Kiedy pierwsze promienie słońca
Na obraz Wenus i jej podobnych
Szkicują rycinę zarzewia i końca
W jednej istocie splatając żywioły
A każdy z nich żyje wbrew sobie
By walczyć ze sobą albo się godzić
Uwalniasz sny by nie trawił ich ogień
Oddana tylko swej namiętności