Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Handwriting

 

Niezwykłej istocie, która pracowała w Costa coffee shop przy Clapham South station w Londynie w 2017.

 

Podarowałem Pani chusteczkę.
Była tylko dla Pani.
Dowiedzieli się o niej wszyscy.
To mój ostatni prezent.
I znów dowiedzą się o nim wszyscy,
ale on jest tylko dla Pani.

 

Cukierek z literek o smaku pierwszej , prawdziwej miłości.

 

Opakowanie

 

Co to?

 

Muskają płytko a czasem głęboko,
A ciepło w ich wnętrzu ukryte,
Zmieni to co widzi me oko,
W kształty błękitem obszyte.

 

Co to?
eclap hciowt inołd

 

Pracują częściej w dzień niż w nocy.
Spoczywa na nich wysiłek nie mały.
Z myślą o Tobie każda z nich kroczy,
A kształt ich jest wprost doskonały.


Co to?
Ejowt igon

 

Być alpinistą nie w mej naturze.
Wspinaczki trudu sympatią nie darzę.
Po takim zboczu pnąc się, by stanąć na górze,
Jak każdy mężczyzna i ja marzę.


Co to?
Ejowt isreip

 

Wypieki drobniutkie a ciasto słodziutkie.
Poranka codzienność nimi osłodzę.
Tak zwiewnie i pewnie unoszą się cichutkie,
No chyba, że któraś źle stanie na drodze.


Co to?
Ejowt ikpóts

 

Gdy policzki błękitu nadęte
Spowite puchu cieniem płyną ze strumieniem.
A lśnią kropelkami magicznie zaklęte,
Gdy nieba cierpienie dotyka je brzmieniem.


Co to?
Ejowt ysołw

 

W dwie gwiazdki wpatrzone me oczy.
W nich świat tajemniczy nieznany.
Raz tylko komety czarny warkoczyk
Przemknął mi w ich blasku skąpany.


Co to?
Ejowt yzco

 

Choć kwiatków wiele wywoła poruszeń,
A każdy pszczółki wabi ku sobie.
Ta pszczółka pędząc bez żadnych wzruszeń,
Pragnie, by usiąść tylko na tobie.


Co to?
Jówt kezsutaiwk

 

Różane i świeże aż wiosna w zazdrości.
Przy ich subtelności twórczości jej brak.
Lato w pokłonie dla ich słodkości.
A ja nie dowiem się jaki to smak.


Co to?
Ejowt atsu

 

Choć niewidoczne bywają tłoczne.
Bywają wszędzie, choć siedzą na grzędzie.
Czasem wykwintne a czasem potoczne.
W owalne krawędzie jak białe łabędzie.


Co to?
Ejowt ilśym

 

Bywają słodziutko ustami zwilżone,
Gdy ktoś okazyjnie skosztować je chciał.
Jak dwa słoneczka świecą lub są zaćmione,
Gdy w oczach lato lub zimowy szkwał.


Co to?
Ejowt ikzcilop

 

Bywa że krwawi lub bywa w miłości.
Kraina lodu lub obfitości.
Nie da ci wcale lub da w całości,
Lub kawałeczek z przyzwoitości.


Co to?
Ejowt okzsudres

 

Jedwabna poduszeczka cieplutka i mięciutka.
Tak doskonalej nie znajdziesz w sklepie.
Dba zawsze o to by być czyśćiutka.
Ja ją znalazłem, patrząc od tyłu na Ciebie.


Co to?
Ajowt apup

 

Kiedy jest chory ma mokre humory.
Jak sopel zwieszony jest znieczulony.
Całuskiem przegonię dręczące go zmory,
Czy mokry, czy słony, by czuł się wielbiony.


Co to?
Jówt keson

 

Gdy je ptaszek widzi, wtedy słodko śpiewa.
Gdy wiaterek wieje, czule szeptem trąca.
Gdy je ujrzą drzewa, szumnie liść rozbrzmiewa.
Dla mnie wschodem i zachodem Słońca.


