Zmierzch rozbiera dzień
Powoli
Warstwa po warstwie
Najpierw zdejmuje błękit
Zakłada róż
Tak głęboki
Jak kolor ust
Chmury są ciężkie
Jak biodra
Osuwają się na horyzont
I nie spieszą się nigdzie
Morze oddycha
Wdech
Wydech
Zabiera brzeg
Oddaje brzeg
Leżaki stoją w stosie
Jak kości
Czekają
Żeby je ktoś rozłożył
Na noc
A wiatr
Przechodzi między nami
I muska
Jakby pytał
...
Zdjęcie z prywatnych zasobów :)
