Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

wonna spirala
pośród zlepionych włosów

by zaszumieć raz jeszcze
melodią zeschłych serc

po dotyku poznawać
czy wciąż oddychasz

to wszystko po coś

spojrzeć okiem cyklopim
-może jedno widzi doskonalej

złotego liścia podarować
czując pod kapeluszem jesień

w ręce ściskając uczucie
wraz z herbacianym posmakiem

*

znów chcę być
tą rumianą

Opublikowano

Lucyno- melancholia to moja specjalność :), dziękuję za poświęcony czas i pozdrawiam

Arkadiuszu- bardzo dziekuję za pozdrowienia i odwiedziny, dawno mnie tu nie bylo i sie już stęskniłam,

Stasiu- i owszem byl w warsztacie ale nic nie zmienilam, tzn poza tytułem, bo wtedy nie miałam pomysłu. ach te rumieńce...

pozdrawiam zielono (choć juz coraz mniej...)

natalia

Opublikowano

to stało się już chorobliwe rzedko kiedy zostawiam wiersz w spokoju
i tutaj nie zostawię
ale mam nadzieję że nic w tym złego ;)


wonna spirala
pośród zlepionych włosów
raz jeszcze chcąca zaszumieć
melodią zeschłych serc

po dotyku poznawać
czy wciąż oddychasz
to wszystko po coś


cyklopim okiem spojrzeć
w domysły o którymś
bardziej doskonalszym
niż przeciętny człowieka

podarować złotego liścia
czując pod kapeluszem jesień
w ręce uczucie ściskając
wraz z herbacianym posmakiem

*

znów chcę być tą rumianą

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Migrena   Niesamowity tekst! Świetny turpizm zmieszany z egzystencjalnym dramatem. Metafory więziennego brudu uderzają - zwłaszcza Bóg, który "zagląda tu tylko na przeszukania" i boi się włożyć rękę do kibla. Odbiera to resztki nadziei na jakiekolwiek sacrum. Rewelacyjny, duszny klimat, bo wiersz dusi od samego początku - "powietrze o gęstości niemytej skóry" sprawia, że fizycznie czuć ten zaduch. Krata łapiąca stację cisza - to genialne! Podział celi na role (profesor, malarz, kucharz i "cień") tworzy mikrokosmos, w którym mur faktycznie staje się piątym i stabilnym elementem. Ale pod warstwą więziennego realizmu kryje traktat o utracie tożsamości. Porównanie człowieka do „kostki rosołowej bez opakowania” czy systemu zapominającego o przeterminowanych konserwach ma w sobie niesamowitą, gorzką siłę. Narrator jako „cień od oddechów”, który zbiera do kieszeni sapnięcia współwięźniów, staje się żywym archiwum ich ukrytego bólu, ale jest to również bolesne współuczestnictwo. Fraza o byciu „posklejanym cudzymi historiami, które już się nie odkleją” to esencja prawdziwego współodczuwania. Autor przywraca tym ludziom podmiotowość tam, gdzie system próbuje ich zrównać z betonem. Znakomity, mądry wiersz.
    • @jazzkółka Cudawianki.
    • @Leszek Piotr Laskowski Ech, choćby na chwilę się ziściło  :))
    • Dziś widzę lepiej zmarłych ich życie ich radosne chwile   wszystko to na moment   ciężar przygniata mnie do ziemi i muszę odetchnąć   a była sensacją   przy stole wino gasi pragnienie w jego czerwonej barwie pływają obrazy   zmarli piją i roztrząsają dylematy   śmieją się słyszą o wiele więcej i krążą wokół własnych wniosków   a to życie rozpływa się nie gasi pragnienia.  
    • @Leszek Piotr Laskowski   Niezła satyra na nasze narodowe sny o potędze. Obyśmy tylko na jawie mieli taki dystans do siebie, jak w tym wierszu! Porzuć smutki, uśmiechnij się, w Polsce wcale nie jest źle! Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma, obcy raj to tylko ściema.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...