Rysuję nas palcem na piasku.
Jedna linia.
Potem druga.
Splatają się.
Jak dwa pociągnięcia pędzlem
na płótnie, które odda je morzu.
Morze patrzy.
I czeka.
Ono wie, że każdy dotyk
to zaklęcie na chwilę.
Ephemera.
Sztuka, która żyje tylko
póki oddychamy obok.
Sól zostaje na opuszkach.
Jak podpis artysty
pod obrazem, który zaraz zniknie.
Każde ziarenko pamięta
ciężar Twojego palca.
I moje drżenie,
gdy linia zadrżała
zbyt blisko brzegu.
Wiatr robi swoje.
Krytyk bezlitosny.
Zacierając kontury,
oceniając: nietrwale.
Jutro znajdą tu tylko
serce i inicjały
A my będziemy wiedzieć,
że to była magia.
I wystawa zamknięta
po jednym pokazie.
Dla wtajemniczonych.
Tylko dla nas dwojga.
Bo prawdziwa sztuka
nie potrzebuje galerii.
Wystarczy plaża.
Twój palec.
I mój piasek.
01.08.2026 , Sopot.