Co to?
Ejowt akzsu

 

Cukierek

 

Drzewo


Lato

 

W niebie choć na ziemi.
Drzewo całe w kwiatkach.
Policzki rumieni,
Woń kwiatuszków wplata.
Cieniem otulona.
Nosząc suknie złotą.
Wsłuchuje się ona,
Co jej listki plotą.
A listki szeptając
O cudzie natury.
Wisząc, poruszone,
Patrzą na cud z góry.
I choć jesień wkrótce
Cały świat odmieni.
Rośnie takie drzewo,
Co się wciąż rumieni

 

Jesień

 

Każdy spośród liści
Wspomnieniem przeszłości.
Życia obfitości
Czy obojętności.
Gdy jej chłodny dotyk
Z wiatrem je uniesie,
Na ziemi ułoży,
Zmieni życie w jesień.
I choć z jej powodu
Wkrótce będą martwe,
Jest taki na drzewie,
Co go nie wyszarpie.

 

Zima

 

Świst i brak wśród gałązek życia.
Zwisł z kropelek deszczyk zmrożony.
Prysł kolorów czar pod bielą poszycia.
Ścisk chmur i ciepły uśmiech skończony.
Trwa, czekając słów wiosny w uśpieniu.
Ma nadzieję choć świat cały jest w lodzie.
Jej dwa słowa o magicznym brzmieniu.
Przemienią gałązki, jak zmienia czarodziej.

 

Wiosna

 

Ciała w lodzie i chmur brzemię.
Świat skąpany oziębieniem.
Tu na niebie słońce zgasło.
Tam przy drodze życie trzaslo.
Czas w bezruchu zmroził chłód.
Śnieg bieleje, kolor schudł.

Dzień dobry Pani Agnieszko.
Tak chyba Wiosna ma na imię.

 

Więc..

Smak idealny.

 

Zgania chmurki - płótna błękit.
Jej igraszka i talent ręki :
Haftowana z barw przepaska
Tęczowego tam obrazka.
I spojrzeniem budzi ziemię.
Przytomnieje co w niej drzemie.
Paluszkami świat pokrywa,
To co martwe znów ożywa.
Więc uśmiechem je podlewa.
Złotym deszczem główki zlewa.
One zaś jak dziecka rączki
Już unoszą ku niej pączki.
Więc, gdy zbudzi się poranek,
Z listków i z gałązków wianek
Drzewo wiośnie będzie stroić,
By serduszko jej upoić.
I ten wianek w jego włosach
Malowany w ptasich głosach,
Oprócz życia co się zrodzi,
Będzie śpiewem ją uwodzić.
By nie czuła chłodu trwogi,
Gdy jej rączki świat ubogi,
Kwiatki w koło będą wpinać,
Zimny powiew liść zatrzyma.
A gdy ręce pełne chłodu
Pociskami gradu lodu
Byt dla wiosny będą wzbraniać,
Gałązkami ją osłaniać.
By jej stópki zabrudziły,
Kwiatuszkami szarość bryły.
Zostawiając nóżek ślady,
Odciśnięte różem bladym.
By czerwonych ust dotykiem.
Gałązkami słodkim krzykiem.
Rumieńcami przebudzone,
Zapłonęły ukwiecone.

 

Gdy usiadła w drzewa cieniu,
Otoczona listków gremium
Poruszone w cud wpatrzone,
Do jej ucha szepcą one.
Czym dla włosów jest warkoczyk,
Tym dla świata jest twój dotyk.
Bo samotne proste byty
Splatasz w widok wyśmienity.
Paluszkami pędzelkami
Wymalujesz je farbkami.
Zostawiając ich pokrycie
Szarość płótna w barw rozkwicie.
Delikatnie słodką wonią
Wpinasz kwiatkiem swoją dłonią
I strumyka tętna bicie,
Zmienisz w wodospadu życie.
Więc poczuła słodkie dreszcze.
Gdy kiełkuje w środku szczęście.
A to życie z dna otchłani
Dla jej stópek skałą grani.
Mając je u boku swego
Już nie bała się niczego.
Czując w tańcu pod błękitem,
Że jest najpiękniejszym bytem.
Kiedy zmierzchu opadł cień.
Przykrywając pod nim dzień.
W jej całunie oczka chowa,
Kołysanką wśród listowia.
Czarna skrywa ją kołderka.
Cała mieni się w iskierkach.
Z drzewa listków ma poduszkę.
Malowaną nocą buźkę.

