Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

3
Biblioteka znajdowała się na pierwszym piętrze starej kamienicy. Było to pokaźnych rozmiarów pomieszczenie, z pokrytymi ciemną boazerią ścianami i pełnymi książek regałami, poustawianymi w sześciu długich rzędach. Okna zasłonięto ciężkimi, ciemnoczerwonymi kotarami. Za drewnianym biurkiem siedział bibliotekarz, starszy, posiwiały już mężczyzna. Z radia leciała muzyka klasyczna.
- Ludwig van Beethoven, - zaczął bibliotekarz z uśmiechem wskazując na głośnik – Piąta Symfonia,...
- ...c-moll, opus sześćdziesiąte siódme – dokończył za niego Conor.
Mężczyzna spojrzał na niego z zaskoczeniem, Threy zaś zajął się przeglądaniem książek stojących na pierwszym regale.
- Może panu w czymś pomóc? – po kilku minutach podszedł do niego bibliotekarz.
- Szukam czegoś o historii Olheim. I w ogóle tego regionu.
- Tak… - starszy człowiek potarł brodę. – Może być problem... Bo widzi pan, bardzo mało jest tego typu publikacji. Nie wiem, czym to jest podyktowane.
Conor spojrzał na niego uważniej.
- Aktualnie mamy chyba tylko jedną… - kontynuował bibliotekarz. – Musiałbym jej trochę poszukać, od dłuższego czasu nikt jej nie wypożyczał… Może to trochę potrwać…
- Mam czas – uśmiechnął się muzyk.
Pracownik biblioteki udał się na zaplecze i po chwili wrócił z drabiną. Wszedł z nią między regały „trzy” i „cztery”. Conor spojrzał na zegarek, było piętnaście po dziesiątej. Dzień był już dużo chłodniejszy, chmury zakryły Słońce. Chwilami padał nawet lekki deszczyk, wszystko wracało do normy. „Szkoda” pomyślał Threy.
Zdjął z półki obłożoną w ciemny papier pakowy książkę. Wyglądała na dość starą, jej strony były pożółkłe, nosiły ślady wielokrotnego przewracania. „Rocznik Statystyczny 1905”. Po jaką cholerę to trzymają? Już miał włożyć „Rocznik” z powrotem na półkę, gdy dostrzegł karteczkę zatkniętą za okładkę. Byłą tak samo żółta, jak stronice książki, musiała być w podobnym wieku. Znajdowały się na niej cztery nazwiska – nawet nie starał się ich zapamiętać, i tak nikogo tu nie znał – pod spodem zaś narysowano krzyż. Z drugiej strony wypisane były ozdobną czcionką dwie litery: „N” i „I”. Co to mogło oznaczać? Ciekawe.
- Znalazłem – z zamyślenia wyrwał go głos bibliotekarza. Odłożył „Rocznik”.
- Tylko ktoś wyrwał parę kartek… - skrzywił się starszy człowiek.
Conor cmoknął z niezadowoleniem.
Książka nosiła tytuł „Mity i legendy Olheim” i sprawiała wrażenie raczej nieczęsto otwieranej. Wyrwano strony od sto siedemdziesiąt dziewięć do sto osiemdziesiąt sześć. Fragment rozdziału poświęconego znanym postaciom Olheim. Nie miał pojęcia kto – i co najważniejsze: po co – to zrobił.
- Nie orientuje się pan – zwrócił się do bibliotekarza – co znajdowało się na brakujących stronach?
- Wie pan, - uśmiechnął się starszy człowiek – nie znam wszystkich książek z tej biblioteki na pamięć. Chociaż… Proszę mi to pokazać…
Założył okulary.
Conor spojrzał w okno, Słońce powoli zaczynało przebijać się przez chmury. Przez chwilę przyłapał się, że myśli, co teraz może robić Vasey. Uśmiechnął się w duchu, zaraz jednak przypomniało mu się coś, co skutecznie popsuło mu humor. Płyta. Teoretycznie miał już gotowe kawałki, nie był jednak pewien, czy aby na pewno są wystarczająco dobre. Chociaż z drugiej strony, najtrudniej usatysfakcjonować samego siebie. Podobno.
- Tak, jak myślałem – odezwał się bibliotekarz głośno zamykając „Mity i legendy”. – Nie wiem dokładnie, co tu było, ale można się tego domyślić.
- Tak? – zaciekawił się Threy, momentalnie pozbywając się myśli o płycie.
- Nie ma tu nawet słówka o bardzo ważnej osobistości tego regionu. Wniosek z tego taki, że musiało się to znajdować właśnie na tych wyrwanych kartkach.
- Co to za „osobistość”? – Conor wyraźnie zaakcentował ostatnie słowo.
Starszy człowiek westchnął i zdjął okulary:
- Nie wiem, czy to jest prawda, czy tylko legenda, ale około siódmego wieku żył tutaj człowiek, którego wielu uznało za proroka. Nie znam dobrze tej historii. W każdym razie, uznano go za heretyka. Zlinczowano go.
Podniósł wzrok na Conora:
- Powinien pan jednak poszukać innego egzemplarza tej książki – tu wskazał na „Mity i legendy”. – Tam na pewno znajdzie pan więcej.
Threy kiwnął głową, ukłonił się i wyszedł.

