko
napisać, że pomysł mi się podoba i dwa ostatnie wersy bardzo
i to: Zachowam we włosach dmuchawce". Na powtórzenie "wieczorne"
mam toporną i radykalną (choć wg mnie słuszną) radę, żeby 4 strofkę
po prostu wyrzucić, jest nieznośna (wiersz i tak będzie nostalgiczny,
bo to o zachodach słońca). Pozbądź się rymu w strofce 2 - jest jednostkowy
i sprawia wrażenie przypadkowości.
Pzdr! :)

Opublikowano

masz rację 4 strofka tak jakby nie pasuje do tego wiersza, więc wyrzucam
a nad druga pomysle jeszcze bo rzeczywiście ten rym tam kłuje w oczy
dzieki serdecznie Bartku - pomogłes !
pozdrawiam BS

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Waldemar_Talar_Talar Dziękuję :)
    • @andrew On zauważy każdego deszczem  słońcem  i mrozem da co potrzebne kolego a nawet czasami podpowie   pomoże fartem przypadkiem szczęściem przygodą  i losem i dobra twojego pragnie więc chwal Go  czynem i słowem :))
    • @Marek.zak1 nie zrezygnowałabym z anioła:)
    • @Waldemar_Talar_Talar

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • Wierszopata   łopatą wyrzuca z siebie nagromadzone słowa.   Warstwa po warstwie usuwa je z siebie. Żeby nie powiedzieć — pozbywa się swoich neologizmów, odkładanych przez lata.   Podrzuca je mądrze drzewom. Te potem szumią lasem,   że te wszystkie słowa jakby bledną, że muszą więdnąć, odchodzić i opadać.   Wierszokrata   Łamie kości, rymem rzuca prosto w gości.   Kracze zgodnie, puszcza słowa na przechodnie.   Jak neuropaci, płaci blichtrem.   Rzadko szybko, często za nic.   Jak furiata. Pisze dużo, zwięźle splata.   Jest jakby inny, lecz tak samo obcy.   W świecie, który dopiero się wykuwa.   Pisarzoholik   Wywodzi się z holistycznej wizji pisania.   Z nieuniknionego dążenia do całonocnego pisania właściwego.   Świat przez całą noc jest pochłaniany w ogromnych ilościach.   W postaci obserwacji, obrazów, rozmów i słów,   przyjętych w różnych dawkach.   Po to, by o świcie został przetworzony na użytek swój i wszystkich spragnionych.   Rymokrata   Usychały z suchot klony w parku i skrzeczały czarne wrony we folwarku.   Że świat się kurczy i zawęża. Połykany jest on dziś jak wąż przez głowę węża.   O ziemio spopielona, kraczmy jak i one. O świecie nieskończony, ty masz przecie cztery strony.   Metaforysta   Matematyczno- rytmiczny Rymokrata.   Do niepogody ducha dodałbym gorącego uczucia.   Z ośnieżonych szczytów zimowego lata.   Zastosował wszystkie wzory na ułamek świata,   gdzie święte jęzory palą w grdykę jak metaxa.   Narodził się z popiołu spopielony Feniks i próbuje latać.  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...