Sacrum i profanum
Objawienia były ponad sto lat temu.
Fan głośnego kwaku zagarnia jak swoje.
Ale polityk posłużył się sacrum.
A on mówi z zapamiętaniem, że nie.
Gestem zapraszając na Brownie i kawę.
Z wielką butlą bitej śmietany w sprayu.
Miłośników grupowego potakiwania.
Przesuwa z sacrum niepostrzeżenie.
Na mieliznę przeprawia, mówiąc że wyspa.
Z palmą, oazą i nadzieją, a przecież...
To jest bunkier Hiplera* na Wilczym Szańcu.
* autocenzura, zmieniono jedną literę, by nie razić czytelników