Dowiadujesz się dorastając, że cały ten świat to bullshit. Że to, co widzisz w domu rodzinnym, w szkole, na ulicy, w pracy, oparte jest na Jednej Wielkiej Ściemie.
Uczestniczysz więc w systemie, w który nie wierzysz. Miotasz się między tym, czym życie powinno być, a tym, czym powiedziano, że powinno być.
rozłażą się słowa w szwach
przygryzam wargę
do krwi
rozsądniej byłoby udawać martwą
kto następny do mojego chłodu
odbite światło w cieniu amarantusa
ja zapałka z gorejącą głową
w zgliszczach hoduję bluszcz
wilgocią od lat przesiąknięty
nie lubię stawiać kropki zatem krzyżyk na drogę
zgubiłam czas
zostawiłam go na zewnętrznej
stronie źdźdbła trawy
zatonął z kroplą potu w niedalekim stawie
opadł wraz z okruchami ziemi z podeszw butów
oddałam go tobie