Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Przecież on był ranny, dlaczego odleciał? Czyżby wybrał ostatnią podróż najdłuższą w swoim życiu, najwspanialszą, drogę do nieba?
Już do końca dnia miałem zapisany przed oczami tamten motyw- rozłożenie skrzydeł spojrzenie w niebiosa i......
i tak w kółko od początku. Wyrzuty sumienia oraz myśli gryzły się ze sobą , nie dając mi spokoju. Nie mogłem usiedzieć na miejscu, więc wyskoczyłem z ciała i jak niematerialny duch poszedłem[nazwał bym to raczej lewitowaniem] powłóczyć się po mieście. Pod wieczór mgła jeszcze bardziej zgęstniała. Chodząc alejkami czułem jakbym był w całkiem innej rzeczywistości,centrum miasta było w ogóle nie do poznania. Naszą katedra widziałem tylko w jednej trzeciej, jej wieża chowała się za maską mgły. Gdzieniegdzie była lepsza widoczność, ale tylko tych w miejscach gdzie stały latarnie. Tam ludzie bez twarzy, nieuchwytni, anonimowi, jak zjawy, wyłaniali się z szarości i od razu znikali. Troszkę zagubiony ruszyłem w kierunku domu. Z powodu rozmazanej mlecznej aury, dwa razy pomyliłem ulicę i musiałem odrobinę dłużej pospacerować, ale jakoś mi to nie przeszkadzało. Najwidoczniej mgła wyłączyła mojego autopilota.

Wysoko
Nad lustrzaną powierzchnią rzeczną
Zawieszony jest stalowy most
Łączący dwa miasta jak dwa mocarstwa
Wychylony przez poręcz
Rozkoszuję się ogarniającą nicością
Nic nie widać, mgła i tylko mgłą
Wskakuję na barierkę
Rozkładam ramiona
Spoglądam w niebiosa i...




Czy ja spadam? Nie jeszcze stoję, ale czuję jak odrywają mi się pięty, powoli tracę równowagę. Dlaczego naśladuje ptaka, przecież to nic nie zmieni, tak go nie uratuję. A czy to się dzieje naprawdę? Czy ja przypadkiem nie śnię? Czy cały ten dzień nie jest iluzją? Więc może się przekonam, rzucę się w otchłań zapomnienia i po chwili zbudzę się zlany potem. Ale nie... lodowaty pot naprawdę spływa mi po plecach. Od tego momentu zaczynam czuć przerażenie, adrenalina, bicie serca, oddech coraz szybszy i szybszy . Lokomotywa jedzie-nie to tylko ja dyszę-Nic nie widzę mgła i tylko mgła. Ale słyszę szum wody, która prześlizgując się po kamieniach szeleści jak wąż.

tracę równo
wagę


s
p
a
d
a
m
z ogromną prędkością

uderzam
chr(ł)upią kości
ból-
którego nie o(d)czu wam.

Nie, nic się nie wydarzyło. Wyprzedzam fakty swą wylęknioną wyobraźnią. Widzę ptaka przelatuje obok mnie i siada na barierce, strumyczkiem cieknie z jego skrzydła krew, mnóstwo krwi. Nie to znowu tylko złudzenie, to tylko chora halucynacja. Czy ja słyszę kroki. Nie, nic
cisza

. Tak słyszę kroki coraz bliższe głośniejsze
-przepraszam, że przeszkadzam, ale czy mógłbyś nie skakać w tym momencie, wiesz -idę sobie do domku czując bardzo melancholijny nastrój i nie chciałbym abyś mi go popsuł tym tak egoistycznym zachowaniem
Zamurowało mnie, czułem, jakby mi się język przykleił do warg
-przesuń się to sobie razem skoczymy
Nieznajomy jegomość wskoczył na poręcz i zaczął się rozglądać
-wiesz, lipa, wybrałeś sobie nieodpowiedni wieczór, nic nie widać, pchi...pchi... Co to za frajda skakać w takiej mgle, nawet nie będziesz się mógł rozkoszować widoczkami
-wiesz ale ja nie chcę skakać- odparłem zmieszany
-Ja wiem, ptakiem nie jesteś, a rany w sercu jakoś wyleczysz, jak kocha to poczeka, a jak nie poczeka to zrozumie- po czym dodał cynicznie-Kiedyś zrozumie
-Ale ja nie przez kobietę
-A pewnie przez kochankę, te to są najgorsze tylko im fizyczność w głowie, nawet nie pogadają tylko by się pie... piesek to twój piesek, czy mój piesek.
Jakiż ja jestem infantylny, (aby się siebie samego pytać czy to mój pies), oczywiście, że nie mój ,(albo twój), załóżmy, że to jest niczyj pies. Nie tak być nie może, ponieważ psy z reguły kogoś mają, jakiegoś właściciela, pana albo panią Najlepiej jak to będzie pani, ładna pani hmm, lubię ładne panie z pieskami.....
Dawid tak się rozgadał, że w zupełności zapomniałem o tym, iż stoję na balustradzie mostu, o włos od śmierci.
-A w ogóle to przepraszam że tak nie oficjalnie jestem-Dawid.
-Mathatjah
-Wiesz co jak nie skoczysz to opowiem ci zajebistą historię
- o czym –odparłem zaciekawiony
-no ja kiedyś skoczyłem
-i...
-choć to ci opowiem, to było tak:

