książki wsypują słowa w oczy
dojrzewam między regałami
lipa na środku podwórka
jej cień nie dosięga
łąk wypalonych wiosną
przez azbestowy dach
między chmurami
gdy słońce naświetla kurz
poznaję alfabet
później treść
pism przedsądowych
kreśli przestrzeń
w której jestem blizną
po niewidocznej ranie
mam jeszcze chwilę
by zapomnieć siebie