 

Gdy się rano obudziła.
Życie ciepło przytuliła.
Pokropiła oczu rosą,
Listki co się o to proszą.
Paluszkami dla zabawy.
I talentu haftu wprawy.
Uraczyła świat kolorem,
Jej paskami długim wzorem.
A usiadłwszy wśród gałązek,
Pod błękitem pełnym wstążek,
Wpina kwiatki wśród zieleni.
Ust pieszczotą je rumieni.
Jej spojrzenie chmurki płoszy.
Płoną płatki z ust rozkoszy.
I porywa w tańcu listki.
Swym oddechem ciepła bliskim.
Chwyta dłońmi wonie wstążek,
Więc ją trzyma wśród gałązek
I tańcują tak w objęciu,
W głosach pszczółek na przyjęciu.
Paluszkami pędzelkami
Malowany on farbkami
I jak warkocz z bytów spięty,
Jej dotykiem jest zaklęty.
Pośród mdlejącego brzmienia,
Topią się w płomieniu cienia.
Wśród gałązek dziś zachodzi.
Jutro dla nich będzie wschodzić.
Zapach wiosny ma we włosach.
Malowany w ptasich głosach.
U jej boku kwiatków miód.
Śniegu nie ma - Zwykly Cud.

 

Smak realny

 

Suchego patyka palcami dotyka
I zmienia milczenie w pączków istnienie.
Jej uśmiech jaśnieje, oczkami się śmieje.
Radością narodzin listkami obrodził.
I wznosi ku górze swe rączki ku chmurze.
Obłoczek przegania, bo wiosnę zasłania.
Jej oczu ciepelko ma w wodzie lusterko
I mruga z lusterka, gdy na nią zerka.
Maluje palcami barwnymi kształtami.
Zielone góruje w dywanie faluje.
Oddechem okrasza, oczkami świat zrasza,
Więc chwyta zalotnie, gdy cały w nich moknie.
W nim ślady jej nóżek - kwiecisty ślad dróżek.
Bezgłośnym istnieniem wypełnia przestrzenie.
Skrzydłami na chwilkę wzlatuje motylkiem.
To wspina się, rozpina maleńka drabina.
A ona chaftuje, obrazek szykuje.
Na niebie wzorami barwnymi paskami.
Jej tęcza rozkwita, on kwieciem zakwita.
I szumi radośnie, bo kocha się w wiośnie.
Usiadła więc ona w kwiatuszki wpatrzona.
On lica rumieni a ona wśród cieni,
W gałązki wtulona i wonią zwabiona,
Listkami pieszczotą wsłuchana co plotą.
Twe oczka barwniejsze a reszty pomniejsze.
Prawdziwie wrażliwe w dotyku swym tkliwe.
Wnikają muskają gałązki zmieniają,
Co listkiem spowija i łezki twe spija.
A twoje paluszki to dla mnie okruszki.
Jak ptaszek zgłodniały ustami dzień cały
Bym siedział na dłoni, dziobiąc w jej woni,
Do czasu gdy wzbroni i mnie z niej zgoni.
Gdy wschodzą twe oczka radością w obłoczkach,
To mógłbym tak wiecznie, by trwały bezpiecznie.
Gałązką je bronić, listkami osłonić.
Ty ciepła spojrzeniem dasz listkom natchnienie.
I tego nie stronisz i grzecznie się skłonisz,
Zachodem w podzięce w czerwonej sukience.
Od twego spojrzenia świat cały się zmienia.
Dla twego dotyku udźwignę bez liku.
Dla twojej bliskości przeczekam ciemności.
Dla oczu twych słońca stać będę do końca.

 

Pożegnanie

 

Pani mnie tak pięknie obudziła.
Dzięki Pani nie upadłem.
Aby Pani nigdy nie upadła.
Bo rana na Pani kolanie.
Na mym sercu raną ostatnie.

 

Jest to w pierwszym zdaniu chusteczki.
Słowo tego kluczem do niego.
Nie będę nigdy więcej przeszkadzać.
Chciałem powiedzieć "dzień dobry".
Bo być może Pani też chciała.


... bo miłość nie jest o tym ile jest warta.
Miłość jest o tym, że cała reszta jest nic nie warta.


 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...