Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Kończę, co zacząłem przed wielu laty...
Idę nową ścieżką przez gęstą dżungle...
Nie mam siły i ambicji, tylko wiatr mnie w głąb pcha...
Przed laty zacząłem, a teraz kończę...
Ciepły wiatr tuli i łaskocze policzek...
Letnia bryza orzeźwia strudzonego ducha...
Sam nie potrafię pokierować,
Zawsze błądziłem.
Mętny wędrowiec szuka przytułku,
Miejsca na jedną noc,
Na ostatni nocleg.
Na drodze leżą liście porzucone przez matki...
Widzę światło u skraju nieśmiertelnego lasu,
Pełnego ducha wszechobecnego.
Błędny ognik, walczy z tłumiącą ciemnością,
Z góry tysiące igieł wbija w niego wzrok,
Mały, bezbronny, chciał tylko świecić...
Czarna kotara opadła,
Znikło wszystko, co wielbiłem...
Widzę kres...
Widzę kres...
Co poczęli przed laty,
Dzisiaj się zakończy...
Dzisiaj z tym skończę...

Opublikowano

Kłopotliwy? na szczęście nie mam problemu ze skomentowaniem tego utworu; nie podoba mi sie i to kompletnie; uważam, że jest bardzo słaby (pomimo, że to debiut); oczywiście jest to moje subiektywne zdanie i zaraz uzasadnię; ergo:

1. przegadany
2. powtórzenia, które tylko drażnią, a nic za bardzo nie wnoszą
3. trzykropki, których Pan nadużył (to przyprawa jedynie, której zresztą lepiej unikać)
4. wyświechtane zwroty i metafory
5. nieciekawa puenta


to chyba wszystko z moich uwag do tego tekstu - te rzeczy mi tu nie grają



pozdrawiam serdecznie i witam na Forum

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Najodważniejsi samurajowie  Wzięli udział w bitwie pod Sekigaharą Z jednej strony wojownicy Tokugawy Leyasu Z drugiej zaś wojownicy Ishidy Mitsunari Łącznie około 170 tysięcy samurajów  Stanęło naprzeciw siebie w gęstej mgle, O świcie i w deszczu nie widząc wroga Ciężkozbrojni samurajowie grzęźli w błocie, grzęzawisko utrudniało poruszanie się koni i piechoty, warunki utrudniały widoczność Bitwa trwała wiele godzin, a samurajowie walczyli z niedoborem jedzenia i wody Używali głównie włóczni yari oraz mieczy katana / tachi oraz arkebuzów lontowych Celem było przejęcie kontroli nad Japonią Po zdradzie Kobayakawa Hideaki Została złamana przewaga Mitsunariego W efekcie zwycięstwo odniosła armia  Wschodnia Tokugawy Leyasu co rozpoczęło 250-letni okres rządów jego rodu...  
    • @iwonaroma   Serdecznie dziękuję! Pozdrawiam. :)  @wierszyki   Bardzo dziękuję!   Dziękuję za ten komentarz. To, co piszesz o tresurze i braku relacji - to dokładnie ten mechanizm.  Działa on nie tylko w domu, ale  na różnych poziomach. Również dotyczy systemów, które robią to na większą skalę.  Pozdrawiam serdecznie!  @bazyl_prost   Akurat śląski porządek ma w sobie życie! A tu chodziło o taki porządek, któremu życie przeszkadza. Zupełnie inna bajka ;) A poza tym, nie zdarza mi się z niczego ani z nikogo kpić.   Serdecznie pozdrawiam. :)  @Marek.zak1     Bardzo dziękuję!     Dokładnie - i dziękuję za to rozwinięcie. To mechanizm, który działa na wszystkich poziomach- od mikro po makro. Korea Północna to może najbardziej dosłowny przykład tej metafory- "sprzątanie" społeczeństwa z elementów imperialistycznych, obozy reedukacyjne jako próba "wybielenia sumień", sterylna fasada ideologiczna, pod którą nie ma miejsca na oddech. Tam rzeczywiście widzimy to szorowanie rzeczywistości doprowadzone do absurdu. Ale masz rację - to zaczyna się od tego fanatyzmu na poziomie osobistym. Od niemożności zniesienia sprzeczności, od traktowania każdej wątpliwości jako zdrady. I dopiero potem, jak to się wdrapie do polityki, mamy totalitaryzm na pełną skalę.  Serdecznie pozdrawiam. :) 
    • @Bożena De-Tre mi jeż przypomina żołnieża
    • @bazyl_prost -:) o głupiutkie i fajniutkie…jakoś tak się przyplątały a kochane przecież są.
    • Po raz pierwszy przygniotła mnie śmierć. Żadnych wulgaryzmów – jak Larkin, żadnego buntu. Siedzę z nią, patrzę w oczy - ciemniejsze od moich. Sprawdzam, co, w jakiej religii widzą umarli – światło pulsara, krążownik strażnicy nieba, cienie. Śmierć ma swój zaczyn, nie bierze się znikąd – czarne księstwo wypowiedziało wojnę białemu królestwu, wytoczono działa, powieszono zdrajców. Miasta piją, wznosząc toast za życie, chłopi słodzą sobie nawzajem cukrowym przecierem, kopią bitcoiny do północy – nikt z nich nie słyszał o egzystencjalizmie, każdy ma swoje miejsce na Wall Street obok poletka Pana Boga – powołanie do stanu duchownego. Obojętność świata jest stałą diabła w kosmosie – ilość cieni łamana na finansowy mianownik. Bóg struchlał w rękach bezbożników; umarł – od nagłej a niespodziewanej śmierci wybaw nas, Coinie. Możemy rozłożyć kredki dla cieni Hiroszimy, cieniować szkice Charlie Hebdo, przeglądać ukraiński czy rosyjski kościec na zdjęciach braci, synów. Żadnych wulgaryzmów, żadnego buntu…. Wyliczanki dzieci w bardzo drogich ubrankach na jeszcze droższych rautach: ecie pecie,  gdzie jedziecie? Ele mele. Na wesele. Dokąd?  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...