"Ewolucja wygodnictwa"
Ucieczka z epoki spania pod chmurą,
od chłodu, od deszczu, od gniewu natury —
oto wygodnictwo, co w ciepłe dni nawet
wpycha nas w asfalt i martwe mury.
Gdy człowiek pochylił się nad krzemieniem,
zaiskrzył mu nagle przebłysk rozumu,
wykrzesał z kamienia ogień i nadzieję,
a koło potoczył — ku dziejom, ku tłumom.
Choć dłonie miał twarde, a życie niełatwe,
choć mózg jego mniejszy od naszych rozmiarów,
to myślą pokonał przeszkody surowe
i zaczął budować swój świat ze swych czarów.
Niepiśmienni ludzie, bez ksiąg i bez trendów,
bez ekranów, reklam, bez świata zmyślonego,
tworzyli legendy, bogów i potwory —
z lęku, z wyobraźni, z dobra i ze złego.
A my dziś tęsknimy za ciszą i lasem,
za życiem prostszym, bez blasku przepychu,
za chwilą, gdy można odetchnąć pod drzewem,
odsunąć od siebie codzienność pośpiechu.
Lecz tylko na chwilę — na weekend, na moment,
na spacer, na oddech, od miasta uciekać.
Bo kiedy wieczorem przychodzi zmęczenie,
to własne mieszkanie najmilej nas czeka.
Lubimy pająki — lecz raczej wśród liści,
niech snują swe sieci z dala od domu.
Much nie kochamy, choć przecież są po coś —
lecz właściwie nie wiemy, po cóż i komu?
Wilgotny wieczór, chłód rześki i czysty,
zapach mokrej ziemi, szum nocnego boru —
to wszystko zachwyca… przez moment zaledwie,
a potem pragniemy wrócić do domu.
Bo człowiek zwyciężył surowość natury,
lecz w sercu zachował pradawne marzenie:
by choć przez godzinę poczuć się dzikim,
a potem — wygodnie — na kanapie leżenie.
Leszek Piotr Laskowski.