c.d.n

Opublikowano

Witam i przepraszam za zwłokę. Wszystko wymaga czasu, już się biorę za robotę :-).

Więc tak:
drugie zdanie - powinien być znak zapytania, bo zaczyna się od "Czyżby"
piąta linijka - zlikwiduj myślnik
siódma linijka - wyrzuć powtórzone "poszedłem" zaraz za nawiasem
zdanie "Chodząc alejkami po centrum, czułem jakbym był w całkiem innej rzeczywistości, miasto było w ogóle nie do poznania" - przerobiłabym na "Chodząc alejkami po centrum, znalazłem się jakby w innej rzeczywistości. Miasto było w ogóle nie do poznania"
zdanie "Nasza katedra była widoczna tylko w jednej trzeciej, jej wieża chowała się za maską mgły" w tym zdaniu wyrzuciłabym słowo "była" i zmieniłabym zdanie na "Naszą katedrę widziałem tylko w jednej trzeciej, jej wieża chowała się za maską mgły" (w poprzednim zdaniu jest "było"
"Tam ludzie byli bez twarzy, nieuchwytni, anonimowi, jak zjawy, wyłaniali się z szarości i od razu znikali" - "byli" odprawiłabym z kwitkiem. Moja propozycja: "Tam, ludzie bez twarzy, nieuchwytni, anonimowi jak zjawy, wyłaniali się z szarości i od razu znikali" - oprócz tego drobiazgu zdanie, moim skromnym jest bardzo ładne :-).
"Lokomotywa jedzie-nie to tylko ja dyszę-Nic nie widzę mgła i tylko mgła. Ale słyszę szum wody, która prześlizgując się po kamieniach szeleści jak obślizły wąż" - jeśli są myślniki to niech będą z odstępami. Lepiej się czyta.
"Ale słyszę szum wody, która prześlizgując się po kamieniach szeleści jak obślizły wąż" - jeśli pozbędziesz się słowa "obślizły" zdanie nic na tym nie straci, a wręcz zyska.

"tracę równo
wagę


s
p
a
d
a
m
z ogromną prędkością

uderzam
chr(ł)upią kości
ból-
którego nie o(d)czu wam"
Na ten temat nie wiem, co powiedzieć. Ten zabieg spełnia pewnie konkretną rolę w tekście.
Przeanalizuj myślniki, koniecznie.

"czułem się jakby mi się język przykleił do warg" - pierwsze "się" wytnij, po "czułem" postaw przecinek.
"Jakisz" - jakiż

"(aby się siebie pytać czy to mój pies)" - moja propozycja: (aby samego siebie pytać, czy to mój pies)
"niczyi" - niczyj

Jestem ciekawa dalszej części, więc do roboty! :-))). Pozdrawiam/B.

Opublikowano

Bardzo dziękuję za tak wyczerpujący i konstruktywny komentarz, pomysłów mam bez liku tylko, że warsztat strasznie kuleje, fajnie, że tak szczegółowo podeszłaś do sprawy, bo błędy rzeczywiście nie były tak straszne a po korektach tekst jest dużo smaczniejszy, nie jest już taki jak ja bym to nazwał obślizgły..Ciąg dalszy pod lupą

jeszcze raz dziękuję

nisko się kłaniam i pozdrawiam

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×
×
  • Dodaj nową pozycję...