Opublikowano

Nie wiem dlaczego, ale opowieści o bibliotekach, starych książkach, które maja wpływ na teraźniejszość, poszukiwaniach, zawsze budziły we mnie jakieś pozytywne uczucia. Co prawda osadzenie muzyka jako bohatera już mniej mi się podoba, ale nie zawsze musi to być Lucas Corso :P i jemu podobni. Ogólnie nie jest źle.
Pozdrawiam

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Bogowie dziedziczą cechy wiernych.
    • @FaLcorN   „ Poszedłbym za Tobą, jak pustynia za wodą.  Głęboko w objęcia, aż po kontur serca.”       Poszłabym za tobą  jasną, mleczną drogą. Pomiędzy chmurami, bylibyśmy sami.   W zmysłowe przestrzenie gdzie świetliste cienie, rubinowym blaskiem  niebo rozświetlają.   pozdrawiam FaLcorN ;) 
    • @hollow man Cytat: "Dobrze!!!!!!!!"
    • Król Wężów w mitologii słowiańskiej pojawiał się dosyć często. Można go było spotkać pod leszczyną, na której rosła jemioła. Strzegł skarbów co było przyczyną, że ludzi kusiła wyprawa na jego włości. Ale nie do końca... Bardziej pożądane było jego mięso. Po odpowiednim przygotowaniu miało właściwości magiczne. Wyzwalało młodość, pozwalało zrozumieć mowę zwierząt i było eliksirem na porost włosów, co doprowadziło, że dzisiaj już nie spotkamy tego pięknego zwierzęcia.   Wersja muzyczna dla leniwych: 

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Wiosna blisko, śpiew ptaków dookoła, Na krzewie leszczyny kwitnie jemioła, Biały przebiśnieg, cieplejsze powietrze, Budzi się życie i słychać to w wietrze, I słychać syk węża, i jego braci, I tupot nóg – ludzie w szyk idą zwarci, Z orężem pod pachą, z pochodnią w ręku, Bez krzty szacunku, bez strachu, bez wdzięku.   Zaciekłe twarze, krew czerwona w oczach Po długich, czarnych, nieprzespanych nocach, Gdy plan knuli jak wzbogacić się szybko: Czy ukraść księżniczkę? Czy z złotą rybką? Czy trzy spełnione życzenia wystarczą? Czy lepiej iść z mieczem i twardą tarczą? Czy podstępem chytrym? Czy nic nie robić? By się wzbogacić i życie ozdobić.   A wiosna radośnie woła i śpiewa, Już pierwsze pąki wypuszczają drzewa, A tam, pod korzeniem młodej leszczyny, Żyje ostatni z wężowej rodziny: Król Wężów. Długi, trzech ludzi przerasta, Z diamentu korona głowę porasta, Która każdemu takiemu zwierzęciu Po lat upływie wyrośnie dziesięciu.   Srebrzysta łuska przyozdabia ciało Jednak korona i łuska za mało, Bo mięso tych zwierząt główną przyczyną Że śmiercią z rąk ludzi tak szybko giną. A ma ono właściwości magiczne Nie tylko dziwne, ale dość liczne, O które walki śmiałkowie toczą, I w krwi wężów swoje miecze moczą.   Nieugotowane i zjedzone, Sprawi tak, że słowa wyłożone Z zwierząt świergotu, pisku czy ryku, Brzmią jak z człowieka ust i przełyku. Zaś ugotowane na oliwie, To co ludzie pożądają chciwie: Młodość. Młody umysł, młode ciało – Jedno i drugie wciąż będzie trwało.   Na krawędzi drzewa zawieszone I jak mak starannie wysuszone, Maści składnikiem niezbędnym, która Sprawi, że wyrośnie włosów fura Jak traw dywany co wczesną wiosną, Łąki, pola zielenią porosną. Złoto strzeżone przez Króla Wężów, Tylko pretekstem dla chciwych mężów.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...