Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Historia edycji

Należy zauważyć, że wersje starsze niż 60 dni są czyszczone i nie będą tu wyświetlane
Leszek Piotr Laskowski

Leszek Piotr Laskowski

"Ewolucja wygodnictwa"

 

Ucieczka z epoki spania pod chmurą,

od chłodu, od deszczu, od gniewu natury —

oto wygodnictwo, co w ciepłe dni nawet

wpycha nas w asfalt i martwe mury.

 

Gdy człowiek pochylił się nad krzemieniem,

zaiskrzył mu nagle przebłysk rozumu,

wykrzesał z kamienia ogień i nadzieję,

a koło potoczył — ku dziejom, ku tłumom.

 

Choć dłonie miał twarde, a życie niełatwe,

choć mózg jego mniejszy od naszych rozmiarów,

to myślą pokonał przeszkody surowe

i zaczął budować swój świat ze swych czarów.

 

Niepiśmienni ludzie, bez ksiąg i bez trendów,

bez ekranów, reklam, bez świata zmyślonego,

tworzyli legendy, bogów i potwory —

z lęku, z wyobraźni, z dobra i ze złego.

 

A my dziś tęsknimy za ciszą i lasem,

za życiem prostszym, bez blasku przepychu,

za chwilą, gdy można odetchnąć pod drzewem,

odsunąć od siebie codzienność pośpiechu.

 

Lecz tylko na chwilę — na weekend, na moment,

na spacer, na oddech, od miasta uciekać.

Bo kiedy wieczorem przychodzi zmęczenie,

to własne mieszkanie najmilej nas czeka.

 

Lubimy pająki — lecz raczej wśród liści,

niech snują swe sieci z dala od domu.

Much nie kochamy, choć przecież są po coś —

lecz właściwie nie wiemy, po cóż i komu?

 

Wilgotny wieczór, chłód rześki i czysty,

zapach mokrej ziemi, szum nocnego boru —

to wszystko zachwyca… przez moment zaledwie,

a potem pragniemy wrócić do domu.

 

Bo człowiek zwyciężył surowość natury,

lecz w sercu zachował pradawne marzenie:

by choć przez godzinę poczuć się dzikim,

a potem — wygodnie — na kanapie leżenie.

 

Leszek Piotr Laskowski.

Leszek Piotr Laskowski

Leszek Piotr Laskowski

"Ewolucja wygodnictwa"

 

Ucieczka z epoki spania pod chmurą,

od chłodu, od deszczu, od gniewu natury —

oto wygodnictwo, co w ciepłe dni nawet

wpycha nam w asfalt i martwe mury.

 

Gdy człowiek pochylił się nad krzemieniem,

zaiskrzył mu nagle przebłysk rozumu,

wykrzesał z kamienia ogień i nadzieję,

a koło potoczył — ku dziejom, ku tłumom.

 

Choć dłonie miał twarde, a życie niełatwe,

choć mózg jego mniejszy od naszych rozmiarów,

to myślą pokonał przeszkody surowe

i zaczął budować swój świat ze swych czarów.

 

Niepiśmienni ludzie, bez ksiąg i bez trendów,

bez ekranów, reklam, bez świata zmyślonego,

tworzyli legendy, bogów i potwory —

z lęku, z wyobraźni, z dobra i ze złego.

 

A my dziś tęsknimy za ciszą i lasem,

za życiem prostszym, bez blasku przepychu,

za chwilą, gdy można odetchnąć pod drzewem,

odsunąć od siebie codzienność pośpiechu.

 

Lecz tylko na chwilę — na weekend, na moment,

na spacer, na oddech, od miasta uciekać.

Bo kiedy wieczorem przychodzi zmęczenie,

to własne mieszkanie najmilej nas czeka.

 

Lubimy pająki — lecz raczej wśród liści,

niech snują swe sieci z dala od domu.

Much nie kochamy, choć przecież są po coś —

lecz właściwie nie wiemy, po cóż i komu?

 

Wilgotny wieczór, chłód rześki i czysty,

zapach mokrej ziemi, szum nocnego boru —

to wszystko zachwyca… przez moment zaledwie,

a potem pragniemy wrócić do domu.

 

Bo człowiek zwyciężył surowość natury,

lecz w sercu zachował pradawne marzenie:

by choć przez godzinę poczuć się dzikim,

a potem — wygodnie — na kanapie leżenie.

 

Leszek Piotr Laskowski.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...